-
Posts
33048 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
26
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Gabi79
-
Dzisiaj Leoś o 5tej rano, tuż przed wyjściem na dwór zrobił siku i kupkę w domu. Potem o 6tej ojechał z moim tatą do moich rodziców. O 13tej był u weta. Koszt 70,- Po pracy go odebrałam i niosłam przez większość drogi Jutro ma być na czczo i będzie miał robione badanie krwi. Dzisiaj byl u innej wetki, a ja miałam zapierdziel w pracy, więc już nie dzwoniłam, zapytać , jak tam USG. Jutro zapytam "naszej", jak będę z nią rozmawiać telefonicznie. Jeśli chodzi o sikanie, to było 3 razy, o 5tej, w południe i po 17tej, jak wracaliśmy. Rano już Leoś siknął podnosząc delikatnie łapkę do góry, a teraz znów jak sunia. Może ubranko go ograniczało troszkę. Zobaczymy, jak będzie wieczorem. Apetyt ma wręcz wilczy, teraz dałam mu Ulgastrin i musimy czekać 30 min. z jedzonkiem. Dzisiaj jeszcze dostał do podawania w domu HEMOVET
-
Wygląda na to (odpukać), że Leoś ma się coraz lepiej. Dzisiaj wetka wzięła go do gab. zabiegowego, a ja wyszłam do poczekalni. Po chwili usłyszałam ogromny lament, aż się przestraszyłam, że stało się coś zlego. Okazało się, że Leoś tak zareagował na podawane zastrzyki. Dzisiaj obyło się bez kroplówki. Dostał te w/w znienawidzone zastrzyki, antybiotyk, przeciwbólowe i coś tam jeszcze. Do domu Hepatiale Fotre i Ulgastran. W poczekalni zaczepiał 2 pieski, chyba mu amory w głowie. Po wizycie pojechaliśmy do moich rodziców, gdzie żebrał przy obiedzie, a potem o ciasto. Leoś jest wyluzowany, nic go nie stresuje, oprócz zastrzyków itp. Ma apetyt, pije, oby tylko to sikanie wróciło do normy. Jutro wizyta o 13.00 u innej wetki, a we wtorek u naszej. Potem chyba dopiero po kilku dniach - oby Dzisiaj zapłaciłam 138,-
-
Poker, z całego serca dziękuję za kolejny bazarek dla Leosia, co do zabiegu, to na pewno mniej obciążający niż sterylizacja suni, ale pewnie bardziej niż nazwijmy to standardowa kastracja. Dzisiaj Leoś zrobił kupkę przed wyjściem, potem drugą na dworze i siku. Nawet lekko podniósł łapkę sikając, a dotychczas sikał jak sunia, pewnie dlatego, że go bolało Do weta idziemy na 11.20
-
Piszę na szybko, bo jestem w pracy. Wczoraj Leoś nie pił, nie chciał nic zjeść, tylko spał. Rano podreptał pod drzwi, więc go wzięłam na dwór. Było ciemno, postawiłam go na chodniku, żeby zobaczyć czy się wysika, ale on jest porządny i poszedł na trawkę. Przycupnął i chyba siknął. I tak "zastygł", więc go wzięłam od razu do domu. Na siusiaczku miał trochę moczu, więc prawdopodobnie siknął. Pić nie chciał, zjeść karmy też nie, wylizał troszkę mleczka z Royala i zjadł troszkę paszteciku. Jeszcze daleka jestem od tego, by odetchnąć chociaż trochę, bo te cholerne czerwone płytki mnie martwią. Też pomyślałam o transfuzji, dzisiaj zapytam o to wetkę. Leoś jedzie do wetki z moim tatą na 11.40