Jump to content
Dogomania

a_niusia

Members
  • Posts

    5689
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by a_niusia

  1. ludzie sa rozni. 100 razy moze sie udac znalezc dla szczeniaka dobry dom, a 101 sie nie uda. wiec warto chronic szczeniaka umowa.
  2. u mnie w miecie mozesz puscic psa luzem jesli nad nim panujesz.
  3. ja nie laze do psich parkow, nawet nie wiem, czy takie sa w moim miescie-nie interesuje mnie to, a codziennie moje pieski napierdzielaja luzem i nikt nikomu nie przeszkadza.
  4. tylko ze wlasnie: umowe warto miec mimo ze wiadomo, ze to trudno respektowalny papierek. ja nam np. hodowcow, co zastrzegaja w umowie co roczny kontakt oraz kazdorazowe info o zmianie adresu opiekuna psa-wyglad dziwnie, ale nie jeden pies dzieki temu wrocil do chaty, kiedy przytrafila mu sie przygoda. bardziej martwilby mnie brak umowy niz byt restrykcyjna umowa.
  5. nie wiem, jaka krwawa jatka moglaby miec miejsce, w momencie jak pies zrywa wiezadlo-ot po prostu, wypadek. w zaden sposob nie mozna za to winic hodowcy ani niczego od niego za to wymagac. a i jeszcze: imiona domowe konsultowalismy z hodowcami, a oni z nami rodowodowe:))))
  6. ej kuuurde:))) jak wbijasz do psiego parku, gdzie lataja luzem pieski i czynia spustoszenie bawiac sie ze swoimi ziomami i oczekujesz, ze kazdy bedzie mial oczy z tylu glowy i zatruwasz ludziom zycie, bo bedziesz "cwiczyl w rozproszeniu" albo "twoj piesek nie lubi", to wychodzisz na kretyna. wez sobie psa, ktory "nie lubi" gdzies indziej, a "cwicz w rozproszeniu" za plotkiem i tyle.
  7. a ja podpisalam juz dwukrotnie umowe z nakazami od hodowcy. moja pierwsza importowana suka jest z bardzo, bardzo topowego skojarzenia. jej ojciec to jest leganda rasy, od kilku lat nie zyje, ronja pochodzi z pierwszego i jak dotad jedynego miotu urodzonego po jego smierci. nasienie do rosji trzeba bylo sprowadzic z usa, a ze pies nie zyje, to wiadomo, ze towar nie dla wszystkich. w umowie dostalam zastrzezenie, ze suka nie moze miec wiecej niz 3 mioty w zyciu, pierwszy raz szczenieta moze miec w wieku 2,5 roku, ma byc pokazywana na 3 cacibach w roku w tym jednym poza granicami polski w wieku od drugiego do 6 roku zycia. poza tym obowiazkowo mam jej przeswietlic biodra, a wynik przeswietlenia bedzie mogl zostac podany przez hodowce do wiadomosci publicznej. oprocz tego w umowie napisane bylo, ze jesli nie bede mogla opiekowac sie moim psem, to nie mam prawa oddac go do publicznego schroniska, a hodowca zobowiazuje sie pomoc mi znalezc dla psa nowy dom, a jesli sama go znajde, ale hodowca nie zaakceptuje mojego wyboru, to sam wezmie ode mnie mojego psa i odda mi za niego polowe kasy, ktora za psa zaplacilam. poza tym umowa obowiazala mnie tez do wlasciwego stosownego do wieku groomingu mojego psa, szkolenia zwiazanego uzytkowoscia itd. i teraz tak... w wieuku 1,5 roku moja suka, za ktora dalam kupe pieniedzy i ktora wyrosla po prostu bosko-wyglada jak marzenie, a taka glowa ja jej czerep zdarza sie raz na milion, zerwala wiezadlo krzyzowe i miala tplo. wiadomo, ze nie jest pokazywana na wystawach, bo dopiero we wresniu wyjeto jej metalowa plyte z syry. prawdopodobnie nie bedzie miec szczeniat, bo to jest moj pies, a nie maszynka do rodzenia i nie sadze, aby po takiej operacji ortopedycznej powinna nosic w brzuchu np. 12 szczeniakow. nie wiem, czy bedzie biegac po ringach. na pewno nie szybko. stracone marzenie, drugi raz taki pies sie nie trafi. co na to hodowca? zamiast uznac mnie za zyciowego cwoka i nieudacznika, ktory nie umie sie zajac psem i stracil zyciowa szanse, przez pol roku wymieniala ze mna maile, diagnozowala mi suke w finlandii i pisala do mnie regularnie, ze wie, ze ten pies ma najlepsza mozliwa opieke i mam sie trzymac, a nastepnie wyslla mi w prezencie urodzinowym suke po bracie Ronji ze swojego nastepnego miotu i do tego mimo ze ja nie bylam pewna, czy to dobry moment itd, nikomu jej nie zarezerwowala i mowila, ze wybrala dwa psy: dla siebie i dla mnie i moj pies na mnie czeka. nikt nie zabral mi psa, przez caly czas mialam pelne wsparcie, a przez to wsystko nawiazalismy mega przyjazn polsko-rosyjsko-niemiecka i kiedy oddbieralismy grete w berlinie na lotnisku wszyscy plakalismy: i my i hodowca-bo przyjechalismy wszyscy po nia. i ludzka i psia czesc rodziny. Ronje nieslismy wtedy po schodach miedzy terminalami, bo jeszcze byla kulawa i miala ogolona lape po operacji. znow dostalam taka sama umowe do podpisania i obym tym razem mogla w 100% sprostac tym wyzwaniom. jak na razie wsystko idzie zajebiscie. ja tez chcialabym, aby moje umowy tak wygladaly. szczegolnie jesli komus bede sprzedawac bardzo dobre szczenie. jesli chodzi o raty to wolalabym nie spotykac sie takim pytaniem. ale psy sa w roznych cenach i nie znaczy to, ze ja pies jest tanszy to jest gorszy-dlatego mysle, ze zamiast pytac o raty, warto rozejrzec sie za tanszym szczeniakiem. watpie, ze jesli ktos mysli o hodowli, szuka naprawde dobrego szczeniaka, to bedzie kupowal go na raty, bo taka osoba raczej wie, ile kosztuje zabawa w kynologie. ale za to bylabym gotowa oddac dobre szczenie na wspolwlasnosc napawde fajnym, rozsadnym ludziom nawet za free, ale wtedy umowa by miala jeszcze wiecej punktow niz moja i nabywca musialby sie jakos ze mna zakolegowac, sorry:)))) pytanie o cene wydaje mi sie spoko...chociaz ja sama mam 3 psy i nie pytalam o cene. hodowcy sami mi ja komunikowali w odpowiednim momencie. i nie targowalam sie.
  8. eeej kolejny argument, aby nie chodzic do psiego parku:))) lepiej nie spotykac dogomaniakow hahahaha
  9. a moim zdaniem czesto latwiej sie dogadac z psiarzami, ktorzy nigdy nie byli na dogomanii niz z takimi, ktorzy wyznaja dogomaniackie zasady:))) jest psi wybieg, ludie puszczaja tam swoje pieski, ktorych czesto nie moga puscic gdzies indziej, bo sa nieodwolywalne itd, pieski sie tam bawia, a ze jest ogrodzenie itd to ludzie nie maja oczu w dupie, bo sadza, ze jest bezpiecznie. i kurde na psim wybiegu nie mozna miec watow o to, ze pies jest narazony na kontakt z innymi psami. serio...gdybym ja wpuscila na taki wybieg moje 3 psy i zaprzyjaznilyby sie z innymi pieskami i chcialyby sie wszystkie razem pobawic, to pewnie tez bym sie zajela gadka o psich kupach, jedzeniu i innych tematach poruszanych zwykle w grupie psiarzy i tylko bym patrzyla, czy ronka nikogo nie hejtuje, czy tiamina nie ma ochoty juz sie ewakuowac, bo ja troche meczy nadmierne towarzystwo innych psow i czy greta sobie radzi w grupie oraz czy nie drecy jakiegos malego pieska, bo wiadomo...jest szczeniakiem mimo ze juz osiagnela sluszne rozmiary. mialabym gdzies, czy do kogos ta grupa podbiega czzy nie. jestes tam, to przzyjmujesz zasady. a jak pies ma dosc, to wylotka. ja nie chodze na psie wybiegi. przede wszystkim dlatego, ze moje psy nie sa nie wiadomo jak towarzyskie. wola inny rodzaj spaceru niz brykanie z kolegami, a jesli juz brykaja to zamyka sie to w kilku okrazeniach galopem. jak chca sie z kims pobawic, to maja siebie. ale najwazniejszym dla mnie powodem jest to, ze jesli czyjes towarzystwo mi nie pasi to nie musze stac i z nim gadac ani skazywac moje psy na obcowanie z psem, ktory im nie lezy. po prostu sobie zmieniam trase spaceru. wiekszosc psich wybiegow ma male rozmiary i nie ma co sie ludzic, ze cos tam z psem sie pocwiczy itd. po prostu: to miejsce psich spotkan i trzeba sobie zdawac z tego sprawe.
  10. oba psy nie sa idealne, ale w psim parku mozna pewnie spotkac np. grupe psich kumpli, ktora sie bawi w ganianego i ktora moze podbiec do takiego onka "cwiczacego w rozproszeniu" i ja, wlascicielka psow, ktore do nikogo nie podbiegaja, nie sa targetem psich parkow, sa dobrze wychowane, uwazam, ze nie ma w tym absolutnie nic zlego i problem nie lezy w uzytkownikach psiego parku, tylko we wlascicielu takiego onka, ktory nie powinien przychodzic z psem w takie miejsce.
  11. [quote name='omry']Więc wracamy do punku wyjścia - po kiego grzyba pchać się na wybieg, po którym biegają luzem inne psy? I znów - jak durnym trzeba być, by liczyć, że wszyscy idealnie swoje psy wychowują i że te psy nie podbiegną?[/QUOTE] poza tym...na ogrodzonym, psim wybiegu to raczej wlasnie mozna sie spodziewac niezbyt grzecznych psow, ktorych luzem nie mozna za bardzo puscic nigdzie indziej.
  12. [quote name='Soko']Kwestia pracy tez ma tutaj wpływ na sytuację. O ile jak ktoś Werę po prostu zaskoczy,to wydaje z siebie takie zdziwione burknięcie, ale jak ktoś nam przerwie ćwiczenie, to leci z japą. Dlatego nauczyłam się przerywać ćwiczenie szybko, gdy tylko widziałam, że ktoś się zbliża, ale mi też takie wpadki się zdarzyły. Być może właściciel ONka musi też się tego nauczyć. I powiem szczerze, że umiejętność obserwacji z otoczenia na psich parkach niesamowicie pomaga teraz normalnie na spacerach, bo jak na razie zauważam wszystko, zanim Wera to zobaczy :D Widuję też ludzi, którzy chcą coś porobić z psami, ale ktoś do nich non stop podbiega. Ja wtedy Wery nie puszczam (bo mam wychowanego psa, a nie debila bez rozumu), z szacunku i nie robię z tego problemu pod tytułem "bo ja przecież mam prawo i nikt mi nie zabroni". Oni nie wymuszają z szyldem "nie podchodzić" przestrzeni, nie robią cyrku, podobnie jak pan od ONka i szkoda mi tego, że wszyscy pozostali właściciele to olewają i wykorzystują. No fakt, nikt mi nie zabroni jej tam puścić, ale to mi się kłóci z moim poczuciem tego, co jest w porządku, a co już nie. Czasami warto odpuścić sobie robienie tego, do czego "ma się prawo", serio.[/QUOTE] no akurat puszczanie psow luzem na wybiegach dla nich rzeznaczonych jest jak najbardziej w porzadku:))) jesli ktos ma chec pocwiczyc z psem "w rozproszeniu" w takim miejscu, to raczej powinien zapytac sie obecnych tam ludzi, czy nie maja nic przeciwko temu, aby oni i ich psy byli tym rozproszeniem. kilka miesiecy temu mialam taka sytuacje: suka w typie ast ciagnela na smyczy do mojego szczeniaka, laska wypuscila ja na cala dluhosc flexi i suka na moja grete chciala sie rzucic. na szczescie mloda odskoczyla, bo byla bez smyczy. i laska do mnie "behawiorysta powiedzial, ze musze jej luzowac smycz przy psach i cwiczyc jak najwiecej". no wiec ja nie chce, zeby moje psy byly materialem szkoleniowym i jesli behawiorysta ma taki zajebisty pomyslunek, to niech udostepni swoje psy do treningu dla swoich klientow. tak samo raz podczas "treningu w rozproszeniu" gosciowie uciekl border i przybiegl do nas z watami. jesli ktos nie jest pewny, jak jego pies zareaguje "w rozproszeniu", to nie moze narazac innych psow i ich wlascicieli na stresowe sytuacje, bo oni moga miec w dupie czyjs trening w rozproszeniu i maja do tego pelne prawo.
  13. a ja uwazam, ze miejsca takie jak psi wybieg to sa miejsca, gdzie z definicji psy biegaja luzem, maja prawo podbiegac do siebie nawzajem itd. jesli ktos sobie tego nie zyczy, to nie powinien przychodzic na psi wybieg. jesli ktos ma psa agresywnego, a chcialby "pocwiczyc z nim w rozproszeniach" to jest baaardzo nierozsadny, udajac sie w tym celu na teren psiego wybiegu. rozsadniej byloby pocwiczyc pod plotem. i owszem: w takich miejscach pewnie zadarzaja sie jakies tam spiny, ktos kogos pogoni itd. ale jedna wiedzac, ze nasz pies nie lubi innych przedstawicieli swojego gatunku, nie powinno sie z nim pchac na taki wbybieg. to troche jakby wziac kogos, kto rzyga na aruzeli, na wesole miasteczko i spodziewac sie, ze bedzie sie tam dobrze bawil, a potem dziwic sie, ze na kogos puscil pawia. ja sama np. wcale nie potrzebuje do szczescia psiego wybiegu i watpie, zebym korzystala z niego, gdyby wybudowali taki w mojej okolicy. poniewaz moje psy do szczescia potrzebuja czegos zupelnie innego niz zabawa z innymi pieskami i nie mam zamiaru uszczesliwiac ich na sile wizytami w takich miejscach.
  14. my jutro powinnismy dostac zestaw startowy to moze sie wykapiemy na swieta:)))
  15. mieszkam w okolicy, gdzie jest dostatecznie duzo ludzkich gowien i zdechlych zwierzat, zeby wiedziec, ze nie wszystkie psy lubia sie w tym tarzac:))
  16. no nie wiem, czy rozumiemy sie czy nie, ale eksterier to jest fenotyp, a fenotyp jest warunkowany w przewazajacej czesci przez genotyp:))) to, ze crossing over z niektorymi obchodzi sie bardziej lub mniej laskawie nie oznacza, ze "eksterier nie odpowiada genotypowi" to jest bzdura sprzeczna z faktami naukowymi. to, ze nawet po najpiekniejszych rodzicach moze urodzic sie szakarada nie jest spowodowane tym, ze eksterier nie odpowiada genotypowi. dobry hodowca to nie jest wrozka i niczego nie potrafi przewidywac. jednak jesli poza zarejstrowanym przydomkiem i suka hodowlana ma wiedze o genetyce, fizjologii i innych potrzebnych w tej zabawie sprawach (a biorac pod uwage fakt, ze hodowla psow rasowych w polsce ma charakter amatorski zgodnie z regulaminem zkwp, to jest to rzadkosc), to umie pewne prawidlowosci zaobserwowac na podstawie potomstwa danego psa, obserwacji konkretnych linii hodowlanych w danej rasie itd. jednak niczego nie potrafi przewidywac. jesli chodzi o gordony, to jak w kazdej rasie: po ringach biegaja w wiekszosci zwierzeta przecietne.
  17. z moich 3 psow tylko jeden ma zamilowanie do tarzania sie w syfie, ale jeszcze nie jest czempionem, bo ma 7 miesiecy, wiec to moze od tego:)))) jedna z moich suk w ogole nigdy sie nie tarza chyba ze w poscieli;)))
  18. no to ja ci powiem, ze jesli chodzi o moja rase to nie ma zludzen:)) topowe psy sa potomkami topowych psow:)) rzadko kiedy zdarzaja sie inne kwiatki. niezaleznie od tego, co hodowca stawia na pierwszym miejscu, sprzedawanie przecietnego szczeniaka za nieprzecietne pieniadze i wciskanie nabywcy, ze to jest nie wiadomo co, jest oszustwem.
  19. no ja nie moge powiedziec, ze jestem zielona w rasie. wprost przeciwnie. gordony nie sa MODNA RASA, a jednak mialabym spore trudnosci w doradzeniu komus, to chcialby kupic szczenie do domu z hodowli o przyzwoitym standardzie i za przyzwoita cene.
  20. nie kazdy pies sie interchampionem rodzi, ale wieszosc psow przy odpowiedniej strategii moze sobie intera zrobic. tak jak juz pisalam: wiekszosc psow wychodzacych z hodowli to psy przecietne za nieprzecietna cene:))) oczywiscie sa pieski, ktore od wczesnego szczeniectwa dostawaly ocenki max obiecujace, a potem poza bdb juz nie wychodzily, ale to serio jest rzadkosc, zeby ktos wystawial i rozmnazal psa, ktory nie podoba sie zadnemu sedziemu (tzn jest brzydki eksterierowo, ale lepiej to nazwac dyplomatycznie, ze sedzia (kazdy sedzia) woli inny typ):))). zwykle jednak przecetny, poprawny pies nawet i tego intera jakos ogarnie jesli wlasciciel ma ambicje, aby ta sie stalo. nie mowic juz o podstawowych krajowych championatach...
  21. to twoja sprawa, czy "masz placic".
  22. ja mam dwie importowane suki. jedna przyleciala jak miala 12 tygodni druga jak miala 10. w 8 tyg to one byly po raz pierwszy szczepione. dwa tygodnie w te czy w druga strone jak szczenie pochodzi z dobrej hodowli nie ma znaczenia. niektore swiatowe topowe hodowle wysylaja szczenieta duuuuzo starsze i jest w porzo.
  23. po prostu zabron jej tak robic. ja mam 3 suki. najstarsza troche ponad 3 lata, srodowa troche ponad dwa i najmlodsza 7 miesiecy. w momencie, kiedy ich zabawa przestaje mi sie podobac, zmienia sie w nagonke na slabszego, ktos przestaje sobie zyczyc to natychmiast koncze impreze. one same z siebie wiedza, ze nie nalezy przeginac i trzeba bawic sie ladnie, bo inaczej pancia nie bedzie zadowolona.
  24. ciekawe stwierdzenie, ze pies charakterem nie rozni sie od rasowych... moje 3 psy sa wszystkie tej samej rasy i bardzo roznia sie od siebie charakterem:)
  25. [quote name='Lotty']Cóż nie spotkałam się z takim podejściem wśród ludzi, których znam i wśród których się obracam. ( Nie ograniczam się do Dogo i nieabsolutnie nie traktuję tego forum jako wyroczni w psich sprawach).Pozostaje tylko współczuć psiakom, które trafiły w ręce takich osób, jakie opisałaś.[/QUOTE] ja tak samo sie nie spotkalam. a serio mam na fejsie znajomych "kynologicznych" z calego swiata. wiadomo, ze jak ktos pojedzie na wystawe i jego pieskowi super pojdzie na wystawce, to zaraz jest o tym na fejsie, bo kuurde zwykle ludzie swiata poza tymi swoimi kundlami z papierem nie widza. ja sama mam teraz szczeniaka, ktory wymiata na ringach. po prostu ma wbudowany tryb "show" i mega jaram sie tym, jak moj niegrzeczny kundel, ktory na codzien jest opetancem, wbija na ring jak gwiazda, a na ringu przygotowawczym biega w ogole bez ringowki, bo jest zajebista, a ma dopiero 7 miesiecy. ostatnio nawet moj chlopak nagral mi filmik z finalow i rowniez zapodalam go na fejsbuczka, aby wszyscy widzieli jak moj pieseczek manifestuje swoja wrodzona zajebistosc:evil_lol: to jest tez kontakt z hodowcami, mozna sobie poogladac kto, gdzie jakie ma psy, co komu jak rosnie itd. ja tam mam bardzo "psi" profil na fejsie, uwielbiam moje psy, wszystkie maja papiery, wszystkie sa sliczne, na kosmetyki dla niech wydaje wiecej niz na swoje i generalnie zajarka na maxa. cale zycie mialam psy adoptowane. od pierwszego, ktorego moj ojciec odpial od budy i zaladowal do auta, po ostatniego, ktorego sama wzielam od jakiegos pijaka i byl moim tymczasem przez pol roku. ktos mi obiecal ja bylam dzieckiem, ze gdy dorosne bede miec psa, z ktorym bede biec po wielkim ringu na wystawie i sama swoje marzenie spelnilam, gdy doroslam. jednoczesnie mam deal z moim najstarszym psem, moja polowa serca, prawa nerka, prawa polkula mozgowa, moim najlepszym przyjacielem, ze jak jej kiedys zabraknie, to jej miejsce w moim sercu zajmie najobrzydliwszy pies ze schronisa. taki pies, ktorego nikt na pewno by nie zechcial.
×
×
  • Create New...