Jump to content
Dogomania

Tyśka)

Members
  • Posts

    35751
  • Joined

  • Days Won

    144

Everything posted by Tyśka)

  1. Nie, podawaj mu 3-4x dziennie porcje, ale metodą prób i błędów zobaczysz czy podajesz za dużo ("wygląda jakby połknął balon"), czy za mało (bo szuka jedzenia). Ja jestem zwolenniczką podawania mniejszych porcji, ale częściej ;).
  2. Nie wiem, czy się rozniosło, ale boję się, że nigdy się to nie skończy. W niedzielę spotkałyśmy dwóch miłych panów (młodych, na oko dwudziestoparulatków), którzy otwarcie-powiedzieli, że pomagają psom od lat, kiedyś nawet zbudowali budę, ale żaden psiak nie chciał spać i w końcu buda zniknęła... Jeden z panów w ub. roku spędził tydzień na złapanie szczeniaków, a potem szukał im domów. A dzisiaj ci panowie do nas podjechali i powiedzieli właśnie o tym psiaku: "dzisiaj przypałętał się nowy, taki śmieszny, młody, moga panie zobaczyć jak chcą, wejść można tam śmiało". I faktycznie za płotem, gdzie sunia urodziła (bo teren zamieszkany przez psiaki niestety nie mieści się na jednym ogrodzonym placu, ale na kilku... i wszystkie chyba mają innych właścicieli, i wszystkie mają masę skrytek, kryjówek) po paru minutach zobaczyłyśmy wystraszonego psiaka... Jak się najadł, zaczął iść za nami, jak za starymi znajomymi. I kiedy wróciłyśmy do dzikusów, Lisek małego przegnał z powrotem na ten teren :(. Po chwili psiaczek zaczął iść za jakimiś ludźmi... ale potem zawrócił, chyba się wystraszył... ale wiem, że jak tak dalej pójdzie, to kiedyś zaczłapie się za kimś za daleko... Ja jestem załamana. Obawiam się, że niektórzy pracownicy faktycznie karmią, a inni po prostu podrzucają te psy. Murzynek, Rudy i inne psy pojawiły się właśnie w ten sposób. Dzikuski kiedyś też musiały się tu znaleźć, potem zaczęły się rozmnażać... te domowe psiaki, a nie dzikusy jednak częściej znikają, bo po prostu nie dają sobie rady. Dzikuny są wytrwalsze samo przez się :( Rudaska nie ma i obawiam się, że go nie zobaczymy.
  3. Szczerze mówiąc, nie mam zaufania do fejsbuka. Nie wiadomo kto tak naprawde idzie na wizytę, jakie ma doświadczenie itd. Ale popytać możesz, zwłaszcza jesli masz kogoś zaufanego. Anula, my go codziennie szukamy i się za nim rozglądamy, ale teren, gdzie mieszkają psy jest ogromny. A nieopodal las... Ten pies może być totalnie wszędzie. Psy trzymają się teraz razem, bardzo się zżyły ze sobą, ale nie prowadzą do Rudego. Zarówno Lisek i Tinusia jedzą bardzo niechętnie, martwię się, że nieobecność Rudego tak na nie wpływa... Murzynek jest jakby grzeczniejszy, już tak nie wyjada jak leci. Niestety, na miejsce Rudego pojawił się znikąd cudowny kudłacz... Ma niespełna rok i jest bardzo, bardzo ufny. Boimy się, że pójdzie za byle kim, że ktoś go weźmie na łańcuch. Do tego dzikuski go nie akceptują, Lisek go odgania, a biedak podwija ogon i zasuwa ze strachu najdalej jak się da :(. Od razu jak zobaczyłam malucha, pomyślałam o Anecik - takie kudłacze to zawsze będą mi sie z Nią kojarzyć. Maluch jest cudowny, niestety jego stan świadczy, że ma za sobą niemiłą przeszłość - wygląda jakby już mieszkał na łańcuchu (przy szyjce ma mniej sierści, elficzkowa wyczuła coś na szyjce - jakby ślad po jakiś żelastwie), do tego pod kupą futra znajdują się zapadnięte boki. Boję się, że albo psiaki go przegonią, albo faktycznie go weźmie do niefajnych warunków... to naprawdę śliczny, młody, ufny psiak... Na dobrą sprawę już dzisiaj powinien to miejsce zamienić na coś bezpiecznego. Ale w domu mnie wyrzuciliby z kolejnym psem.
  4. Szukam kogoś do wizyty przed/a dla Murzynka pod Głogowem Małopolskim. Rodzina z dziećmi i sunią, dom z ogrodem. Pies spałby w domu. Do towarzystwa sunia. Do niedawna rodzina miała psiaka, ale odszedł ze starości.
  5. Przyszłam trzymać kciuki za zabieg, ale w takim razie zachowuję siły na jutrzejszy dzień. Oby ktoś tak wspaniałego psa szybko wypatrzył :)
  6. Ona jest przeczudona, bardzo mi się podoba :) Przypomina mi trochę corgi :)
  7. Polecam Ci zmienić karmę na bezzbożową. Wachlarz dobrych karm jest szeroki, ale ja np. ufam sklepie Bogusi (kocimiętka) - tam masz większość sprawdzonych karm. Psiak nie wiadomo, ile będzie ważył, najlepiej po prostu obserwować psa - czy jest najedzony, czy jeszcze szuka czegoś do jedzenia ;).
  8. Szkoda :( Ale ważne, że pytają.
  9. Rudasek mnie martwi, nawet nawiedził mnie w śnie (niestety, nie był to miły sen, Rudy się ze mną żegnał)... Najgorsza jest ta niepewność - co z nim, czy cierpi, gdzie się podziewa. Wiem też, że obecnie nie byłybyśmy mu w stanei pomóc i gdyby jakimś cudem wszystkie psiaki znalazły dom, to Rudas tam by został sam, ale mimo wszystko pragnę, by nie cierpiał, by nie był w tej chwili sam. Też mi się wydaje, że Murzynek dobrze wpływa na psiaki, a inna rzecz - że dzikuski poznają nowych życzliwych im ludzi. Z każdym człowiekiem jest im łatwiej, coraz bardziej się ośmielają. Szczerze mówiąc, to wątpię by psiaki się cofnęły, gdy zabraknie Murzynka, bo Lisek przejął wiele cech po nim i to on pierwszy mnie wita - ale może by było, tak jak mówisz. Jestem jednego pewna, o czym zresztą wczoraj wspominałam elficzkowa: że jak już znajdziemy dom Murzynkowi, to Tinusię i Liska musimy zabrać razem - w sensie tego samego, nie musi być jeden DT czy hotelik, ale ważne, by złapać je razem. Z prostego powodu: te psy sa mocno ze sobą zżyte. Jeśli złapalibyśmy tylko Tinusię, to Lisek nie wiadomo jak by się zachował: on się przy niej wychowywał i zawsze miał do towarzystwa innego psa. Jak łapaliśmy sunię albo jak zobaczyłam, że sunia urodziła, to Lisek przyszedł zobaczyć co się dzieje i pilnował swojej starszej siostry. A brak suni... tak mu zresztą bliskiej mogłoby naprawdę mu zaszkodzić. Gdy zabierzemy Liska, to Tinusia sama z siebie nie podejdzie. Jestem niemal tego pewna :(. To sunia najbardziej niezależna obecnie (Lisek i Murzynek są bardoz towarzyscy), do tego najbardziej strachliwa, ona do nas podchodzi, ale jako ostatnia i zawsze naśladuje inne psy: jak one są wystraszone, to ona też. Myślę, że gdyby tu została sama, to mogłaby zdziczeć. DT nie wypaliło, ale widocznie tak miało być. Zastanawiam się czy czasem nie porozwieszac plakatów o Murzynku u swojej wetki i psiej fryzjerki, ale z drugiej strony boję się, że ktoś powie "o, znam tego psa" i nie zadzwoni, ale sobie go po prostu weźmie... To małe miasto, nietrudno skojarzyć gdzie jest jaki pies. Hotelik u Murki w porównaniu z innymi hotelikami nie jest drogi. Te, którym jeszcze ufam są niestety droższe. Pobyt mniejszych psów wychodzi oczywiście taniej. U Murki psiaki są albo w kojcu, albo w domu - wszystkie w domu by się nie zmieściły, a i niektóre sprawiają problemy. Ja ufam Murce i wiem, że wyprowadzi Murzynka na prostą, jeśli chodzi o jego zazdrość. Choć np. musze przyznać, że od dwóch dni Murzynek zaczyna rozumieć, że trzeba czekac na jedzenie. Oczywiście wyje psiakom, jak te się obijają z jedzeniem, ale jak rozdzielam jedzenie po miskach i dodaję suni leku to z jednej strony siedzi Murzynek, z drugiej Lisek i choć obaj sie oblizują, a Murzynek wręcz cały się trzęsie na widok jedzenia, to czeka aż rozdzielę i powiem, że mogą jeść. Tylko jak dam zgodę, to wtedy faktycznie Murzynek wyjada wszystko, co jest w jego zasięgu. No ale postęp jest, to się ceni ;). Co do Tinusi i Liska, najlepiej byłoby gdyby trafiły do sprawdzonego DT, ale gdzie je znaleźć? Uważam, że Murka jest dla nich opcją dobrą. Ale o tym możemy myśleć, jak Murzynek znajdzie dom... trzeba mierzyć siły na zamiary. My z elficzkową codziennie odwiedzamy psiaki. Dzisiaj Tinusia dostanie ostatnią porcję leków. Dobrze, że dzisiaj się ochłodziło, bo wczoraj było bardzo gorąco i biedne psiaki ziajały, nie miały ochoty na nic. Co do Krecika, mam dobre wieści. ledwie napisałam ostatni post, a dostałam informację, że kupy lecą, że aż miło. :) Dzisiaj chłopak jedzie ze swoimi Opiekunami do Rzeszowa i tam pobędzie z nimi trochę. Pewnie jak wrócą, to już z drepcząco-gryzącym brzdącem ;). Nie wiemy, co mu jest, ale szczerze mówiąc nie wiem czy ktoś by go otruł - on jadł zawsze jako ostatni, jeśli ktoś miałby przemycić truciznę w jedzeniu to wydaje mi się, że pierwszy zjadłby ją Murzynek. Dziękuję Ci stokrotnie Havanko. Twoje ogłoszenia zawsze przynoszą szczęście, więc mam nadzieję, że i tym razem tak będzie. Murzynek jest tak fantastyczny, że każdego dnia coraz bardziej boli nas to, że musi zostać tam jeszcze ten jeden dzień. Olena, to ogromna pomoc, bardzo Ci dziękujemy. Zrób tak, jak Ci będzie najwygodniej. Na razie i tak mamy pieniążki, dajemy radę dzięki Wam. A z racji, że moje koty pogardziły kolejną mokrą karmą, to mam 6 puszek kociej karmy Terra Faelis na oddanie. Mojemu psu smakują, aż mlaska, więc myślę że w ramach urozmaicenia i dzikuski będą miały wyżerkę ;). Rany Julek, ile bym dała, by moje koty choć w części były takimi głodomorami, jak Murzynek - a nie, one są bardzo, bardzo wybredne.
  10. Krecik da radę, musi dać, nie ma innej opcji! W końcu pochodzi z rodu twardych, silnych psów, nie może teraz się poddać... Jednak wiem też, ile brak kupy kosztuje - Gandzia Dzikuskowa (tak, z tej rodziny) dwa razy mi się zaczopowała z powodów robali i to dwa razy bardzo poważnie... i skoro dała radę (a wtedy jeszcze walczyliśmy z zaawansowaną babeszjozą i trutką na szczury - groziła suni transfuzja krwi i Bóg jeden wie co), ale wiem też, że była starsza od Krecika o te 2tyg, więc je szanse były większe. Boję się o tym wszystkim myśleć, więc pozostaje mi jedynie trzymac mocno kciuki. Niestety, masz rację - nie przeskoczymy pewnych spraw, jednak mimo wszystko chciałoby się pomóc wszystkim psom. Odchyliłabym im Nieba, gdybym mogła. Naprawdę traktuję je jak własne i chciałabym zrobić więcej niż robię dotychczas gdybym... tylko mogła. Ciocie, zdałam sobie sprawę, że nie napisałam nic o leku. Jutro kończymy podawanie Galastop. Tak nam wyszło na podstawie miarki, a po stanie suni widać, że lek działa. Wczoraj cycuszki były do samej ziemi i pełne, dzisiaj były już malutkie. Nie mogłyśmy się dziś napatrzeć, jak stan cycuszków zmienił się w ciągu doby :). Niestety, z kolei Murzynek coraz bardziej "płacze" na jedno oczko, ma całe załzawione. Za to ochota do pieszczot mu dopisuje, dzisiaj machał mi łapką bym go czochrała. Jak elficzkowa przestała go czochrać to przyszedł do mnie i najpierw czekał, potem trącił noskiem, a ostatecznie zaczął mi machać łapką, po czym ją położył mi na nodze. :) Potem Lisek zaczepiał go do zabawy, najpierw czarnuch udawał Greka, po czym wyłożył się do góry kołami i zachwycony Lisek bawił się z nim, że aż było miło popatrzeć. Jak Murzynek miał dość zabaw to wstał i poszedł, jestem zachwycona jego zrównoważeniem. :) Niby taki z niego macho do psów, ale nie nadużywa władzy, nie gnębi. A Lisek to taki trochę nachalny towarzysz, tylko chce się bawić i bawić :))).
  11. I niestety, z elficzkowa myślimy, że mogły pokonać go kleszcze. Pisałam nieraz, że od jakiegoś czasu jest nieswój i wygląda na chorego. Ale to taki dzikus, że nawet nie umiałybyśmy mu pomóc. Teraz odłączył się od stada i zniknął. Nikt nic nie wie... Z każdym dniem tracę nadzieję, że go jeszcze zobaczę :(. To jest bardzo smutne. Wiem, że był dzikusem i wiem, że na chwilę obecną najdłużej czekałby na swoją szansę na normalne życie... ale jednak strasznie się do niego przywiązałam. Zresztą, Lisek i Tinusia też. Oboje dzisiaj dopiero po paru minutach proszenia, zjedli. I jak zjedli, to dopiero poprawił się im humor (Lisek bawił się z Murzynkiem, Tinusia leżała obok nas odprężona), wcześniej wyglądały na mocno przygaszone. Rudy to zwłaszcza kumpel Tinusi, bardzo lubiła towarzystwo Rudasa. Obecnie jeszcze bardziej związała się z młodszym bratem i Murzynkiem. To oczywiście pozytywnie wpływa na jej stosunek do ludzi, ładnie się otwiera, ale mimo wszystko... nie daje mi spokoju pytanie: "Gdzie jest Rudy? Co się z nim dzieje? Czy jeszcze żyje? A może odchodzi gdzieś w samotności?" Żeby tego było mało, Krecik również dzisiaj się "przytkał" i nie było kupki, jest mocno zarobaczony :(.
  12. Havanka, ślicznie Ci dziękuję :) Murzynek każdego dnia coraz bardziej się do nas przywiązuje i każdego dnia coraz bardziej mówi: "zabierzcie mnie stąd, jestem psiakiem do kochania". Mam nadzieję, że ogłoszenia przyniosą mu szczęście. Niestety, byłyśmy u dzikusów godzinę, a Rudego nie było. Chodziłyśmy i go szukałyśmy, ale tam jest tyle możliwych kryjówek, że nasze poszukiwania okazały się bezowocne. Martwimy się strasznie o niego. Najgorsze, gdyby teraz gdzieś leżał i cierpiał w samotności... :(
  13. Tak, Krecik jest cudny - cudny tym bardziej, że po każdym posiłku wchodzi na dłoń karmiącego i tak śpi :). Cieszę się, że od niemal samych narodzin zna ludzki dotyk, przynajmniej nie wyrośnie na dzikuska :) No i te dłonie, które karmią kochają go najmocniej, jak się da - szczęściarz skradł już serce swojemu człowiekowi. Oby i pozostałe psiaki z tego rodu były złodziejami ludzkich serc.
  14. To prawda :) Krecik, 5doba: http://images78.fotosik.pl/832/d4e326491e162b2amed.png - taki już z niego olbrzym :)
  15. Chyba pisałyśmy w tym samym czasie. :) Zaktualizowałam pierwszą stronę. Dziękuję Ci, elficzkowa.
  16. Bardzo dziękuję. Aktualizuję więc pierwszą stronę, sprawdzajcie Ciocie, bo ja w rachunkach jestem kiepska ;) - jeśli coś nieczytelne, to piszcie.
  17. Właśnie - ten ogon Tinusi jest magiczny :) Od niedawna jest w ruchu, do tej pory zawsze był wciśnięty między łapy. Dla mnie to magia. Zdjęcie paragonu może być za duze, dlatego nie chce się przesłać bezpośrednio na forum. Spróbuj np. przesłać przez fotosik.pl i stamtąd zalinkujesz :) Nadziejko, jesteś niesamowita! Dziękuję Ci bardzo za to... za to, że jesteś :)
  18. Pamiętam Daszę... pojawiła się kiedyś na wątku szczebrzeszyniaków, prawda? Strasznie jej żal :(
  19. Nie szkoda Ci pieniędzy na Royala? Sporo przepłacasz. Za takie pieniądze znajdziesz o wiele lepszą karmę ;)
×
×
  • Create New...