Wreszcie, po miesiącu rozłąki widziałam się wczoraj z Zorzą!!:multi::multi:
A zaczęło się od zdziwionego wzroku i pytania w oczach "O to dzisiaj nie z Magdą?", a potem było mycie (w boksie) na dzień dobry twarzy i wskoczenie na ręce:D
Radości nie było końca, ubieranie szelek zajęło mi gdzieś z 15 minut:shake:, ale była tak szczęśliwa, że musiałam odpuścić jej te skakanie...
Żeby trochę się wyszalała poszłyśmy na wybieg, dołączył się do nas Cezar, z którym bardzo ładnie się bawiła:loveu:
Oczywiście jak aparat jest potrzebny to nigdy go nie ma:mad:
Jestem naprawdę mile zaskoczona jej zachowaniem, zero agresji, zero ciągnięcia na smyczy, komendy potrafi na medal, po prostu pies ideał:loveu::loveu:
Pazurki ładnie obcięte, chociaż nie chciała jednej łapki dać:angryy:
Gdy byłyśmy w środku, żeby trochę się ogrzać od razu się do mnie kleiła i chciała miziać:p
Jedna rodzina była Zorzą zainteresowana, ale powiedzieli, że jest za duża i wzięli innego pieska...
To chyba wszystko, przez to zimno spacer był krótki, pod koniec Zorza już nawet nie chciała chodzić:-(