Pan uczy Marlonka komend i stara się nad chłopakiem zapanować, z coraz lepszymi efektami. Niemniej jednak, jak spotkaliśmy się to Marlon miał ogromną ochotę na mnie skoczyć. On uwielbia ludzi, jest przeszczęśliwy jak się go mizia, przytula, jak się do niego mówi. Każdy, najmniejszy przejaw zainteresowania ze strony człowieka jest dla niego czymś ogromnie ważnym. Poczęstowałam Marlonka psimi kiełbaskami, poprzytulałam, pogadałam do niego, pogadałam z Panią i tych kilka fotek zrobiłam. Cieszą takie adopcje i oby tylko takie dobre nam się przytrafiały.