Jump to content
Dogomania

WiosnaA

Members
  • Posts

    10410
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    44

Everything posted by WiosnaA

  1.     Tak,miał,ale nie sprawdziła się. Tu krótki filmik z Duszkową kosteczką, którą lubi i podrzuca,nie miał akurat do filmiku ochoty,ale to ona z tamtego fragmentu o który wcześniej pytałaś Inko. https://www.youtube.com/watch?v=HEOOlb5uWKs&feature=youtu.be Dziś byliśmy na spacerku w parku,chciałam kilka ładniejszych zdjęć zrobić,ale nie specjalnie wyszły. Samej mi trudno,bo Dusio się "klei" do mnie,więc prosiłam ludzi i przy okazji Jego reklamowałam (chustę zapomniałam nałożyć...gapa) i jedna Pani zainteresowała się bliżej Duszkiem,zobaczymy czy coś z tego wyjdzie. Najlepiej,żeby ktoś na żywo poznał Maluszka i się zakochał w tych cudnych oczkach i pomyślałam,że będziemy teraz jeździć popołudniami do parku z chustą "szukam domu". Słonko,troszkę dziś przygrzewało i Duszek znów pokazał swój prześliczny uśmiech, wieczorem wybiorę i wstawię co lepsze,jednak takich jak chciałam nie udało mi się.
  2. Aż się łezka zakręciła ze wzruszenia...po tylu latach...Łezko, Gratuluję i szczęścia życzę! Doris66,walczyłaś o nią jak "lew",wytrwale...Domek,to nagroda również dla Ciebie!....Gratuluję!
  3.     Ehhh....zachary,mam dylemat i ogromny problem jak nie wiem co,...zresztą ostatnie czase nic tylko same problemy. W ogóle,to miałam do Ciebie dzwonić w tej sprawie. Amiczek,to jakoś da radę,ale o Tinulka martwię się strasznie,a wyjechać muszę.Wyjazd jest planowany od dawna i różne opcje już rozważałam.Między innymi zabranie Tinulka ze sobą,ale sam lot i odizolowanie w kontenerku samego będzie dla Tinulka nie do przeżycia.Rozmawiałam z kilkoma chętnymi DT,ale oprócz jednego,który zaopiekował by się tylko jednym psiakiem nie wzbudzili mojego zaufania by psiaki powierzyć.Stanęło na tym,że ze względu na Tińcia psiaki muszą być razem.Nie wiem,czy uda mi się znaleźć takie domowe miejsce i odpowiednią osobę,mogłaby też być przychodząca do mnie do domu, ciągle szukam,pytam.Wstępnie zaklepałam miejsce u Jamora,bo okres letni i Tińcio nie zmarznie,a Jamor wiem,że mi jego "nie zgubi" i ma miejsce by pograć w piłkę. Duszka u Jamora nie widzę,on musi być przy człowieku bezapelacyjnie. Nie wiem jak my wszyscy przeżyjemy ten okres.....
  4.     Mar.gajko,alergię lekarz wykluczył,ponieważ gdyby jakś była Encorton by pomógł,a Duszek podczas jego przyjmowania intensywnie akurat wtedy wygryzał. Troszkę może za wcześnie zaczęlismy odstawianie Amitriptyliny,za krótki okres brał i trzeba było poczekać z tym jeszcze kilka tygodni.
  5.     Przedtem jak wygryzanie było częste i zdarzało się ,że wygryzał jak psiaki zostawały same,to miałam podejrzenia,że może z nudów,może lęk izolacyjny,ale patrząc na cały ten długi okres wydaje mi się,że nie. Duszek nie jest zbyt żywiołowym, rozbrykanym pieskiem,nie szuka na siłę rozrywki,jak nie ma ochoty,to i Amik nie wciągnie go do zabawy.Duszek na co dzień to stateczny,opanowany psiak,lubi się pobawić i sam często zaczyna,ale jest taki rezolutny i wszelkie zabawy mają u niego umiar,czasem aż myślę czemu moje roztrzepańce nie są takie ułożone.Np. w domu jak idę na górę lub na dół coś robić,to moje ogonki zawsze się plączą przy mnie i muszą być tam gdzie ja,a Duszek jeśli akurat śpi,leży,to nie pędzi za mną,nie śledzi jak Tińcio,czy mu nie zniknę,tylko kontynuuje swoje leżakowanie na danym piętrze. Obowiązkowym i ważniejszym punktem ponad rozrywki w ciągu dnia u Duszka jest przytulanie i siedzenie na kolankach,bardzo lubi bliskość człowieka,lubi się popieścić,ale bym powiedziała,że też ma umiar. Pogryzione łapki na pewno Duszka nie bolą..,no, zawijanie ich nie koniecznie już mu się podoba,ale chyba każdy miałby dosyć przez tyle czasu. Tak,zdarzało się,że próbował gryźć przy mnie siedząc na drugiej kanapie lub będąc w pokoju obok. Jak zagadałam do niego,przerywał zainteresowanie,ale pyszczkiem przysłaniał łapkę,żeby nie widzieć co robił i leżał dalej jakby nic się nie działo.
  6. I ja usiadłam pisać....Czaruj Figuniu,czaruj! Ehhh... Duszkowi domek własny jest bardzo,bardzo potrzebny. Jestem załamana,....od końca marca był zupełny spokój,a dziś w nocy,albo raniutko Duszek wygryzł znów łapkę. Wczoraj,przedwczoraj nic specjalnego się nie wydarzyło,dzień jak co dzień i jak zobaczyłam,to mi ręce opadły. Zaczęliśmy już schodzić do 1 tabl. Amitriptilinum co drugi dzień ,wczoraj właśnie był pierwszy dzień bez leku i niestety...znów wracamy do punktu wyjścia.Oczywiście od razu zadzwoniłam dziś do lekarza i tak zalecił. Opowiadałam na wcześniejszej wizycie o zabawie Tinulka z piłką i Duszka zachowaniu.P.Doktor mówił,iż to raczej nie zazdrość,ale,że Duszek czuje pewien jakby dyskomfort w tej sytuacji i coś tam w tej swojej główce "naukładał",może ma jakieś obawy,lęk. Teraz przez większość dnia jesteśmy na podwórku,psiaki się bawią ,szczekają,śpią ,opalają , chciał nie chciał dla Tinulka choć trochę muszę porzucać.Jak się zdarzy,że Amik dołącza też aportować,to Duszek wtedy nie ma co robić,czasami leży sam,albo siada przy mnie,a najchętniej siedziałby u mnie na kolankach.Duszka nie zamknę na ten czas samego w domu,bo też może źle się poczuć,że jest np.odrzucony. Zupełnie nie wiem co mam robić i jak postępować. Myślę,że Duszek najlepiej by się czuł w domku gdyby był sam, ew. jeden piesek do towarzystwa do zabawy taki jak Amik ,może trzeci psiak przy Duszku na co dzień to dla niego już tłum i nie umie się odnaleźć?,sama nie wiem. Taki kochany piesek z tego Duszka,bardzo grzeczny,największy przytulak na świecie,tak bym chciała,żeby był szczęśliwy!Jak znaleźć mu człowieka tylko dla niego? Ciocie Kochane,a może poszukać dla Duszka nowego DT,może w nowym miejscu odpuściłby łapkom,bo w nieskończoność na lekach też być nie może,a ja przyznaję szczerze,że jednoznacznej przyczyny gdzie leży problem nie umiem znaleźć. Jeszcze z jednego powodu domek jest bardzo potrzebny,dla Basi już wspominałam. Pod koniec czerwca (może okazać się ,że nawet w połowie m-ca) będę musiała wyjechać na dłużej (około miesiąca) do córki i na ten czas będzie potrzebna dla Duszka opieka.Muszę też ulokować gdzieś w hoteliku/DT również swoje psiaki,ponieważ mąż tyle czasu się nie zajmie,a w dodatku często bywa w dłuższej trasie. Piszę o tym wcześniej,żeby na spokojnie coś zaradzić z DT na ten okres o ile domek stały się nie znajdzie,bo swoim psiakom już rozglądam się za miejscem.
  7.     A ja ile czekałam!....nawet jak był zmęczony,to nie ziajał,..no nigdy....a dziś jak zobaczyłam,to pędem po aparat choć jedno zdjęcie zrobić, Myślałam,że cykam zdjęcia,a mi nagrywanie się włączyło i mam 2 sekundy filmiku....haha. View My Video
  8.     Jak się uwiniemy z robotą,to i basenik się znajdzie,ale myślę,że z tej trójki chętnego nie będzie....nie ma naszej Ajriski [*],ona kochała wodę.
  9.     Dziś było malowanie płotku....chłopaki solidnie podkład położyli,ja resztę zaciągnęłam. Nadzór miałam nad sobą,
  10.     Nie,tu nic się nie wystraszył.....tam leżała gumowa kosteczka,którą Duszek lubi się bawić...podbiega do niej,łapie w ząbki, podrzuca do góry,odskakuje,robi piruety i znów podbiega ją łapać.....tu na filmiku właśnie ją zobaczył i część swego "tańca" przy niej robił.
  11.     Oj tak,Duszek jest przeuroczym i bardzo kochanym pieskiem! Z całego serca dziękujemy!
  12. Bardzo się cieszymy,że zaglądacie do nas. Tfu,tfu...,na razie z łapkami jest spokój,powoli schodzimy z leków. Tym samym prosimy Was dalej o trzymanie kciuków! 18.04.15r kupiłam Kreon 50caps i Amitriptilinum- 60,10zł Do rozliczenia wpisuję 50zł wpływu dla Duszka z pozabazarkowej sprzedaży ciastek dla cioci Sybil. Stan konta u mnie na dzień 26.04.2015 wynosi +169,53zł Pełne rozliczenie finansów Duszka w mojej skarpecie na str35 post 681. paragon za leki,
  13.     Lolcio kwiatki pielęgnował,cebulki jesienią szykował,a my teraz sadzimy u siebie,...Duszek świetnie dołeczki mi kopie,...dosyć zbijania bąków,na chleb musi zarobić!
  14. Ciągle praca i praca...nie mamy już siły,
  15. Mari,wczoraj przesyłka była już u nas! Dziękujemy bardzo,bardzo serdecznie! I za leki i za to ,że pamiętałaś o Duszku! Duszek dostał 3 opakowania Pangrolu 10000j od Mari i doczytałam,że jest to odpowiednik Kreonu. Niebawem udamy się do lekarza,żeby poinstruował jak mamy przyjmować. Kochana Mari,raz jeszcze ogromnie dziękujemy!
  16. Halszka,prześlicznie dziękujemy za moc ogłoszeń! Wyglądamy Domku! Duszek i koledzy pomagali mi dziś montować płotek,żeby ochronić krzaczki,które nas później mają osłonić od ulicy.Mamy dużo pracy teraz. W wolnej chwili trochę zabawy, https://www.youtube.com/watch?v=_9qh48Xo6IA&feature=youtu.be
  17. Tekst o Duszku prześliczny....dziękujemy!!! Togaa,o tym zdjęciu mówiłam,...post 395 ..... 20mmbp.jpg Ehh,nawet tu nie wstawię,dogo odmawia współpracy zupełnie...post 395...ja skopiować nie mogę,może Tobie się uda. ...................... Nie mogę odnaleźć płytki z Duszkowymi zdjęciami ,przez awarię kompa kiedyś wszystko zgrałam i może Młody ze swoimi rzeczami schował. Nie ukucnę jeszcze by zrobić podobne z wysokości Duszka,znaczy kucnę,ale to trwa i Dusia uchwycić ładnie nie mogę. Sesja potrzebna i zdjęcia ładne,ale póki co rób z tymi co mamy.
  18. Halo,halo...czy ktoś pamięta jeszcze Dżamalka? Zobaczcie,kto do nas tu leci, i kilka podskoków przesłane telefonem, https://www.youtube.com/watch?v=qqMOKrgNBYo&feature=youtu.be Wczoraj dostałam meila z Domku Dżamalka, "Dzień dobry :-) Dżamalek ma się świetnie. Przytył i w końcu wygląda jak pies, a nie skóra i kości , bardzo dobrze się dogaduje z kotami, ładnie je. Mimo spędzania czasu wolnego na dworze towarzysząc swojemu Panu, bardzo się cieszy, jak tata bierze klucze do ręki, bo to oznacza spacerek ;-) a spacerki uwielbia! Wtedy zaczyna się szaleństwo i piruety w powietrzu i na trawie :-D jest bardzo posłuszny. Razem z chłopakami (kotami) pilnuje działki szczekając na obcych. W tatę jest wpatrzony jak w święty obrazek. Jest pod stałą opieką weterynarza :-) (uprzedzając pytanie jest zdrowy jak ryba). Uwielbia być czesany ;-) a my? My nie mogliśmy wybrać wspanialszego psa, towarzysza i członka rodziny :-) Rodzice z przyjemnością zapraszają Panią na działkę :-) będzie Pani mogła zobaczyć tego radosnego, pełnego energii psa :-) Pozdrawiamy serdecznie i zapraszamy Dżamalek z rodziną Sz...... :-) "
  19. Zachowania Duszka wokół tych spraw nie były zawsze jednoznaczne i dlatego też nie mogłam wychwycić,trudno mi określić czy na pewno tu leży problem,zwłaszcza,że psim psychologiem nie jestem. Może to jednak zazdrość,której wyraźnie nie pokazuje,a cicho i głęboko skrywa?..chce mieć mnie tylko dla siebie,stąd piłki jakby nie lubi, przez zazdrość że się bawię z Tinulkiem?? Człowiek dla Duszka jest bardzo ważny,to wiem od początku i bardzo wiele zainteresowania,czułości od nas dostaje,ale może o wyłączność chodzi?Ja do tej pory zazdrość wykluczałam,bo jakichś wyraźnych znaków nie było,ale sama już nie wiem. Z łapkami póki co spokój...trzymajcie kciuki!!
  20. I filmik o którym pisałam z 8.11.2014, [URL=http://pl.tinypic.com/m/inbw4m/3]View My Video[/URL]
  21. Choć staram się bardzo,ale wierzcie,że niełatwo mi Duszka rozszyfrować co mu dolega również ze względu na mój wypadek i później długi okres z mocno ograniczonym ruchem,a co za tym idzie nie wszędzie mogłam dojść i nie wszystko zaobserwować.Kilka miesięcy praktycznie wyjęte z życia mojego i moich psiaków,bo niestety na nich się też lekko to odbiło,a na Duszku chyba najbardziej. ........................................................ Fajnie nam szło z Duszkiem przez pierwszy miesiąc (a później klops) brzuszek unormowaliśmy,sporo chodziliśmy. Duszek dał się poznać jako grzeczny,delikatny piesek,ugodowy do wszystkich stworzeń i uwielbiający bliskość człowieka,cichy,posłuszny,trochę histeryk w lecznicy przy najmniejszym bólu jak np.zastrzyk,nie mówiąc już o czyszczeniu uszu.Z samego początku sporo podsypiał,był jakby zmęczony,ale spacerki uwielbiał i bardzo na nich ożywiał się. ....................................................................... Pierwsze zabawy były krótkie (choć patrząc na filmiki może wydawać się,że ciągle brykał,ale to tylko ciekawsze momenty dla was łapałam),uważnie obserwował psiaki co robią, jak się zachowują i ogólnie co dzieje się w domu i później w wielu sprawach zaczął naśladować (np.siku),poznawał zamiary moich psów i dość szybko złapał wspólny język z Amikiem.Tinulka do dziś próbuje do siebie przekonać,znaczy do zabawy,jednak dla Tincia inne psiaki mogą nie istnieć,jego obchodzi tylko piłka. ....................................................................... I być może w niej samej tzn.piłce,albo po części z nią związany leży nasz obecny problem,takie wysnułam podejrzenia co do naszego delikatnego Duszka-Okruszka. ......................................................................... Togaa,pamiętasz jak nieraz w czasie rozmowy wspominałam o piłce,że Duszek nie chce się nią bawić,że jakoś unika,że może go nauczę aportu później.....No ale w końcu nie wszystkie psy lubią piłkę Ty mówiłaś z czym ja się zgadzałam oczywiście. ................................................................................. Jak niektórzy z Was wiedzą mam w domu piłkarza,który aport kocha ponad wszystko.Piłka to jego największa miłość i pasja w życiu,jedyna zresztą.Jest chętny do zabawy zawsze i wszędzie,o każdej porze dnia i nocy,rano oczy otwiera i wzrok kieruje gdzie może leżeć jakaś piłka,reszta świata nie istnieje.Jest perfekcjonistą i jednocześnie maniakiem aportu.Rok spędził w schronisku w kojcu bez wychodzenia,bez żadnego spacerku nie mówiąc o zabawie.Mogę sobie tylko wyobrazić jaka to była dla niego kara.Mowa o moim Tinulku,staruszku około 12 letnim,który trafił do mnie prawie dwa lata temu i pamiętam jak dziś jego pierwsze spotkanie z piłką u mnie i te oczy,które wtedy się zaświeciły,jak ogromne neony w nocy. Nie odbieram mu tej miłości i radości więc gramy często,a i piłek mamy dużo. ........................................................................... Duszek w pierwszych dniach przyglądał się z boku na to latanie Tinulka za piłką,nie próbował dołączyć absolutnie.Jak zaczęły się pierwsze zabawy z Amikiem w berka,zawsze staraliśmy się rzucać Tinulkowi blisko,by tamtej dwójce nie przeszkadzać,bo ich zabawy nie trwały długo,a jeśli piłka poleciała dalej,to Duszek często przerywał bieganie i siadał z boku przy człowieku lub szedł za tyły domu.Odebraliśmy (i ja i syn) to tak,że jest ostrożny i jak widzi lecącego Tinulka to woli zejść na bok w obawie przed zderzeniem,może trochę się boi (schylał lekko główkę jak blisko przy nim podnosiło się rękę z piłką do rzucenia-samej ręki się nie boi).Takie były początki. ................................................................... Dość szybko zaczął się rozkręcać,jak Amik przechwycił piłkę i uciekał,to Duszek do niego dołączał i ganiali we trójkę,widać było,że taka zabawa w ganianego pasowała Duszkowi bardzo.Jak grał sam Tino,to Duszek mu nie przeszkadzał,starał się być z boku,ale z czasem też jakby coraz mniej przerywał swoją zabawę z Amikiem widząc piłkę z boku,leciał nawet czasami razem z Tinulkiem w tę samą stronę za piłką,jednak zabierać nie próbował.Po domu również biegali razem,Tino za piłką,a Amik z Duszkiem, ot przed siebie po prostu. Mówiliśmy też,że Duszek nie wie co się z tą piłką robi i spróbujemy nauczyć,tak wtedy nam się wydawało.Było kilka prób nauki,ale nic z tego nie wyszło,Duszek niby leciał w tę stronę co piłeczka,ale do buzi nie brał,omijał ją więc odpuściliśmy,jeszcze żartując,że wystarczy jednego piłkarza w domu.Na tamten moment nie zauważaliśmy w zachowaniu nic niepokojącego,ot nie lubi piłek i już,albo że Duszek jest delikatny i nie chce żeby go Tino nadepnął biegnąc... jak np. gramolił się komuś na kolana i przyglądał Tińciowi. W każdym razie przy zabawie Tinulka z piłką większy lub mniejszy dystans Duszek utrzymywał. ............................................................................ Przejrzałam wszystkie filmiki z Duszkiem i trafiłam na jeden gdzie psiaki rozbrykane,cała trójka razem,ale na koniec w pogoni za piłką Duszek i Tino mieli jakąś "stłuczkę" na korytarzu. Niżej wstawię ten filmik,jest z 8.11.14r,bardzo niewyraźny obraz,ale słychać jak psiaki biegają,a Tino szczeka prosząc o rzucanie,jednak syn się ociąga,bo nie chciał przeszkadzać tamtej dwójce.Tak przeważnie robiliśmy wiedząc o tym,że Duszek może przerwać zabawę jak Tinulek z piłką lata. Syn mówił mi wtedy o tym stuknięciu,ale sama obolała byłam i chyba to zlekceważyłam,nie wzięłam jakoś do serca,bo nic się wtedy im nie stało.Przypominam jednak tę sytuację i tamten okres kilku dni oglądając wszystkie filmiki,bo po tym zajściu Duszek był trochę nie swój.Prosiłam syna by nagrał jakiś lepszy filmik (tamten jest ciemny) dla cioć z dogo,ale syn mówił,że Duszek humoru nie ma,że jakoś nie wariują jak zawsze,że nic niby ciekawego złapać nie może i tak zostało.Mam dwa filmiki z dnia następnego,ale w ogóle nie ma na nich Duszka,a z reguły Duszek był zawsze wszędzie tam gdzie Amik.Filmik przypomniał mi tamte dni i to dało mi dało więcej do myślenia.Czy jego tak mocno zabolało wtedy,a może się przestraszył,a może jeszcze kiedyś się tak stuknęli?.. i delikatny Duszek bieganiem Tinulka lub rzucaną piłką zaczął stresować się mocniej? ............................................................................. Dni mijały,ja ze swoją nogą,syn wychodził z psami,bawił się z nimi,nic właściwie niby złego się nie działo,Duszek z Amikiem normalnie się bawili,nawet często się kotłowali,a to ganiali po domu,a to z kotem przekomarzali,maskotki lubi,siłowanie szarpakiem z Amikiem albo z synem ,ale ta ostrożność do piłki,albo do gry Tinulka cały czas u Duszka w jakimś stopniu była.Jak ja bawiłam się z Tinulkiem,to Duszek często siadał przy mnie lub na drugiej kanapie leżał i obserwował albo spał. Przyszły jednak większe chłody i piłki w domu było więcej blisko Duszka,a pierwsze wygryzienie łapek miało miejsce w okresie chyba zaraz po nowym roku,albo tuż przed (do dokumentów musiałabym sięgnąć). ................................................................................... Pod koniec lutego kilka razy(3-4) miała jeszcze miejsce taka sytuacja.Tino przynosił i kładł na kanapę przy mnie piłkę (często tak robi) żeby rzucać podczas gdy Duszek leżał przy mnie i Duszek poważnie zawarczał do Tinulka pokazując mu ząbki, gdy ten kład obok niego piłkę,a Tino chciał żeby było mi bliżej sięgać.Powiedziałam Duszkowi,że "Tinulek chce tylko pograć nic złego nie robi"",ale przerywałam wówczas zabawę i czym innym się zajmowaliśmy.Przeszła mnie wtedy myśl,że może to zazdrość o mnie,ale to było tylko w tej sytuacji z piłką,w żadnej innej i na kilku razach się zakończyło,więcej się nie powtórzyło. ..................................................................................... W ostatnich dniach zauważyłam lekką zmianę u Duszka w stosunku do Tinulkowej piłki.Biegnie za nim jak ten leci za piłką,nie przerywa swojej zabawy jak piłka z boku się toczy.Jest jakby odważniejszy i mniej zwraca uwagę niż przedtem na Tinego przy piłce. Samego Tinulka Dusio lubi,często zaczepia go do zabawy,chce razem pobiegać,ale Tińcia to nie interesuje zupełnie.Tino jest grzecznym,ugodowym pieskiem i na Duszka na pewno nigdy nie zawarczał (no może przy misce pochrumka jak Dusio podchodzi),a jedynie wiążę to z piłką.Albo ma uraz do samej piłki,albo drażni go ta zabawa Tinulka z piłką. Może jestem w błędzie,nie wiem,ale niczego innego "uczepić" się nie mogę na dzień dzisiejszy oprócz tej piłki,że tu coś na rzeczy leży .Jej temat i to,że Duszek jakby trochę piłki unikał,był u mnie praktycznie od samego początku ,ale nie wiązałam do teraz tego z łapkami. Szkoda,że przez swoją nogę mam mało filmików i że to moi faceci zimą w większości byli przy ich zabawach,a ja z przypadku i tylko do miziania. ................................................................................... Teraz jak analizowałam,to Duszek nigdy gumowej piłeczki nie wziął do buzi,kostki gumowe,piszczące, pluszaki,szarpak owszem,ale piłek Tinulkowych nie,jedynie taką z pianki malutką,leciutką dałam to czasem sam sobie podrzuca. Przy najbliższej rozmowie z synem poruszę temat piłki i on coś może przypomni sobie. ............................................................................................ Ściśle określonych sytuacji kiedy wygryzał nie wyłapałam,o różnych porach,w różnym czasie to robił,więcej wygryzień było jak nas/ludzi nie było w domu,ale potrafił też przy nas np.w drugim pokoju lub w nocy,były tygodniowe przerwy w wygryzaniu,po czym wracał do łapek. ............................................................................................. Od 20 marca Duszek jest na lekach,wygryzanie łapek na razie ustało,...Trzymajcie kciuki oby na zawsze!!! .............................................................................. Trochę chaotyczny ten mój opis,ale widząc wpis Poker chciałam szybciej nakreślić temat piłki,której wcześniej zupełnie nie łączyłam z łapkami. Jeśli piłka,zabawa z nią jest faktycznie winowajcą i Duszka stresuje,to nie wiem jak my temu zaradzimy....
  22. Nie działa mi cytowanie,nie mam paska emotek (nawet tych kilku marnych nie mam!..buu),nie mam pogrubień, kolorów,post mi się zlewa i muszę kropkami oddzielać ...lipa kompletna! .............................. Togaa,dziękuję za ogłoszenia! ......................................... Poker,Duszek troszkę jest zazdrosny,tak jak i moja dwójka zazdrośniczków,ale raczej wszyscy są "opanowani " i z tym problemu nie mamy,choć przyznam,że rozważałam,obserwowałam,czy aby na pewno zazdrość nie jest problemem...uważam jednak,że nie. Nawet jak Amik czasami burknie na Ducha,bo to on przyszedł pierwszy i jest niby ważniejszy,to Duszek burknięcia olewa, pcha się dalej na mnie i zajmuje pozycję jaka mu najlepiej pasuje i z zasady "ma mnie najwięcej dla siebie" ,a Tino z Amikiem nie protestują,bo jak są bliziutko wciśnięci,to przeciez jedną ręką można dwie główki przytulone jednocześnie głaskać i wszystkich po kolei chwalić jakie to sa dobre pieski..hehe....nie mogę narzekać,psiaki są zgodne. Z męzem,to w ogóle w komitywie żyją i ma fory,bo Amik z Tinulkiem do tulenia specjalnie do męża się nie pchają,no czasami. Moje psiaki jakby zrozumiały i szybko zaakceptowały,że Duszek to Okruszek i musi siedzieć na kolankach. ......................... Od dłuższego czasu zastanawiało mnie Duszka zachowanie w pewnej sytuacji,a ostatnie dni przyniosły nieznaczne zmiany i zaczęłam bardziej się zgłębiać i obserwować. To szerszy temat i z wcześniejszego czasu,swoją pamięć (i nie tylko) "wertuję" daleko wstecz,szkoda tylko,że nie ma syna w domu...ale sięgnęłam po stare filmiki i coś natrafiłam,.... opiszę Wam w wolniejszej chwili,może wieczorem.
×
×
  • Create New...