Jump to content
Dogomania

WiosnaA

Members
  • Posts

    10410
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    44

Everything posted by WiosnaA

  1. Maszy nie wymieniłaś:) Pamiętasz może,jak Bonie chciałam zmienić imię i pomysłu nie miałam...wpadłam,że wiosna,że maj miesiąc wiosenny i tak wyszła Maja,...dopiero później wołając psy zauważyłam,że mam wszystkie imiona na M A jak miał przyjechać Marcel,to córka pierwsza zauważyła,że znów pies będzie z M :)...i tak przypadek jakoś zebrał te 4 emki. Następnych nie będzie,...Marcelek skutecznie wyleczył
  2. Rano miałam napisać ten ważny post i uwagę mi coś odwróciło ,dodałam tamte i poleciałam do swoich spraw:( Z całego serca dziękuję Kochani za ogrom wsparcia, za ciepłe słowa, za zaufanie ,za wiarę jaką we mnie pokładacie. Bardzo, bardzo Dziękuję! Trzymajcie proszę kciuki za Marcelka.
  3. Nie bardzo mam ochotę ciągnąć dalej tematu o powodach decyzji tej adopcji. Żadnym bogaczem oczywiście nie jestem,ale będę się starać dbać o Marcelka jak najlepiej,a jeśli ktoś prywatnie tu uzna ,że warto nas wesprzeć nie jako dt ,a dom stały,to do nas może odezwać,przyjechać. Wracamy do spraw bieżących. Z wnuczką się bawiliśmy,to może i tu na odprężenie Marcelek Wiosna chyba teraz się nazywam...tak mi w Dzień psa powiedzieli Podwórko w mieście powoli poznaję,choć jeszcze się boję i w domku być wolę...Pani mówi,że mam jej słuchać i czasem się staram,ale z tym jest ciężko,bo kiedyś nikogo nie musiałem...facet jakiś ostatnio codziennie do naszego (chyba?) domku przyłazi,którego nie cierpię,..a Pani mówi,że kawę z nim wypić muszę,..że szczekać niby nie mogę i jeszcze wujaszkiem każe mi jego nazywać...nic nie rozumiem o co w tym wszystkim chodzi,bo faceci są źli przecież...ale Majka widzę tego wujaszka lubi i czekoladki codziennie od niego dostaje ,więc i ja chyba muszę,bo też czekoladki chciałbym codziennie dostawać...
  4. Adopcja jest przemyślana i świadomie decyzja została podjęta. Mogłabym postów takich nie pisać,..ale piszę jak jest o wszystkim. Takich "niedziel" z Marcelem było wiele,rozwiązania przychodziły do głowy,ale tym razem stanęłam pod "ścianą",ze względu na zdrowie. Rozwiązanie było potrzebne nie skazując Marcela na kojec,bo to najprostszym by było wyjściem. A ja prostymi drogami nie chodzę ...i mam na szczęście wsparcie w rodzinie. Nie skaczę z radości, bo póki co cieszyć się nie ma z czego.... Zależy mi jednak na tym kundelku i pod jego kątem jak również moim ducha spokojem adopcja przemyślana. Do proszenia "ciężka" jestem....wolę oddać swoje. Postawiłam kojec,zrobiłam wybieg,brat klatkę naprawił,po niedzieli kawałek ogrodzenia Panowie przyjadą zrobić/naprawić,wstawią podmurówki,zamówiłam obrożę z GPS, ..na dechach spać u mnie nie będzie i kupiłam ponton do kojca,żeby na rozwalający syf już nie patrzeć....kupiłam puszek do oporu,żeby przy garach nie stać...zatankowane mam pod korek jeździć koty dokarmiać na wieś,bo z Marcelem muszę być w Białym jeszcze... Zapewne jestem "walnięta",żeby dla kundla tak kasę wywalać, ale akurat Temu jednemu próbuję i Chcę świat zmienić!..,bo On jest Dobry,tylko ludzie mu krzywdę ogromną zrobili! Rodzina ostateczną decyzję podjęła,wspólnie podjęliśmy,żebym mogła się skupić tylko na najważniejszym celu. Mogę fiknąć nogami do przodu za tydzień oczywiście,tego przewidzieć nie mogę... ************************************************************ Spotkanie z behawiorystką dziś odwołane,najprawdopodobniej za tydzień dopiero będzie.Trochę szkoda,bo my w Białym i byłoby bliżej,ale trudno. "
  5. Może i tak było,i pewnie jest...ale wiesz rozi, jak nie masz żadnego pw, czy telefonu od początku praktycznie, zwłaszcza w trudniejszych sprawach gdy człowiek finansowo zależny.., a na wątku tylko ta smycz...to w pewnym momencie myślisz,że jesteś sama ze wszystkim i rodzina tylko zostaje, żeby nie komplikować życia Marcelkowi,..bo On tu chyba Najważniejszy.
  6. Lipsik ......nie sądziłam, że Ktoś zupełnie z "boku" , tak bardzo będzie potrafił wczuć się w cały "temat" Marcelka Powiem tylko...dziękuję.
  7. Moli,oczywiście,że jestem na tak. Mogę ja kupić wszystkim, a może Tobie przeleję kasę za op.Promyczka?...jak Ci wygodniej?
  8. Jasne,.. dlatego m.in. swoje spostrzeżenia jak również rady jakie dostaję od behawiorystów,szkoleniowców zawsze opisuję.Co nie znaczy,że przy innym psie się sprawdzą,że będą odpowiednie, ale może komuś na coś się przyda,może pomoże obrać choć jakiś kierunek,..każdy wg. uznania może sobie ocenić. Tak miałam przy Morisie i wiem jak trudno było znaleźć podobny przypadek,ale trafiłam i właśnie kilka filmików pewnej Pani zoopsycholog (był wątek na dogo) pomogły mi znaleźć właściwą drogę do pracy z Moriskiem. Opis sobotniego spotkania obecnie innym raczej nic nie wniesie,ma być dla mnie i dla behawiorystki do oceny zmian jakie w "całości" zachodzą w Marcelu będąc na lekach, a o tym pisałam tu na bieżąco. O zaleceniach i sposobie pracy z przypadkiem Marcelka też pisałam wcześniej na wątku i tu nic się nie zmieni,może jakieś drobne korekty wejdą jak spotkamy osobiście.Oczywiście poinformuję na wątku gdyby zaszły istotne zmiany. Wiesz Sowo,sprawy leczenia farmakologicznego sądzę,że dla każdego psiaka raczej muszą być indywidualnie konsultowane wg. stanu konkretnego psa ,a info z netu /z wątku nie koniecznie może być dobrym wzorem,bo nie dotyczy zdrowych piesków. Spotkania na żywo powinny mieć miejsce co jakiś czas z pieskiem problemowym do oceny doświadczonego specjalisty,nie tylko przedstawiany z opisu czy filmu (apropo,.nie dla relaxu nagrywam ),..tak uważam i tak będę robić.
  9. Bardzo dziękuję Wam za chęć pomocy, ale my damy radę i resztę pieniążków przeznaczcie na jakiegoś pieska w potrzebie. Marcelkowi nic nie będzie brakować u mnie i na prawdę zapewnię co będzie potrzebne. Mogę jedynie, (jeżeli zostały jakieś pieniążki )od Zagrodowy,która wpłacała z przeznaczeniem na behawiorystę,te przyjąć na sobotnie spotkanie,które mamy z behawiorystką. Jeszcze raz dziękujemy pięknie.
  10. Mari Kochana,dziękuję z serca,ale bardzo Cię proszę nie wpłacaj więcej na Marcelka,na prawdę.Masz u siebie gromadkę potrzebujących i nieustannie wydatki. Dziękuję Ci bardzo za chęć pomocy.
  11. Moli,a co powiesz na takie legowisko?, może to dobre by było?,chyba w całości wykonane jest z wodoodpornej tkaniny, https://allegro.pl/oferta/legowisko-80-x-70-cm-l-dogium-divano-wodoodporne-10826556735 edit. Ok,już wszystko wiem w temacie posłanek:)
  12. Tak. Skoro Livka nie ma nic przeciw,to od dziś Marcelek jest pełnoprawnym członkiem mojej Rodziny.
  13. Livko, Zwracam się do Ciebie jako Opiekuna Marcela o możliwość adopcji Marcelka. Chciałabym,żeby Marcelek miał Dom Stały u mnie. W przyszłości zawsze będziesz mogła do nas przyjechać i odwiedzić Marcelka,jak również teraz na wizytę PA zapraszam Ciebie i jeśli ktoś miałby ochotę poznać Marcelka.
  14. Druga sprawa,że na samym kocu Marcel leżeć nie może w kojcu...musi mieć miękko ze względu na łapki,na kaletkę,która może się odnawiać.Tak lekarz mówił.
  15. To służyć ma w domku,.. do kojca oczywiście że nie dam,bo szkoda...tamte porwane owinęłam kocem,a na wierzch drugi koc i takie ma teraz tam posłanie.
  16. Mam jeszcze ogromną prośbę do Darczyńców. Marcelek porwał mi 3 pontony (w tym 2 duże solidne) i 2 legowiska i obecnie mam braki w domu. Kupiłam Promyczkowi legowisko,ale w jego domku nie pasuje i będzie służyć Marcelkowi. Czy byłaby możliwość sfinansowania tego legowiska Marcelkowi? Marcelek będzie mieć takie samo jak Majeczka. https://allegro.pl/oferta/legowisko-dla-psa-kanapa-hobbydog-mala-l-80x55-6061708054?utm_source=notification&utm_medium=buyerCart&utm_campaign=transaction-notifications-buyercart&snapshot=MjAyMS0wNi0wNFQwNjoxNTo0My4xMTRaO2J1eWVyOzY5ZWUwY2UxYjU0NTBhMjAyZDU0MTM3NGU0ODNmZThkZmMyN2U0NTg0ZWZkNjFmODA0MGMzZDQwZGNlMzUzMzE%3D zdjęcie rachunku z wątku Promyczka,
  17. Otrzymałam zwrot za rachunek od weta 84,80zł,za leki 104,04zł i za paliwo 90zł.Bardzo dziękuję. Nie otrzymałam natomiast za wcześniejsze leki w cytowanym poście.Proszę o ew. sprawdzenie.
  18. Marcel czuje się dobrze. Karta informacyjna z wizyty u weta z piątku, i z drugiej wizyty, rachunek z drugiej wizyty...w lecznicy zastrzyk i dostaliśmy antybiotyk w tabletkach do domu + wypisanie recepty na Afobam...tego idzie dużo i nie chcę co rusz gonić do weta,wykupiłam więc 3 op.
  19. Sorry Poker, trochę źle to napisałam :(,. pod cytatem wszystko, jakby tylko do Ciebie:(...a ja tak ogólnie chciałam,bo i wcześniej ktoś pytał o pokonaniu ogrodzenia :(:( Opieka nad Marcelem jest wyczerpująca i emocjonalnie i fizycznie:( I pod każdym względem nie daję rady na prawdę:(...rozmawiałam dziś z behawiorystką,bo mam potworny dylemat co i jak dalej robić.... z jednej strony szkoda mi strasznie tego skrzywdzonego maluszka,a z drugiej strony tak dalej żyć nie mogę:( Przez 3 m-ce moje życie kręci się tylko wokół Marcelka (Lumi,to odskocznia do normalnosci) i wszelkie obowiązki odłożyłam na bok,..rodzina i dzieci "kradną" minuty,żeby móc ze mną porozmawiać i wiecznie słyszą,bo z Marcelem to czy tamto muszę,że później :(,.nawet z wnuczką nasze codzienne zabawy przez telefon poszły w odstawkę:(,bo popołudniami/wieczorami jestem zajęta z psami,a w ciągu dnia jak mam wolniejszą chwilę,to ona w szkole. Na pewien okres takiego życia mogłam sobie pozwolić,sama chciałam,ale w nieskończoność nie mogę:( I wczoraj ta klatka się dała we znaki:(..porwałam się z jej taszczeniem licząc,że zajdą zmiany,ale fizycznie wysiadłam, zwłaszcza,że z moich starań specjalnych efektów na szybsze ucywilizowanie Marcelka nie widzę.Gdybym widziała jakiś kres zmagań,to jeszcze pewnie kogoś wykombinowałabym na trochę do tego wożenia,ale wszystko odległe. Zdrowie mi siada i za stara jestem na takie dźwiganie:(...rękę chorą wczoraj zruszyłam i głowię teraz jak to dalej u nas będzie:(:(:( Marcelek lubi być w domu i pobyt wpływa na korzyść,bo sii czy koo ,że zrobi,to błahostka przy całej reszcie z Marcelem....tylko ten transport,to podnoszenie:(...myślę ,ale póki co nic wymyślić nie mogę:( Marcelek ma cudne oczka i teraz jak jest spokojniejszy widzę w nich cały jego "ból" :(,...patrzy tymi ślepkami prosto na mnie i jakby mówił "ja jestem dobry","ja tylko się boję"...często tak delikatnie,tak bezradnie teraz wygląda:(.. łamie mi serce ten piesek, a ja pomóc jemu nie mogę,nie umiem:( Behawiorystka mówi,że czasu on potrzebuje,że przejść dużo musiał,ma dużo złych skojarzeń ,tych z dziećmi pewnie też i dlatego tak trudno jest mu teraz otworzyć,zaufać....że powoli nauczy się nowego życia. Myślałam też,że może źle mu jest u mnie,może innego miejsca jemu poszukać?, może ktoś inny szybciej by Marcelka ogarnął. Piszcie Kochani,bo może to będzie lepszym wyjściem? A póki co radźcie, jak Marcelka transportować do domu ten odcinek ze 30m,gdzie kawałek siatki niedobry? Na żywca puszczę,to tu z pewnością dołem wylezie:(....na razie jeszcze w Białym siedzimy i ja się kuruję teraz:(
×
×
  • Create New...