-
Posts
10410 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
44
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by WiosnaA
-
21 maja 2024 r. Fadulek pobiegł za TM. Biegaj kochany psiaku bez lęku po tęczowych łąkach Niewidomy psiak w schronie. Co go tam czeka? Wszystko co najgorsze - śmierć głodowa, zamarznięcie, rozszarpanie, bo jest bezbronny, a koledzy z boksu bywają okrutni.
WiosnaA replied to elik's topic in Już w nowym domu
Agat21,chciałabym jakoś wesprzeć Fado. Mam sporo fantów dla niemowlaka (stan idealny,b.dobry i nowe),dziecięcych.Jeżeli przyjęłabyś, albo ktoś inny mógł zrobić bazarek dla Fado chętnie bym wysłała. -
Livko, najserdeczniej dziękujemy!..wszystko pyszne Marcel mówił:) Pontonik cały,...no bo takiego draśnięcia rożku przecież nie będę Marcelkowi wypominać:) W kojcu są dwa posłanka na podłodze,poduszki,pluszaki,chodnik- tego nie rusza,bo nowe lepsze:),..kiedyś wiem,że go dokończy jak zaczął. A tak moje wejście w furtce wygląda co rusz,...ja zasypuję,a Marcelek rozkopuje,..zabawę chyba sobie wymyślił ze mną:)
-
Oj Mari,w tym problem,że nie:( ...Ja nie mam remontu tylko rozbudowę domku i to dużą, praktycznie jak budowa nowego domu,bo z obecnego gołe ściany zostają i dobudowujemy z trzech stron.Wszystkie instalacje i prace właściwie od zera będą,a to potrwa nie miesiąc,nie dwa:(.Na dziś nie mam pojęcia kiedy sama będę mogła zamieszkać:(Materiały ciągle masakrycznie drożeją, to też nam krzyżuje wcześniejsze założenia i nie wiemy na dzień dzisiejszy do jakiego stanu zrobimy dom do zimy.Mieliśmy ruszyć w kwietniu,ale straty w czasie i finansowe mamy przez niesolidnego architekta,który od października przeciągał dokumenty:( Na dogo już pewnie wszyscy wiedzą o mojej rozbudowie,nieraz pisałam,bo bardzo przeżywam,że nam opóźniała się. Miejmy nadzieję,że po urlopach ludzie bardziej zainteresują się adopcjami.Lato chyba zawsze było niedobrym okresem.
-
Marcelek jest zdrowy,guzek wygląda tak samo i póki co nie powiększa się. Zachowań z początkowego okresu,tych z kwietnia i maja z panicznymi lękami odpukać nie było ostatnio.Na widok męża i wnusi z pewnej odległości Marcel szczekał,momentami ostro,ale nie panikował,nie wariował,nic nie zniszczył w kojcu. Z behawiorystką nie spotkaliśmy się jeszcze,bo teraz ja niestety nie mogłam.Przyjechała wnusia i na drugi dzień rozchorowała się,myśleliśmy,że to wirus,ale na szczęście test wyszedł negatywny,a wnusia wróciła do zdrowia. Marcelek musiał wrócić na noc do kojca ze względu na wnusię,a teraz już zaczynamy budowę.Oczywiście nie był z tego zadowolony i pierwsze wieczory płakał:(,no ale konieczność:( W ciągu dnia biega po całej działce tam gdzie są kojce.Duuuużo szczeka,ciągle wynajduje sobie coś do obszczekania,a to na kota,na jeżyki,które mieszkają pod stertą gałęzi,na wszystko co pojawi się z tyłu na polnej drodze,czy z tej strony domu.I bardzo mu się chce na domową część działki tu od ulicy:(. Podczas pobytu wnusi podkopał się pod ogrodzeniem i latał zadowolony,całe szczęście,że wnusia była w domu,a ja wyszłam sama.Trzy razy tak się wydostał przy wnusi:( Pozabezpieczałam dokładnie,to teraz wymyślił kopanie pod furtką i zdemontował kostkę brukową:) ,przełazi na tę część działki,bo tu ciekawsze rzeczy przy ulicy.Dziś złapałam na gorącym uczynku jak głowa była z tej strony,a pupa jeszcze na drugiej:).Co zasypię,to w mig rozgrzebie,a założyć na stałe nie mogę,bo tędy chodzę.Jakiś głaz trzeba będzie przyciągnąć:)...żartuję,ale nie do śmiechu mi,bo teraz budowlańcy i brama od ulicy będzie otwarta,będę musiała pewnie zamykać Marcelka na wybiegu na czas robotników.Wybieg też w pole orne zamienił się już...któregoś dnia rano zachodzę i oczom nie wierzę...Marcel kreta upolował:)..akurat krecik tunel zrobił sobie pod wybiegiem:( Także nie nudzę się z Marcelinkiem absolutnie:) Dalej jest niedotykalski i żyjemy bez głasków,z ręki jedzenie bierze śmiało,do kojca daje się "wprowadzać",do Morisa,do Maszy czasem pyskuje,najczęściej o okruch jedzenia. Ogólnie fajny i taki pocieszny z niego piesek,oby tylko obecny nastrój tylko się trzymał i nie pogorszył (choć ciągle liczę jeszcze na poprawę),to da się teraz jakoś z nim żyć A że kombinuje i szuka nowych wrażeń,to trochę rozumiem,bo ile można biegać po tych samych śladach na działce,młody jest i energii w nim sporo,a nie ma spacerów ani innych rozrywek. Filmików nie dam rady dziś już wgrać,ale jakieś zdjęcie chociaż wrzucę,
-
Zacznę najpierw od podziękowań. Marcelek otrzymał paczuszkę w ubiegłym tygodniu z 3 pysznymi puszkami Rinti od cioci b-b. Ślicznie dziękujemy! Od Anonimowego Darczyńcy 2.08.21 otrzymał 200zł. Ślicznie dziękujemy! Nikt się nie ujawnił co do wcześniejszej paczuszki pełnej smaczków i nie wiem komu dziękować:( Livko,czy aby to nie od Ciebie? Buziaka może kiedyś się ja doczekam i wtedy Wam przekażę:) A na razie z całego serca ogromnie Dziękujemy!
-
Wcale teraz nie najlepiej:( , chociaż ma kawałek trawki i troszkę wybiegu,to jednak nie dom,nie wolność,spacerowo też słabo:(...z Marcelem może masz rację,zobaczymy jak będzie. Szkoda mi Lumisi,bo inne warunki suni potrzebne:(,.wiem,że nie łatwo o tymczas domowy....jak uważasz Mikuniu.W każdym razie czułam się w obowiązku napisać tu jak sprawy u nas się mają.
-
Alfo,mi bardzo się przyda i dziękuję Ci za to info. Ja nie pomyślałam zapytać kiedyś o ten nip u źródła:( Przekażę swojej wetce,bo może mają nie do końca zorientowaną księgową. Wiedziałam,że z fakturami,z nipem, winy Eli żadnej nie było i stanęłam "w obronie", wtedy ja zostałam "zaatakowana". Z każdą najmniejszą sprawą dotyczącą Promyka Moli dzwoniła,pisała,pytała,a tym razem było inaczej. Wiem,że faktury były tylko pretekstem... Wpis mój tu ostatni...śledzić losy Promyczka jednak będę. Moli,w razie jakichkolwiek problemów,zdarzeń nagłych czy losowych, gdybyś nie mogła zapewnić opieki fizycznej czy finansowej Promyczkowi proszę o kontakt. edit. 2.08.21 otrzymałam zwrot 790zł od elik za uregulowane zaległości w lecznicy.
-
Niewiele z Lumi zdziałałam przez pierwszy miesiąc:(, później upały nam przeszkodziły,a i ona okazała się nie taka skora otwierać do ludzi. Wnuczka u mnie była i Lumi z Marcelem musieli wrócić do kojca.Do domu wrócić Lumi już nie może,opróżniam dom do rozbudowy, bo lada dzień prace ruszą.Pobyt w kojcu niestety wpływa źle na Lumi,a właściwie to źle wpływa towarzystwo Marcelka obok:(. Ogólnie Lumi jest grzeczna na wybiegu,śpi w tym "kurniku",ale zachowanie Marcela widzę uwstecznia Lumi:( Pierwszy tydzień zostawiałam na zmianę swoje psy na wybiegu do towarzystwa,ale na dłuższą metę nie mogę,bo żaden nie chce być zamknięty. Będąc w domu Lumi robiła postępy i szkoda,że tak krótko to mogło trwać:(,..żałuję ,że w obecnym okresie zająć się Lumi nie mogę jak należy i widzę,że zaczyna mi się cofać :(... ostatnie dni próbuje mnie nawet unikać,z większą obawą podchodzi do ręki z jedzeniem:(...tu pewnie o mnie chodzi, a mianowicie wyczuwała moje wewnętrzne zdenerwowanie,bo stresu miałam sporo ,a przy takim psiaku potrzebny bezwzględnie spokój wewnętrzny. Wcześniej puszczałam Lumisię z długą linką na działce,ale miałam na oku w razie zaplątania za krzak,teraz nie mam czasu pilnować,a luzem nie mogę,bo nie złapię. Bardzo szkoda mi suni,ale nie mam innego miejsca żeby ją gdzieś umieścić.Marcel wynajduje tysiąc powodów do szczekania jak jest poza kojcem,a w kojcu jak jest, to głowa dla Lumi pewnie już puchnie:(,.obserwuje też jak on mnie unika. Miko,pomyśl,poszukaj innego,spokojniejszego ,lepszego miejsca dla Lumisi ,szkoda jej w obecnych warunkach u mnie:(...może akurat ktoś mógłby trochę czasu poświęcić,bo tak jak mówiłam,ja mieć go nie będę,już właściwie nie mam i tylko na krótki spacer wyskoczę,do tego Marcel wzorem być nie powinien:(.. Ciągle liczyłam na zmiany u niego, na poprawę,ale nic dobrego niestety nie ma. Sunia jest mądra i naprawdę fajna,ale boję się,że przy małym kontakcie ze mną,a mając ciągle z boku Marcela, "zdziczeje" przy nim:( Spokojny dom,czas na aklimatyzację,stateczny człowiek lubiący spacery...tego Lumi potrzeba...Ludzie,plisss odezwijcie się:( Lumi pierwsze dni bała się ruszyć po jedzenie przy wnuczce,później powoli jednak zaczynała sięgać po jedzonko .
-
Poddaję się:(...jestem za "cienka" w takie rozgrywki... Nie jestem z tych co chodzą po sądach czy policji...nie jestem z tych co wojują mieczem. Teraz jakieś pw, i skrzynka:(...którą mam pod korek zapełnioną i czyszczenie mi nie w głowie. Jakieś animozje do Eli wyczuwałam od dawna,ale dla dobra psa nie sądziłam,że to pójdzie w takim kierunku. Joi ręce są za granicą i Promyk je ma od "święta"..Moli jest sama z 10 psami(jak nie więcej). Możecie adoptować. Zrzekam się wszystkich praw do Promyczka.
-
Może być np. 10-13 jeśli Ci odpowiada. Ok,ostatnie paragony jak najbardziej wyślę. Elu,wiem,że prosiłaś Moli o konto,prześlę Ci na pw. i zrób proszę przelew dla Moli za Simparicę z 19.07, - 68zł i za Żuramix 14zł (paragon pomylony i cenę z netu wzięłam) Kup proszę worek karmy 14kg dla stada za opiekę nad Promyczkiem za lipiec, https://www.zooplus.pl/shop/psy/karma_dla_psa_sucha/briantos/briantos_adult/528997 Moli, napisz proszę,czy jeszcze za coś płaciłaś i może nie zwróciliśmy pieniążków,bo tylko te dwa paragony znalazłam jako nieopłacone.
-
Nie mam ochoty tracić więcej swojego czasu ani marnować sił i zdrowia na dalsze "szarpanie się" i udowadnianie ,że wiszący dług nie był problemem dla dt. Nie miałam najmniejszego zamiaru nigdzie zabierać Promyczka,ale w obecnych okolicznościach nie widzę możliwości dalszej współpracy z dt.Skarbnik niedobry,ja niedobra,więc zaczęłam szukać rozwiązania z jak najmniejszą szkodą dla Promyczka. Promyk będzie mieć stały dom. Dom nie pojawił się nagle wczoraj, ani kilka dni temu. Rozmowę z Domem miałam w ubiegłym roku.Jednak ze względu na niezbyt wysoką emeryturę Pani ,a wysokimi kosztami leków i drogiej karmy uznaliśmy z Panią,że może sobie nie poradzić finansowo i do adopcji nie doszło. Teraz ja odezwałam się do Pani. Pani jest chętna zaopiekować się Promyczkiem.Zaproponowałam Pani ,że koszty leków i ew. leczenia będę ja pokrywać,a Pani zapewni tylko jedzonko.P.Irenka w miarę możliwości również będzie wspierać,powiadomiłam o zmianach. Domek jest w bloku u Pani po 70-tce.Mieszka sama,ma dwóch synów,którzy mieszkają blisko.Bliziutko Pani jest lecznica,ale na planowane wizyty, kontrolne badania,czy teraz zrobienie ząbków będę chciała zabierać Promyka do naszej lecznicy,do wetki,która prowadziła Promyczka dotychczas, o czym Lekarkę dziś poinformowałam. Promyk lubi przytulanie,głaskanie i tego mu nie zabraknie.Dobrze też radzi z poruszaniem się w nowych miejscach mając człowieka blisko,także myślę,że szybko zaklimatyzuje się w domku i bliskim otoczeniu. Proszę dt o wskazanie dnia i godz.w którym mogę zabrać Promyczka.Mogę przyjechać po niego lub spotkać w Białym,dostosuję się do terminu.
-
Ktoś sobą nie daje pomiatać,a innymi może:( Ja też sobą nie pozwolę. Nie pozwolę również pomiatać sumiennym, wzorowym skarbnikiem na dogo i stawiać mu bezpodstawne zarzuty. Przenigdy w życiu nie byłam ścigana za jakieś długi,przez ponad 20 lat przenigdy lecznica mnie nie ponaglała,nie musiała ściągać,prosić 2x,że coś mam nieuregulowane,a sumy nieraz były znacznie większe niż teraz (nie prywatne),.teraz też nie.Zawsze sama przypominałam,u Promyka też tak było z fakturami poza ostatnią. Wczoraj odwiozłam wnuczkę na lotnisko i dziś specjalnie pojechałam do Białego do lecznicy,zapłacić gotówką wszystkie zaległości u Promyka. Dziś wetka powiedziała,że mogłaby poczekać jeszcze z ew. wystawieniem faktury,że nikt nie martwi się bo znamy od lat i wie,że ureguluję,że to Oni odciągali długo z fakturą z braku czasu (każda f.u Promyczka była wystawiana z dużym opóźnieniem),a nie z powodu oczekiwania miesiące na nip Eli.Temat nipu był kiedyś i owszem,ale księgowa przyjmowała faktury bez niego,a teraz od wetki zażądała o czym dowiedziałam się tydzień temu. Elu,nie chciałam Cię już ciągać do Urzędu po ten nip(wiem,że nie masz w domu),nie chciałam też odwlekać z zapłatą zaległości i jeżeli dasz radę do swoich osobistych rozliczeń przyjąć dzisiejsze paragony,bez faktury,będę wdzięczna i będę prosić o zwrot 790zł na moje konto. Jeżeli nie możesz i miałoby to być Tobie problemem,to oczywiście zrozumiem i pokryję sama,bo pieniądze nie są najcenniejsze w moim życiu. W tym tygodniu będę już mogła wysłać do Ciebie przesyłkę z wcześniejszymi paragonami od Moli. Paragon jest ogólny za brane leki od kwietnia,za Simparicę , za ostatnią wizytę Promyka i badania krwi+tarczyca - 722zł +68zł-koszt Redonylu branego na ostatniej wizycie. Nie poprosiłam lekarki o dokładną rozpiskę,ale jeśli ktoś by życzył wyszczególnione sumy i za co,to wrócę do lecznicy i poproszę. Na koncie Promyka w lecznicy długu nie ma. Dziś zbiorę co jest do zwrotu dla dt.
-
Masakra,brakuje jeszcze wetkę wciągać w jakieś rozgrywki:( Było zapytać Ją tydzień temu dlaczego nie tak" patrzyła" na Ciebie jak Ty chciałaś,a nie dzwonić do mnie,gdzie bladego pojęcia nie miałam z jakiego powodu i jak "patrzyły" na Ciebie. Wetka wpisując kolejne leki na dług oczywiście mogła zwyczajnie Ci powiedzieć o zaległościach,ale na pewno nie robiła Tobie burzy. Ty dowiadując o Nipach wpadłaś na dogo Eli dokopać i podniecona pojątrzyć.Nudzisz się na huśtawce. Wystarczyło napisać dwa słowa jak już chciałaś (choć nie musiałaś),że ...-faktury wiszą,uregulujcie. Dług nie przy Twoim nazwisku wisi. Eot.