-
Posts
10410 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
44
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by WiosnaA
-
Muszę Toli zapytać,czy wie coś,czy Marcel uciekał przez siatkę w schronie,czy rzucał z zębami do pracowników jak wchodzili...gdyby tam kogoś pogryzł,to myślę,że igłę by raczej dostał ? Poker,Marcel w "hotelu" wspinał się po gładkiej ścianie z płyty,wysokiej ścianie,(znacznie wyższej ode mnie) i przeskakiwał do drugiego boksu.Nie ja to mówię,a "hotel" informował, jest info na wątku.W trakcie łapania gdy miał jechać do mnie też przelazł po ścianie ze swojej kajuty do drugiego boksu. Dla kierowcy "hotel" to mówił,jak też,że ciężko było złapać....nie ja wymyśliłam.Cały harmider łapanki i szczekania kierowca jedynie słyszał,a to trwało . U siebie jedynie widziałam jak sprawnie po prętach kojca wspinał się pod sam dach i wnioskuję ,że płot czy siatka najmniejszym problemem by była jemu wydostać....tfu,tfu,tfu
-
Niedziela była ciężka z Marcelkiem Będąc na podwórku boi się odgłosów z ulicy i dosyć szybko zmyka do domu,a jedynie na dzieci bawiące się na ulicy zaczął szczekać.Wczoraj Marcel usłyszał dziewczynkę sąsiada z boku i wyrwał ze szczekaniem rzucając się na drewniany płot.Żebym nie zareagowała szybko i ostro,to pewnie by przeskoczył:( Nogi mi się ugięły przy tej akcji:( Później w trakcie pakowania się do auta na zastrzyk zobaczył/usłyszał głos sąsiada z naprzeciw,narobił ze strachu w portki ,musiałam wyciągać klatkę z powrotem do domu,ogarnąć na czysty koc i znów dźwiganie do auta,w lecznicy kolejne dźwiganie:(,...wczorajsze szarpanie źle mi się niestety skończyło:( Z zastrzykiem był ogromny problem,bo do weta klatki wejść już za skarby nie chce,ma same złe skojarzenia:( Po południu przyjechał brat,chciałam z Lumi trochę popracować,a i Marcelkowi bliższe oswojenie z facetem potrzebne. Brat siedział w telewizyjnym,wpuściłam Marcela i na dzień dobry chciał brata "zjeść",po mojej reakcji uciekł na dół, później przybiegł i jedynie ja będąc na drodze powstrzymałam jego natarcie z zaciekłym ujadaniem inaczej by się rzucił z gryzieniem:(...w klatce muszę oswajać:( Po wczorajszej akcji z dzieckiem boję się wypuszczać na podwórko i sprawdzam,czy jest cisza dookoła,bo choć od ulicy mam ogrodzenie murowane prawie na 180cm i od sąsiadów również wysokie drewniane,to wiem,że ich pokonanie Marcelkowi nie stanowiłoby żadnego problemu.Zwłaszcza jak pewniej by się tu poczuł. Chociaż jest już trochę na lekach,to zachowanie Marcelka jest mi ciągle nieprzewidywalne:(. Jeśli by nie daj Boże wczoraj przeskoczył do tej dziewczynki,to aż nie chcę myśleć...
-
Czekając na otwarcie lecznicy Marcelek ogólnie leżał,trochę siedział,był zaniepokojony przechodzącymi chodnikiem ludźmi , ale nie bardzo miał siły na jakąś reakcję:(. W lecznicy natomiast migiem odzyskał siły gdy Pan Profesor podszedł do niego:), chciał "zjeść" weta :), zastrzyki techniczka robiła,żeby mniej stresu Marcelkowi było. W przychodni wszyscy Marcelka już doskonale znają i najśmieszniejsze mi było jak jedna z młodych lekarek najpierw wyszła do nas i mówi... aaa,to Marcel przyjechał,to poczekajcie :):)....i poszła po pomoc do Profesora:) edit...choć ogólnie to śmieszne nie jest,że nasz maluszek jest nieobsługiwalny:(:(
-
Nie wiem czy jest sens,ale zrobisz Mikuniu jak uważasz. Na działce w ciągu dnia w domu prawie nie siedzimy,psiaki siedzą w cieniu na trawie,albo kopia doły tak jak Lumisia.Natomiast wieczorem w domu kładą się na chłodnej terakocie (mam tu zimną podłogę), później zmieniają miejsce i kładą na posłankach,później znów na podłodze,same sobie regulują widać ciepłotę:) W ciągu dnia sporo czasu w swoim lasku przebywamy,bo w takim upale i ja bez życia:(
-
Marcelek do formy jeszcze nie wrócił,ale lepiej się czuje,zjadł śniadanie. Na podwórko wychodzi na krótko,boi się odgłosów ulicy,bawiących się dzieci w oddali.Szybkie sii i do domu ucieka,ale to obserwując Majkę ,która jeszcze z dziećmi nie oswojona i jemu się bardziej strach udziela. Odpoczywamy dziś i dzień legata robimy:) Kocią rybkę Marcelek znalazł i się zainteresował
-
Hardkorowy dzień dziś był,ale żyjemy:) Zagrodowy,dzięki za info na wątku,wiem,że ciocie martwiły się,a ja nie miałam możliwości nic napisać. Ogólnie wyglądało mi to na początki babeszjozy u Marcelka :(,.wieczorem bardzo osowiały,brak apetytu,później wymioty i raczej miał temperaturę sądząc po dotyku,biegunki nie było.Rano leżał apatyczny.Do końca trudno jednak wyczuć i w sumie leczenie jest w ciemno,bo do badań uśpić trzeba by było znowu.Profesor Adamiak zajął się Marcelkiem i zlecił 5 zastrzyków- Imizol, przeciwwymiotny Prevomax,Rapidexon-steryd,furosemid i antybiotyk w razie gdyby to było coś innego niż babeszjoza. Marcel jeszcze jest osłabiony,ale widać,że czuje się lepiej.Zaczął jeść,było sii,chodzi,rusza się.Oby dalej szło do lepszego. Gdyby się nie poprawiło się to miałam jutro stawić się w lecznicy,a jeśli będzie lepiej to pojutrze na antybiotyk pojadę.Jest upał,przechodzą burze a moje psy się boją i zdecydowałam,że krążyć nie będę i musimy być wszyscy razem,bo tak wszystkim bezpieczniej i lecznica pod ręką. Spacery z Lumi nie są problemem tu w Białym. Marcelkowi ten dom też jest znajomy (przywoziłam),a sii będziemy się uczyć wychodzić na podwórko (tu mam solidne ogrodzenie).Po powrocie z lecznicy jak był taki słabiutki,to wiedziałam,że nic kombinować nie będzie i wypuściłam z klatki, posikał na podwórku i zaraz wszedł do domu.Majka we wszystkim jest mu pomocna i dlatego ją wzięłam rano.
-
:):) Od kilku lat mi taka pogoda nie służy i ja nie funkcjonuję teraz zupełnie :(:(...Lumi dół w ziemi zrobiła,że cała się chowa i tylko głowa wystaje,...na spacery by chciała,ale to ponad moje siły obecnie:(...raniutko dziś przeszliśmy kawałek i chciałaby więcej.. brudas, w domu tylko terakota obecnie,
-
Nie wiem co się dzieje z Marcelkiem:(....rano zjadł śniadanie czuł sie normalnie,biegał po działce...do południa było ok,po południu wypuściłam i pochodził trochę,ale zaraz poszedł i położył się na wybiegu...wszystkie psy leżały nieprzytomnie i cicho,bo skwar niemiłosierny i myślałam,że upał i Marcelkowi dokucza. Ale pod wieczór patrzę,że Marcelek nie swój,nie chciał wyjść na wybieg przy domu (wypuszczam tu na sii jak w domu jesteśmy),a zawsze chętnie wybiegał.Kolacji odmówił i nawet wieczornej porcji leków nie mam jak podać:( 22.05. dostał Simparicę więc na kleszcze powinna chyba jeszcze działać. Wieczorem sporo pije i nie wiem czy przez upał,czy z innego powodu...leży smutny:(..innych objawów nie widzę:(
-
Kupiłam leki Marcelka,-z tego paragonu do zwrotu- 60,79zł Wcześniej brałam Simparicę do 10kg,ale Marcelek przekroczył już tę wagę i musiałam kupić nową rozmiar M Zapłaciłam ze zniżką 37,25zł -minus wcześniejszej koszty 24zł (otrzymałam zwrot),różnica wynosi - 13,25zł do zwrotu +wypisanie 2 recept 30zł W sumie 43,25zł +60,79zł, razem 104,04zł moje wydatki