-
Posts
10410 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
44
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by WiosnaA
-
Bardzo potrzebuję pomocy dla suni po wypadku.
WiosnaA replied to WiosnaA's topic in Już w nowym domu
W łapce zbiera się płyn, p.Doktor sporo dziś wycisnęła ,( na razie mam się nie martwić,tak zdarza się po zabiegu), po konsultacji z Profesorem dołączony został lek p./zakrzepowy Apo-Pentox, sunia dostała dodatkowy zastrzyk(nie pamiętam nazwy). Sunia je ,pije, ale ciężko dłuższą chwilę jej ustać na łapkach.Wynosząc na siku zrobi parę kroków i łapki drżą, kładzie się, leży spokojnie w klatce, odpoczywa. -
Bardzo potrzebuję pomocy dla suni po wypadku.
WiosnaA replied to WiosnaA's topic in Już w nowym domu
Elu,ogromnie dziękuję Ci za pomoc. -
Bardzo potrzebuję pomocy dla suni po wypadku.
WiosnaA replied to WiosnaA's topic in Już w nowym domu
Oj tak:(...i ta wizja siedzenia tyle czasu w klatce dla młodego psa mnie przeraża jak ona zniesie:( -
Bardzo potrzebuję pomocy dla suni po wypadku.
WiosnaA replied to WiosnaA's topic in Już w nowym domu
Dziękuję najmocniej! Bardzo serdecznie dziękujemy! Nie ma Jeszcze jest obolała i długi transport w tej chwili niemożliwy,ale jak dojdzie do siebie,odzyska siły,to jazda nawet dłuższa raczej nie byłaby problemem. Dziękuję Agatko. -
Bardzo potrzebuję pomocy dla suni po wypadku.
WiosnaA replied to WiosnaA's topic in Już w nowym domu
Z całego serca dziękuję za pomoc w imieniu sunieczki i swoim! -
Bardzo potrzebuję pomocy dla suni po wypadku.
WiosnaA replied to WiosnaA's topic in Już w nowym domu
I jeszcze ważna rzecz,..elik zgodziła się być skarbnikiem i będzie prowadzić finanse suni. -
Bardzo potrzebuję pomocy dla suni po wypadku.
WiosnaA replied to WiosnaA's topic in Już w nowym domu
Na godz 13 muszę jechać z sunią do weta na kontrolę ,zastrzyki i po powrocie zajrzę dopiero na wątek,uzupełnię info. -
Bardzo potrzebuję pomocy dla suni po wypadku.
WiosnaA replied to WiosnaA's topic in Już w nowym domu
Karty informacyjne, .................................... Zbiorę razem dotychczasowe wydatki za leczenie; faktury i paragony wstawione są na wątku 347zł - koszt I wizyty u weta ze zdjęciami rtg (paragon) 1954zł- koszt zabiegu i leczenie po zabiegu - 1954zł (3 faktury) 97zł - wizyta z bolącą łapą 29.07.22 (faktura) 383zł - kolejne 3 wizyty,rtg,leki (faktura) 66,75zł - triderm,hydroksyzyna (paragony) Razem wydatki w lecznicy: 2847,75zł 500zł - opłaciła Fundacja Zea 1430zł - otrzymałam zwrot z dogo od skarbnika-Elik 100zł - miałam u siebie wpłatę od Eli (właścicielki Abi-suni z dogo) 50zł - z bazarku Nadziejki Razem otrzymałam zwrot kosztów leczenia Sary w wysokości- 2080zł Za leczenie jesteśmy na minusie - 767,75zł Zapłaciłam dziś (5.08.22) za miesiąc pobytu Sary w dt - 500zł ( 200zł miałam wsparcie od sąsiadki) Jedzonko + gryzaki zakupiłam 31.07.22 - 334,48zł ............................................................................................. Bardzo proszę o pomoc, bo sama nie dam rady finansowo:( Na same dojazdy do lecznicy wydałam już ponad 300zł , ( mam ponad 70km w obie strony) Rozumiem też, że są teraz trudne czasy dla Wszystkich:( ....................................................................... Na Ratujemy Zwierzaki Zamojska Fundacja Zea zorganizowała zbiórkę na leczenie łapki Sary i udało się zebrać 490,68zł. https://www.ratujemyzwierzaki.pl/operacjasary?fbclid=IwAR1-4zynfJOnKEYL7EcD-YDOEzclnxAip2deueAzs9A-mBz1qXoz4TKwomg Przez Fundację zostały opłacone dwie faktury. Opłacone faktury - 110 zł +380 zł = 490zł Z całego serca Dziękuję Fundacji Zea za ogromną pomoc! -
Bardzo potrzebuję pomocy dla suni po wypadku.
WiosnaA replied to WiosnaA's topic in Już w nowym domu
-
Bardzo potrzebuję pomocy dla suni po wypadku.
WiosnaA replied to WiosnaA's topic in Już w nowym domu
-
Bardzo potrzebuję pomocy dla suni po wypadku.
WiosnaA replied to WiosnaA's topic in Już w nowym domu
Sara po wypadku, -
Na wsi z ruchliwą trasą przelotową ktoś wyrzucił sunię:( We czwartek potrącił ją samochód, w szoku odbiegła, schowała się w zaroślach obok mojej działki. Wieczorem podlewając ogródek usłyszałam szelest, popiskiwanie i zauważyłam sunię jak próbuje wyjść z wysokiego zielska, pupa chwiejna, ledwo stała na trzech łapkach, jedna zwisała bezwiednie. Syn przyniósł do domu,dałam p./bólowy i musieliśmy czekać do rana. W tym całym nieszczęściu mieliśmy szczęście, że w piątki bywa w naszej Profesor Adamiak-ortopeda, od razu bez czekania nas przyjął, zbadał,zabezpieczył, a w sobotę przyjechał specjalnie do lecznicy, żeby poskładać łapkę. Na szczęście miednica nie jest połamana,a tylko obolała od uderzenia. Zabieg jest drogi, ale czas gra rolę, pies młodziutki i życie przed nim ,decyzję o ratowaniu łapki podjęłam od razu. Kochani,proszę Was ogromnie o pomoc w znalezieniu domowego miejsca dla suni. Dzwonię,pytam,proszę, i nie mam gdzie jej umieścić . Bardzo,bardzo potrzebuję sunię gdzieś ulokować, ponieważ moja Majka dostaje amoku na jej widok i nie na żarty paszczę otwiera:(. Tak było jeszcze przed wypadkiem, gdy sunia pojawiała się przy naszej posesji na posiłek. Musiałam Majkę chować do domu, ponieważ i sunia zaczynała wdawać się z Majeczką w pyskówki. Wybitnie nie przypadły sobie do gustu. Z tego też powodu i zabezpieczyć suni na posesji nie miałam jak,bo część ogrodu większość dnia jest wyłączona dla psów ze względu na budowlańców i otwartą bramę. Nie spodziewałam się takich reakcji po Majce,ale odżyła u nas i jest szefową stada. Gdy się dowiedziałam, że sunia nie jest psem właścicielskim ze wsi, zaczęłam szukać jej domu,fundacji,dokarmiałam...pomóc nie zdążyłam:( Sunia ma założone śruby w łapce, przez 10 tygodni musi przebywać w klatce, mieć względny spokój, a moje psiaki nie są zwyczajne, bezproblemowe, każdy po przejściach i wymaga odpowiedniego podejścia, są natomiast zgrane i wszędzie są razem. Mam otwartą przestrzeń w domu i nie mam jak psów izolować, nie zamknę Majeczki w kojcu na długie tygodnie,ona już swoje odsiedziała, musiałabym z nią razem i Marcelka zamykać,bo są nierozłączni, a jemu to byłaby tragedia:( Od roku mam na działce prace budowlane i wiek nie jest słuszny na takie przedsięwzięcia, które rozpoczęłam, muszę jednak jakoś dokończyć. Na żadną pracę z psami zwyczajnie nie jestem teraz w siłach. Proszę i błagam pomóżcie mi znaleźć Sarze bezpieczny kąt:( Jeżeli ktoś mógłby wesprzeć nas finansowo byłabym ogromnie wdzięczna. Koszt I wizyty u weta ze zdjęciami rtg- 347zł Koszt zabiegu 1614zł Przez lecznicę sunia została potraktowana ulgowo,ale koszty i tak są duże. Sara przed wypadkiem,
-
Witam serdecznie Przyjaciół Marcelka. Marcelek miewa się dobrze , gorąco Was pozdrawia. Z całego swojego serduszka dziękuje za pamięć o Nim , dziękuje Kochanym Ciociom za wsparcie finansowe,za paczuszki. Ja również najserdeczniej dziękuję! Kilka chwil z życia Marcelka,
- 1746 replies
-
- 10
-
-
-
Wiesz Ewuniu,absolutnie nie o docenianie mnie chodzi,bo nie dla zaszczytów na dogo pojawiłam,tylko zrozumienie w jakiej sytuacji byłam wiosną jako również dt. Od początku Marcel choruje,psiak problemowy i mając masę kłopotów z psem u siebie, nie ponaglałam wetów,że kiedyś wypiszą po prostu,.nawet nie pomyślałam,że innym może zrobić się problem,że dług u mnie wisi... spokojna byłam o Promyczka,bo wiedziałam,że opiekę ma zapewnioną i w dt i w lecznicy,a Marcel potrzebował mojej uwagi na okrągło. Wiele wspaniałych osób jest dogo,bardzo wiele i wiem,że nie wszyscy myślicie w ten sposób o lekach:( Ale,to właśnie widać mój stres ,że napisałam ogólnie choć przecież wcale tak nie myślę:(
-
Bardzo przepraszam Przyjaciół Lumi,ale nie mogę dalej osobiście przekazywać Wam info o Lumi. W związku z ostatnimi wydarzeniami i bezpodstawnym szkalowaniem mojej osoby opuszczam dogo. Mając pod opieką psy wymagające socjalizacji muszę zajmować się nimi w spokoju,a tego nie mam ostatnio. Żyjąc ostatnio w nieustannym stresie ,jeszcze bardziej przejęłam się warunkami jakie ma Lumi obecnie,zapominając nawet,że sunia przez tyle lat żyła przy różnym uciążliwym szczekaniu i obce jej nie jest. Lumi jest mądrą sunią i ona najbardziej wyczuwa moje emocje. Na ile czas i siły pozwolą będę się sunią zajmować. Pozdrawiam Wszystkich Przyjaciół Lumisi i dziękuję w jej imieniu,że dostała od Was szansę na opuszczenie schronu.
-
Drodzy Przyjaciele Marcelka, Pomimo moich najszczerszych chęci o ciągłym informowaniu Was w miarę na bieżąco o życiu Marcelka,to czynić dalej tego nie mogę i usuwam się definitywnie z dogo. Sądziłam,że na sprawach nieporozumień fv temat się zamknie na wątku Promyczka,a wrócą sprawy psiaków.Wracają,ale wpisy w temacie Lumi,a wczoraj czytam na innym wątku o jakimś Panu nowo zalogowanym,że wiadomo kto go wysłał,wysuwając insynuacje,że pewnie ja,bo pierwsze wpisy pojawiły na wątku Promyka:( W jakimś matrixie chyba żyję:( Próbuje się mnie oszkalować i wciągać w jakieś rozgrywki przez osobę,której ego dotknęłam tu na wątku,choć ostrzegano mnie kiedyś o możliwych konsekwencjach w takim wypadku,ale nie skora jestem we wszystko wierzyć co,gdzie ktoś powie dopóki sama się nie przekonam. Za stara jestem,żeby tracić życie na niepotrzebne nerwy.Każdy widział,że mam problemowego psa od wiosny i moje życie wokół niego się toczy i publicznie pisałam,gdy sił ludzkich zabrakło,ale to ja wzięłam Marcelka i moje problemy były. Serce żeby wyjąć pokazać,to znajdą się tacy co naplują i będą mówić,że to nie serce a nerka wyjęta. Pojawiłam się kiedyś na dogo z konkretną ofertą pomocy dla psa i przez lata udzielałam tylko wówczas, gdy faktycznie coś mogłam zaoferować,bazarki albo inną pomoc.Nikt mnie nie widział na wątkach,gdzie moje wpisy świadczyłyby,że jestem na dogo dla rozrywki,czy z nudów.W realu mam aż nadto zajęć,żeby w sieci szukać sobie dowartościowania,czy knuć spiski kosztem psów pod przykrywką pomagania.Nie moje "tory" i z takiej drogi się wypisuję:( Dziś prawda i szczerość nie jest w cenie,..ważna jest siła przebicia,słowa ładnie wypowiadane,post ładnie wyważony napisany,a ja nie jestem z tych co na "dyplomatyczne" posty czasu mają dużo,zgrabnie i ładnie piszą,żeby wszystkim się podobało.Czy była to radość ,czy smutek, od zawsze dało się wyczuć moje emocje w postach,bo jestem zwykłym człowiekiem.Trzeba by było być całą wiosnę w mojej skórze,żeby zrozumieć co ważne,a co najważniejsze mi było. Jednych piesków jest szkoda,innych jest mniej szkoda,jeden dt nie może się denerwować,a inny może.Wszystkiego jest dziś do wyboru.Szanować wybrane dt również każdy dowolnie może i niech te lepsze działają.Dla dobra piesków. Mam trudne psy,którym potrzebny jest mój bezwzględny spokój. Marcel jest inny od Promyczka,to fakt,jest młody,nie ślepy,życie przed nim,.. który lepiej radzi na tym świecie i jak różnej opieki wymagają z wątków wiecie.Spokój jednak każdemu opiekunowi potrzebny,a w trudnych chwilach czasem odrobina wyrozumiałości czy wsparcia. Ci co w realu widzą nasz dzień codzienny wiedzą najlepiej jak było ,jak się żyło i żyje z Marcelkiem,ale jestem szczęśliwa mogąc teraz oglądać jego prawdziwy uśmiech na pyszczku,małe psotki,radość z biegania.Chcę jednak powiedzieć,że Marcel będzie na lekach dotąd,do kiedy będzie taka potrzeba. I nieważne ,że całe dogo ze mnie się śmieje,że psa mam na psychotropach jak to mi zostało powiedziane,a p.Magda nazwana "wariatką",którą mam "pogonić". Dr.Jaroszewicza(jeden z najlepszych w Białym) też musiałabym "pogonić",bo z zaleceniami się zgadzał i potwierdził,że Marcel może potrzebować do końca życia leków,bo zachowanie psa widział na żywo nie raz.Wetów nie pogonię,że kagańca z bandaża nie założą, choć innym psom zakładają,a Marcelkowi akurat nie umieją....Ze mnie możecie się śmiać,..ale nie ze skrzywdzonego psa,który bez leków musiałby być uwięziony za kratami na zawsze tak jak siedział zimą,ale jego bólu nikt wtedy nie słyszał. Nikt nie pisał,że smycz pilnie należy założyć,że pies w zamknięciu bez widoku słonka i nieba tak długo nie może siedzieć. Livko,Tobie Marcelek najbardziej dziękuje za wszystko!,że odważyłaś jego wyciągnąć z za betonowych krat.Twój pierwszy krok sprawił,że dziś Marcelek może leżeć i biegać po trawce z ogonkiem do góry.Dzwoń do nas,pisz,będziemy w kontakcie. Marcelek Dziękuje Wszystkim Darczyńcom!,bo bez Was również nie byłyby możliwe zmiany w życiu tego małego kundelka. Dziękuje Wszystkim kibicującym i trzymającym kciuki,którym los Marcelka leżał na sercu! Dziękuję również Osobom,które wspierały mnie osobiście w różnych etapach pomocy na dogo. Pamiętajmy Kochani,że nikt nie ma wyłączności na miłość,ja też nie,ale kochajmy jak umiemy najlepiej i z sercem wszystkie pieski. Życząc Wszystkim Zdrowia w tych trudnych czasach pozdrawiam Was serdecznie. WiosnaA ps. Pieniążki z reszty posagu 244zł przekażę dla niewidomego Fado,równie mocno skrzywdzonego pieska. Pieniążki od Zagrodowy i Anonimowego Darczyńcy rozliczę bezpośrednio z Darczyńcami.
-
No niestety jeszcze nie:(...staram się być/coś robić na tamtej części działki jak biega luzem i próbujemy uczyć się odwołania jak tylko zauważę,że kręci się przy siatce.Ale wystarczy chwila,że muszę iść pod dom i Marcelek wykorzystuje,żeby czmychnąć.Malutką dziurkę zrobi i jak kot się prześlizga pod moim zabezpieczeniem drągami,deskami.Bardzo się muszę pilnować i wypuszczam z wybiegu teraz jak nic przy domu się nie dzieje,a na domową część działki zaczęłam regularnie zabierać Marcelka późniejszym wieczorem,żeby tu pobiegał.Może załapie taki rytm,że tu tylko za pozwoleniem może być wieczorami. Ciężki okres teraz przed nami,ale musimy jakoś przetrwać. Na szczęście Marcel przechodzi na tę stronę nie ze strachu czy w jakiejś złości,a po prostu jest mu tu ciekawiej,jest "praca" przy tej szarej bramie:) Zobaczcie jaki zadowolony jak na tę część przedostanie:)