Ona już nie cierpi , gorzej z nami
weci holenderscy odmawiali nam przyjęcia mimo ,że wiedzieli ,że jest już w stanie agonalnym, kazali rejstrować się na kolejny dzień
i tak kilka lecznic odmówiło
dobrze ,że znalazła się jedna wet która przyjęła mnie bardzo ciepło i i ulżyła Figuni, trwało to raptem około minuty, bardzo szybko odeszła
Była z nami 16 lat, każdy dzień planowało się pod Jej kątem.
Tylko nasuwa się pytanie , co to za ludzie ci holendrzy, całkowicie pozbawieni ludzkich uczuć