Jak Borys, jest chociaz minimalna poprawa?
Byłam w schronie, rozmawiałam z 2 pracownikami; obaj mówią, ze nie mieli zadnego problemu z psem, powarkiwał troche pierwszego dnia, ale to tez bardziej ze strachu.
Porównywali Borysa z shar - pei Nordem, do którego na początku bali sie wchodzic, bo wariował, a teraz to taki kochany psiul w swoim własnym domu.
Ciągle mam nadzieję, ze Borys działa w stresie i ze to minie...
On swoje przezył, jak tak błąkał sie po tym lesie sam niewidomy.
Rozumiem problem GB...