I ryczy oneczka, cóż ma innego do roboty........, chociaż zaraz idę do pracy.
Ale moje futrzaki odzyskały dom :), Mała Kota ostatnio tak przewróciła malutkiego Czikusia, że leżał na pleckach i nie mógł się podnieść, a mężuś śmiał się z niego, że wygląda jak żółw......
Rudy Ashi jak widział Małą Kotę, od razu prosił o pozwolenie wyjścia z domu, nie wiedział co ma z takim maluchem zrobić, to lepiej się usunąć.
Kotek Tigerek po zabiegu, z zakazem wyjścia, szamotał się po domu i wyżywał na wszystkim co się rusza, ale Mała Kota dawała radę, zaczepiała wszystkich do zabawy i spała wtulona w Lolusiowe futerko.
I w drodze powrotnej odwiedziłam mojego Bursztynka- rudy kotek uratowany latem.
Wypadła mu rzepka ze stawu, jakieś stare złamanie łapki /kocio ma ok.7 m-cy/ , jest po zabiegu, obandażowany w pasie, łapka usztywniona, troszkę kuśtyka, co się to kocie nacierpi. Najważniejsze, że domek od razu zadbał o malucha, dziękujemy bardzo.