Jump to content
Dogomania

marako

Members
  • Posts

    2783
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by marako

  1. Po Twoim poście, Poker spojrzałam na daty, rzeczywiście 10 lutego, czyli w niedzielę miną 2 miesiące. Jak to szybko zleciało. Od dziś chodzę z Shilą na smyczy, bo wczoraj na nocnym spacerku poszła sobie połazić na posesję sąsiada (nie zamyka bramy tak co którąś noc). Poczuła ślady kota. Czekałam na nią pod bramą około 20 minut. Podchodziła na 2-3 metry i nic nie robiła sobie z mojego (cichego) nawoływania. Po tych 20 minutach, jak wyszła, to podbiegła do mnie i już na pół metra ode mnie w tył zwrot i poleciała na następne zwiedzanko, tym razem pod bramę drugiego sąsiada, który na szczęście ją zamknął (też czasem zostawia). Ona jak coś nawęszy, to po prostu głuchnie. A miało to być krótkie "siku" przed snem. Rozbudziła mnie i nie mogłam zasnąć później, a w pracy ledwo się trzymałam na nogach. Ale za to coraz lepiej idzie jej chodzenie na smyczy i długiej lince. Już nawet nie jest zdziwiona, że ją coś zatrzymuje, pogodziłą się z tym. Za to na ogrodzie poszaleliśmy trochę dłużej niż zwykle, żeby zrekompensować brak wolności na łące.
  2. To super szybka adopcja! Ale nie dziwię się, bo jeśli domek dobry, to nie ma co przedłużać tego pośredniego etapu i przywiązywać obie strony do siebie nawzajem. Mam nadzieję, że ON-ek zaakceptuje małą. Rzadko spotyka się ludzi, którzy mając dom z ogrodem trzymają psa tej rasy w domu, jak dla mnie to wielki plus dla nich.
  3. Jakie stópki zgrabniutkie, wygładzona, aż miło patrzeć. Pięknota z niej. Po prostu nie do uwierzenia, co kryło się pod tą kupą sfilcowanych kłaków.
  4. Wizyta przełożona na piątek (weszka musiała zaliczyć niespodziewanie weterynarza, mam nadzieję, że wszystko dobrze z Vesperką). Wróciłam przed chwilą, jak zwykle w środy. Powitanie miałam bardzo wylewne, bo w środy kolacja jest przesunięta o 3 godziny i one nie mogą się już mnie doczekać. Dlatego nie mogę się opędzić, tak się do mnie pchają, właśnie najbardziej w środę. Shila naprawdę nie do poznania - pcha się, leci do kuchni do miski, pożera jedzenie, jakby tydzień nie jadła. Kiedyś musiałam zanosić na legowisko, a i tak nie jadła - karmiłam ją przez ładnych klika dni z ręki. Później dziamdziała na legowisku chyba przez tydzień, potem tuż przy legowisku. Teraz macha ogonkiem podczas jedzenia i w ogóle prawie na okrągło.
  5. Biedny Zgredek i biedna Ty, może to chwilowe jakieś kolki, może coś podjadł na spacerku. Trzymam kciuki za pomyślne USG.
  6. [quote name='ania0112']dzisiaj pa prawda? Czekamy na wieści :thumbs:[/QUOTE] Wizyta wieczorem, więc trochę poczekamy.
  7. [quote name='wilczy zew']czyli zrobił się z niej normalny pies ale to dzięki Twojej ciężkiej pracy[/QUOTE] Niestety chyba "normalny inaczej", bo dziś znowu wytarzana, tym razem w świeżym, śmierdzącym rzadkim żółtym g... . Nie mam siły, powycierałam ją rolką ręczników papierowych, bo nie chce mi się znowu włazić do brodzika ze śmierdzielem. Ale chyba będę musiała, bo dalej capi. A co do tej ciężkiej pracy, to nic podobnego, ja do pracusiów nie należę - po prostu czas robi swoje i fakt, że jest ciepło traktowana. No i biega wiele, więc mięśni nabrała. Przedtem był gruby tułów i rachityczne łapki. Teraz łapy mocne, a tułów smuklejszy, umięśniony się zrobił. Jednak taki pies 2 lata bez dawki ruchu innej niż krążenie po boksie jest biedny.
  8. A ja poprzypominałam sobie właśnie Shilunię z pierwszych dni, tygodni, taką wycofaną, tylko na legowisku, zgarbioną, zestresowaną. A nie mogę uwierzyć, że tak się zmieniła, zmężniała. Zmiata miskę jedzenia w mig, przychodzi do kuchni na posiłki, a po jedzeniu razem ze wszystkimi sprawdzają po cudzych miskach, czy należycie wylizane. Ustawia się razem do wydzielania smaczków, przychodzi (w domu i ogrodzie) na zawołanie. A co do tej blizny... Pewien znajomy psiarz, który miał do czynienia z rożnymi przypadkami jest przekonany, że tego rodzaju blizna mogła powstać przy złapaniu się we wnyki. Jak zwierzę się próbuje uwolnić, drut zaciska się wokół i wgryza w ciało. On widział zwierzaki, w tym psy uwalniane z sideł i miały one ranę głęboką dokoła ciała, właśnie tak, jak Shila, na górze i na bokach, przez pół.
  9. [quote name='malawaszka'] [URL="http://img841.imageshack.us/i/zdjecie2414.jpg/"][IMG]http://img841.imageshack.us/img841/1926/zdjecie2414.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://img51.imageshack.us/i/zdjecie2433.jpg/"][IMG]http://img51.imageshack.us/img51/9283/zdjecie2433.jpg[/IMG][/URL] [/QUOTE] Na poparcie powyższego przpominam foty "zarośniętej" na głowie Shili, ze schroniska i tuż po.
  10. Nie tylko głowa wyżłowata trochę. Ale jak odrosną kudełki, to będzie ich o wiele więcej i dłuższe niż u wyżła, zwłaszcza broda i grzywka, więc zrobi się bardziej sznaucerowata.
  11. [quote name='JOAPG']A ja też myślę że psu najbardziej o czlowieka chodzi. różne potwory były w moim domu i zawsze wybór był jeden mizianie i pieszczoty. [/QUOTE] Jestem przekonana, że chodzi o człowieka, tyle, że jednym wystarczy trochę sportu i dużo miziania, a inne wybiorą trochę miziania, a preferują zajęcia "ruchowe", w dodatku najlepiej angażujące w pełni różne zmysły. Jednak jeśli pies wybiera włóczenie się do krowich placków, to znaczy, że właściciel nie umiał zorganizować mu zajęcia ciekawego na tyle, że to na nie czekałby zamiast uciekać. Wiadomo, że nie wszystkie psy zadowolą się głaskaniem i kanapą.
  12. [IMG]http://img844.imageshack.us/img844/9318/wtorek2.jpg[/IMG] [IMG]http://img849.imageshack.us/img849/5883/wtorek3.jpg[/IMG] [IMG]http://img812.imageshack.us/img812/509/wtorek4.jpg[/IMG]
  13. Parę fotek, bo Shila pięknieje (zwłaszcza po dzisiejszej kąpieli) [IMG]http://img28.imageshack.us/img28/2818/wtorek1.jpg[/IMG] Podpatrzyła aportowanie patyków i na razie sięga, żeby obgryzać delikatnie: [IMG]http://img825.imageshack.us/img825/6315/wtorek5.jpg[/IMG] A jaka równoległość linii wzorcowa: [IMG]http://img255.imageshack.us/img255/7160/wtorek6.jpg[/IMG]
  14. [quote name='Poker']Ale marako pisze,że Shila jeszcze nieśmiało , ale potrzebuje miziania i to rokuje dobrze.[/QUOTE] Coraz śmielej. Od kilku nocy zasypiam z jej łapką w dłoni, bo inaczej miałabym łapkę na głowie co chwilę, tak dopomina się o głaski. (druga większa łapa w drugiej dłoni, bo duża zazdrośnica nie przeżyłaby, gdyby nie była numerem 1).
  15. [quote name='Saththa']... nie odmawia nawel ulzenia sobie jak potrzeba jest...;)[/QUOTE] No, no, Saththa, posuwasz się za daleko...
  16. My już po długim, słonecznym spacerze, dobrze, że byliśmy, bo teraz nieźle się zachmurzyło. A po spacerku... kąpanko Shili, bo wytarzała się niemożliwie w jakichś stajennych odchodach. W małej dawce taką porcję "wsi" w domu mogę znieść, wczoraj niewiele przy obroży przyniosła tego Honda. Ale Shila była brązowa na całym grzbiecie, bokach, brzuchu, uszach i woniała paskudnie. Nawet spokojnie zniosła kąpiel (miałam wrażenie, że polewanie letnią wodą sprawia jej przyjemność, zwłaszcza, że oparta była o mnie, bo też wchodzę do brodzika z psami), najgorzej było ją zaprowadzić do miejsca kąpieli. Teraz na jakiś czas mam z głowy wychodzenie, żeby się wysuszyła i ochłonęła.
  17. [quote name='malawaszka']marako nie bluźnij :lol: ;) przecież to sznaucery - nie sypią kudeł :lol: żarcik taki :lol:[/QUOTE] Tajga to tylko na twarzy sznaucer, reszta to szpic + labrador, więc sypie i sypie. Ją wystarczy grzebieniem raz przejechać i jest pełny, nawet po 2 godzinach wyczesywania. Więc oczywiście sznupy nie są absolutnie sprawcami kłakowatości na podłodze.... (a największego lenia mam właśnie, gdy mam trochę więcej wolnego czasu, jak pracuję to bardziej to ogarniam.....)
  18. Bliźniaki mają już 2,5 roku. Już w domu też był pies przez ponad rok, jak one były na świecie. On odszedł 14-15 miesięcy temu. Więc rodzina przerabiała temat starszego olbrzyma i trójki dzieci, wtedy w wieku 1, 1, 4 lat. Starszy pies = stateczny pies, ale też być może wymagający częstszego wychodzenia i dodatkowej opieki. Shilutek już łazi za mną, jak siedzę i piszę, to leży przy biurku. Honda zazdrośnica też nie odstępuje mnie i próbuje blokować dostęp. To prawda, że warunki mam tu pod pewnymi względami dobre (pola, las, ogród, psy do zabaw), ale są też minusy - daleko praca i długa nieobecność w domu, no i za mało rąk do głaskania tylu chętnych. A to jak pisała Ania0112, jest też ważne. No i mam często lenia (tłumaczę to wiekiem, jakoś muszę się usprawidliwić), brak mi sił, by po pracy jeszcze odpowiednio zadbać o tyle futer, czyścić systematycznie uszy, zęby, czesać, trymować itp., wystarczy, jak 3x dziennie miotła i/lub mop w robocie, tyle nanoszą piachu i sypią kudeł.
  19. Listę "za" i "przeciw" od dawna mam. I co dziwne niektóre minusy są z drugiej strony plusami (próbuję patrzeć na sytuację oczami psa, rozważać jego potrzeby i radości). Co do domków, to na razie nie była ogłaszana z dobrymi fotami, z odpowiednim tekstem, w odpowiednich miejscach, więc domów pokazało się niewiele. Jeden z nich odpadł w weekendzie - ludzie dostali od rodziny pieska. Drugi sam zrezygnował chyba po mojej informacji, że psem do adopcji jest Shila, a nie Honda. Wlk Brytanii nie traktuję na serio. Domek, który będzie sprawdzała weszka czynił starania o adopcję baardzo zaniedbanego psa ze schroniska, którego jednak do domu z dziećmi nie wydano, bo mógłby być niebezpieczny dla dzieci. Już to, że wybrali właśnie jego, a także jak przeżyli, że on nadal pozostanie w schronisku, świadczy o ich wrażliwości. Dla mnie na pierwszym miejscu jest serce dla zwierzaka, a dopiero na drugim sprawność organizacyjna, czy coś w tym rodzaju. Choć nie ukrywam, że pies w znanych mi rodzinach z małymi dziećmi zawsze jest daleko za nimi i zapewne wolałabym, by Shila trafiła do domu z dziećmi już odchowanymi. Też targają mną wątpliwości, ale weszka jako osoba doświadczona będzie pytała właśnie o "słabe punkty", sytuacje niewygodne i na pewno podzieli się ze mną szczerze swoją opinią.Bardzo sobie cenię jej zdanie, bo jest oddana psom, a jednocześnie jest osobą pragmatyczną.
  20. Ja już długo koresponduję z Panią, która wypatrzyła Shilę. Mam wrażenie, że to bardzo wrażliwa i ciepła osoba. Mieli sznaucera olbrzyma wcześniej, przez wiele lat. Jedyne, co mnie niepokoi, to 3 małych dzieci, bo jednak dzieci są bardzo absorbujące. Trudno też z któregoś piętra psa i dwójkę maleńkich bliźniaków sprowadzić (psa, który boi się schodów póki co) i na spacerach dawać radę. Albo jak dzieci przeziębione i nie mogą wyjść, a pies potrzebuje za potrzebą. No i Shilunia taka pokorna, że nie zaprotestuje, gdyby nawet ją ktoś męczył, a dziecko małe potrafi, nawet najlepiej wychowywane. No ale to są wątpliwości, a plusów niewątpliwych bardzo wiele. Też trzymam kciuki. Bo już tak się związałyśmy z Shilunią, że jak to jeszcze potrwa, to nie bedę w stanie jej oddać nikomu. Im trudniej było przełamać jej zamknięcie w sobie, tym bardziej teraz wzrusza ta przemiana, jak w niej nastapiła. To wzruszająca istotka we wzystkim, co robi (no, może poza chęciami do oddalania się na spacerach).
  21. Piękny misiaczek z Kamusi. Podziwiam ją od początku, tj. od początku pobytu u Anuli. Nawet miałam mieszane uczucia, że Anula szuka jej domu. Ale jak widać jest szczęśliwa, a dzięki temu los się uśmiechnął do Kai, teraz do Sary, a będzie przecież ciąg dalszy.
  22. [quote name='ifka']jak najbardziej jestem za pomocą dla psów Pipi[/QUOTE] Ja już powiedziałam, że decydujcie za mnie, więc też jestem za, jeśli to decyzja tych, co byli tu najbliżej.
  23. Mój syn przy prawie każdym tymczasie się upiera, żeby został, ale my już mamy 3 duże psy i to już naprawdę wystarczy. A syn z nami nie mieszka, a najbardziej prosi, żeby zostawić tymczasa. Mam nadzieję, że domek upewni weszkę, że poradzi obie i z małymi dziećmi i z psem, który powinien dłuuugo chodzić na smyczy (a nie znosi).
  24. Wysmuklał i wcale nie ma budowy staruszka. Ale prosimy jeszcze o foty, może z bliska bardziej się da cyknąć, bo te trochę jasne i z daleka (albo ja ślepa na starość dobrze nie widzę).
  25. [quote name='malawaszka']a psy mają największą radochę jak się kładę na plecach - ojjj wtedy hulaj dusza piekła nie ma i można skakać pańci po brzuchu :lol:[/QUOTE] Moje też najbardziej to lubią, ale wtedy mam co najmniej 40 kg na brzuchu i kilka jęzorów tudzież "łapek" na twarzy. Nie wiem, co robić, zasłaniać cycki, twarz czy osłaniać się od nagłego ciosu pejczem /ogonem przygotowanym do wystawy/.
×
×
  • Create New...