No, tak, ryzykujemy. Tzn., niestety, ryzykuje Daba.
Yoko, w razie czego przedrzesz się do nich? Bez uprzedzenia. Lepiej pocałować klamkę, niż się umawiać w tym wypadku.
Mam nadzieje, ze dostatecznie mocno podkreśliłam, że będziemy tam zaglądać. Pan nas zaprosił, ale takim tonem, ze az się roześmiałam w głos i powiedziałam mu, ze mnie ubawił na koniec dnia.
Przekonał mnie ból w jego głosie, kiedy mówił "nasz doberman".