[quote name='moon_light']Ja dzisiaj u weta zbierałam szczękę z podłogi.
Wejście do weta jest podzielone na 2, taki przedsionek, i za szklanymi drzwiami dopiero korytarz w którym są postawione krzesła gabloty itd.
Wchodzę w 1 część, i slyszę "może pani nie wchodzic z tym psem". Myślę sobie, że pewnie ktoś jest w poczekalni z agresorem...więc cofnęłam psa w tył, i zajrzałam...a tam co ? Baba, facet, i kot w plastikowym transporterku.
Powiedziałam im że mój pies nawet nie spojrzy na ich kudłacza, a facet z ryjem "a ten pies to powinien mieć kaganiec" (nie powinien..w wawie ma być albo na smyczy, albo w kagańcu' . Po tej chamskiej odzywce ze strony pana, od razu zawołałam swojego pieseczka :) , i usiedliśmy w poczekalni.
Kobieta wpadła w panike, i zaczęła opowiadać że pies zaraz wyczuje że ona się go boi, i ją zagryzie. A jej mężunio, że on zaraz zadzwoni na policje :cool1:.
Powiedziałam im że droga wolna, i że czekam aż zadzwonią.
babka: " jeszcze zdazymy zadzwonic "
ja "zdazy to sobie pani pogadać".
[/quote]
To Ty nie wiesz, że do weterynarza nie wolno z psem wchodzić? :diabloti::diabloti::diabloti: