Jump to content
Dogomania

Mruczka

Members
  • Posts

    702
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Mruczka

  1. Oreo pojechał jakąś godzinę temu. Pod koniec swojego u nas pobytu trochę się uspokoił, ale tylko trochę. To niesamowite, ile w nim strachu przed ludźmi. Przy czym bez agresji - bez problemu mogłam wziąć go na ręce i zanieść do auta Lilu T., bo o przejściu na smyczy nie było mowy. Ale widać, że "do swoich" się przekonuje, potrzebuje tylko czasu. Mój syn siadł sobie koło niego, był spokój, bo wszyscy przenieśli się w inną część domu i spokojnie mógł go głaskać pod bródką.
  2. Aurunia jest wspaniale wychowana. Ogonek bez przerwy merda, ani przez moment nie był skulony pod brzuszkiem, bo mała w ogóle się nas nie boi! Bawi się na całego, a potem przysypia. Warunek jest jeden: nie może być sama. Raz obudziła się, gdy nikogo przy niej nie było i podniosła taki lament, jakby coś strasznego jej stało. A byłam w tym samym pokoju, tyle, że Aura mnie nie widziała. Zwiedziła już cały dom. Ładnie bawiła się w ogródku, w liściach, choć jej towarzysz podróży, Oreo nie dał się zaprosić do harców. Zobaczymy, jak minie nam pierwsza noc.
  3. Nie specjalnie był zainteresowany. Trochę ją powąchał, ale raczej ignoruje, choć Aura próbowała się z nim bawić.
  4. Oreo zjadł wszystko z miski. Polizał mnie po głowie i dał się pogłaskać mojemu mężowi. Ale dalej niespokojny.
  5. Oreo już u nas, bardzo zestresowany Od razu zrobił dwie kupy w przedpokoju. Wyszliśmy potem do ogródka i tam jak wilk w zoo: biegał wkoło, jakby szukał wyjścia. Na smyczy w ogóle nie chciał być, bardzo go to denerwowało. Więc go spuściłam, chodził sobie i biegał, potem, tj. po pół godzinie wzięłam go po prostu na ręce i wniosłam do domu. W domu tak samo: biega. Nie chce pić ani jeść. Dałam mu spokój.
  6. Aura i Oreo już u nas! Pierwsze pół godziny spędziliśmy w ogródku. Aurunia jest przesłodka, tuli się i zaprasza do zabawy. Była bardzo głodna, na wejściu zjadła od razu wałówkę, którą dostała od Pani Marzenki. Lecę do małej, potem dodam zdjęcia.
  7. Tak! Niech nacieszą się sobą, bo to ostatnie chwile razem. Aż serce mi się ścisnęło na ten widok i tę myśl. A przecież czekam na Aurunię.
  8. Chodzi o wymagania przewoźnika, żeby w domu Mamy Jaagi ktoś go zapakował do podróży. Ja sobie dam rasę, nie boję się.
  9. Ok, ale na siku mogę go wypuścić? Będzie po podróży. Czy może lepiej wziąć go na smycz i niech nasika idąc z samochodu do domu? I jeszcze jedno: przewoźnik będzie miał transporter, ale ktoś musi go do niego wsadzić.
  10. Jutro między 11 a 12 Oreo wyjeżdża z Katowic do mnie, do Wrocławia. U nas czeka na odbiór przez LiluT. I teraz proszę o wskazówkę, jak w tym czasie powinnam z nim postępować. Czy lepiej czuje się w domu, czy na zewnątrz (bo ewentualnie może poczekać w naszym mini ogródku, pogoda ma być dobra).
  11. Ale mam perspektywy! Czekam na Aurunię we czwartek, będzie się działo . Jedzie do nas jednak Aura, bo zdaniem doświadczonych dogomaniaczek suczki trzeba mieć bardziej na oku .
  12. Jeśli tak i jeśli jest kłopot z wyadoptowaniem większego pieska, to Drops mógłby pojechać do nas zamiast Aury. Nam większy pies pasuje i nie ma różnicy, czy to sunia czy piesek. Widać, że suczkami jest zainteresowanie, więc łatwiej będzie znaleźć dom Aurze niż Dropsowi.
  13. Jakby co, to Aura jedzie do Wrocka we czwartek, Aira mogłaby się zabrać z siostrą.
  14. Czy mogę organizować transport Aury na 10 listopada (środa)? Byłoby super, gdyby mała przyjechała do nas w tym dniu, bo to przed długim weekendem i wszyscy domownicy mieliby czas tylko dla małej.
  15. Dzięki za tyle wspaniałych wieści! Mamy w domu koty, więc Aurunia będzie musiała się jakoś wpasować w stado, ale skoro jest zgodna, to nie będzie problemu.
  16. Myślałam, żeby to była sunia Aura (bo mąż prowadzi firmę o podobnej nazwie i byłaby przedstawicielką), ale to oczywiście nie ma znaczenia; nie znam psinek, są do siebie bardzo podobne (i do naszej Pandy, która też była trikolorką), dlatego napisałam, że może to być Aira lub Aura. Zdam się na los, chyba, żeby jedna z nich byłaby wyraźnie większa, to prosiłabym o większą; na filmach jednakowoż wyglądają na tak samo malutkie. Z podjechaniem do Tomaszowa Lubelskiego z Wrocka to raczej byłby kłopot; to kawałek jest jednak. Koszt transportu oczywiście pokrywam w całości. Jeśli nic nie uda się zorganizować, to skorzystamy z transportu komercyjnego, choć wolałabym kogoś z polecenia, wiadomo - chodzi o bezpieczeństwo i komfort maluszka. Trzymam kciuki za podróż Aski7 i Almy.
  17. Jeśli można, to chciałabym adoptować psiątko dla naszej rodziny - czy mogłaby być to Aura lub Aira? Pożegnaliśmy niedawno naszą ukochaną Pandę - zabrał ją złośliwy, bardzo agresywny nowotwór. Była z nami 13 lat, najlepszy pies na świecie. Jest straszna tęsknota i żal, ale też i pustka, którą trudno znieść, gdyż w domu pies był zawsze. Psinka miałaby dobrze - mimo, że nie mamy ogrodu (trawnik wielkości dywanu, jak to w szeregówce, się nie liczy), to w sąsiedztwie są fajne tereny spacerowe. Mąż pracuje w domu, także musiałaby zostawać sama. Mieszka z nami jeszcze syn (student), a córka dwie ulice dalej, także w razie ewentualnych wyjazdów nie ma problemu z opieką. Przy czym na wakacje Pandzia z reguły jeździła z nami - pływała kajakiem, kąpała się w morzu, wędrowała w górach….. Sterylizacja to oczywistość. Jestem oczywiście gotowa na procedurę adopcyjną.
×
×
  • Create New...