-
Posts
702 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Mruczka
-
Oreo pojechał jakąś godzinę temu. Pod koniec swojego u nas pobytu trochę się uspokoił, ale tylko trochę. To niesamowite, ile w nim strachu przed ludźmi. Przy czym bez agresji - bez problemu mogłam wziąć go na ręce i zanieść do auta Lilu T., bo o przejściu na smyczy nie było mowy. Ale widać, że "do swoich" się przekonuje, potrzebuje tylko czasu. Mój syn siadł sobie koło niego, był spokój, bo wszyscy przenieśli się w inną część domu i spokojnie mógł go głaskać pod bródką.
-
Aurunia jest wspaniale wychowana. Ogonek bez przerwy merda, ani przez moment nie był skulony pod brzuszkiem, bo mała w ogóle się nas nie boi! Bawi się na całego, a potem przysypia. Warunek jest jeden: nie może być sama. Raz obudziła się, gdy nikogo przy niej nie było i podniosła taki lament, jakby coś strasznego jej stało. A byłam w tym samym pokoju, tyle, że Aura mnie nie widziała. Zwiedziła już cały dom. Ładnie bawiła się w ogródku, w liściach, choć jej towarzysz podróży, Oreo nie dał się zaprosić do harców. Zobaczymy, jak minie nam pierwsza noc.
-
Oreo już u nas, bardzo zestresowany Od razu zrobił dwie kupy w przedpokoju. Wyszliśmy potem do ogródka i tam jak wilk w zoo: biegał wkoło, jakby szukał wyjścia. Na smyczy w ogóle nie chciał być, bardzo go to denerwowało. Więc go spuściłam, chodził sobie i biegał, potem, tj. po pół godzinie wzięłam go po prostu na ręce i wniosłam do domu. W domu tak samo: biega. Nie chce pić ani jeść. Dałam mu spokój.
-
Myślałam, żeby to była sunia Aura (bo mąż prowadzi firmę o podobnej nazwie i byłaby przedstawicielką), ale to oczywiście nie ma znaczenia; nie znam psinek, są do siebie bardzo podobne (i do naszej Pandy, która też była trikolorką), dlatego napisałam, że może to być Aira lub Aura. Zdam się na los, chyba, żeby jedna z nich byłaby wyraźnie większa, to prosiłabym o większą; na filmach jednakowoż wyglądają na tak samo malutkie. Z podjechaniem do Tomaszowa Lubelskiego z Wrocka to raczej byłby kłopot; to kawałek jest jednak. Koszt transportu oczywiście pokrywam w całości. Jeśli nic nie uda się zorganizować, to skorzystamy z transportu komercyjnego, choć wolałabym kogoś z polecenia, wiadomo - chodzi o bezpieczeństwo i komfort maluszka. Trzymam kciuki za podróż Aski7 i Almy.
-
Jeśli można, to chciałabym adoptować psiątko dla naszej rodziny - czy mogłaby być to Aura lub Aira? Pożegnaliśmy niedawno naszą ukochaną Pandę - zabrał ją złośliwy, bardzo agresywny nowotwór. Była z nami 13 lat, najlepszy pies na świecie. Jest straszna tęsknota i żal, ale też i pustka, którą trudno znieść, gdyż w domu pies był zawsze. Psinka miałaby dobrze - mimo, że nie mamy ogrodu (trawnik wielkości dywanu, jak to w szeregówce, się nie liczy), to w sąsiedztwie są fajne tereny spacerowe. Mąż pracuje w domu, także musiałaby zostawać sama. Mieszka z nami jeszcze syn (student), a córka dwie ulice dalej, także w razie ewentualnych wyjazdów nie ma problemu z opieką. Przy czym na wakacje Pandzia z reguły jeździła z nami - pływała kajakiem, kąpała się w morzu, wędrowała w górach….. Sterylizacja to oczywistość. Jestem oczywiście gotowa na procedurę adopcyjną.