Tak, to ja :) Remonty uwielbiam - najpierw etap demolki (z wielką radością zbijałam płytki ze ścian), a potem etap już po sprzątaniu. Tylko kiedyś radość była większa, bo można było chodzić - dziś tę radość przysłania ból biodra :(
Na zabiedzoną nie wygląda, ale musiała się tułać ładnych kilka dni, bo dwa opite kleszczory Mazowszanka z niej zdjęła... Do tego ten głęboki ślad po obroży :( Stawiam na to, że pokrzyżowała czyjeś plany wakacyjno-wyjazdowe.
Uprzejmie donoszę, że wczasująca się aktualnie nad polskim morzem Mattilu jest jeszcze bardziej uparta niż mój Lesio (co wydawało mi się dotąd niemożliwe!) - przelała 200,24 zł na sterylkę Polki!!!!!
Już niedługo się z Tobą policzę, Koleżanko! ;) :D
Moim skromnym zdaniem musisz trochę zapanować nad kontaktami psio-kocimi, bo tak na żywioł, to nie widzę, by się szybko udało Karmelka ucywilizować, a szkoda...
Wiedziałam zawsze, że mi "dobrze" życzysz! :D
A skoro wątek Poli, to proszę bardzo - z piątku, kiedy jeszcze spacerowałyśmy po ogrodzie na smyczy...
Taka jestem dłuuuuuga, że się w kadrze nie zmieściłam! :D