Jump to content
Dogomania

Nutusia

Members
  • Posts

    44210
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    13

Everything posted by Nutusia

  1. No Ciotki!!!! Nagana z wpisem do akt się Wam należy! Lato latem, urlopy urlopami, ale żeby tak o nas zapomnieć na śmierć?... A u nas się nadziało, że ho ho! W dodatku niewiele dobrych wieści mamy [FONT=Wingdings]:([/FONT] 1. Tosina znów weszła w fazę łysienia. W środę byłyśmy u Doktora – aż zacisnął pięści ze złości! Na razie powróciliśmy do codziennego podawania Cefaleksyny i kąpieli co drugi dzień. Na szczęście przy panującej aurze kąpiele odbywamy w ogrodzie i jest o wiele fajniej i wygodniej niż w ciasnym brodziku. Mamy się pokazać w tę środę lub czwartek. Jest może nieco lepiej, ale po dwóch dniach capi od niej łojem. Zobaczymy co stwierdzi Doktor. Jeśli wg niego poprawa nie będzie zadowalająca, znów będziemy robić wymaz i sprawdzać co tym razem postanowiło na Tośce zamieszkać. 2. Kolejny problem dotyczył nie trzymania moczu. Tosia miewała z tym problemy, ale teraz sytuacja była niemal beznadziejna – wiecznie zasikane posłanko, przesikane podkłady. Praktycznie cały czas z niej wyciekało – wystarczy, że się gdzieś położyła na chwilę – wstawała i zostawała mokra plama na podłodze. Musiałam pozabierać wszystkie dywany i chodniki, ale wtedy bardzo jej niewygodnie chodzić, bo się ślizga. W dodatku popuszczany mocz plus mokre posłanie podrażniało skórę na łysiejących udach i kółko się zamykało [FONT=Wingdings]L[/FONT] Na ten problem Doktor dał nam syrop (drogie to draństwo, bo typowo weterynaryjne), który na szczęście działa! Bierze go Łoś 3 razy dziennie i póki co nie zdarzyła się ani jedna wpadka. Wypraliśmy wszystkie dywany i chodniki (w końcu od czego jest urlop! [FONT=Wingdings]:)[/FONT]) i już Łosiątko lepiej chodzi. 3. Z chodzeniem ogólnie też nie było za różowo, bo Tosiek ma sporą bolesność w bioderkach. Muszę się przyznać, że zostałam dość dotkliwie kłapnięta, gdy w dobrej wierze próbowałam jej pomóc wstać. Okropnie się zawstydziła, że mnie dziabnęła, ale ból był zbyt silny, by mogła się powstrzymać. Na Doktora też startowała z zębiskami z powodu bólu.... Na razie bierze maksymalne dawki preparatów odbudowujących stawy, ale prawdopodobnie bez leków przeciwbólowych (typu Movalis) się nie obejdzie, gdy przyjdzie jesień i zima [FONT=Wingdings]L[/FONT] Trzeba biegusiem pomyśleć o funduszach, bo nam się posag skurczył, a tu szykują się wydatki. Karma od nieocenionej Cioci Ellig też się powoli kończy (jak wszystko, co dobre! [FONT=Wingdings]:)[/FONT]). Ja na chwilę obecną nie jestem w stanie naszej Smoczycy zasponsorować, bo mamy kłopoty zdrowotne z Kreseczką, a w dodatku od soboty mamy nie do końca proszonych, ale w wielkiej potrzebie gości w postaci dwóch psiątek zastanych pod płotem. Sunia wylądowała u Uli, bo Nemo nie miał nic przeciwko temu (wczoraj się okazało, że jest w rui!!!!). Nie będzie więc mogła zostać u Uli, bo jest mała i Nemo, próbując się od niej dobrać, mógłby jej zrobić krzywdę.... Na szczęście na czas rui będzie ją mogła przetrzymać inna sąsiadka. U mnie natomiast wylądował gremlin vel Krecik – ślepy a la pekińczyk, któremu w odparzeniach na skórze z powodu mega dredów zalęgły się larwy much, miał ok. 30 kleszczy i z obu powodów został przez Doktora ogolony na kompletne zerko.... Ja właśnie skończyłam urlop i nie wiem jak ogarnę ten cały mega cyrk logistycznie, organizacyjnie, domkowo, a przede wszystkim finansowo [FONT=Wingdings]:([/FONT] Ratunku, ratunku, ratunku!
  2. Ronja, w jakich proporcjach rozcieńczasz manusan do przemywania?... Nasz znajdek ślepaczek Krecik ma okropnie poranioną skórę przez kleszcze - pomyślałam, że mogłabym go przetrzeć manusanem. Kąpać go jeszcze nie chcę, bo odparzenie na kuperku wciąż zaognione jest (mimo stosowania pantenolu...). Cieszę się, że z Emi lepiej. Rzeczywiście wyleczone pójdziecie do doktora specjalisty :) A tak na marginesie - ile kosztuje wizyta, bo na moją Łysą Śpiewaczkę już mi ręce opadają... :(
  3. [quote name='Murka']Gaji chyba w boksie nie jest tak źle, bo bardzo chętnie do niego wraca i sama wchodzi. Chyba miska ją tam głównie ciągnie, bo zawsze ją widzę przy niej :eviltong:[/QUOTE] Pusta też jest atrakcyjna?... Mam u siebie kota, którego celem życia jest jedzenie (odkąd nie musi go sam zdobywać na warszawskich ulicach). Potrafi zasnąć przy pustej misce, stwierdzając widocznie, że nie opłaci się złazić z szafki, na której dostaje jeść, bo potem znów trzeba będzie się męczyć i wskakiwać :)
  4. Ojeju, a co to się tak pod tym kocem rusza?... :)
  5. Nie ma to jak urlop na rodzinnej wsi, jasna cholera! :) Dziewczyny, dzięki za pomoc (i przepraszam za offowanie na wątku Emi!). Sunia dogadała się z Nemkiem i może spokojnie, bezpiecznie, a nawet bezterminowo czekać na domek. Z psiakiem gorzej :( On prawie nie widzi i sunia była jego psem przewodnikiem. Bez niej jakby stracił wzrok do końca. Jest przestraszony, zagubiony, usiłuje się trzymać ściany za wszelką cenę. W dodatku okropnie boli go odparzenie na kuperku, w którym zdążyły się zalęgnąć larwy much :( Boli tak, że nie może się wypróżnić. Dostał antybiotyk w zastrzykach i mamy jeszcze w tabletkach na 4 dni. Moje psy nie są zachwycone - Tośka wystartowała do niego z zębami, bo zabłądził na jej posłanie. Nie ma mowy, żeby zostawić Krecika (bo takie robocze dałyśmy mu imię) samego z moim stadem. Poza tym wygolony jest całkowicie i nie może przebywać na słońcu. Skontaktowałam się z Kocim Światem - mam dzwonić w poniedziałek. Nie mam pomysłu, siedzę i ryczę patrząc na tę bezradną kupkę nieszczęścia... Mysza mi powiedziała jak założyć wątek, ale moja beznadziejność informatyczna jest bezkresna i dalej nie umiem (że o wstawieniu zdjęć nie wspomnę :() Dla uzupełnienia dobrych wieści, Tosca znowu łysieje, a Kreska ma genetyczny defekt przednich łapek... W poniedziałek wracam do pracy po urlopie (?)
  6. Kiedy to było?... Moja Tosina jeszcze 22 lipca wyglądała jak prawdziwy ONek, a dziś już świeci łysym zadkiem znowu :( Nic, tylko usiąść i płakać... Kolejne antybiotyki, kolejne wymazy, kolejne, kolejne, kolejne... i tak od dwóch lat! A wszystko to przez ludzką nieodpowiedzialność i najskrajniejszą ze skrajnych bezduszność i prymitywną głupotę (na którą ponoć lekarstwa nie ma :()
  7. Trzymam kciukasy, żeby się Ptyś Pani spodobał. Jeśli się na niego zdecyduje, trzeba jej będzie zafundować w ramach rewanżu prawdziwego, słudziuteńkiego ptysia! :)
  8. Myszko, tak mi przykro... Sama nie wiem co lepsze - czy gdy psiak traci formę i ma się przynajmniej trochę czasu na oswojenie się z myślą o najgorszym - czy gdy odchodzi niespodziewanie. Z pewnością w obu wypadkach ból jest dojmujący i to samo poczucie bezsilności i beznadziei. Od kiedy jest u nas Tosca, za każdym razem gdy dociera do mnie smutna wiadomość, że kolejna psia duszyczka odeszła z tego świata - patrzę na tę naszą bidę i nie mogę się nadziwić jak to możliwe, że ona tyle żyć od Stwórcy dostała... Myślę, że te wszystkie historie po prostu są zapisane w górze. Trzymaj się, Kochana, masz tyle ogonków, które tak bardzo Cię potrzebują...
  9. Bardzo możliwe, że nie wyzdrowieje... Nasza Tośka jeszcze 22 lipca była w pełni formy, a dziś znów ma prawie łysy zadek :( I nie jest to kwestia diagnozy, ale niestety bardzo mrocznej przeszłości tych psów...
  10. Nie no... to podbite limko szarpie za serce - bez dwóch zdań! :)
  11. Posesja imponująca - kamień z serca, że można się wreszcie rozstać z "fachowcami". Co do jabłonki, proponuję pozrywać jabłka przed lorkową przeprowadzką :) Może która zdolna Ciotka wie co dobrego można zrobić z niedojrzałych jabłek?... :)
  12. [quote name='jola_li']Nic na to nie poradzę ;-)! Obudziła mnie dzis myśl, że to już [FONT=Comic Sans MS]4 miesiące[/FONT] :-)!!! Joluś, KOCHAM Twój kalendarz! :)
  13. Bosssska, długorzęsa Kostka! W dodatku ma życie usłane różami z tego, co zauważyłam na zdjęciach z nowego domku :)
  14. Mój Boże, co się stało? Mieliście wszyscy jechać na wakacje... Co za los, co za kruche życie - może po to, by inne stworzenia, wielokrotnie te spisane na straty, miały tych żyć po kilka?...Strasznie mi przykro :(
  15. [quote name='polubek']oj duszko nie masz ty szczęścia[/QUOTE] Ma, ma - i to jeszcze jakie! Gdyby go nie miała, byłaby już po drugiej stronie. A tak... domek się szykuje i szczęśliwe życie :)
  16. Nutusia

    Metamorfozy

    Dropsik lata... na uszach! :)
  17. Ciotki Zdolniachy! Wystawiajta swoje umiejętności na bazarku - kufer kasy na psiaki uzbieracie na bank! :) A jeszcze gdybyście wystawiły ofertę na jakimś męskim forum... nie tylko Lorek by zamieszkał w pałacu! :)
  18. Jak to USG nie wykaże czy była sterylizowana? Jeśli nie będzie macicy, znaczy że sterylka była... Nie tak dawno sprawdzaliśmy u weta czy sunia była sterylizowana. Najpierw sprawdzali czy jest ślad po szwie, potem była wymacana, zbadana dopochwowo i jak to nie przyniosło rezultatów - wykonano USG, na którym nawet laik mógł ujrzeć macicę. I w ten oto sposób się okazało, że dr X wpisał sterylkę w książeczkę, a sunia i tak... rui dostała! :)
  19. Święte słowa! Spójrzmy na to z czysto psiego punktu widzenia :)
  20. [quote name='mala_czarna']Też mam nadzieję, że Kosteczka będzie szczęśliwa, tylko boje się, że strasznie upierdliwa dla nich będę z tymi telefonami i smsami. Nic nie poradzę.[/QUOTE] Spoczko, jak mawia moje Dziecię... W razie draki Ciebie wywalą, bo przecież nie Kostę, która jest grzeczniutka, czyściutka, kochaniutka i ani trochę nie upierdliwa! :)
  21. Biedulka... też bym wierzgała, gdyby mi taki abażur na łeb założyli! Nawet nie chcę sobie wyobrażać jak się pies w tym czuje. Ale jak mus, to mus... :(
  22. Super wieści na środowy wieczór (w dodatku urlopowy!). Powodzenia Polinko, należy Ci się życie w puchu po tym, co przeszłaś...
  23. Nie przeczę, że może się zdarzyć, choć miałam w życiu 5 suczek (w tym ostatnią w rui z dwoma psami w domu - ale był cyrk - spałam z nią w pokoju zamknięta na klucz! :)) i nigdy się żadna wpadka nie zdarzyła. Jednak gdy będzie wybór albo życie albo sterylka, decyzja może być tylko jedna...
  24. Smerfetka w niebieskich skarpetkach! :) Trzymam kciuki za skuteczność wszelkich pomysłów - dla dobra Emi!
  25. [quote name='eloise']tak tylko żartowałam ;) u nas na szczęście się udało, takie stado jest, ale to jest 5 razy więcej obowiązków :)[/QUOTE] Beee tam, więcej obowiązków! U nas stado w łącznej liczbie 5 (do niedawna było 6...) i tylko kłopoty miewamy z doliczeniem się... misek! :) A co do kotów, to jak już się Raduniu zdecydujesz - mam wypasioną metę, która koty w dobre ręce wyadoptowywuje (tylko w najlepsze!!!!) :)
×
×
  • Create New...