-
Posts
44210 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
13
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Nutusia
-
Okazałem się spanielem tybetańskim i znalazłem cudowny DOM!!
Nutusia replied to Nutusia's topic in Już w nowym domu
Dziękujemy za odwiedziny naszego Krecika vel Gremlina i baaaardzo prosimy o propagowanie wątku, bo Krecik potrzebuje domku. U nas jest bezpieczny,ale nie możemy mu dać domu na stałe. Z dnia na dzień Krecik jest coraz śmielszy - wczoraj zaczął nawet szczekać... Coraz bardziej się czuje u siebie, a to niestety nie spotyka się z entuzjazmem ze strony domowników - Tosca na niego wyskakuje z zębami, Lesio też jest poirytowany, bo Krecik - biorąc przykład z Kreski - zaczyna go dość namolnie zaczepiać... Nie potrzebna jest pomoc, karma czy pieniądze - potrzebny jest DOM! -
[COLOR=Purple][I][B]Mam na imię Niteczka Niewielka ze mnie sunieczka Jestem mądra i słodziutka nawet dla kotka milutka Gdy domek mi podarujesz z pewnością nie pożałujesz![/B][/I] (wierszyk autorstwa Cioci Ra_duni - dziękujemy![/COLOR]:loveu:) [B] W sobotę 24 września, dotychczasowi opiekunowie i wybawiciele Niteczki zdecydowali, że sunia zostaje u nich na zawsze! :loveu: Niteczka[/B] – takie robocze imię otrzymała niewielka sunieczka, która w sobotę od rana koczowała pod płotem mojej sąsiadki, wraz z nieco mniejszym od niej psiakiem (tu link do jego wątku: [URL="http://www.dogomania.pl/threads/191249-Z-muchami-wygra%C5%82em-%E2%80%93-teraz-walcz%C4%99-o-dom%21#top"]http://www.dogomania.pl/threads/191249-Z-muchami-wygra%C5%82em-%E2%80%93-teraz-walcz%C4%99-o-dom!#top[/URL]). Znaleziska stały w cieniu drzewa, a nad jednym z nich unosił się... brzęczący rój much! Akcja była szybka – auto, kocyk, smaczki, smyczka i do lecznicy. Sunia została oceniona na ok. 6 lat. Ma bardzo zniszczone ząbki (szczególnie dolne) – jakby gryzła kamienie lub... łańcuch. Druga wersja jest bardzo prawdopodobna, gdyż na szyjce ma sierść wytartą do gołej skóry. Sunia znalazła schronienie u mojej sąsiadki Uli. Z psem rezydentem (olbrzymem w typie leonbergera) dogadała się już pierwszego dnia, choć przy zapoznaniu nerwowo kłapała na niego ząbkami. Koty potraktowała całkowicie obojętnie. Początkowo była bardzo wystraszona i pozwalała się głaskać jedynie po łepku, uchylając się nerwowo przy każdej próbie przesunięcia dłoni dalej. Ale już następnego dnia nabrała zaufania i teraz daje się głaskać wszędzie. Jest bardzo milusińska, od razu przychodzi na wołanie. Jest przy tym bardzo subtelna, nie wymusza głaskania, nie narzuca się, nie jest namolna. Dość dobrze chodzi na smyczy, w domu zachowuje absolutną czystość. Bardzo szybko się aklimatyzuje - wczoraj odkryła uroki drzemki na kanapie!;) Niteczka właśnie dostała rui, a rezydent Nemo nie jest wykastrowany (ze względów zdrowotnych). Sunia dostała więc zastrzyk na zatrzymanie rui i zostanie niezwłocznie wysterylizowana. Przy okazji zostaną usunięte najbardziej uszkodzone ząbki oraz niewielka narośl na powiece, która podrażnia oko i powoduje ropienie. [B]Szukamy domu dla suni - kto pokocha przemiłą, całkowicie niekłopotliwą Niteczkę?...[/B]
-
[COLOR=Purple][I][B]Krecik choć niewielki jest to prawdziwy z niego pies Potrzebuje więc kompana swego dwunożnego pana Pełna micha, dobry domek i już w górze jest ogonek! Jeśli miłość w sobie masz może ją Kretkowi dasz?[/B][/I][/COLOR] [COLOR=Purple]wierszyk autorstwa Ra_duni - pięknie dziękujemy![/COLOR]:loveu: [B][COLOR=Red]2 października Krecik wpadł w objęcia swej nowej Pańci i wyruszył na Śląsk po nowe życie! Po kilkudniowym "docieraniu się", przekonał się również do swojego nowego braciszka Maksia, minęły smuteczki związane z rozstaniem z domkiem tymczasowym i nasz kochany Kretolinio będzie już zawsze szczęśliwy![/COLOR][/B]:multi: Krecik najprawdopodobniej na początku października pojedzie do domu stałego na Śląsk :loveu: Został już odrobaczony, zaszczepiony na wściekliznę i odjajczony. Teraz jeszcze wirusówki, zdjęcie szwów i chłopak rozpoczyna pakowanie walizeczki. Nowi właściciele i kolega rezydent już się nie mogą doczekać na nowego członka rodziny. W naszej pamięci i sercu ten wdzięczny psiaczek pozostanie na zawsze! [B] Krecik[/B] – takie robocze imię otrzymał ok. 2-letni psiak w typie pekińczyka, który w sobotę od rana koczował pod płotem mojej sąsiadki, wraz z nieco od niego większą sunią (tu link do jej wątku: [URL="http://www.dogomania.pl/threads/191250-Gryz%C5%82am-%C5%82a%C5%84cuch-%E2%80%93-teraz-chc%C4%99-%C5%BCy%C4%87-tak-jak-na-to-zas%C5%82uguj%C4%99%21?p=15226236#post15226236"]http://www.dogomania.pl/threads/191250-Gryz%C5%82am-%C5%82a%C5%84cuch-%E2%80%93-teraz-chc%C4%99-%C5%BCy%C4%87-tak-jak-na-to-zas%C5%82uguj%C4%99!?p=15226236#post15226236[/URL]). Znaleziska stały w cieniu drzewa, a nad jednym z nich unosił się... brzęczący rój much! Akcja była szybka – auto, kocyk, smaczki, smyczka i do lecznicy. Lekarze od razu zwrócili uwagę na oczy Krecika – błyszczące i nieruchome. Okazało się, że Krecik nie widzi na jedno oko wcale, na drugie jedynie cienie i kontury - najprawdopodobniej w wyniku nie leczonej poważnej infekcji lub urazu typu kopniak. Znieczulony Krecik zasnął, w ruch poszła maszynka do golenia, a naszym oczom (i nosom) z minuty na minutę ukazywał się coraz większy dramat. W okolicach pośladków sfilcowana, śmierdząca od ropy i odchodów sierść w postaci gigantycznych dredów uniemożliwiających dostęp powietrza do skóry. Po ich zgoleniu, ukazały się [B]potężne odparzenia, a w tych żywych ranach - larwy much[/B]! [B]Nawet nie próbujmy sobie wyobrazić jak to biedne stworzonko musiało cierpieć!!!! [/B] Kolejne ruchy maszynki odsłaniały liczne rany, strupy, zadrapania oraz kilkadziesiąt kleszczy (na psiaczku ważącym ok 5 kg!). Psiak został ogolony na zero – ostał się tylko łepek... Krecik powoli wraca do zdrowia, rany się ładnie goją, sierść zaczyna odrastać. Jest przemiłym, całkowicie bezkonfliktowym i bezproblemowym psiakiem. Dogaduje się z moimi psami i kotami – po prostu je ignoruje. W stosunku do ludzi jest niezwykle przyjacielski, uwielbia się przytulać – od razu wykłada się kółkami do góry i zabawnie chrumka. Doskonale lokalizuje mówiącego do niego człowieka, reaguje na przywoływanie po imieniu. Jego kalectwo wydaje się zupełnie mu nie przeszkadzać w normalnym funkcjonowaniu. W ciągu zaledwie 2 dni doskonale poznał topografię domu i bezbłędnie trafia gdzie chce – w szczególności do sypialni, gdzie odkrył... uroki spania w łóżku, na poduszce! [FONT=Wingdings]:evil_lol:[/FONT] Jest bardzo czyściutki – cierpliwie czeka na wyprowadzenie do ogrodu – [U]nigdy mu się nie zdarzyło nabrudzić w domu[/U]. Pod naszą nieobecność, pomimo zamknięcia, nie piszczy, nie wyje ani nie niszczy – po prostu idzie spać. Do ogrodu wychodzi na smyczce, bo wtedy czuje się pewniej (jakby połączony z człowiekiem). Chwilę węszy, nasłuchuje, po czym szybciutko załatwia swoje potrzeby i biegiem wraca do domu. [B]Gdy sierść odrośnie, Krecik będzie przepięknym filigranowym czarnym pluszakiem z uroczym białym krawacikiem, a jego Ludzie zyskają w nim oddanego, wsłuchanego w nich Przyjaciela.[/B] Przed wydaniem do adopcji, Krecik oczywiście zostanie wykastrowany. Będzie też zaszczepiony i odrobaczony. [B]Ludziku, pokochaj naszego mikro-pieska, a gwarantujemy, że nie pożałujesz! [/B][B][FONT=Wingdings]:loveu:[/FONT][/B]
-
Zwykłe biedne szczeniaczki już w swoich domach :-)))
Nutusia replied to mysza 1's topic in Już w nowym domu
[quote name='mysza 1']Wcale się nie cieszę.[/QUOTE] Ty się ciesz, że na wakacje jedziesz i... zacznij się wreszcie pakować! :) A my się tutaj posmucimy, spokojna głowa!... :) -
Właśnie rozmawiałam z pewną Ciocią z Dogo, która jest farmaceutką i baaardzo nas wspiera, za co - mam nadzieję - kiedyś dostanie buziaka od Tosicy :). Wspomniałam o Emi, że ma taką samą chorobę jak Tośka i będzie brała Keflex, który Tośka kiedyś też brała przez kilka miesięcy, a teraz bierze Cefaleksynę i się okazało, że... to ten sam lek (w sensie substancji czynnej). A Cefaleksyna sporo tańsza jest, bo polska. Nie wiem tylko jak z przeliczeniem dawek, ale tego można by się dowiedzieć. Co do kąpieli, to ja bym się nie odważyła naszego Łosia szczotą szorować - ona się nie pozwala nawet miękką szczoteczką masować - tak ma zmasakrowaną i wrażliwą skórę! Zresztą wcale nie muszę, bo pod samymi palcami wrzodowate krostki pękają podczas kąpieli i bez względu na to czy kąpiemy ją co 2 dni, czy co 2 tygodnie - woda zawsze jest... brązowa :(
-
Baaardzo mocno trzymam kciuki za Emi, żeby nie podzieliła losu naszej Tosiny. U Tosi nasz Doktor zdiagnozował tę samą chorobę. Też była długi czas leczona Keflexem. Z początkiem października minie 2 lata od kiedy jest u nas i - niestety - choroba ciągle powraca (momentami zmienia oblicza). W przypadku Tosi, zdaniem naszego Doktora, choroba skóry również jest sprawą wtórną. Ostatnio przez 6 tygodni była na Cefaleksynie - przepięknie zarosła, sierść aksamitna... 3 tygodnie po odstawieniu (i to nie całkowitym, bo przyjmowała weekendowo), łysienie, pękające krosty i smrodek powróciły :( Wróciliśmy do codziennego podawania antybiotyku + kąpiel co drugi dzień i po tygodniu jest nieco lepiej. Nie miałam pojęcia, że zaniedbanie psa może mieć aż tak opłakane skutki. Fakt, zaniedbanie było w obu przypadkach haniebne :(
-
Koty z HELU a może hell'u? czyli wakacyjne horrory
Nutusia replied to Neigh's topic in Kotki już w nowych domach
Trzymiem nieustająco! Ewuś, kontenerek w garści mojego TZ-a czeka na Twoje hasło :) Szmatek niestety nie znalazłam, bo wszystkie wyszły przy tośkowym posikiwaniu :( -
Jakie zdjęcia? Nudne?!?!?! Przecudne zdjęcia, a Krecik na nich taki... filozoficzny! :) Co do leków, może warto zajrzeć na wątek lekarstwowy...
-
Olbrzym Lori - co może zdziałać morze miłości i ogrom cierpliwości...
Nutusia replied to Reno2001's topic in Już w nowym domu
O matko, jakie emocje na koniec tygodnia! Lorek jest mądrala - będzie dobrze :) -
Amigo Kochana, dzięki za gotowość do pomocy (szczególnie w obliczu tak dramatycznych warunków awaryjnych):loveu: Myślę, że trzeba założyć dwa osobne wątki, ale ja się nie znam i nie mam doświadczenia - poradźcie może, Ciotki Mądrzejsze.:razz: Wiadomości po wczorajszej wizycie u Doktora nie są najgorsze. Przywrócenie codziennego brania antybiotyku + częstsze kąpiele poskutkowało - skóra wygląda lepiej, zniknęły "wrzody", mniej capi. A to oznacza, że nie będzie dodatkowych kosztów związanych z kolejnymi badaniami. Wzrośnie tylko koszt leków, ale dzięki nieocenionej Cioci Fidze nie zginiemy!:multi: Justynko, DZIĘKUJEMY:loveu: W uszach też lepiej. Wczoraj było czyszczenie - Doktor wygarnął pół gabinetu błota :shake:. Bolało, więc się Tosina wiła jak piskorz, zęby poszły w ruch i płacz był rzewny (aż Pańcio czekający z Kreską w poczekalni się zestresował :-o). W końcu Doktor dal za wygraną i na drugą turę czyszczenia jedziemy za tydzień. Do tego czasu nadal zakraplamy Decortinef. Łosiowi kończy się karma, którą podarował jej kolejny Anioł - Ellig. Poradźcie gdzie i jaką kupić, mając na uwadze stosunek jakości do w miarę przystępnej ceny (a i tak, póki się Tosiek nie wzbogaci, przejdziemy na gotowane ;)). W sprawie Krechy też nie jest najgorzej - operacja genetycznie zniekształconych łapinek nie przyniesie już oczekiwanych efektów, bo zakończyła się faza wzrostu, ale podawanie preparatów z glukozaminą oraz szczupła sylwetka zapewnią normalne funkcjonowanie bez bólu. Może jedynie łapiny będą bardziej beczkowate niż to przewiduje wzorzec rasy, ale w końcu nasze Słoneczko jest zwykłym kundlem z krzaków, a nie żadnym tam jamnikiem z pretensjami!:evil_lol:
-
Zwykłe biedne szczeniaczki już w swoich domach :-)))
Nutusia replied to mysza 1's topic in Już w nowym domu
Ludwa, jak najbardziej się piszę na kastrację ślimaków! Najpierw mi ich było szkoda, przenosiłam za płot, ale w tym roku wymiękłam i rozpoczęłam eksterminację, bo się zanosiło na to, że albo ja albo one... Dziewuszki, na co te wasze domki czekają?... No, chyba że na to, żeby się Większa oduczyła siusiać do szafy :))))) -
W takim razie zaryzykuję stwierdzenie, że warszawska trawa po prostu nie ma nic wspólnego z... trawą! :)
-
Nasz jest Krecik, bo nie widzi i dlatego, że jest czarny i kiedyś (jak mu sierść odrośnie) będzie lśniący! :) Wołamy też na niego Gremlin, bo dokładnie tak na chwilę obecną wygląda ogolony na zerko :) Może dziś założymy mu wątek, to Wam go pokażę... Za naszego imiennika trzymamy kciuki - Kreciki górą! :)
-
Pewnie będzie tak jak z Kosteczką... Na spacerkach chodzi się na łapkach, a w domku się leży... na dywanie :) Nie będzie się Emi nadawała do domku z ogródkiem, niestety :( Ale nie wyrokujmy i nie załamujmy rąk, póki się pan doktor nie wypowie w temacie autorytatywnie.
-
Będzie dobrze - Kreciki to twarde chłopaki są - teraz i ja wiem coś o tym :)
-
Biedna Niunieczka, jak tu żyć bez trawki?... :(
-
Dzięki Ewuś, na Tobie jak na Zawiszy! :) Krecik jest taki słodziak i przytulak, że głowa mała! :) W mig poznał topografię domu i bezbłędnie trafia tam, gdzie chce, czyli głównie... na łóżko i na podusię! :) Tosica wredota czasami go postraszy, ale on wtedy staje jak wryty i czeka aż jej przejdzie :) Kreska nie daje mu żyć, niestety - ona zupełnie nie kuma, że on jest ułomny. Lesio się obraził i obsikuje mi wszystkie możliwe rogi :(, ale najważniejsze, że nie atakuje maluszka. Jestem w kontakcie z przemiłą panią Kasią z fundacji Koci Świat. Zaoferowała nawet, że od razu weźmie od nas Krecika i będzie mu szukać domku. Niestety, nie może mu zapewnić w pełni domowych warunków (to znaczy obecności człowieka dłużej niż godzinka dziennie). Dlatego zdecydowałyśmy, że intensywnie włączy się w poszukiwanie domku, a Krecik póki co zostanie u nas, bo to byłby dla niego straszny stres, gdyby się znalazł w obcym miejscu, w dodatku bez człowieka. Dziś będę dzwonić do Amigi z prośbą o pomoc w założeniu wątków, a przede wszystkim we wstawieniu zdjęć. Koszty na razie są minimalne, bo całe dotychczasowe zaopatrzenie medyczne dla Krecika (jak również dla suni, która czeka na domek u Uli) Doktor wykonał gratisowo (pomnik mu kiedyś wystawię, jak mi Bóg miły!). A z jedzeniem - wiadomo - gdzie się troje najje, i czwarte głodować nie będzie :) Krecha może i jest łobuzica przepaskudna, ale żarełkiem od Eluni się dzieli z nowym koleżką:)
-
Ano loteria - jak u ludzi. Gdy się widzi sens walki - zdarzają się cudowne ozdrowienia. Gdy się człowiek czy pies poddadzą... :( Tosca z mojego podpisu miała do nas przyjechać tylko po to, żeby umrzeć w domu, przy człowieku, a nie w zimnym, schroniskowym boksie jako numer właśnie. Przyjechała, rozejrzała się i... przestała się gdziekolwiek wybierać! :) Ciągle choruje, raz była już o krok od TM, ale najwyraźniej dostała od Najwyższego kilka żyć! Takiej samej wiary, uporu i szczęśliwości życzę Krecikowi z całego serca!