Jump to content
Dogomania

Nutusia

Members
  • Posts

    44210
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    13

Everything posted by Nutusia

  1. Może by tak tego nie zachwyconego pana na słupie usadzić - od razu by mu zachwyt wrócił!!!! Po co tacy ludzie w tego rodzaju organizacjach pracują ja się pytam?... Asia-s jesteś dzielną kobietą o ogromnym sercu - piękne dzięki za dzisiejszą akcję!
  2. Dawaj draba na weekend na wsi do ciotki Nutusi - będziesz go potem z miesiąc na nowo wychowywać na miejskiego psa! :)
  3. Też zdecydowanie wolę psie! Zresztą, zdaniem katechetki mojego syna, na ludzkie nie mamy szans. Zakochany po uszy w Nutusi Tomcio wrócił kiedyś ze szkoły zszkowany, rozbeczał się i zeznał, że pani katechetka powiedziała, że zwierząt kochać... NIE WOLNO! Bo one duszy nie mają. I że to grzech. Na zebraniu porozmawiałam sobie z panią katechetką "od serca"... Tomek odmówił uczęszczania na lekcje religii, a ja się temu nie sprzeciwiłam. Tak więc jeśli niebo - to tylko psie - dla całej naszej rodziny!
  4. O rany, aż mnie ciarki przeszły... Pewnie gdybym musiała, też bym zdjęła (ale nie sobie!!!!!). Gdyby mi jeszcze 2 lata temu ktoś powiedział, że będę psu kroplówkę umiała podłączyć albo dać zastrzyk domięśniowy, wzięłabym go za kosmitę! :) Fakt - zależy jakiemu psu. Łosiaczek to był pies absolutnie wyjątkowy - z Lesiem (12 kg brytanem :)) bym nie zaryzykowała w życiu! Dzięki Liluś - będę się rozliczać na początku przyszłego tygodnia, bo już mam prawie komplet danych.
  5. Dobra, na razie nie pada, więc plan powrotu "od drugiej mańki" aktualny. Jeśli nas kompletnie nie zatka na Bemowie, powinniśmy być trochę po 17-tej. Śniegu, poczekaj do wieczora z tym padaniem, co?... Wiele się nauczyłam przy Tosi, ale szwów to bym się chyba jednak nie odważyła zdjąć... :) My jutro - bez względu na pogodę - właśnie w sprawie szwów musimy z Lesławem do Doktora. Chłopak był uprzejmy sam się nimi zająć na dłuuuuugo przed terminem rozpruwania :(
  6. Opowieść o kupie jak z archiwum X :) Ludwa, przecie nie o parówki chodzi, ino o michałowe towarzystwo! :) Parówki są fuj...
  7. I że sunia się dała schwytać i las jej już nie grozi...
  8. [quote name='Aneczka&Sułtan']u mnie czeka na nią jeszcze pelerynka :D[/QUOTE] A szafę już zanabyłaś?... :)
  9. Hihihi... z nieba spadłam, bo mnie tam... nie chcieli! :razz: Wagner cudny! Z wiekiem u boksiów to jest tak, że metryka sobie, a temperament sobie! Mój mąż dał Nutusi emeryturę w wieku 7 lat, bo gdzieś przeczytał, że boksery krótko żyją (ok. 9 lat). Jakoś tak w tym czasie pojawiła się w naszym domu Pestka - jamnicze dziecko. W Nutinkę wstąpiło nowe życie! :) A małą sznurówkę wychowała tak, że Pestka była najbardziej karnym jamnikiem w ówczesnym Układzie Warszawskim! :) A sobota już jutro...:multi:
  10. Jestem na zaproszenie Bros, ale co ja mogę, biedny żuczek, skoro to nie sunia... Przepiękny jest!
  11. O rety, rety!!!! No to trzymam, a przeciw zapeszaniu - spluwam przez lewe ramię! :)
  12. Kurczaki, chciałabym być Waszym lokatorem... :)
  13. Uffff... tę przynajmniej czesać trzeba często - nie dla mnie! :)
  14. Dziękuję :) Na każdy boksi wątek zawsze zaglądam - nie mogę się oprzeć! Przyjmując do siebie Tosię, obiecaliśmy sobie, że następnym "dużym" psem, któremu pomożemy będzie boksia. Ale stało się tak, jak się stało - Toskanka odeszła, zrobiła się zima... A nas nie ma w domu długo, 9-10 godzin. Początkowo pomyślałam, że przygarniemy jakąś potężną sierściuchę, bo mamy po Oskarze (który uwielbiał być na zewnątrz i areszt domowy np. przy wielkich mrozach lub deszczu był dla niego potworną karą) porządną ocieplaną budę pod dachem i nie będziemy się musieli martwić czy po powrocie na zbiórce zameldują się wszystkie "żywe". Z drugiej strony zimą najmniejsze szanse w schronie mają "golasy"... Serce zawsze będzie przy boksiach (i jamnikach, bo z nimi bądź co bądź 26 lat mojego życia jest związanych). Ech, gdyby to była już wiosna i możliwość zostawiania fiśniętego towarzystwa na dworze... Gdy zobaczyłam zdjęcia Pabla, jedyne co mi przyszło do głowy, żeby mu pomóc, to wziąć z jakiegoś DT suczkę, żeby tenże DT mógł pomóc Pawełkowi. No i wiedziałabym jaki suczynka ma charakter, czy nie pożre kotów i do spółki z Kreską nie przemebluje domu tak, że nie będzie do czego wracać :) Pabla wziąć nie mogliśmy, bo po pierwsze to chłopiec i Lesio natychmiast rozpocząłby swój protest w postaci podlewania wszystkich możliwych kątów i mebli, a po drugie dlatego, że Krecha jest fiśnięta, lata jak torpeda z turbo doładowaniem, więc trudno byłoby wyleczyć łapkę, a po trzecie też dlatego, że po dwóch latach walki o Tosię chcielibyśmy choć trochę odpocząć od ciągłych wizyt u weta (w ciągu 2 lat byliśmy ponad 100 razy...) A może jest DT, który nie wychodzi z domu na tak długo albo nie jest tak zazwierzakowany i mógłby np. wziąć jakąś najbardziej potrzebującą bidę ze schronu, a do nas trafiłaby jego podopieczna. Nie wiem - czekam, rozglądam się, bo przyznam szczerze, że puste miejsce po tosinkowym posłaniu wprost wyje rozpaczą...
  15. Czy gdyby do 16-go dziewczynki nie znalazły domków stałych, a ktoś mógłby je "przechować" przez Święta, mogłabyś je wziąć na dalszy DT do czasu znalezienia DS, Avilio?...
  16. No nie powiem - w moich "kategoriach" pobiła Gienka na głowę! :) Jak dla mnie - kot marzenie (tylko Małż czarno-biały i czarno-biały - uparta jednostka...:)) I widzę, że już całkiem domowa z niej koteczka! Nie wchodzę tu więcej, bo to się naprawdę źle skończy (jak kiedyś z pewną jamnisią... :))
  17. No to super! Właściciel odbierze cenną lekcję i psiaczek będzie już bezpieczny. Nie zazdroszczę stresu i psu i opiekunom...
  18. [quote name='Mysza2']Alusiu a ten DT co mógłby się zamienić to płatny?[/QUOTE] To ja jestem ten ewentualny DT. Za miłość, głaski i możliwość tarmoszenia fafli to raczej my powinniśmy płacić :) Niestety, mam swoje zwierzęta, więc pełnego utrzymania nie mogę zapewnić - na dobrą karmę i leczenie potrzebowałabym wsparcia. Co ze mnie za jedna?... 9 lat temu pożegnałam największą psią miłość mojego życia - pierwszego w pełni własnego psa, czyli boksię Nutusię. Była z nami 13 lat. Przez pierwsze dwa pies-demolka, dla której nie istniały żadne zabezpieczenia! Mieszkaliśmy więc w domu bez klamek, spaliśmy na codziennie łatanym narożniku i wyciągaliśmy ziarenka kawy (w tamtych czasach na wagę złota) np. z mąki wymieszanej z proszkiem do prania. Młodzieńczy bunt trwał do momentu pojawienia się człowieczego szczenięcia, czyli mojego dziś już dorosłego syna. W dniu, w którym Tomek pojawił się w domu, Nutka włożyła pychol pomiędzy szczebelki łóżeczka, popatrzyła, polizała gołą piętę i... przepadła! Gdy zaczął raczkować, nie musiałam sprawdzać kiedy dziecko trzeba przewinąć (pampersów nie było...) - Nutka "trykała" go nosem i wiadomo było co robić. Przy niej nauczył się chodzić, pokazywać oko czy ucho, przy niej bezpiecznie bawił się w piaskownicy. Gdy odchodziła miał 11 lat - w życiu nie widziałam tak zrozpaczonego dziecka, choć nie było go wtedy w domu, bo były ferie...To, jakim jest dziś człowiekiem, jak wrażliwym, zawdzięcza właśnie wychowaniu w towarzystwie Nutki. Dwa lata temu, zupełnie przez przypadek, po raz pierwszy w życiu weszłam na forum internetowe, na stronę BwP. Poraził mnie ogrom nieszczęścia, nie miałam świadomości ile psów (rasowych!!!!) przebywa w schroniskach. W jednym ze schronisk była sunia, bardzo podobna do Nutusi, oddana z powodu pojawienia się w domu... dziecka! Dziecka, któremu z pewnością by matkowała jak Nutka Tomkowi! Postanowiłam dać jej DT, ale dostałam informację, że nie lubi kotów (a w domu mam 2). Poprosiłam o sprawdzenie czy nie lubi, ale da się przekonać do ich ignorowania czy nie lubi i nigdy nie polubi. Niestety, okazało się to niemożliwe, a ja - za swoją nieodpowiedzialność - dostałam zakaz zabrania psa ze schronu. Wchodziłam jeszcze długo na forum, żeby śledzić losy tej suni (trafiła do Niemiec) i kolejny przypadek sprawił, że kliknęłam na link do forum Owczarek w Potrzebie, a tam, jako pierwszy, był wątek suni, która wyglądała tak: [IMG]http://i301.photobucket.com/albums/nn73/agamika/TOBIA%20ON/tobia100_1541.jpg[/IMG] i apel o to, by cudem jakimś znalazł się dom, w którym ten psi wrak będzie mógł odejść spokojnie u boku człowieka, a nie jako schroniskowy "numer". Tak oto w naszym domu pojawiła się Tosca. Była z nami 2 lata, miesiąc i 12 dni - odeszła 19 listopada tego roku. Były to lata trudne, ciągłej walki o jej zdrowie, a wielokrotnie i życie, ale też lata cudowne. Tak wiele się od niej nauczyliśmy... Tu jest cały jej wątek: [url]http://www.dogomania.pl/threads/116269-Si%C3%B3dme-%C5%BCycie-nie-by%C5%82o-jej-pisane-Smok-Wawelski-pow%C4%99drowa%C5%82-za-TM...?highlight=smok+wawelski[/url] Tosinka na zawsze zostanie w naszym sercu i pamięci, ale życie toczy się dalej. Co są winne to wszystkie potrzebujące, poniewierane bidy, że musiałam pożegnać psy, że za nimi tęsknię (w czerwcu tego roku odszedł ONek, który był z nami 10 lat, a którego "odczepiliśmy z łańcucha", gdy miał 1,5 roku). W domu mam aktualnie 7-letniego Lesia - kudłatego kundelka, który jako 6 mies kawaler stanął pod naszą furtką i dotąd szczekał, aż go wpuściliśmy w obawie, że sąsiedzi wezwą policję :), 9-miesięczną jamnisię Kreskę, która wylądowała w krzakach jako 7-tygodniowe szczenię nie nadające się do sprzedaży z powodu "feleru" w postaci ogromnej przepukliny pachwinowej oraz 2 koty - czarną Nockę i biało-szarego Dzionka (oba "z odzysku"). Jest też miejsce - i w domu i w sercu - dla jakiegoś psiego rozbitka, który jest w drodze do psiego raju, czyli do własnego domu... Ze względu na to, że Lesio źle znosi męskie towarzystwo, możemy przyjmować jedynie sunie. Ależ się rozpisałam... :) Za Pablita mocno trzymam kciuki - niezwykle urodziwy z niego młodzieniec i całe życie przed nim!
  19. Właśnie po taką wiadomość tu weszłam!!!!! A czy właściciel został "uświadomiony" w temacie adresówki?...
  20. Już dziś ma padać... po południu. Jeśli dla śniegu "po południu" będzie oznaczać po 18-tej, może dziś nam się uda, samochodem... bo sanie to nawet są, tylko kogo do nich zaprzęgnąć? Do niedawna miałam Łosia, a teraz?...
  21. Jakby cały rok na tę śnieżną zimę czekała! :) Chyba w końcu polubię zimę i ja...
  22. Możesz też poszukać psich różności na bazarkach - będzie "przyjemne z pożytecznym". Tylko jeśli padnie na tę niedzielę, możesz nie zdążyć, niestety :(
×
×
  • Create New...