Dziewczyny się dogadują w zasadzie bez problemu, choć Lili robi za "groźną ciotkę", bo wreszcie to nie ona jest ustawiana :) Kajtek się wyspał, wrąbał śniadanko i już była gotowa do szaleństw z Kreską. Kocicę zaczęła kompletnie olewać - mądra dziewczynka - szybko się zorientowała, że z nią żartów nie ma i zabawy też nie będzie. Myślałam, że może będzie mała płakać, gdy odjeżdżaliśmy, ale nie - zobaczyła, że pozostałe zostają bez protestów, to też pobiegła "do swoich spraw". Mam nadzieję, że po powrocie na zbiórce stawia się wszyscy w komplecie :)