Mam przykrą wiadomość Kostuś odszedł w czwartek ,do końca biegał.:-( Ostatnie dwa dni po prostu przestał jeść i bardzo wymiotował .Trzeciego dnia juz bardzo się męczył ,oszczędze wam szczegółów.Trzeba było po prostu skrócić mu cierpienie .
Był szczęśliwy do samego końca ,był kochany przez te 10 miesięcy i miłość swą oddawał po stokroć .Chylę czoła mojej przyjaciółce Krystynie ,która z takim oddaniem i miłością zajmowała się z nim .
żegnaj Kostuniu ,mam szczególny sentyment do Ciebie bo byłłeś jednym z pierwszych moich piesków ,które zabrałóam będąc wolontariuszką .