Pewnie wystarczało dawać nieograniczoną ilość jedzenia, przy ograniczonej ilości spacerów.
To skandal, że ta persona oddająca Daisy nie chce choć dokładać się do utrzymania w hotelu. Z tego co wiem zarobki w Dani nie są małe - chociaż na tyle powinna się zdobyć.
Wiele rzeczy potrafię zrozumieć, wiem, że zdarzają się różne tragedie, ale wyjazd do Dani na pewno do tragedii zaliczyć nie można.
Czy ta "hodofczyni" oddała też swoje inne psy? "a jej mąż nie chciał psów oddać" sugeruje, że Daisy nie była jedyna...:(