Jump to content
Dogomania

Sybel

Members
  • Posts

    2501
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Sybel

  1. Szukałam sobie psa, któremu mogę co miesiąc coś wpłacić. Czy 20 zł miesięcznie pomoże? Przelałam, może jeszcze dziś będzie.
  2. Wyjmujesz chorągiewkę i machasz za psem? Ilu psiarzy znam, tylu psiarzy podnosi glos na psa. To tak samo, jak z dzieckiem - czasem trzeba krzyknąć ostrzegawczo, np. przy ulicy. No i sie przestraszy - i co? I skojarzy, że NIE WOLNO samemu do jezdni, bo jest wtedy źle. Tak samo pies. Powiem tak: moje psy są traktowane delikatnie, cezara nie lubię (chyba, ze jako rozrywka, ale czasem mnie wkurza), ale na psy czasem się wydzieram, jak któryś pogna gdzieś. Jak ryknę, wiedzą, gdzie ich miejsce, wracają i bawimy się dalej. Jeśli pies nie słucha, a nie chcesz na niego w ogóle krzyczeć - prowadź go na lince szkoleniowej, aż Was śmierć nie rozłączy. I tyle. No, chyba, ze gwizdek, ale widze na osiedlu, ze bywa, że ludziom przybiegają nie ich psy, bo ich mają gwizdek gdzieś, a inne się zaciekawią..
  3. Ta... A aportem będą niemowlaki w dobrze chwytnych pieluchach :|
  4. Sybel

    brak

    Albo, że suka w czasie ciązy była dobrze karmiona, nie ma hodowli robaków i nie ma ryzyka parwowirozy, nosówki etc. I ze suka nie rodzi co cieczka przy cenie szczeniąt poniżej 500 zł. I że ojcem nie jest pies zza płota w najlepszym wypadku, a brat suki / ojciec suki w najgorszym.
  5. Biorąc pod uwagę, jak często pada tu pytanie, czy dany pies TOLERUJE w ogóle obecnośc dzieci, nie wydaje się, by dziecko było doskonałym środkiem zaradczym na psią agresję. W większości wypadków skończy się to co najmniej poważnymi ranami twarzy.
  6. Sowa jest całodobowa, robi większosć badań. Mozecie skontaktować się telefonicznie na początek: [url]http://www.lecznica-sowa.pl/page.php?id1=73[/url] [URL="http://www.lecznica-sowa.pl/img/mapa/mapka.gif"][IMG]http://lecznica-sowa.pl/fotki/.resized/.resized_200x164_mapka.jpg[/IMG][/URL] [B][SIZE=3]ul. Pietrusińskiego 47/49 91-009 Łódź [/SIZE][SIZE=3] tel. (042) 612-11-10 tel. (042) 612-18-70[/SIZE][/B]
  7. Duży niewykastrowany pies mojej siostry zachowuje się tak w obec mojego znacznie mniejszego, ale starszego wykastrowanego, który go ustawia po kątach. To moze być objaw uległosci, przynajmniej tak obstawiamy i liczymy, ze po odjajczeniu młodemu przejdzie w jakimś stopniu...
  8. Ja polecam Sowę, mają łeb na karku i pomagają dość sensownie - przynajmniej z mojego doświadczenia. Może warto spróbowac, jeśli nie leczyliscie u nich. Nie polecam Asa, wykończyli mi psa ciągłym "nie wiem".
  9. Płacimy na szkoły podatki, to jest po podsumowaniu dośc spora suma rocznie (że nie wspomnę o fatalnej jakości podręcznikach zawierajacych dużo obrazków i zero wiadomosci, o wszelkich komitetach i tym podobnych, o zrzutkach na ksero, na wszystkie pomoce, u mnie nawet na kredę była zbiórka...) W większości szkół w moim mieście np. języki obce są prowadzone fatalnie. Wiem, bo moja mama, wykładowca uniwersytecki, ma dośc sporo do czynienia po pierwsze z ludźmi po licealnym niemieckim, po drugie z gimnazjalistami i licealistami w trakcie nauki - wierz mi, WSZYSTKO jest do poprawy. Plus poziom pedagogów... Masakra, zero wiedzy ogólnej. Ja akurat pamiętam ze swojej szkoły teorie z lekcji wychowania seksualnego, że "kobiety mają szersze pole widzenia i lepszy słuch, zeby słyszeć i widzieć, czy ktoś ich nie obgaduje, a jest to uwarunkowanie ewolucyjne". Pamiętam też teksty typu "macie takie szanse zdać maturę z historii, jak Żydki w Oświęcimiu", którym oberwaliśmy od naszego nauczyciela, a potem musieliśmy przepraszać, bo się na nas zdenerwował. I polonistkę mówiącą "słuchaj, jak do ciebie rozmawiam!" Podsumowując: jeśli chcemy, żeby dziecko zachowywało się dobrze wobec zwierząt, sami musimy nauczyc je dobrego zachowania. W tym odczytywania, co pies ma na myśli szczerząc się, pokazując zęby.
  10. Posyłamy dzieci do szkół, zeby się tam uczyły, płacimy na szkoły kupę forsy. Czy w takiej sytuacji każdy rodzic powinien po szkole siadać z dzieckiem, pytać o wszystko, czego się nauczyło tego dnia i każdą bzdurę prostowac? Czy też nauczyć dzieci, ze wszystko, czego uczy się je w szkole, powinny brac na odwrót? Chyba nie tędy droga, chyba szkoła powinna przekazywac informacje, które nie są potencjalnie niebezpieczne dla zdrowia i życia dzieci.
  11. Dlatego warto dawać dobry przykład, prawda? Segreguję śmieci, choć musze pobiegać po osiedlu, zeby jakiś kosz na plastiki, szkło czy papier znaleźć. Po psach sprzatam, choć nie raz cały spacer z workami w garści chodzę (zimą chociaż w ręce ciepło :P ). Mówię o tym, namawiam znajomych. Teraz będe się wyprowadzać, tkwię w remoncie i pierwsze, na co zwracam uwagę, to zakup kosza do segregacji domowej. I tak dalej. Moje przyszłe dzieci też tego chcę nauczyć.
  12. Ja kupiłam rok temu blaszki z imieniem i telefonami w Kakadu i się trzymaja, są czytelne. Suka mojego TZ zgubiła blaszkę, ale razem z szelkami i przypiętym do nich kagańcem. Dwa razy.
  13. Sybel

    brak

    Nie jesteśmy wielkimi miłośnikami psów rasowych, tylko ROZSĄDKU i myslenia o czymś wiecej, niż o własnej doopie, o własnym wielkim ego muszącym się pokazac z mega eleganckim "rasowy" pieskiem. Troszkę tak, jak bys chodził w "adudasach", jeździł "marcedesem" itd. Obciach i wioska. Sama mam 2 kundle, mój facet ma 2 kundle, siostra jednego. NIGDY nie miałam psa rasowego, NIGDY też psa nie kupiłam. I te psy żyją, prezentują się wspaniale, są zdrowe, a ludzie się za nimi oglądają twierdząc, że takie ładne to musi być rasowe. No więc nie, nie musi. Wystarczy, ze pies jest dobrze odżyiony, uczesany, umyty, kochany. Ty zaś kupiłeś psa "rasowego" bez rodowodu, który raczył był się po dwóch dniach przekręcić. Choćby z tego względu - kto ma rację?
  14. Sybel

    brak

    Jeśli była umowa kupna - sprzedaży, to można było dochodzić swoich praw, szczególnie, że nie minęły 2 tygodnie od zakupu. Można było żądać zwrotu pieniędzy. Jeśli nie było umowy, rodowodu, tylko zakup na gębę - no to żal możesz mieć tylko do siebie. Poza tym dlaczego zdecydowałes się na zakup kundelka? Nie lepiej adoptować? Mniejsze pieniądze przynajmniej, a na jedno wyjdzie, czy kupisz "z hodowli", czy adoptujesz - może wyrosnąć nawet niedźwiedź himalajski :P Jeśli pies miał podane odrobaczanie, mógł być zarobaczony i podczas odrobaczania padłe robaki wydzieliły toksynę, która może zabić słabe szczenię - o tym powinien był Cię poinformowac weterynarz. Jedyne, co można zrobić, to wysłać kogoś z jakiejś organizacji prozwierzecej na wycieczkę tam, że niby chce kupić szczenięta, a naprawdę ma się rozejrzeć, jakie panują warunki i w jakim stanie są psy. Jeśli w złym, można zawiadomić policję, że ktoś się znęca nad zwierzętami. I dla jasności: pies rasowy to ZAWSZE pies rodowodowy. Tak samo, jak np. koń arabski. Musi mieć udokumentowane pochodzenie, inaczej to tylko koń półkrwi lub pies podobny do rasy skrzyżowany z psiakiem sąsiada, z którego może wyrosnąc cokolwiek. Po to się hoduje psy rasowe, po to się pilnuje rodowodów, pochodzenia, żeby uwypuklić pewne cechy psa, a inne wyeliminowac. Jeśli chcesz psa, który będzie psem i będzie ładny, to idź do schroniska i ADOPTUJ zamiast nakręcać takie miejsca, których są w Polsce tysiące. Jeśli masz ambicję, żeby szpanować pieskiem rasowym, to zapłać odpowiednią cenę, ale wtedy masz pewnosć, że nie kupiłeś "podróbki", która jest tak wykończona, chora i biedna, że śmierć jest najlepszą opcją dla niej. Zdrowy pies rasowy to jest spory koszt również dla hodowcy - stąd cena.
  15. Strasznie mi przykro, dopingowałam Wam, zeby się znalazła. Niestety ludzie bywają potworami, o czym chyba każdy na dogo już się przekonał :(
  16. [quote name='monia&nero'][IMG]http://i33.tinypic.com/34nlchw.jpg[/IMG][/QUOTE] O ludzie :D Jak zobaczyłam to zdjęcie, nie mogłam się uspokoić :D Zdjęcie paszportowe jak nic :D Pięknego masz psa, jest przecudny, a mimikę ma mistrzowską.
  17. Też "ryczę" na psy, jeśli baaardzo przegną pałę. I nie jest to wyżywanie, a zwracanie na siebie uwagi mówiące "halo, pan pies właśnie raczył przekroczyć granicę. Pan pies tu przylezie, albo się pogniewamy". Wyżywanie się jest, jak na psie upuszczasz swoje złe emocje, niekoniecznie związane z sem. Nie wierzę, że tylko szepczesz do psa i nigdy nie podnosisz głosu...
  18. Rozgryzłam, albowiem jestem genialna, co by wątpliwości nie było :D Tu się zgadzam :) Sama pewne formy jego zachowań stosowałam od lat na moich trudnych psach, zanim HERR Sizar nabył szczękę i popularność, bo akurat takie traktowanie do niektórych psów pasowało. Inne szkoliłam domowo ciastkami - bo nie wymagały powazniejszej ingerencji, może poza mydłem na jęzor po zjedzeniu padliny na spacerze i opieprzem za nurkowanie w stercie martwych ryb, ale to chyba każdego by po prostu szlag tarfił, jakby jego świeżo umyty pies wrócił ze spaceru pokryty cienką warstwą resztek organicznych o aromacie wiadomym.
  19. Skoro coś jest metodą łatwą, a daje takie same rezulaty, jak to coś, do czego niektórym "czegoś brakuje" (czego? białych zębów, jak Herr Sizar?), to chyba logicznym ktrokiem jest pójście prostszą drogą. Tak logicznie i rozsądnie patrząc... Rozumiem, że Tobie NIC nie brakuje i jesteś idealnym szkoleniowcem, skoro wypowiadasz się w takim tonie :) No, szacun :D
  20. Zapisuję sobie. Tylko pisze się [I]resuscytacja[/I], nie rescucytacja.
  21. Ja pamietam dwie skrajnie rózne sytuacje, czy nawet trzy. 1. Jako dziecko jeździłam z rodzicami nad Wartę do Księżych Młynów, to były czasy komuny, więc się jeździło na wakacje na długo, mieszkaliśmy w takim fajnym domu wczasowym, gdzie była masa dzieci, w tym kilkoro z zespołem Downa, które absolutnie nie były izolowane, a bawiły się ze wszystkimi, po nocy razem paliliśmy ogniska, gitara, śpiewy etc. Zwykle braliśmy ze sobą Dziekana, naszego kundelka. Jednak w końcu Dziekaś umarł, na jego miejsce pojawił się Maks, bardzo w typie gończego polskiego, bardzo po przejsciach. Nie wsiadał do samochodów (po prostu wpadał w histerię, bo go z samochodu wyrzucono), więc zaczęliśmy jeździć na wakacje bez psa. Pamiętam, jak chodziliśmy na cały dzień nad rzekę, tata wędkował, mama sobie z nim gadała, a my z młodą kombinowałyśmy nieopodal, a to cielaki głaskałyśmy przez płot, a to podkradałyśmy kukurydzę. Raz podeszłyśmy do rodziców strasznie z siebie dumne, bo "pieski do nas przyszły". Rodzice zamarli, bo stałyśmy między dwoma bardzo zidziczałymi wilczurami wiejskimi, które właśnie z zaskoczeniem dawały nam się głaskać. Psy były nieufne, ale do końca wakacji je dokarmialiśmy, przychodziły rano nad rzekę, wieczorem wracały gdzies do siebie. To był pies i suka, młode, ale widać, ze już wiele złego je spotkało. Cała wieś się dziwiła, bo się psów bali, a dwie kilkulatki owinęły je sobie wokół palca. Rodzice opowiadali, że najpierw też byli w szoku, ale posy okazały się super. Niestety, nie mieliśmy wtedy jak im pomóc. 2. Też w Księżych Młynach, w ramach "powrotu po latach" z naszą sunią zapoznaliśmy wilczura wiejskiego. Szliśmy sobie spokojnie, on za nami, a jacyś ludzie do nas "proszę państwa, wilk za państwem idzie", na co my huralnie "wieeemyyy" 3. W Pucku jest knajpa Budziszowa Maszoperyja (czy jakoś tak). Przyszłam tam z mamą i siostrą, no i oczywiście z Fiśką i Felkiem, na obiad w ramach wakacji. Piękne miejsce, stada kotów wszelkiej maści, wykarmione do rozpuku. Siedziałyśmy sobie w ogródku, ponieważ lało, to pod daszkiem, psy schowane pod stołem zawzięcie udawały, że nie widzą kotów. Nagle wyskoczyła z knajpy właścicielka, przywitała się z psami (z nami mniej), postawiła psom wielkie michy wody i dopiero zapytała, co podać. To rozumiem :)
  22. Co do spacerów kiedyś myślałam, że ich brak to tylko w TV, aż nie dowiedziałam się, że znajome psy potrafią nie wychodzić przez tydzień, a w domu każdy żyje dla siebie - a są tam 4 nieduże psy. Tak więc powtarzanie, że pies potrzebuje pewnych zabiegów jest bezcenne i powinno być powtarzane jak mantra.
  23. Ponawiam prośbę. Pewien dom z ogrodem, po lekko szalonym owczarku długowłosym by chciał się czegoś o psie dowiedzieć. Proszę o kontakt na PW...
  24. Ewentualnie otruć. Zagrożenie potencjalnie smiertelne - zostawianie psów pod sklepem. Moga je pogryźć inne psy, ewentualnie ktoś może psa ukraść i zatłuc / sprzedać / rozmnożyć / dać jako worek treningowy na walki.
  25. Uwaga na kable na ziemi i w zasięgu pysków gryzacych psów - może się skończyć porażeniem prądem
×
×
  • Create New...