Jump to content
Dogomania

Sybel

Members
  • Posts

    2501
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Sybel

  1. Nie czytałam całości, napiszę tylko, co sama uważam. Kwestia pogodzenia się z krótkowiecznością psa jest dla mnie kwestią dojrzałości. Jeśli mamy psa, który ma 16 lat i widzimy, że powoli gaśnie, to ja prywatnie wolę dać mu spokojnie odejść, niż zawodzić egoistycznie, ze jaka szkoda, ze nie moze żyć 30 lat - to boli, zasługuje na płacz i żal. No nie może, to cholernie boli, do tej pory tęsknię za moimi psami, które już odeszły, ale żyję ze świadomością, ze miały dobre, bezpieczne życie, że ja byłam im potrzebna, że inaczej by prawdopodobnie umarły jako młode psiaki, że kochałam i byłam kochana. Postanowienie: nigdy więcej nie chcę psiaka, bo mi umarł jest takie samo, jak nigdy więcej się z nikim nie zwiążę, bo mi ostatni związek nie wypalił albo nigdy więcej seksu, bo ostatni partner był kiepski. Nie wiem, jak to nazwać - asekuracją? Głupotą? Nie wiem, nie mam pojęcia, ale to strasznie niedojrzałe, egoistyczne, smutne. O psie pod kołami nie wspomnę, brak odpowiedzialności za własne zwierzę jest równie żałosny, jak twierdzenie o nieposiadaniu psa. W kwestii religii - co za żałosne uogulnienie. To nie religia lub jej brak kształtuje człowieka, religia tylko ujmuje w słowa podstawowe zasady moralne, które i tak obowiązują. To, że ktoś ich nie przestrzega, to już kwestia indywidualna. Twierdzenie, ze katolicy to banda pedofili wskazuje, że uważasz, że jakieś 70-80% społeczeństwa uprawia seks z dziećmi, co o ile mi wiadomo jest błędną tezą. Sama jestem ateistką, ale potwornie wkurza mnie takie durnowate gadanie kogoś, kto usiłuje zwalić na jakąś grupę społeczną winę za swoje krzywdy. Omry, bardzo Ci współczuję, wiem, jak kochałaś Małą, wiem, jak to boli, jak zobaczyłam Twój banerek, poryczałam się do monitora, a moja biedna matka prawie zawału dostała, jak to zobaczyła :|
  2. Dziewczyny, co do wózków - na ostatnich zajęciach ze szkoły rodzenia był gość z jednego sklepu, który opowiadał, jak wybrać wózki. Mówił też, żeby pamiętać o częstej konserwacji kół. Raz w miesiącu należy koła zdjąć i przeczyścić, a następnie nasmarować, mogą być takie preparaty, jak do rowerów, np. smar grafitowy. WD40 nie jest chyba za dobre do łożysk, lepiej poszukać właśnie preparatów rowerowych, są za kilka złotych, są gęstsze i można je wygodnie wetrzeć (nie wiem, czy nie pokręciłam, trzeba poszukać info, jak dokładnie czyścić, a mój TZ jest teraz w pracy i nie doradzi - jest zapalonym rowerzystą i się zna na takich sprawach całkiem nieźle). Do czyszczenia dobry jest len, dżins, sztywny materiał, który lekko spoleruje brud. Można też użyć do przedmuchania trudno dostępnych miejsc sprężone powietrze do komputerów - ono ma rurkę, kosztuje w sklepie poniżej 10 zł, a przy okazji można przedmuchac też domowe klawiatury i takie tam :)
  3. Justyna, jedna uwaga: dla wegetarian, nie wegetarianów ;)
  4. No dobrze, ja od jakiegoś czasu siedzę i zbieram w jednym pliku przepisy, jeśli ktoś się podejmie, to wyślę wszystko na mail. W efekcie strasznie mi sie zachciało coś upiec :| Przepisy można za 2 - 2.50 dawać, ja na razie robię tak, że składniki i dokładny opis przygotowania rozpisuję. Musze przyznac, że przy notatkach o nalewce według mojej Babci sama się pogubiłam, ale chyba wyszło czytelnie.Justyna, jeśli podasz swój adres mailowy, wyślę niedługo moją listę przepisów. Jesli o gminę chodzi, to pewnie będą kręcili, zeby uniknąc odpowiedzialności, więc trzeba porządnie przydusić. Pewnie bedzie "a skąd wiadomo, ze on od nas" itd.
  5. U nas jest taka paczka pań dobrze po 50, w tym moja mama. Chodzą stadnie z psami (większość ma po 2 psy) i wszystkie sprzątają. Na dodatek wszystkie psy to znajdy :) Powstał taki klub towarzyski z woreczkami w garści. Jedna latem ma zwyczaj kupy zakopywać, bo ma ogromny problem z higieną (psom rzuca piłeczki przez rękawiczkę), ale zakopana kupa dla mnie liczy się jako sprzątnięta.
  6. Ja pamiętam chętną na moją sukę, jak jeszcze szukaliśmy jej domu (potem została jednak u nas). Babka przyszła i powiedziała "o, jaka ona piękna, ja już mam dwie, jedna się właśnie oszczeniła, druga ma termin za miesiąc, z tej też będą piękne szczeniaczki". I dwie chętne na dalmatyńczyka. Jedna chciała go ze względu na umaszczenie - miała czarno-biały wystrój wnętrza i zerowe pojęcie o psach, a druga dwójkę dzieci w wieku 2 i 4 lata, a w ogłoszeniu było wyraźnie zaznaczone, że pies absolutnie nie nadaje się do dzieci... Fakt, że zdarzają się różne cuda, ale chodzi o dobro psów. Kiwiadams, pamiętaj, ze ratując psa inwestujemy w niego. Powiedzmy, że nie chcemy zmarnować ciężkiej pracy i pieniędzy przez głupotę jakiegoś człowieka, który nie ma pojęcia o psach, który jest nieodpowiedzialny lub po prostu chce psa na prezent dla dziecka - potem pies znów wyląduje na ulicy, albo w lesie na sznurze. Ewentualnie, jak ostatnio w Łodzi, ktoś znajdzie psa powieszonego na gałęzi w parku.
  7. Ktoś doświadczony by się przydał :) Ja właśnie myślę, co bym mogła podesłać z przepisów domowych...
  8. Dziewczyny, gratuluję tak wspaniałej reakcji. Na bazarkach się nie znam, ale mam pomysł na jeden. Można zrobić bazarek przepisowy, czyli poszukać fajnych rodzinnych przepisów kulinarnych, wysłać je organizatorowi. Organizator robi listę nazw, np. posortowaną na sałatki, dania główne, desery, zupy itd. , do tego zaznaczone, czy danie wegańskie, wegetariańskie, czy mięsne (można podzielić też na trzy bazarki według takiej kategorii). Jeśli ktoś chce jakiś przepis, przelewa np. 5 zł i w zamian dostaje na mail przepis. Można oczywiście podzielić cenowo ze względu na stopień trudności, czy coś tam lub zrobić ceny jednolite - to zależy od organizatora. Ja mogę jakieś przepisy podesłać, jeśli chcecie. W ten sposób obejdziemy się bez zdjęć, a za to obie strony skorzystają. Nie wiem, czy już coś takiego na dogo było, ale myślę, że można się nad nim zastanowić. Tylko zaznaczam, ja się nie podejmuję, bo w długi weekend będę walczyć w domu z grzybem, malowaniem i przygotowywaniem pokoju dla mojego synka :)
  9. Ta, w zeszłym roku byłam nad morzem. Kible były, owszem, a że się z nich górą wylewało, to już insza inszość. Do kwatery 3km, do najbliższej wsi podobnie, na plaży tylko knajpka, kilka w lesie obok i wszędzie syf i malaria. Ja już wolę iść na ubocze w krzaki, gdzieś, gdzie mały ruch, niż usiłować fruwać nad wielką kałużą szamba. Swoją drogą zauważyłam, ze nad morzem jest pewna prawidłowość na plażach, gdzie można wprowadzać psy: jak psu się chce, wychodzi z wody i sika na uboczu. Jak dziecku się chce, rodzice wprowadzają do wody :| Jakiś obłęd... Tak swoją drogą, jesli szukacie miejsca na wakacje z psem nad morzem, polecam Lubiatowo i Kopalino - tam kwatery są od 30 zł za osobę w pokoju z łazienką, większość akceptuje psy, plaża jest dzika, a więc można usiąść wiec można wieczorem usiąść na plaży, pogapić się na zachód słońca, napić się piwka, pobawić się z psem. Tylko psów jest dość sporo. No i są tam żmije w lasach, więc warto poczytać o reagowaniu na ich jad na wszelki wypadek. Najbliższy weterynarz i lekarz, a także apteka, bankomat, większy sklep są dostępne w Choczewie, 10 minut jazdy od wsi, spacerem jakieś 3 czy 5 km przez las, drogą kawałek dłużej. Są w okolicy też chyba dwie stadniny, więc można np. się wybrać na przejażdżkę po plaży, niedaleko jest latarnia w Stilo, do Łeby samochodem jakieś 30 km, można podskoczyć też do Pucka, Trójmiasta, na Hel. No i lasy są super, dużo mchu, grzybne, niezbyt zarośnięte chaszczami. Osobiście polecam, dwa lata z rzędu tam byłam, jako dziecko tam jeździłam i jak w przyszłym roku Młody będzie miał już ten roczek, to pojedziemy, bo w tym raczej nie ma szans tłuc się uniakiem bez klimy z Łodzi na Pomorze z dwumiesięcznym bąblem :) Przepraszam za OT, ale może się komuś przyda taka baza wakacyjna ;)
  10. Sybel

    Beagle w potrzebie

    Ta suka jest chyba dwukrotnie starsza, ma siwy pysk i wyciągnięte sutki. No, wygląda, ze może być po pseudo. Szkoda jej :(
  11. Cóż, słyszałam o przypadkach nadgorliwych wolontariuszy, którzy wystraszyli ludzi, choć sama się z tym nie spotkałam. Możliwe, że trzeba wprowadzić zasadę, że na wizyty wysyła się ludzi doświadczonych, do tego z jednym z kilku wariantów formularza, który się wypełnia podczas rozmowy - tak dla spokoju ducha fundacji. Można też raz na ileś wizyt poprosić chętnych o wypełnienie krótkiej ankiety na temat wizytatora, żeby ta osoba wiedziała, że jest pod jakąś tam kontrolą.
  12. Ok, to muszę poszukać podkładki :) Ale to już po majówce ;) Dzięki za odpowiedź :)
  13. Przeglądam listę rzeczy, które przy maluchu warto mieć. Pytanko - kupowałyście maty nieprzemakalne do łóżeczek? Ma to sens? Mamy łóżeczko, materacyk (z jednej strony twardszy, z drugiej, na później, nieco bardziej miękki), pościel, zabezpieczenie miękkie do łóżeczka, przewijak na łóżeczko. Warto inwestować w matę?
  14. Cóż, w naszym kraju, w naszej sytuacji ekonomicznej niestety przeliczanie życia na pieniądze jest niezbędne, bo nie możemy sobie pozwolić jako społeczeństwo na inwestycje dużych sum w ryzykowne projekty. Jakkolwiek to brzmi, gdybyśmy mieli tyle kasy, co Szwajcaria czy inny dobrze prosperujący kraj, nie było by dyskusji. Jednak w sytuacji, gdy większość schronisk jest delikatnie mówiąc miernej jakosci, zapchana na full, a miłośnicy zwierząt sami ledwo wiażą koniec z końcem, liczenie każdego grosza i ocenianie ewentualnego sukcesu jako wartego inwestowania lub nie jest po prostu musem. No i tyle.
  15. Ależ fajna kobita :) Jaka już duża... Jak ten czas leci :D
  16. Alkoholizm jako taki można w jakimś stopniu odziedziczyć, tak samo jak dziedziczy się bycie członkiem rodziny alkoholika. Tyle, ze nie wiem, czy genetycznie, na pewno psychicznie. Chociaż sama jestem córką alkoholika, mój wujek zapił się na śmierć, podobnie babcia w jakimś stopniu. W tej chwili jestem w ciąży i nie tykam alkoholu, ale normalnie zdarzało mi się napić - tyle, ze kulturalnie. U mnie akurat wytworzył się wstręt do ludzi śmierdzących wódką, piwem, mój mąż prawie nie pije. Podobnie rzecz się ma u mojej siostry, ale myślę, że to kwestia dobrych wzorców ze strony mamy, która nie pozwoliła na pewne rzeczy w naszej obecności. Kwestia psychiki i przyzwolenia, jak dla mnie. Genetycznie zdaje się jest możliwe łatwiejsze uzależnianie się od czegokolwiek, więc może osoba uzależniona od alkoholu przekazuje dalej skłonność do jakiegokolwiek uzależnienia. Trzeba by o tym poczytać. Ja mam cały czas w pamięci akcję dogo sprzed 2-3 lat, kiedy to ratowano maleńką sunię z wodogłowiem. Wszyscy piali, jacy to opiekunowie bohaterscy, wydali 2 czy 3 tysiące na operację, która dawała malutkie szanse, sunia po kilku dniach sama umarła, bo problem był tak poważny. No ale ludzie szczęśliwi, bo ich wartość moralna w ich oczach wzrosła. Według mnie skazali psa na bezsensowne cierpienie i zmarnowali kasę, za którą kilka szczeniaków miało by szansę np. na leczenie z parwo.
  17. Ja nie rozumiem stwierdzenia "chcesz podtuczyć psa" - jeśli pies jest chudy, można po prostu budować mięśnie poprzez białko i pracę. Co jak co, ale tłuszcz nie jest wskazany w nadmiarze.
  18. Nie testowałam High Energy, bo nie było takiej potrzeby przy dwóch umiarkowanie aktywnych, średnio-starszych psach. Myślę, że jeśli firma wypuszcza różne karmy, to wszystkie powinny być jakościowo zblizone, a nie "ta jest dobra, a ta o kant d... rozbić". Albo firma jest generalnie ok, albo generalnie do bani z małymi wyjątkami.
  19. Dla mnie porównywanie dzieci żołnierzy do bezdomnych psów jest kompletną porażką. Jak już koniecznie ktoś chce tak porównywać, to raczej do psów używanych do walk (które ro psy w znakomitej większosci dostają wyrok). Dzieci żołnierze też często nie są zdolne do życia, zresztą chociażby w Rosji jest gigantyczny problem z dorosłymi żołnierzami po Czeczenii, którzy tak bardzo rozsmakowali się w zabijaniu, ze nie są absolutnie zdolni do życia w społeczeństwie, często emigrują np. na Kamczatkę czy inne zadupie i wynajmują się jako żołnierze mafii tudzież innych watażków. Jak dla mnie należy takich ludzi oceniać, a jak nie rokują - izolować, wysyłać gdzieś, gdzie można spożytkować ich nadmiar energii. Tak samo, jak agresywne psy - izolowane, a w ostateczności usypiane. Podobnie ludzi sparaliżowanych, zupełne rośliny (np. chłopak, który od 27 lat leży w śpiączce, wiecznie leczony na infekcje, zaniedbywany w ośrodku pomocy - http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53581,11576486,Pozwolcie_mu_umrzec____matka_walczy_o_skrocenie_cierpien.html) powinno się odłączać, pozwalać godnie umrzeć - tak samo, jak chore, nierokujące psy. Proste. Przynajmniej dla mnie. Te porównania mi się nie podobają, ale skoro już ich używamy, to warto w obie strony. Jasne, każdy chce żyć. Tylko ludzie naprodukowali tego życia po prostu za dużo, pozwolili przetrwać również takim stworzeniom, które nie powinny przeżyć - np. tym, którzy walczą o prawo do swojej śmierci i się im tego prawnie odmawia. Nie wiem, czy wypowiedź jest składna, może troszkę przerysowana, więc nie musicie od razu mnie kamienować, ale chodzi mi o ogólne analizy sytuacji.
  20. Ja testowałam RC dla psów małych, a potem dla psów starszych - obie takie sobie, psom zaczęło jechać z pyska, Filip (12 lat) dziwnie pachniał (nie wiem, jak to działa, ale ten pies zmienia zapach skóry w zależności od tego, co je, np. potwornie cuchnął, jak kiedyś zaczął wsuwać mirabelki - zresztą akurat był na RC). Oba psy zaczęły żebrać, szukać żarcia, grzebać w śmieciach, podjadać marchewki, owoce. Przeszliśmy na Joserę, żarłoczność na śmieci i różne cuda u Felka (7 lat) zniknęła, u Filipa znacząco się zmniejszyła (on jest generalnie zawsze głodny). Teraz na Acanie w ogóle problem zniknął, nawet u Filipa. Po tym oceniam jakość karmy. Wiele lat wstecz testowałam też Hill's, ale zaczął starsznie drożeć w pewnym momencie i z niego zrezygnowaliśmy (wtedy to był jakiś weterynaryjny, już nie pamiętam nazwy), potem Eukanubę, ale psy jej nie chciały w ogóle tknąć.
  21. Moja siostra ma kundelka, który teraz będzie kończył 2 lata. Powiedzmy, że gdzieś wśród jego przodków być może był rottweiler lub doberman. Kaktus jest bardzo chudy, choć je sporo. Teraz dopiero zaczyna mężnieć, fotki z zeszłorocznych wakacji to chudy dzieciak z wystającymi kolanami. Dopiero tak od stycznia się ruszyło, pojawiło mu się coś tam na pupie, troszkę mięśni w barkach, karku. Także spokojnie, po prostu dobra karma, ćwiczenia, zeby rozbudować masę mięśniową i za rok będzie pięknym, harmonijnie zbudowanym psem. Tak swoją drogą Royal to nie jest taka znowu super karma. Moze spróbuj Acanę? Ostatnio psy na nią przestawiłam z Josery (przedtem miały Royala właśnie) i jestem zadowolona, na Joserze pies mi w ciągu zimy schudł półtora kilo, a on i tak chudy jak szczapa, do tego wyjściowo ważył 15 kg, co było prawidłową wagą. Dopiero po wiosennym strzyżeniu odkryłyśmy, ze nam kawał psa zniknął... Teraz na karmie Acana troszeczkę przybiera, ale powolutku, kupy ładne, a drugi pies - niejadek - wsuwa tę karmę, jak zadną inną na razie.
  22. Wiecie, w stanach sytuacja jest dość mocno skomplikowana, również dla wielu ludzi. Po pierwsze mam wrażenie (wyniesione jedynie z TV, więc niekoniecznie zgodne z prawdą), ze jest tam masa zbieraczy zwierząt, którzy zwierzęta mnożą bez opamiętania, bez opieki lekarskiej, wsobnie. W końcu wchodzi jakieś ASPCA, przejmuje psy. I teraz problem, bo tych psów jest powiedzmy 50 czy 100, połowa nigdy nie miała kontaktu z innymi ludźmi, niż zbieracz. Można wsadzić w każdego kupę forsy na behawiorystę, dom tymczasowy, ale jest duże ryzyko, że po wyadoptowaniu pies jednak kogoś pogryzie. Dlatego pozostawiają przy życiu tylko psy naprawdę uległe, jakoś rokujące. Jesli by wydali kilka psów, które by spowodowały pogryzienia, zaraz by poszła fama, jakie to oni bestie wydają, do tego sprawy w sądzie, że wydali świadomie zwierzę stanowiące zagrożenie dla zdrowia i życia domowników, w tym - o zgrozo - dzieci. W stanach coś takiego to miliony zadośćuczynienia. Do tego wszystkiego dochodzi kryzys, który spowodował, ze wiele rodzin straciło wszystko - domy, ubezpieczenie zdrowotne, pracę, szanse na edukację dzieci. I teraz w takim społeczeństwie, gdzie są całe dzielnice biedy takiej, ze ludzie od kilku - kilkunastu lat nie pracują, nie mają jak się leczyć, miała by działać organizacja, która wydaje kupę forsy na ratowanie wszystkich psów i kotów? A kto je adoptuje, skoro ludzie sami ledwie wiążą koniec z końcem? I jak myślicie, jaka by była opinia tej części społeczeństwa o takiej organizacji, która - według nich - "trwoni" forsę na chore/agresywne zwierzęta? Coś takiego na przykład na terenie Nowego Orleanu, po ostatnich huraganach? To jest tylko takie moje przemyślenie, nie usprawiedliwianie, raczej próba spojrzenia z ich perspektywy. Chyba ma nieco sensu...
  23. Achai już nie pamiętam za bardzo, czytałam jakieś 4 lata temu. Pomnik jest nawet ok, jeśli o język chodzi, to podobnie, jak w poprzednich tomach. Ma dużą wadę w postaci ceny - 50 zł :|, poza tym to tom pierwszy. Mi się czyta nieźle, ciekawy pomysł w sumie, akcja dzieje się tysiąc lat po Achai, nadal imperium ma wojska kobiece, nadal są wojny, rzezie, postaci są całkiem nieźle skonstruowane - bez szału, ale przyzwoicie. Dla mnie solidna lektura, ale nie mogę porównać z poprzednimi tomami w kwestii poziomu (jak czytałam Achaję, to akurat z moją babcią, która w tamtym czasie umarła i po prostu ksiązka mi się fatalnie kojarzy).
  24. Dziewczyny, ja dziś chyba miałam po prostu masakryczny kryzys, jeszcze wieczorem miałam skurcze (takie "testowe", jak to mój gin nazywa), potem mnie mój małż wkurzył (w sumie awantura o skórkę od g*wna, jak to mawiała moja babcia, biedak nie wiedział, co ze sobą zrobić i o co mi chodzi - ja w sumie też nie wiedziałam tak do końca...). Nie lubię oliwek, uczulają mnie :( Jutro przed lekarzem się przejadę do manufaktury, kupię sobie może buty (wypatrzyłam takie fajne w salomonie, wciągane, mięciutkie), kolczyki w ramach imienin i moze znajdę jakiś sensowny krem, zeby chociaż się łudzić, że coś tam robię w celu likwidacji kresek. A jak nie - cóż, będę z nimi żyć. Dziś po prostu jest taki dzień, że mam ochotę wyć, chyba dlatego, że po raz pierwszy od dawna siedzę w domu i nie mam co robić, a ja tak nie potrafię. Po prostu jestem non stop na wysokich obrotach, a taki zastój to dla mnie szok :|
×
×
  • Create New...