-
Posts
2501 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Sybel
-
Oj, nie cierpię ludzi, którzy lezą pół spaceru za człowiekiem, jak by się nie kluczyło, zawsze okazuje się, że ich trasa jest zupełnie zbieżna z naszą... Filip idzie tyłem i się drze, a pańcia z tyłu grucha do niego. Zabić to jeszcze mało, ja już się wkurzyłam parę razy, stanęłam i zaczęłam Filipowi smycz stopniowo popuszczać. Dopiero, jak Pańcia się połapała, że z jej pieseczka może zostać tatar, nagle zakumała. Inna sprawa, jestem w 38 tygodniu ciąży, rzadko, bo rzadko, ale chodzę z psami na spacer. Ludzie widzą, ze baba z brzuchem takim, że stóp nie widzi, pies się szasta, ale lezą. BO TAK! Nie mogą poczekać, ominąć, dać czas, żebym się wycofała, bo ONI IDĄ I JUŻ.
-
Byli sąsiedzi mojej siostry mieli chihuahue. Jak panowie z nią szli, brali wiaderko i było "Wojtek! łap go! ucieka!" I nakrywali psa wiaderkiem, żeby nie uciekł. Serio. Ja tego nie widziałam, ale moja siostra do tej pory się śmieje, jak widzi gościa z małym pieskiem.
-
A no właśnie, ale jesteś z gatunku ginącego, czyli myślących psiarzy. Większość beagli i tym podobnych jest kupowana ze względu na modę, przez ludzi bez pojęcia o ich potrzebach i charakterze. Ja np. bym się nie podjęła opieki nad takim psem, bo wiem, ze jestem za mało konsekwentna (znaczy pewnie w końcu by było ok, ale by to trwało). Jak dla mnie większość tych psów powinna chodzić wyłącznie na lince, jeśli idą do parku, gdzie jest dużo zapachów.
-
a_niusia, spójrz choćby na liczbę zaginionych beagli i husky - te psy powinny się wybiegać (choć mogą przy rowerze, przynajmniej haszczaki), wiec ludzie je puszczają bez żadnego szkolenia, ot, na pałę. U mnie jest taki jeden beagle, który non stop pojawia się w ogłoszeniach o zaginionych psach na stronie schroniska, bo właściciel go puszcza i nie jest w stanie nad nim zapanować. Pies skończy pod kołami i będzie płacz. Dlatego czasem lepiej użyć linki, niż ryzykować życiem psa. Można też pogadać ze znajomymi, a nuż ktoś ma działkę, gdzie można by psa wybiegać. My tak np. robimy, bo mój pies słucha do momentu, aż nie złapie tropu. O ile skończy się na zjedzonym ludzkim klocku, jest względnie ok, ale jeśli poleci przez ruchliwą ulicę, bo poczuje sarnę, to już gorzej. To nie jest żadna rasa, kundel pudlo-sznaucerowaty, ale ma te swoje hople. Dlatego jeździmy do lasu na ogrodzoną działkę i tak szaleje, ile wlezie, a my staramy się go uczyć wracać. Teraz szukamy gwizdka, bo ostatnio zaczął świetnie reagować na gwizdanie, co wcześniej ignorował.
-
[quote name='xxxx52']Kagance musza psy nosic w Polsce czy to male czy jest duze psy ,czy milutkie czy problematyczne bo jest nakaza,wiec nakazy nalezy przestrzegac,czy nie? Normalnie dobrze ulozony pies nie potrzebuje linki jak i kaganca,ale to inna para butow.[/QUOTE] W Polsce nie ma jednego przepisu mówiącego, że WSZYSTKIE psy mają nosić kagańce. Zależy od miasta i jego odrębnych przepisów. Sama zakładam psom kagańce np. wieczorem, w sezonie jeży, bo nie jestem w stanie inaczej zapewnić jeżom bezpieczeństwa, a podlegają one u nas ochronie czynnej. Proste. Czy to znaczy, że moje psy są agresywne? Nie, to znaczy, że mają normalny instynkt drapieżcy i jak coś ucieka, to się to łapie. O bajce z wychowaniem tylko pozytywnym się nie wypowiem, bo mi się odechciewa, jak czytam xxxx. Jakoś za każdym razem mi się nóż w kieszeni otwiera.
-
[url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/226104-Bazyl-dlaczego-jestem-z%C5%82y-%21-Sam-nie-wiem-czemu-gryz%C4%99-pomoC5%BC-mi-si%C4%99-zmieni%C4%87[/url] Ten pies nie jest normalny, coś jest nie halo. Powinien być na obserwacji, która jeśli pokaże, że słabo rokuje, powinna po prostu zakończyć się jego uśpieniem. No sorry, ale jeśli psu nagle odwala w taki sposób, nie powinien po prostu trafić do adopcji, bo jest niebezpieczny i w nowym środowisku znów może mu odwalić.
-
Co do psów agresywnych, mamy w wieżowcu na przeciw mojego bloku wilka Lubego, który mieszka w swojej rodzinie od szczeniaka. Najpierw się witał z moimi psami, bo był mały, ale właściciel stwierdził, że "już niedługo, jak podrośnie, pokaże, kto tu rządzi". Teraz Luby wazy ze 30 kg i jest delikatnie mówiąc niefajnym psem. xxxx52, agresywny pies to taki, który jest zupełnie nieobliczalny i nagle, bez ostrzeżenia, atakuje. Miałam takie psy w domu, wychowywałam je z własnej woli i nie obciążałam nimi żadnych organizacji, bo wiele by uznało, że jest to strata czasu i funduszy, a nie gwarantuje sukcesu (i ja się z takim punktem widzenia zgadzam, jeśli chodzi o forsę fundacyjną). Jak dla mnie powinno być tak: pies jest podejrzany o bycie agresorem, a jeśli trafi się chętny dom, jest robiona miesięczna lub trzymiesięczna ewaluacja jego charakteru. Jeśli pies faktycznie okazuje się agresywny, zdziczały i niemożliwy do "naprostowania", powinna być opcja uśpienia go. Ewentualnie osoby wyciągające go ze schronu niech go naprawiają za swoją forsę, bo on po prostu nie jest psem adopcyjnym, zajmuje przestrzeń i fundusze, które mogły by pójść na opiekę, sterylizację i leczenie iluś tam innych, adopcyjnych psów. Sama wiem, ile trwa praca z takim agresorem - to jest na całe życie, trzeba przestrzegać wielu zasad, a ciężko znaleźć dom, który się zgodzi na coś takiego. Zresztą... Ja moich agresorów nie wydałam do adopcji, bo uznałam, że są zbyt dużym zagrożeniem dla potencjalnych nowych domów i nie wolno mi ryzykować cudzym zdrowiem i życiem.
-
Jestem na początku 38. tygodnia. Pytanie: czy wzrosła Wam wtedy potrzeba spania? Bo ja mogę w każdej pozycji, spałam cała noc, przyjechałam przed 8 do mamy, zasnęłam i pospałam do 10.30, a teraz od 13 do 15.30 znowu spałam, zasnęłam nad książką w sposób dziko niekontrolowany. I znowu jestem senna, aż mi się w głowie kołuje. Czy mój organizm wie, że to ostatnie chwile snu, czy po prostu tak już mam?
-
Można mu wszczepić implanty :D Ktoś dostał kiedyś Ig Nobla za pomysł sztucznych jajek dla psa kastrata, żeby ten się nie wstydził. A jak wszczepisz metalowe, to jeszcze będzie gustownie pobrzękiwał :D
-
To są handlarze, mają sklep działający non stop, oleją nas. U nich wszystko jest idealnie, psy służą jako krasnale ogrodowe, żeby wyglądać. Jedyne, co mi przychodzi do głowy, to kontrola ze Straży dla Zwierząt, czy innego takiego.
-
Na pewno nie łamie się prawa, bo to tak nie działa. Poza tym co zrobić z borderem, jak się mieszka na 26 metrach z trzema szczurami i zaraz będzie nasz syn? Zgodnie z prawem psy maja dobre warunki - są odkarmione, maja cień, mają budę, nie są nigdy na łańcuchu. To, ze są sfrustrowane, to już inna sprawa.
-
Ja mam tylko taką jedną parę w drodze do pracy. W ogródku przy sklepie leży malamut lub miks malamuta, który waży tyle, co dwa malamuty. Raz widziałam, jak stoi, a tak to leży i śpi. Drugi pies jest w typie bordera, aktywny, zagania wszystkich wzdłuż płota. Psy są tak biedne, ze w głowie się nie mieści, znudzone, sfrustrowane, o której bym tam nie przejeżdżała, one zawsze w tym malutkim ogródku. Deszcz, śnieg, upał, a te psy leżą na trawniku i fiksują z nudów, nieważne, czy godzina 7 rano, czy 19, czy święto i można by z nimi wyjść. Mają jedną budę, jak malamut wlezie, border siedzi i marznie/moknie. Masakra totalna. Mój TZ już rozważał włamanie z kradzieżą psów, ale obawiam się, że malamuta by nie udźwignął, skoro ten pies tylko leży, a brzuszysko ma prawie do ziemi.
-
Ja od 7. miesiąca miałam przy każdej wizycie KTG, w szpitalu do wypęku, bo 2 duże w dzień i chyba ze 3 takie ekspresowe kontrolne w nocy, a teraz mam dwa razy w tygodniu aż do porodu. I u nas generalnie tak robią, może ten szpital lub ten lekarz tak ma, ale w sumie teraz, po OCP, się nie dziwię i popieram. Najchętniej bym miała codziennie. W wikipedii znalazłam takie info, ale nie wiem, czy warto się sugerować: [QUOTE][B]Częstość podstawowa[/B] jest to średnia częstotliwość akcji serca płodu między akceleracjami i deceleracjami, a przy ich braku częstość rejestrowana przez 10 minut. [LIST] [*]prawidłowa częstość podstawowa akcji serca płodu waha się w granicach 110-150/min [*]za [URL="http://pl.wikipedia.org/wiki/Tachykardia"]tachykardię[/URL] uznaje się częstość podstawową akcji serca płodu > 150/min w co najmniej dziesięciominutowym zapisie - może wskazywać na zakażenie wewnątrzmaciczne, lub chorobę infekcyjną matki [*]za [URL="http://pl.wikipedia.org/wiki/Bradykardia"]bradykardię[/URL] uznaje się częstość podstawową akcji serca płodu < 110/min w co najmniej dziesięciominutowym zapisie - może być m.in. objawem niedotlenienia [/LIST] [/QUOTE]
-
Kaktus mojej siostry wył potwornie, jak został po raz pierwszy sam w nowym mieszkaniu. No mordowali psa normalnie. Szybko się jednak połapał, że mieszka tam, gdzie mieszka i się oswoił. Tylko on od samego początku był uczony, ze ma zostawać, bo sis i jej TZ pracują oboje na etat, a kiedy go brali TZ miał zmiany po 12h, w tym czasem nocki. On nie ma klatki, ma legowisko, które regularnie patroszy dla sportu.
-
Magda, ja miałam takie tylko, jak mały szalał. Pokrywało się wtedy ze wzrostem skurczy macicy, bo Młody taką salsę odstawiał, że cały brzuch skakał. Potem spadało do 120-140. Z drugiej strony spadło nawet do 70 i też była panika, od razu mnie na przepływy wzięli, ale leżałam akurat w szpitalu. Bo Ty miałaś ciągłe tak wysokie, tak? U nas też był problem, jak Młody miał non stop około 140, bez skoków do 160, czy 170. Była też panika, że za mało aktywny. Generalnie dobrze jest mieć często KTG teraz, jeśli cokolwiek się dzieje podejrzanego. Ja idę jutro albo pojutrze (raczej pojutrze, jak transport będę miała). Na sam finisz ciąży mam w ogóle pełen serwis - gigantyczne rozstępy, kreskę dziś odkryłam, puchnące nogi... A całą ciążę było super. Co za świat. Już postanowione, że w takim układzie mój małż przewija Młodego :P
-
Po prostu dbasz o jego kondycję ;) U nas Felek zawsze ma traumę, jak ja idę w jedną stronę, a TZ w drugą. Biedny Blondyn stoi i patrzy to na jedno, to na drugie. TZ wygrywa, jeśli idzie do auta, bo Felek (podobnie zresztą, jak Filip) ubóstwia jeździć autem, ZAWSZE musi się wpakować na kolana. Swoją drogą nie mam pojęcia, jak to będzie, jak się Witek urodzi, ja z nim będę jeździć z tyłu, a psy gdzie? Będą kombinacje alpejskie pewnie...
-
co jeśl po zakupie u szczeniaka wyszły wady genetyczne
Sybel replied to pepino's topic in Zakup psa rasowego
Ja mam alergię na trawy, ale taką, ze swego czasu miałam np. 42 stopnie gorączki na wakacjach, do tego takie duszności, że wyglądało, jak bardzo ostre zapalenie płuc. Dostałam lek i od razu objawy zniknęły. Po kilku latach alergia się cofnęła, teraz w ciąży jakby wraca, ale lekko - swędzą dziąsła, oczy i nos, czasem lekko skóra. Leków ze względu na Młodego nie biorę, na szczęście nie ma potrzeby. Generalnie alergia może mieć to do siebie, że się reaktywuje, potem zanika i tak seriami działa. Inna sprawa, przeze mnie niesprawdzana, to podobno dieta. Jeśli w diecie występuje dużo cukru, słodyczy, serów, szczególnie żółtych, innych nabiałów i tłustych mięs, np. wieprzowiny, to alergia się nasila. Kiedy zminimalizujemy występowanie tych elementów, teoretycznie powinna się cofnąć. Nie wiem, nie sprawdzałam, moja teściowa tak jadła i twierdzi, że alergia jej zasnęła. Można próbować. -
Nie gwarantuję, ze tu zadziała, nie robiłam z marchewką, ale inne warzywa robi na gładko.
-
Próbowałaś zmiksować blenderem? Jak tak rozrabiam owoce, wychodzi gładki mus, więc może tym się da?
-
Dziewczyny, czy produkty Mustela są dobre? Wymyśliłam sobie krem na rozstępy od nich i nie wiem, czy kupować, czy nie, bo cenę ma solidną nawet na allegro. Znalazłam zestaw w jednej aptece na allegro, w której już kupowałam i się zastanawiam, bo są tam 2 kremy na rozstępy plus kilka innych kosmetyków za 140 zł z wysyłką. A rozstępy mi się sypnęły takie, że szkoda słów :| Wiem, ze to pewnie nic nie da, ale sama świadomość, że coś robię pomaga ;) Poza tym teraz sobie niewiele kupuję, bo chodzić nie mogę, to chociaż sie chcę dopieścić tak. Jak nie Mustela, to jakie inne firmy polecacie?
-
co jeśl po zakupie u szczeniaka wyszły wady genetyczne
Sybel replied to pepino's topic in Zakup psa rasowego
Nie uczula tylko włos/sierść, ale również naskórek, ślina. Nie uważasz, że lepiej najpierw sprawdzić, niż potem płakać, ze musisz oddać psa? -
Magda, ciężko powiedzieć, moze być masa cudów, w tym zwykła kolka lub ucisk dzieciaka na coś tam. Badania wszystko wyjaśnią. Ze mną leżała dziewczyna, którą bolała prawa nerka na przykład, ale ona wyła z bólu, ledwo oddychała i mówiła, ze to tępy ból raczej, więc pewnie to nie to. Modliszka, z tego, co mi powiedziano, cytologia, toksoplazmoza, różyczka i chyba cytomegalia plus dobrze znać grupę krwi swoją i partnera, ewentualnie też się przebadać pod kątem HIV, Żółtaczki typu C i kiły - i tak potem masz te badania w ciąży. Do tego zwykła morfologia i badanie moczu. Te z krwi można wszystkie za jednym zamachem zrobić. Ja miałam jeszcze USG dróg rodnych i piersi. Sobie zrobiłam przegląd techniczny dla świętego spokoju, bo w ciąży ciężko o kontrolę np. biustu - za bardzo się zmienia. Jeśli planujesz ciążę, zacznij brać kwas foliowy.
-
Co do pukania - ja się cały czas zastanawiam, jak nauczyć szczury szczekać, kiedy ktoś puka. U nas nie ma dzwonka, bo z najdalszego zakamarka mieszkania słychać ruch na klatce, ale jak sobie raz grałam w Skyrim w słuchawkach, bo takie trzy ktosie przegryzły kable od glośników, to co chwila latałam sprawdzić, czy nie ma nikogo za drzwiami (przy czym u nas to pochodów nie ma, raz na miesiąc jak ktoś zapuka, to dużo, bo od niedawna tam mieszkamy i listy nadal przychodzą do rodziców). Swoja drogą cierpię męki, bym poszła na spacer, a do porodu, czyli maks 4 tygodnie mam zakaz chodzenia, bo mi nogi puchną. No dół na maksa. Czytam o spacerze z Paskudnikiem i zazdroszczę śmiertelnie. Ja chwilę postoję w kuchni i już baniaki i panika, że mnie znowu wpakują do szpitala :| A, jeszcze mi się przypomniała nasza Fifi w rzece. Ona do Dziuni była właśnie podobna bardzo, kiedyś na wakacjach nad Wartą wlazła z nami do rzeki, po czym bohatersko złapała mamę pazurami za ramiona (czyli wbiła się jej w barki) i w zasadzie wisiała na mamie, jak dzieciak. Mama potem wyglądała, jak ofiara przemocy domowej, siniaki na brzuchu, bokach, ramionach. Najlepsze bylo, jak Blondyna wylazła z wody i spotkała młodego boksera. Zaczęli się ganiać, tam było pastwisko, stały sobie takie beżowe krowy, a wokół nich elektryczny pastuch. Bokser już wiedzial, co to, a nasza genialna dama nie. Cała mokra latała pod pastuchem w tę i wewtę (krowy ją olały, bo bardzo gorąco było). W końcu zahaczyła ogonem o pastucha i dostała kopa pradem. Płacz i wyrzut, ze to my. Pierwszy raz widziałam potem psa, który do domu wracał tyłem, patrząc, czy znowu nie robimy zamachu na jej dumę :)
-
Ja juz po ktg, wszystko ok, następne w piątek. Może głupie, ale przed badaniem wypiłam trochę soku, zeby małego pobudzic, bo sie bałam, ze znowu będzie cyrk, ze on akurat śpi, jak badają :|
-
Wygląda na to, że do porodu już leżę. Pochodziłam troszkę, bo mnie nosi i już mi zaczynają stopy puchnąć, jeszcze nie tragicznie, ale wystarczająco, ze zaczynam się bać powrotu na OCP. Jem surowe, jem warzywa, unikam soli, nie piję dużo, ale nogi musze mieć non stop w górze. Do bani, już panikuję, że mnie zaraz zawrócą, jak pójde dziś na KTG. Magda, nie wszystkie patologie są takie koszmarne, ta u mnie po prostu nieremontowana od wieków.