Jump to content
Dogomania

Sybel

Members
  • Posts

    2501
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Sybel

  1. Nie wiem, mój nie ma problemów, a codziennie wsuwam jogurt, twarożek, do tego herbatę z mlekiem. Położna kazała jeść normalnie, sprawdzać po jednym "ryzykownym" elemencie na dobę i nie panikować. No, ale różnie bywa, akurat Młody nie ma na nic uczuleń, a tylko trądzik niemowlęcy, nie miał też żadnych kolek, jedynie czkawki, ale to po mnie.
  2. A ja mam opowieść o moim mega genialnym Felku i szczurach :) Wczoraj wieczorem oglądaliśmy z mężem i synkiem film (Znaczy młody spał na tatusiu), a Fel jak zawsze gapił się na klatkę i jojczył. Po ponad godzinie jego jojczenia nie wytrzymałam i poszłam go wygonić i zamknąć pokój. Wchodzę, a tam Kacper, nasz łaciaty szczur, myje się na łóżku, a Felek wibruje histerycznie przy pustej klatce. Rzuciłam się w panice, złapałam Kacperskiego i rozpoczęłam nerwowe poszukiwanie jego braci lub ich zwłok - bo Felek usiłuje na nich polować. Na szczęście Melchior siedział pod biblioteczką, a Belzebub za klatką. Wszyscy trzej się bardzo ucieszyli, ze przyszłam, bo byli głodni i spragnieni, a Fel siedział przy jedynych otwartych drzwiczkach do klatki i nie mogli wrócić do domku. Psa wywaliłam i zaczęłam opieprzać męża, że jak mógł nie zamknąć klatki, przecież jakby przyszedł nasz drugi pies, Filip, to by ze szczurów tatar został (Filip na szczęście spał przy mężu i młodym). Okazało się, ze to nie mąż, a Felek otworzył drzwiczki, bo są ze sznurkiem, zeby się z nich robił taki jakby podest dla ogonów. Szczury się w sumie Felka nie boją, fukają na niego, majdają ogonami i Fel trzyma się na dystans, ale się tak zdenerwowałam, ze aż mam do tej pory zakwasy w rękach i nogach, bo się tak piekielnie spięłam, głównie wizją martwych szczurów... Nie ma to, jak integracja międzygatunkowa.
  3. A, Magda, przypomniało mi się coś. Położna mówiła, zeby jeść dużo nabiału - twarogów, jogurtów, kefirów. W tym jest witamina B2, a po sobie widzę, że karmienie bardzo ją wyciąga z organizmu - muszę uzupełniać, bo mam problemy z zajadami. Dlatego na pewno dużo takich produktów, w których jest ta witamina.
  4. [quote name='magdabroy']Co powinnam jesc zeby pokarm byl bardziej kaloryczny? Staram sie jesc wiecej, ale wydaje mi sie, ze i tak byloby dobrze, zeby pokarm byl bardziej tresciwy ;)[/QUOTE] Magda, położna mi powiedziała, że nie ma czegoś takiego, jak pokarm niskokaloryczny. Teraz masz pokarm dla noworodka, jak najbardziej treściwy i właściwy, koło trzeciego tygodnia Młody wejdzie w okres niemowlęcia, zwiększy się jego zapotrzebowanie na jedzenie, a u Ciebie nieco zmieni się pokarm. Jak jest głodny, możesz dokarmiać mlekiem z 1 na opakowaniu. Pewnie będzie dojadał koło 30 mililitrów, nie więcej. Ja polecam Hipp, ale inne też są dobre pewnie.
  5. Magda, próbowałaś smoczki dla niemowląt? Można podmienić, mój uwielbia zasypiać z cycem w buzi, ale nie ciągnie, bo nie, więc czasem zasypia ze smokiem. Cyca wypluwa, trzyma tylko przy nosie i śpi, a jak spróbuję schować, jest płacz. Malucha można obudzić mizianiem po nosku, brodzie lub brodawką po podniebieniu, u mnie jeszcze ssanie się włącza, jak usiłuję cyca wyciągnąć, jeśli Jaśnie Wielmożny akurat raczy jeść. Swoją drogą Witek się uczy. Po pierwsze ostatnio nażera się do rozpuku, a potem idzie paw. Jak nie dostaje jeść, jest wrzask, więc się napycha, siedzi chwilę, potem większość wychodzi i kilka kolejnych posiłków je już spokojnie, wolniej, mniej łapczywie. Poza tym powoli zaczyna się bawić zabawkami, dostał od mojego zespołu z pracy konika od Lamaze, więc się w niego wgapia i usiłuje złapać. Poza tym ma dwie pluszowe pszczółki i nimi też się bawi radośnie. Jak mu się nudzi samemu, to zaczyna nawoływać. Powoli też zaczyna główkę utrzymywać coraz dłużej w górze, jak go trzymam na brzuszku, rozgląda się, wodzi wzorkiem. No super jest :D
  6. No ja dziś zaliczyłam doła właśnie w związku z tym nieszczęsnym karmieniem. Wczoraj byliśmy na pikniku, zjadłam odrobinkę ziemniaków i jeden szaszłyk drobiowy, wieczorem Wit dostał mleko z cyca. Młody od wczoraj nie robił kupy, dziś wył potwornie pół dnia, smrodził, napinał się, w nocy w ogóle pawia puścił i też co godzina - dwie się budził i płakał. Dałam mu czopek, bo bardzo miał napięty brzuch i bardzo się starał zrobić kupę. Po dwóch godzinach dopiero wyszło śmierdzące, jasnozielone coś, co dopiero po chwili przeszło w normalną kupę. Nie wiem, czy to zbieg okoliczności, ale w efekcie uznałam, ze ja go nie chcę karmić piersią, że nie chcę swoim ciałem odpowiadać za jego zdrowie, bo mnie to wykańcza. Na pikniku była masa dzieciaków, oczywiście wszyscy mnie pytali, czym karmię, a jak mówiłam, ze mieszam MM i moje na zmianę, to wielkie oburzenie było. Co to kogo obchodzi w ogóle? Przecież to moja sprawa, jak karmię moje dziecko. Na razie TZ namawia mnie na karmienie piersią, zaraz usiądę, pościągam znowu, ustawię sobie budzik na co 3 h i będę pewnie dalej walczyć o karmienie, ale w tej chwili na myśl o karmieniu piersią robi mi się gorzej, bo boję się, ze znów będzie się nagle gorzej czuł, a ja będę się martwic, czy to moja wina, czy zbieg okoliczności.
  7. Magda, gratuluję :) Sama mam urodziny 08.07, fajna data ;) Teoś piękny :) Młody był wczoraj z nami na pikniku rodzinnym mojej firmy, przespał prawie cały. Mamy torbę - przewijak x-landera i się rewelacyjnie sprawdziła, wsadziliśmy ją do wózka i tam przewijaliśmy dziecię. Młody większość imprezy przespał, ale był na powietrzu jakieś 4 h, więc fajnie. Co do karmienia, u nas problemy są dwa: Młody nie lubi cyca (od pierwszego karmienia, nie z powodu butelki), po prostu pociągnie troszkę, a potem wypluwa i wyje. Po drugie ja mam mało pokarmu nadal, choć twardo odciągam i mu daję.
  8. No to czekamy na Magdę w gronie niewyspanych :) Młody od tych upałów miał straszne potówki na twarzy, myje mu buzię chłodnym naparem z rumianku i jest nieco lepiej, ale za to Dziecię ma takiego focha za każdym razem, że masakra :D Od razu się krzywi, macha nóżkami i stęka ze złością. Generalnie rośnie, usiłuje już chodzić, chociaż jego ciałko mu nie pozwala, więc znów stęka ze złością. Ma charakterek :D Położna była nim zachwycona, generalną ocenę uzyskał wysoką, nie ma żadnych problemów. Ja mam tylko problem z chronicznym niewyspaniem...
  9. Asiunia, powiem to, co usłyszałam od położnej i pediatry: jedz wszystko, wprowadzaj po jednym owocu dziennie, najpierw symbolicznie, potem można więcej, jak reakcji u dziecka nie będzie. Ja wsuwam czereśnie, nektarynki, banany, truskawki też nie szkodziły, jagody, pomidory bez skórki - słowem prawie wszystko. A ja pokarmu nie mam, czy ściągam, czy karmię bezpośrednio, dziecko jest potem głodne i wsuwa nawet 120 ml MM. Magda, Ty jutro masz cesarkę?
  10. Artykuł, przez który nie mogę się pozbierać. [url]http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/5,114944,12074750,Na_chwile_przed_smiercia__Tajwanski_fotograf_uwiecznia.html?i=0[/url]
  11. Wygląda na to, ze niedługo zrezygnujemy z piersi :( Mam malutko pokarmu, staram się regularnie karmić, teraz po prostu ściągam co 2-3h i wychodzi strasznie mało - od 30 do 90 mililitrów po godzinie dojenia, Młody usiłuje mi piersi wyrwać, jak go karmię bezpośrednio, wiecznie muszę dokarmiać MM. Także jeszcze 2-3 tygodnie prób polepszenia laktacji, jak nie wyjdzie, przechodzimy na MM. Moja mama przy nas obu miała bardzo mało pokarmu, więc może to rodzinne :|
  12. No właśnie jak patrzę na ceny, to mi ręce opadają. Z drugiej strony nieszczepiony syn kolegi załapał rotawirusa i trzy tygodnie leżał w szpitalu, po prostu leciał przez ręce totalnie. Dlatego się szarpię, mamy jeszcze nieco czasu na podjęcie decyzji, ale wiadomo - nie chcę młodemu zaszkodzić...
  13. No ja trafiłam na różnych forach na wypowiedzi, ze od czasu szczepień przeciwko rotawirusom i pneumokokom dzieci cały czas chorują itd, ale zakładam, ze mogą to pisać również przeciwnicy szczepionek, którzy de facto dzieciaka nie zaszczepili, ale robią, co mogą, zeby innych zniechęcić. Wiem, ze 5 w 1 kosztuje 110 zł, za kilka tygodni idziemy ją zrobić, ale na razie rozważam, co z resztą.
  14. Pewnie już była ta kwestia poruszana jakieś pięć tysięcy stron temu, więc ciężko znaleźć. Szczepiłyście dzieciaki przeciwko rotawirusom, pneumokokom i meningokokom? Ile to kosztuje, czy daje dobre efekty, czym szczepić i czy w ogóle warto? Znalazłam wiele wypowiedzi, że te szczepionki wręcz dzieci osłabiły, więc nie wiem, co zrobić.
  15. Wiem, moja siostra miała na ramieniu wypukły, lata całe dziadostwo sie trzymało, chyba pod koniec podstawówki zniknał
  16. Mały urodził się 13.06 o 2.55, ważył 3500 gramów, mierzył 55 cm, miał 10 apgar :) Ma naczyniaki na czole, powiekach, udzie i potylicy. Obserwuję, mam wrażenie, że jak mu zeszła żółtaczka, troszeczkę zbladły. No, albo się łudzę. Podobno mają zniknąć w ciągu roku, bo to naczyniaki płaskie, typowo poporodowe. Usłyszałam to w szpitalu, od położnej środowiskowej, od pediatry, która go odwiedziła, także mam nadzieję...
  17. Dziewczyny, czy Wasze maluchy robiły zeza, jak były malutkie? Bo m Witek dziś ze 3 razy walnął takiego, że mi się słabo zrobiło :|
  18. Ja sobie zapisze, moze po wypłacie, jak bedzie wiadomo, co i jak, jakos wspomoge... Biedna mała :|
  19. Fajna ta Tula, chyba jak dostanę kasę z ubezpieczenia za urodzenie Wita, to zainwestuję w takie nosidełko z wkładką niemowlęcą. Wygląda naprawdę sensownie.
  20. U nas rozmiar poszedł w stopy. Śpioszki za duże, ale stopki za małe, tak samo wszelkie skarpetki. Tatuś ma rozmiar 48-50, ja 41-42, więc dziecię ma przechlapane obuwniczo. No i ja jednak nie mam odwagi z chustą, jakoś mi się nie podoba to rozwiązanie. Na razie wózek i pomyślimy o standardowym nosidełku najwyżej.
  21. Moje słoneczko nie spało dziś od 2 do 5.30, bo a to kupa, a to jeść. W ogóle dał mi popalić, najpierw się po prostu przejadł, złapał kurczowo butlę i ciągnął jak dziki, jak w końcu odpuścił, to puścił pawika prosto w mój dekolt. Potem poszła kupa (uf, bo z tym bywał problem), więc jak go koło tej 4.30 przewijałam, to jeszcze obsikał mnie i biurko, na którym leży przewijak. Potem był - nie zgadniecie - głodny! Znowu. W efekcie jak mąż pojechał na lotnisko koło 9, to ja padłam i chyba do 12 spałam, młody też. A teraz mi się oczy zamykają. Mody za to szaleje znowu. Kupiliśmy herbatkę hipp z kopru włoskiego, wczoraj dostał i dziś poszły dwie kupy, a przedtem tylko czopki pomagały. Także teraz przynajmniej jedną herbatkę dziennie będzie dostawał, przy czym bardzo mu smakuje na szczęście. W sumie jakby dostał cokolwiek, to chyba by wsunął, bo jest po prostu wiecznie nienażarty. Teraz dziecię leży i marudzi w sowim łóżeczku, a ja staram się nie rzucić biegiem, żeby się nauczył, że jednak nie zawsze jestem na pierwszy pisk. Tym bardziej, że teraz chodzi po prostu o wielkie nuuudzi mi się...
  22. Takie wspominki bywają bardzo oczyszczające. Mam na tablicy w pokoju taką fotkę - mój Maks, już siwy na pysku, zadowolony jak cholera, a obok niego Fiśka, młodziutka, filuterna, zadowolona, patrzy z błyskiem w oku i kombinuje, co by tu zmajstrować. Obojga od dawna nie ma, a czasem nadal ich słyszę. Od dzieciństwa mam taki odruch - głaszczę psa i staram się zapamiętać, jak palce przeczesują jego sierść. Tak, jakby każdy zostawiał swój podpis na dłoni. Jak potem go zabraknie, staram się przypomnieć sobie właśnie ten gest. A co do wrzeszczących dzieci w autokarach (tudzież samolotach) - sama tego nie cierpię, w związku z czym mój szacowny Witold już jeździ z nami autkiem i jak na razie zasypia zaraz po zapięciu fotelika, a budzi się godzinę po wyjęciu z auta. A ma całe 12 dni ;) Mam nadzieję, że będzie miał odruch zasypiania lub gapienia się w okno, jak mamusia. Na razie ma tylko czkawkę, jak mamusia (Ale mamusia zwykle po piwie, a on po mleku :P )
  23. Hmmm... To karmi do mnie przemawia :) No a stres w sumie duży nie jest, staram się luzować, nie spinam się przy małym. Dziś jakby się poprawiło, może teraz mam jakąś huśtawkę, ale liczę, że się unormuje. No i straszliwie niewyspana jestem :) Uwielbiam patrzeć na tego małego goblina, jak się przeciąga, uśmiecha w stylu Harrisona Forda jednym kącikiem ust i w ogóle strzela miny, jak nikt :)
  24. Mam od wczoraj cyrki z laktacją, już było bardzo ładnie, a wczoraj pustynia, dzieciak płakał, w efekcie pół dnia na sztucznym mleku i przepajance. Ja sobie kupiłam Hipp na laktację i piję, niby dziś troszkę lepiej, ale chyba na najbliższy posiłek mi zabraknie pokarmu. Frustrujące strasznie. No i niestety Młody ma problemy z załatwianiem, wczoraj mu musiałam dać czopek, to zrobił tyle, że w szoku jestem, ze to pomieścił. Także na razie mamy kryzys pod tytułem "co mama robi źle?" :| Jeszcze tata jedzie we wtorek za granicę i wraca w sobotę, więc w ogóle masakra.
  25. Co do PKS, kiedyś jechałam gdzieś na wschód spod jednego z dworców autobusowych w Warszawie. Już nie pamiętam, co i jak, ale w pamięci utkwiło mi, że kierowca nie wpuścił ludzi z psem, którzy chcieli jechać na działkę, bo NIE! i już. Ręce opadają, po prostu trzeba chyba się zaopatrzyć w regulamin przewozów PKS, zaznaczyć warunki transportu psa, a jak ich nie ma, to iść na dworzec i się dopytać, poprosić na piśmie o taki tekst i go opublikować na forum. I potem nim machać kierowcom przed nosem, bo cholery można dostać.
×
×
  • Create New...