-
Posts
2501 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Sybel
-
Chudzinka z cmentarza w Brzezinach - JUŻ W NOWYM DOMU !
Sybel replied to szajbus's topic in Już w nowym domu
Podpytam znajomych, którzy niedawno się pobrali i zakłądają rodzinę - moze... Biedna biedna maleńka, ja w maju zgrzybobrałam w podobnych okolicznosciach Maję, obecnie sunię mojego faceta. Do tej pory się płaszczy, jak się czasem zbyt gwałownie ruszyć, ale jest energiczna i przepiękna. Oby tej maleńkiej się udało. Imię ma? Może amulecik po mojej ukochanej sunieczce - Fifi? Jej dał 13 lat doskonałego życia :] -
Uwielbiam takie sytuacje. Nikt nic nie wie, a potem wyskakuje nagle bagno. Nic nie róbcie, a potem okazuje się, ze nicnierobienie było gigantycznym błędem. Mam nadzieję, że Medor poda jakies informacje, skoro jako jedyna ma kontakt z mityczną Panią Elą. Naprawdę chciała bym wiedzieć, co się działo od wtorku, kiedy to dogo szwankowała. Nie ukrywam, mała leży mi na sercu i żal by było, żeby zamarzła/została zagryziona/wyparowała na Marmurowej. Wśród tylu psów jest to możliwe. Jak ona ma tam na nowo ludziom zaufać? I jak wyglądało "odłowienie"? P.S. Jestem magistrem... Przeżyłam... HURA :]
-
No i jak? Jejku, jest taka pogoda, patrzę przez okno na cmentarz i wyć mi się chce...
-
Wiecie, on jest dokładnie jak mój Filip. Aż mnie zatkało. Jak mojego znalazłam, miał 7 lat i był w okropnym stanie, zdziczały, z chorymi stawami, potwornie zarobaczony. Teraz uwielbia być strzyżony - takim psom to dobrze robi, może rozważcie przycięcie Cygana na jakąś psią fryzurkę, za moim Filipem nagle ludzie sie zaczęli oglądać po fryzjerze. To może pomóc w adopcji. Mój Filip prawdopodobnie przeżył nieleczoną nosówkę nerwową, czy mózgową, teraz ma lekkie padaczkopodobne ataki i jest dość dziki wobec innych psów, ale ogólnie działa nieźle jak na dziesięciolatka. Zresztą w moim albumie ma fotki. Cygan jest przepiękny po prostu, ta bródka...
-
Horror w szydlowcu! Prosze o wyczyszczenie watku.
Sybel replied to Madallena's topic in Już w nowym domu
Jutro mam obronę magisterki, więc na razie nie za bardzo, bo już świra z nerwów dostaję. Do Expresu i Faktu powinien napisać ktoś, kto dokładnie zna sytuację, kto będzie podczas rozmowy z burmistrzem. To naprawdę trzeba załatwić dyplomatycznie, bo zmieszają faceta z błotem, on się obrazi i psy ucierpią jeszcze bardziej. WO też nie odpisały na razie, ale może... -
Przypominam o panience. Coś już wiadomo? Luuudzieee... mam jutro obrone magisterki, zaraz umrę na zawał...
-
Horror w szydlowcu! Prosze o wyczyszczenie watku.
Sybel replied to Madallena's topic in Już w nowym domu
Zastanawiam się nad Faktem lub Expresem, ale one mogą ostro pojechać po burmistrzu. Dlatego do nich można by się zwrócić, gdyby faktycznie żadna rozmowa nie dała rezultatu. Do nich też powinna napisać osoba, która naprawdę dobrze wie, co chce przekazać, bo wiadomo, jak takie pisma potrafią coś walnąć. One przynajmniej trafiają do szarego człowieka, są na maksa poczytne. -
Horror w szydlowcu! Prosze o wyczyszczenie watku.
Sybel replied to Madallena's topic in Już w nowym domu
Anita, poza tym ludzie z większych miast mają też często większe możliwości finansowe, a o to również chodzi. Czy jest jakaś organizacja, na której konto można ewentualnie przelewać pieniądze? Myślę, że należy przygotować plakaty i porozwieszać np. na uczelniach, w szkołach średnich, w pracy. Takie, które można wydrukowac kolorowo i czarno biało, z wyjaśnieniem, w czym rzecz i na co zbiórka. Plus np. założyć fan klub na facebooku, bo to jest niesamowicie popularna strona, tam rozreklamowac na maksa. -
Horror w szydlowcu! Prosze o wyczyszczenie watku.
Sybel replied to Madallena's topic in Już w nowym domu
Napisałam do WO, zobaczymy. Może zechcą napisać i zwrócić uwagę ludzi na Was. -
Horror w szydlowcu! Prosze o wyczyszczenie watku.
Sybel replied to Madallena's topic in Już w nowym domu
Czy istnieje możliwość, by na przykład wymóc na burmistrzu jakoś sfinansowanie jakiejś akcji "antykoncepcja w Szydłowcu". Karma z jakimś srodkiem antykoncepcyjnym dla psów? No i napisać np. do premiera, że dzieje się coś takiego, no to przecież półmetek jego rządów, a jeśli nic nie zrobi, nagłośnić sprawę... Albo może do Gazety Wyborczej, w wielu miejscach pomagają zwierzakom, sama tam robiłam "wywiad" z psem, którego miałam do wydania. Myślałam też o czymś takim: Wysokie Obcasy robią różne artykuły o działających kobietach (i mężczyznach też, co by nie było :P). Czyta je masa ludzi. Może napiszę do nich, żeby zwrócili uwagę na to, co tu robicie, zrobili o Was artykuł, pojechali tam z Wami i tym samym nagłośnili sytuację. Może jak nie pomoc od państwa, to od ludzi napłynie... Tylko Wasza zgoda potrzebna. Zatkało mnie, jak zobaczyłam, co zobaczyłam i na razie wygląda to na worek bez dna, bo te psy będą się mnożyć w nieskończonosć, aż w końcu ktoś bardziej przyciśnięty każe je po cichu wyłapac i wybić i problem się rozwiąże. -
A gdzie sunia trafi po złapaniu?
-
Inna sprawa, ze nie wiadomo, jak żyła. Czy umie sie załatwiać itd. Ja akurat znam takiego starszego pana, który ma 3 psy, które leją na meble, łóżka itd. Mieszkają od lat w domu, a córka pana pracuje w domu "i nie ma czasu", więc moja ciotka się nimi zajmuje. Najgorsze, ze ten pan nie pozwala ich leczyć, jeden ma chyba entropium, a jeden coś z łapą. Nie leczy ich, "bo się zestresują", a pan świata za nimi nie widzi. Nie raz oferowałyśmy z siostrą transport do weta i pomoc przy pielęgnacji, ale nie bo nie, a na siłę nie ma sensu. Do czego zmierzam - sunia mogła być kochana, ale nie wiemy, co potrafi, a czego nie i może być niezwykle wymagającym stworzeniem. Na pewno będą problemy ze stawami po życiu w wilgoci, robaki, pewnie też nerki uszkodzone, możliwe, ze serce i wątroba, przeziębienie i ogólne wyniszczenie organizmu - gdybam i kraczę, ale leczenie i codzienna opieka nad takim psem to duże koszta. Dobrze, że mała raczej kompaktowa, niż XXL... Z dwojga złego. Potencjalny dom musi być tego świadom. Muszą pamiętać, ze panienka starsza, więc np. samo serduszko, gdyby w grę wchodził np. Vetmedin, to 2,5 zł dziennie minimum, czyli jakieś 60 - 140 zł miesięcznie.
-
A te domy są sprawdzone? Czy znajomi, którzy może wezmą, a może nie? Tej małej nie stać na wstrząsy w postaci zmiany zdania :/ Ja dziś nie dałam radę na cmentarz iść, bo miałam nadal gorączkę. Mama sunie widziała na Komunalnym (wiecie który to?) bliżej kaplicy od strony Smutnej. Tak więc wszelkie poszukiwania sugeruję zacząć od tej strony. Co prawda mała jest mobilna, ale może tam będzie. Gdzie P. Ela ją dokarmia? Przydały by się konkretne namiary na sunię. Wie ktoś, gdzie jej Pan jest pochowany? W zasadzie Jego grób powinien być takim jakby punktem zero, z którego zaczyna się poszukiwania.
-
Śliczne, wierne serduszko. Strasznie mi jej żal. Nie wiem, czy ten Pan nie miał rodziny, czy też rodzina psiaka olała, ale to straszne, że takie mądre, dobre stworzenia czeka tak niesprawiedliwy los. Wiem, są ludzie i Ludzie, ale czasem strasznie trudno się z tym pogodzić :| Ona ma szczęście, że stała się medialna, bo tak ma większe szanse na dom. Gdyby więcej psów dało się tak nagłaśniać...
-
Jeśli mnie mama wypuści z domu, to postaram się do niej dziś podejść i podrzucić nieco Boscha, albo kurczaczka z ryżem na ciepło, lepiej jej zrobi. Może fotki by sie dało zrobić. Jak nie ja, to może siostra, jak od partnera wróci. Myślę, że ode mnie 20 zł będzie co miesiąc, może uda się wyskrobać 50. Tylko proszę o info o numerze konta. Zaktualizuję pierwszy post.
-
Jeśli o uśpienie chodzi, dobrym pomysłem by było włożenie jej usypiacza w karmę. Ile ona może ważyć? 10 kg? Ma ktoś weterynarza, który by umiał doradzić? Ja na razie mogę jakieś 20 zł dorzucić, po 27.11 postaram się coś więcej, jak mi wypłata przyjdzie. Mam nadzieję, że panienka pod czułą opieką się otworzy. W sumie już takie psy w domu miałam, ze nie wiem, jak udało mi się je złapać, że o oswojeniu nie wspomnę. Gdyby nie mój Filip, moja mama by ja z chęcią ułożyła. Niestety Filip by ją pewnie swoim darciem dzioba doprowadził do zawału. Do tego Felek, który nowe psy (i ludzi) w domu traktuje jak coś, co można mu rzucić... Mała by sfiksowała.
-
Podobno na Kosodrzewiny jest ok, ale nigdy tam nie byłam, wiec nie wiem. Możliwe, że Medor by pomógł, bo sprawa medialna, a oni robią sterylki itd. Ewentualnie Straż dla Zwierząt może by pomogła, zresztą współpracują z Medorem. Medor jest ze Zgierza, ale może dadzą radę jakoś pomóc.
-
Podobno widywano ją w różnych częściach, ale z artykułu wnioskuję, że skoro aleja zasłużonych, to chyba wojskowy, obok kaplicy - ale mogę się mylić. Moja mama ją widziała chyba na komunalnym, siostra na wojskowym, więc mała się kręci - pewnie szuka jedzenia. Tak czy inaczej trzeba pomóc. Swoją drogą jak ona na ten grób trafiła...
-
Moja mama i siostra usiłowały ją "poderwać" jeszcze przed zaduszkami, ale ona ucieka, w ogóle nie ufa, na maksa zdziczała. Moje dziewczyny nie wiedziały wtedy, że siedzi tu już tak długo. Ja w tej chwili nie pomogę, bo siedzę w domu z zapaleniem oskrzeli, a w środę mam obronę magisterki, więc szczęścia po pachy. Jeśli panienka trafi do schroniska - jakie są jej szanse? Czy tam jej pomogą, czy raczej zniknie w boksach?
-
Wrzuciłam to w adopcje dla łódzkiego, może da się cos zrobić... Wiecie, ja mieszkam przy tym cmentarzu, ale mam dwa psy, a jeden nie toleruje obcych :/
-
[URL="http://wiadomosci.wp.pl/kat,9922,title,Pies-od-roku-pilnuje-grobu-swojego-pana,wid,11685875,wiadomosc_prasa.html"]Pies od roku pilnuje grobu swojego pana - Wiadomości - WP.PL[/URL] Czy ktoś może jej pomóc? Sytuacja na 15.11.09: ketunia - 20zł / mies, 300zł / jednorazaow (z bazarku) Glorien - 10zł / jednorazowo nika28 - 20zł / jednorazowo Sybel - 20 zł / miesięcznie Szukamy hoteliku lub DT. [URL="http://img195.imageshack.us/img195/5323/psina11.jpg"] [/URL]
-
Ja nie napuszczam wody, bo pies może się bać, kiedy sięga mu np. do brzucha czy połowy łap, dlatego myję pod bieżącą wodą. Jak go myję, skupiam się na masowaniu miejsc, które szczególnie lubi, czyli np. punktu nad ogonem. Jak juz jest spłukany, lekko wyciskam sierść, a następnie owijam ręcznikiem i niosę do dużego pokoju, gdzie czeka rozłożona stara poszewka od kołdry. Tu zaczyna się zabawa, czyli ganianie, szarpanie szmatek i tym podobne. Moja poprzednai suka sama dzięki temu właziła do wanny, a jak jej kumpel był myty, to ona sie na wszelki wypadek też wycierała :) Podczas mycia cały czas do niego mówię, uspokajam. Tak już nauczyłam kąpieli sześć psów. Wystarczy wyrobić rytuał, sprawić, że dobrze im się skojarzy. Czasem najpierw jest uciekanie dookoła stołu przed kapielą.
-
Moje na kolanach też są bardzo terytorialne - jak ktoś siada obok, zajmują terytorium jego kolan i siedzą pół na pól :] I niezwykle dziko i agresywnie liżą.
-
Mój zjadł piankę do uszczelniania okien (prawdopodobnie). Nie wiemy do końca, pies się miesiąc męczył, w końcu umarł. Miał robione USG, RTG - jak się potem okazało, pianki na tym nie widać, bo przechodzą przez nia promienie. Badania krwi w normie, miał mieć otwieraną jamę brzuszną, żeby zobaczyć, czemu tak koszmarnie cierpi, ale akurat tamtego dnia umarł o świcie. Najgorsze, że przez całe wymienianie okien byłam przy nim, miałam go na smyczy i nie wiem, jak i kiedy mógł to zrobić. Miał tylko 5 lat i był najsłodszym dalmatyńczykiem, jakiego spotkałam. Do tego był akurat do mnie szczególnie przywiązany i u mnie szukał ratunku, a ja jeździłam do weta, usiłowałam go ratować, ale nie dalo rady. 9 listopada będą pełne 3 lata od tamtego koszmarnego dnia.
-
Wiem, jak to jest oddać psa i ryczeć, a jak nie oddać, bo się nie chciało, nie umiało, więc DS nie pasował, chocby był idealny. W szczytowym momencie miałam trzy psy. Gdybym była na miejscu kandydatów na psa, szlag na miejscu by mnie trafił, ale pewnie natychmiast bym ruszyła szukac innego psa zamiast stwierdzić, że zostałam tak zraniona, że musze ochłonąć i pomyśleć. Rozumiem Pati, choć rozumiem też Capricę i Jej Partnera. Niefajna sytuacja, nieco toksyczna, budząca niesmak, wstyd i niechęć, ale trzeba ochłonąć i działać dalej. [B]Caprico[/B], nie zastanawiajcie się długo, tylko ruszcie na poszukiwania. Mokry nosek na policzku o 5 rano potrafi szybko zagłuszyć żal i irytację. Na utrate psa w taki czy inny sposób najlepiej robi inny pies. Naprawdę. [B]Pati[/B], wiem, że było trudno, decyzje nalezy podejmować mimo wszystko tak, by nikt nie ucierpiał (wiem, łatwo powiedzieć, sama tego nie potrafię w 100%) lub minimalizować "straty w ludziach". Tak czy inaczej gratuluję Zumi ;)