Jump to content
Dogomania

Ewa Marta

Members
  • Posts

    29268
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    31

Everything posted by Ewa Marta

  1. [quote name='irenaka']Ewo!...Myślisz, że chcę Ciebie pozbawiać prawa do decyzji o Kairku? Absolutnie nie, Ty jeździsz do DT. Wiesz wszystko na temat tego psa. Tylko ja Ewuniu muszę mieć kogoś z doświadczeniem, kto przejmie formalnie nad nim opiekę. Możecie z Iwonką przecież wspólnie pracować. Dobrze wiesz, że uczucia ludzi się dla mnie bardzo liczą. Ty znasz Kairka a ja psy w Niepołomicach.[/quote] Zróbmy tak... nie będe już nic pisać, bo albo piszę po chińsku albo nie umiem przekazać tego, co chcę, a nie lubię się kłócić. Nikt nie może mnie pozbawić praw do decydowania o Kairku, bo ich zwyczajnie nie posiadam, przynajmniej nie jednoosobowo. Jestem z tym psem związana emocjonalnie i jak będzie trudna sytuacja finansowa, to od ust sobie odejmę, a do jego utrzymania się dorzucę. Niestety nie wiem wszystkiego na temat Kajusia i z całą pewnością nie uważam, że miałabym prawo decydować o jego przyszłości. W tej kwestii ufam bezgranicznie DT, w którym przebywa, bo oni są z nim 24 godziny na dobę. ja jestem od święta w niektóre soboty. Nie mam nic przeciwko kolejnej formalnej opiekunce Kairka, bo im więcej osób się o niego, czy inne psy troszczy, tym większa szansa, że jakoś uda się go utrzymać. Nie zajmuję się nim formalnie, ale zamieszkał w moim sercu i czuję się moralnie odpowiedzialna za to, żeby był szczęśliwy. Tak jak Sonia, o której nie decyduję w najmniejszym stopniu, ale zawożę jej to, co Kajusiowi i staram się pozyskać jej zaufanie, choć narazie przegrywam... I byłabym szczęśliwa, gdyby ten dzikusek pozwolił mi kiedyś się pogłaskać.
  2. [quote name='irenaka']Moje stanowisko w sprawie Filipa ( i nie tylko) ma Ewa Marta również na piśmie, wysłałam w tej sprawie mail. [/quote] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Miałam milczeć, ale wywołana do odpowiedzi chciałam napisać kilka słów wyjaśnienia.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Owszem, mam maila od Ireny w sprawie jej zdania na temat adopcji Filipa. Nie była zadowolona, miała inną wizję domu dla każdego psa z Krzyczek. W zasadzie tylko dla Amora nie wykluczała docelowo kojca (rozumiem, że on najmniej nadaje się do mieszkania w domu). Nie rozumiem jednak, co mail ma wspólnego z długą rozmową telefoniczną, w której jasno i wyraźnie dowiedziałam się, że Irena nie widzi sensu robienia z ludzi wariatów i jechania na kolejną wizytę przedadopcyjną, zwłaszcza, że oni już na Filipka czekają i kupili dla niego posłanie i inne rzeczy. Powiedziała, że rozmawiała z Martą przez telefon i ustaliła, że mogą psa adoptować, a ona pojedzie na wizytę podopcyjną i gdyby coś było bardzo nie tak, Filipek wróci do hotelu. Pisałam o tym na wątku wcześniej. I teraz nie wiem już, kto z kogo robi wariata, bo dla mnie, to jest pozwolenie na adoptowanie Filipka. Mówiła, że hotel ma wzory umów i żeby pamiętać o umieszczeniu punktu, że psa można odebrać w razie czego. Kilkakrotnie w tej rozmowie zaznaczałam, że nikt nie chce zrobić nic bez jej zgody i kilkakrotnie słyszałam, że pies ma iść do nowego domu, a ona potem sprawdzi wszystko. Oczywiście nie była zachwycona, była rozżalona, że wszystko stało się za jej plecami, mówiła o odejściu z wątku. Prosiłam ją bardzo, żeby tego nie robiła, że jest potrzebna itp. [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Teraz czytam posty i załamują mnie mocno. Rozumiem, że można mieć inne zdanie i można to napisać tutaj grzecznie. Wydaje mi się, że Neigh właśnie to zrobiła. Jest osobą bezpośrednią, więc nie owijała nic w piękne słówka, tylko jasno napisała, co i jak. Nie widzę nic niegrzecznego, czy pozbawionego klasy w jej wpisach. I boli mnie, że nagle osoba, która w przeciwieństwie do mnie i wielu innych osób, własnymi rękami wyciągała te psy z piekła i która w domu ma bardzo chorego i kompletnie nieadopcyjnego Krzyczkowiaka, dostaje po głowie za to, że ma swoje zdanie. Zwłaszcza, że w przypadku domku dla Filipa, zgadzam się z nią całkowicie i uważam, że dobrze się stało, że chłopak ma swój dom. W kwestii wycofania Filipa też mam swoje zdanie, uważam, że trzeba mu dać czas na przyzwyczajenie się. [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Można krzyczeć, mieć pretensje do kogoś, forsować swoje zdanie, ale tylko wtedy, kiedy samemu jest się nieomylnym. Ja nie jestem, czasami źle oceniam ludzi, ale chyba nie tylko ja, prawda? Tobie Irenko również zdarzyły się nietrafione adopcje i nikt Ci z tego powodu nie robił przykrości, tylko stałyśmy za Tobą murem. Dla mnie oczywiste było, że chcesz dla psów jak najlepiej i trzeba Cię wspierać. [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Teraz zaczynam zastanawiać się, czy takie bezkrytyczne patrzenie nie jest błędem. Bo ja ze swojej strony chciałam podziękować Pani Bożenie i Paulinie za poszukiwania domu dla Krzyszkowiaków. Za to, że jeżdżą w tej chwili do Filipka z jedzeniem, które on lubi, że im się chce dalej dowiadywać się u niego dzieje. I dziękuję, że pani Bożena zabrała na piknik Amora. Brałabym pod uwagę jej opinie na temat psów, bo jest z nimi codziennie i zna je najlepiej. Odwiedzam czasami Kaira i Sonię. Z Sonią [/SIZE][/FONT][FONT=Times New Roman][SIZE=3]nie mam szans na bliski kontakt, ale z Kairem owszem, pozwala na pieszczoty, przychodzi po smakołyki… Nie odważyłabym się jednak powiedzieć, że znam go dobrze i wiem, co jest dla niego dobre. Gdybym miała podejmować jakieś decyzje, zapytałabym jego tymczasowych opiekunów co o tym myślą… [/SIZE][/FONT] [quote name='irenaka']W związku z [COLOR=black][FONT=Verdana]rezygnacją[/FONT][/COLOR] Neigh z opieki na psami w Warszawie, bardzo bym Cię prosiła o przejęcie nad nimi opieki. A właściwie tylko jednym, Kairkiem w DT. Mam nadzieję, że [COLOR=black][FONT=Verdana]przyjmiesz[/FONT][/COLOR] moją nieśmiałą propozycję?[/quote] To chyba mnie przerasta.... Kiedy Neigh zrezygnowała z opieki nad psami w Warszawie, a konkretnie nad Kairkiem? Irenko, błagam, nie odwracaj teraz kota ogonem i nie wkładaj jej w usta tego, czego nie powiedziała, czy nie napisała:shake: Podobnie ja, nie przestanę odwiedzac Kaira, dowozić mu smakołyków i zabawek, bo nasze nieporozumienia nie wpływają na mój stosunek do niego! Chcesz, żeby Mysza w Twoim imieniu opiekowała się Kairem, to super. Dla niego to tylko lepiej, jeśli więcej osób nim się interesuje, ale nie rób z Neigh bezdusznego potwora:shake:
  3. Może ją boli, kiedy próbuje się napiąć, więc odruchowo wstrzymuje... Kiedyś weterynarz powiedział mi, że najgroźniejsze jest, kiedy nie ma siusiu. Na szczęście, choć rzadko Miśka robi siusiu. A kupa kazał mi się nie przejmowąć, bo wcześniej, czy później wyjdzie...
  4. Najeździłam się tylko troszkę i chętnie woziłabym ją dalej, tylko czassowo nie jestem w stanie się wyrobić. Koneicznie daj znać, kiedy będzie zdjęcie szwów, coś wymyślimy;)
  5. [quote name='Weronia']Na pocieszenie - Rudzik czuje się bardzo dobrze, szaleje na spacerach.. Postaram się o nowe foty w najbliższym czasie.[/quote] A gdzie on w tej chwili jest? czy poza stwierdzeniem, że czuje sie dobrze, można dowiedziec się czegoś jeszcze? Czy ma robione ogłoszenia, czy jest zdrowy, czy ktoś o niego pyta? No i wspaniale byłoby zobaczyć jego fotki....
  6. Bardzo ciekawe, co się wydarzyło, że Miśka wylądowala na ulicy....Może jakaś eksmisja albo inna tragedia. Bardzo cieszę się, że Miśka czuje się lepiej. Koniecznie dajcie znać co z tym domkiem, jeśłi cioś się wyjaśni. ja w nadchodzącym tygodniu nie dam rady ruszyć się nigdzie niestety...
  7. też dostałam tego smsa. Miśka miala ogromne szczęście, bo praktycznie w ciągu krótkiego czasu została zabrana do kliniki, zoperowana i dochodzi do siebie w najcudowniejszym DT, jaki można sobie wymarzyć:loveu: Tyle serca dostaje, że aż mi się mokro pod oczami robi. Olu! Dziękuję Tobie i Twoim Rodzicom. jesteście wspaniali!!!!!
  8. Normalnie szwy zdejmuje się po 1o dniach, ale może ze względu na rodzaj operacji, trzeba będzie poczekac ze dwa dni dłużej. Lulka zadzwoni pewnie do kliniki i zapyta. Ciesze się bardzo, że czopki Miśce pomagają. Jak dobrze, że mamie udało się dostac je bez recepty. Bo czopki sa na receptę, jak najbardziej. Pyralgina w tabl;etkach jest bez recepty. Cieszę się, że Miśka czuje się coraz lepiej i dobrze się z wami czuje:lol: Tak bardzo życzę jej dobrego i kochającego domku....
  9. No pięknie:loveu: Ale to było widać od razu na wejściu, że Twoja Mama pomoże przy Miśce. Podziękuj od nas jeszcze raz Olu!!! A jak Misieńka? Czopek pomógł, mniej boli?
  10. Biedny Misiaczek..... Szkoda, że nic mi lekarka nie powiedziała. Mówiła, że czuje się świetnie i że wszystko może robić, chodzić, spacerować itp... Przecież mogłam kupic po drodze Pyralginę:-( Mam nadzieję, że dzisiaj będzie już lepiej. Może warto dać jej jeden czopek na noc? Jak ją przestanie troszkę boleć, to pewnie i kurczaka trochę zje... Mogli dac w lecznicy jakiś lek przeciwbólwy choroba...
  11. To czuwanie nocne z ochroniartzami do mnie przemawia. Rzeczywiście mogła podsypiać w ciągu dnia, a nocą być z nimi. Z drugiej strony nowe miejsce sprzyja czuwaniu. Dobrze by było Olu, gdybyś nie dala jej za dużo spać wieczorem. Może wtedy zmęczy się i pośpi w nocy:roll: Fajnie, że patrzy na Ciebie i porozmiewacie się bez słów. To mądra i kontaktowa sunia;)
  12. Miejmy nadzieję, że druga nic będzie lepsza. No i że znajdziemy dom, który będzie dla niej już stałym miejscem. Takie przerzucanie jej w nowe miejsca też jej nie służy.
  13. A może ją bolało? Skoro popiskiwała...:-( Mam w razie czego tramal w czopkach, którt moja sunia dostała po kastracji. Lulka, może warto zadzwonić do kliniki i zapytać, czy w tym zastrzyku jest coś przeciwbólowego i czy dawać jej coś jeszcze. A może po prostu chciała nawiać, tak jak w klinice:-( No smutne to bardzo, że chcemy dla niej jak najlepiej, a ona nie do końca to akceptuje... Olu, może dzisiaj będzie lepiej...
  14. Na Ursynowie jestem ja, ona mieszka tymczasowo w Centrum. Ale masz dobry dojazd metrem i może dobrze by było, żebyś zobaczyła tatuaz na żywo, bo ja jednak ślepa jestem:shake: Dla mnie on jest robiony ciągłą linią Lulka pisze o kropach... I pewnie to są kropy, a ja bez okularów niestety widzę zupełnie co innego:oops:
  15. To prawda, czasami ludzie nie umieją szukać. Nie mają dostępu do internetu, miotają się wokół swojego domu i do głowy im nie przychodzi poza rozwieszeniem ogłoszeń szukać inaczej. Nie wiem, czy to prawda, ale podobno ktoś robił Miśce ogłoszenia, że się przybłąkała. Tak, czy inaczej, trzeba poszukać, może okazać się, że nadal ma dom, w którym ja chcą. Kora, dzięki wielkie za pomoc:lol:
  16. Nasza Miśka ma tatuaż 17A, anie jak odczytałam początkowo 7A. Czy jesteś w stanie podpowiedziec nam, jak dotrzeć do danych suni z Józefowa, która Miśka Ci przypomina? Może ona została wzięta przez kogoś ze schroniska i po prostu uciekła? Oczywiście ktoś mógł jej sie tez pozbyć, ale lepiej to sprawdzić. Ochroniarze powiedzieli, że pojawiła się u nich, jak zaczynało być ciepło, czyli na początku lata. Powiem tak... rozumiem, że od lata nie byla kąpana, ale nie jest jakoś tragocznie brudna. Niewyczesana - owszem, ale mam wrażenie, że nie jest to pies, krtóry bardzo długi czas był bezdomny. Jej reakcje na jazdę samochodem, ludzi, nawet windę wskazują, że nie jest to jej obce. Może byłaby szansa, żeby dotrzeć do kogoś, kto ją adoptował ze schroniska? Może ktoś na nią nadal czeka?
  17. Jestem i ja. Miśka w lecznicy siedziała w klatce, bo przegryzła wszystkie smycze i tylko w ten sposób nie udało jej się uciec. na nasz widok wyszła bardzo chętnie z klatki, pozwolila zdjąć sobie kołnierz, zamienić obroże i zapiąć smycz. Mój TZ zabrał ja od razu na spacer, a ja zostałam w klinice, żeby zabrać jedzenie przygtowane przez Lulkę i zastrzyki. Zaginęła gdzies kołderka, która jej zostawiłam pierwszego dnia, ale myślę, że Ola coś jej da do spania, a kołderka przyda się kolejnym bidom leczonym na Kosiarzy. Pani doktor powiedziala, żeby bardzo na nią uważać, bo usiłuje uciec cały czas. W samochodzie siedziala na moich kolanach, podstawiala łepek do głaskania i kładła pyszczek na moich kolanach. Ola wyszła po nas na dwór, więc razem wjechaliśy do niej do domu windą. Miśka od razu poszła zwiedzać mieszkanie, wcześniej obwąchała się z pieskiem - rezydentem i z kotkiem. Nie było żadnej wrogości. My przekazywaliśmy kołnierz, jedzenie i zastrzyki, a ona usiadła w przedpokoju koło drzwi i wyglądało na to, że zamierza wyjść:lol: Nie była zdenerwowana, ale na pewno oszołomiona wszystkim dookoła. Ola i jej Rodzice bardzo miło nas przyjęli. Widać, że będzie jej tam dobrze. Bardzo sympatyczni ludzie:loveu: Miśka jest smutna, ale dobrze się czuje. Może chodzić po schodach, jeść wszystko i podobno jak na taka operację, zachowuje się niespotykanie żywo. Zapomniałam z tego wszystkiego zapytać, keidy ma zdjęcie szwów, ale to chyba można załatwic telefonicznie. Piękna z niej sunia, a będzie jeszcze piękniejsza, jak po zdjęciu szwów będzie ją można wykąpać, bo niestety tam nie zostala wykąpana. Olu, pisz jak jej się żyje u Was. Ciekawe jak minie jej pierwsza noc...
  18. Dwa pierwsze egzaminy Miśka zdała:loveu: Koty jej nie przeszkadzają i nie jest agresywna przy jedzeniu!! Super sunieczka:loveu:
  19. [quote name='Lulka']wlasnie wrocilam od malej, jest juz bardzo bardzo zdrowa :p i gotowa do wyjscia :multi: Ewa Marta - zostawialm 2 pojemniki z jedzeniem, przypomnij doktor Monice, zeby Ci dala plus 2 zastrzyki betamox na wynos. No to jadę dzisiaj po Misieńkę!!! Super:loveu: Ruszymy po 19 z domu, w klinice będziemy ok. 19:30, zapakujemy Miśkę w naszą obrożę z mocną smyczą, potem krótki spacerek, żeby sobie siknęła i jedziemy do Oli. Mam nadzieję, że nie będzie korków i dotrzemy na miejsce o 20 - 20:30. Dam Ci Olu znac wcześniej, żebyś zdążyła zejść. Chyba wejdziemy z Toba na moment, bo trzeba będzie Miśce zdjąć obrożę, a tego nie podemuje sie na dworze, gdzie może śmignąć;) Lulka, moja kaska dotrze do Ciebie pewnie jutro, bo wysyłałam po południu i zobaczysz ile to w końcu jest;) Narazie zbieramy, zbieramy i zbieramy, bo musimy miec przynajmniej na miesiąc na hotelik jak już dojdzie do siebie i będzie ją można tam umieścić.
  20. ja zostawiłam jej Purinę na 2 dni i kiedy pojechałam następnego dnia, okazało się, że zjadła. Wprawdzie zostawila trochę w misce, ale moim zdaniem byla mocno przekarmiona poprzednniego dnia. W każdym razie nie wybrzydzała i zjadła karmę z jagnięciną i ryżem.
  21. Ja też już swoje wpłaciłam. Policzyłam, że po sterylce Miśka czekałaby na zdjęcie szwów 10 dni, a ponieważ zobowiązałam się do pokrycia kosztów jej pobytu w klinice do chwili zdjęcia szwów jeszcze zanim Ola zgodziła się wziąć ją do siebie na ten czas, w związku z tym dorzucam kwotę równą temu, co obiecałam;) Pamiętajcie jednak kochani, że operacja to nie koniec. Miśkę czeka leczenie, wizyty u lekarza i koniecznie musimy znaleźć jej Dt lub domowy hotelik, w którym będzie mogła spokojnie sobie żyć. Tak więc zbiórka nie jest zakończona, potrzebna jest każda złotówka....
  22. [quote name='Neigh']W tak postawionej sytuacji. Sonia - jest psem niepołomickim czyli Twoim Kair - jest nasz, wiec o niego zadbamy Burka - dam jej namiar na hotel i zrobię ile będe mogła.[/quote] O Kaira zadbamy, ale mam nadzieję, że przynajmniej dotychczas zbierane pieniądze, jak również 1% podatku, który ma zostać rozliczony do końca roku, zostanie podzielony równo na pozostałe w hotelach i DT psy? W końcu wszyscy szukaliśmy ludzi, którzy zasilą wspólne konto krzyczkowiaków. Robione były bazarki, same wpłacałyśmy pieniądze. Rozumiem, że dzielone są w tej chwili raz na zawsze kompetencje dotyczące decyzji w sprawie postępowania i adopcji psów, a nie zabierane zabawki i zapominanie o innych? Jestem w szoku, bo wydawało mi się, że nic nas nie może poróżnić:shake:
  23. [quote name='gusia0106']Ja byłam nośnikiem informacji ;) Po rozmowie z Irenką, przekazałam Neigh informację, że w takiej sytuacji niech Filip jedzie, że Irenka nie będzie jechać na drugą przedadopcyjną bo to bez sensu, i że pojedzie na poadopcyjną. Ale to miał być tylko raz - bo wyszło jak wyszło. Ewentualne przyszłe i przed i poadopcyjne miała już robić Irenka. Pisałam przecież to od razu po tym jak Filip pojechał do domu. Hotel się zaangażował i chwała mu za to, ale nie on wydaje decyzję czy na przedadopcyjną jechać i czy pies do domu wydany będzie.[/quote] Mogę się tylko podpisać pod postem Gusi, bo również byłam nośnikiem informacji, a nie decydentem, a dokładniej nie jedynym decydentem. Uważam, że każdy dom należy sprawdzić przed odrzuceniem, zwłaszcza w sytuacji kiedy tak długo psy nie mogą znaleźć domów, a jak już dom się znajduje, to potem z różnych powodów psy wracają z powrotem do hotelu. Nie obwiniam nikogo za to, wskazuję tylko, że każdy z nas ma prawo się pomylić i źle ocenić potencjalny domek. Rozmawiałam z Irenką na temat Filipka przez telefon. To prawda, nie była zadowolona z tego, że hotel pojechał na wizytę przedadopcyjną. Jednak w zaistniałej sytuacji podjęła decyzję, że nie pojedzie na kolejną wizytę, o której dom był uprzedzony i wiadomo było, że ostateczna decyzja należy do Irenki. Irenka uznała, że skoro Marta kupiła juz rzeczy dla Filipka i jest nastawiona na zabranie go, niech hotel podpisze umowę, a ona pojedzie na wiztyę poadopcyjną i w przypadku jakiś problemów, zabierze psa z powrotem, co jest zgodne z podpisaną umową. Czy to nie jest wyrażeniem zgody na pojechanie psa do domu? Może ja czegoś nie rozumiem, ale taką informację przekazałam Neigh, która chcąc nie chcąc została pośrednikiem między Panią Bożeną z hotelu, a Irenką. Sądzę, że to bardzo niekomfortowa sytuacja, kiedy z jednej strony ma rozmawiać na temat psów, a z drugiej nie wolno jej podjąć żadnej decyzji.... I dodam jeszcze, że popieram decyzję Neigh co do sprawdzenie domu i w rezultacie adoptowania Filipka, bo choć jest w tej chwili wycofany, to ma szanse na powrót do normalności. Nie znam Filipka, ale poznalam Sonieczkę, która była ogłaszana w wielu miejscach jako adopcyjna, a moim zdaniem absolutnie nie nadaje się do adopcji. To pies tak potwornie wycofany, dopiero teraz otwiera się w nowym DT. Być może Filipkowi też trzeba dać trochę czasu na oswojenie się z nowym miejscem. Dla mnie najważniejsze jest, że Marta chce walczyć o Filipka, uczyć go zaufania do siebie i myśłę, że jej sie to uda. Ze swojej strony moge obiecać jedno.... nie wtrącę się już nawet jednym słowem w kwestie adopcji psów w Niepołomicach. Czuję się moralnie odpowiedzialna za Kaira, którego znam i odwiedzam czasami i w kwestii jego przyszłości chciałabym miec coś do powiedzenia. I to wszystko.
  24. Mnie pasuje. Moglibyśmy podjechać po sunię pewnie po 19 i zawieźć ją do Oli. Komu mogę przekazać na bazarki czapeczki na zimę? Mam ich 10, kilka dla dorosłej kobiety, kilka dziecięcych. Są bardzo ładne, dostałam je, żeby zrobić z nimi cos pożytecznego. Bazarek na Miśkę byłby chyba najlepszy...
  25. Tyle schodków jakoś damy radę. Zostań w domu, nie jedź nigdzie. Ma być zimno i nieprzyjemnie, dlatego wyproszę TZ, żeby pomógł. Jeśli będziesz w domu, dam znać, jak będziemy podjeżdżać i najwyżej wyjdziesz na dół, żeby powitac Miśkę na zewnątrz:lol: No chyba, że będzie ją można zawieźć do 15, wtedy spotkamy się innym razem.
×
×
  • Create New...