Jump to content
Dogomania

Ewa Marta

Members
  • Posts

    29133
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    30

Everything posted by Ewa Marta

  1. Ta ostatnia wersja brzmi najlepiej, najbardziej wiarygodnie i bez zbędnego straszenia. Zawsze można napisać, że ogłoszenie powstało z troski o dziecko i każdy może prosić o kontakt kogoś, kto wie cokolwiek na ten temat. Straszny macie kawał do przejechania:-( Czy jest ktoś, kto zajmie się Waszymi psami w tym czasie? ja mam w tej kwestii totalnego bzika, bo moje najdłużej zostają same na 4 godziny. To oczywiście przesada, ale zrobienie 500 km potrwa kilkanaście godzin, jak nie więcej... Uważam, że powinniśmy zrzucić się na benzynę, co Wy na to?
  2. [quote name='gallegro']Miałem na myśli kontakt tuż przed wizytą, tak aby nie mogli się w międzyczasie z nikim skontaktować. Poza tym, trzeba wybrać taki moment, żeby nie było pana. Z panią jesteśmy już "zaprzyjaźnieni" ;-). Przed wejściem na posesję, poobserwujemy obejście lornetką.[/QUOTE] Fiu fiu;-) Poznałam niezłych tajnych agentów jak widzę:-) No, ale tak poważnie mówiąc, uważajcie bardzo proszę na siebie!
  3. Pumka, przecież ich znasz, byłaś tam:-) Jak człowiek przechodzi obok i tylko mówi dzień dobry, to niewiele można powiedzieć. Ale jak przyjrzeć się temu bliżej, to naprawdę w niektórych domach psy nie mają tyle miłości. A Gosia w lecznicy, kiedy czekałyśmy na przygotowanie leków na wynos i na rachunek, ukradkiem całowała maleńką po główce i pyszczku. Kurcze, uwielbiam tak się na początku mylić!
  4. Nie jestem pewna, czy nie lepiej brać ich z zaskoczenia. Z pozycji siły kogoś kto przyjeżdża i natychmiast zabiera psy. Po telefonie mogą chcieć drążyć temat i gdzieś dzwonić albo lecieć do sołtysa, czy sąsiada, żeby pytać o to, czy coś wiedzą...
  5. Mamusia już po sterylizacji:-) Nie wyobrażacie sobie jak sie ucieszyła, kiedy wysadziłam ją z samochodu:-) Pobiegła sie witać z opiekunem, była naprawdę przeszczęśliwa, a potem ogonek cały czas chodzil:-) [IMG]http://img716.imageshack.us/img716/4011/001awr.jpg[/IMG] Miala jeszcze jedną niespodziankę. Spotkanie ze swoim synkiem, tym z łańcucha. Facet trochę sobie wziął do serca moje prośby i psiak rzeczywiście na noc jest zabierany do domu. Do tego czasami wychodzi z nim na smyczy na spacer. A ostatnio miał leczone maścią kupioną w aptece zapalenie ucha. A synek jest już tak duży, jak mama, zobaczcie;-) [IMG]http://img37.imageshack.us/img37/6483/002vrz.jpg[/IMG] Mała mamusia dostała dzisiaj jeszcze inną wielką niespodziankę:-) Kochana Ciocia Ellig zamówiła dla niej na mój adres przepiękne posłanko, obróżki dla wszystkich psiaków, superanckie miski, 10 wielkich puszek z karmą i fajne kosteczki do ogryzania:-) Eluś, zaskoczyłaś mnie totalnie:loveu: Pięknie Ci dziękuję w imieniu Pchełki - Perełki i jej towarzyszy. Posłanko jest super! Ludzie mnie wzruszyli dzisiaj kilka razy. A najbardziej, kiedy o godz. 14:57 zadzwonili, że stoją już na górze skarpy i czekają na małą. Ja miałam dopiero jechać po nią do kliniki z moim TZ-em, o czym mówiłam im wcześniej. Powiedziałam jednak, że skoro wyszli na górę, to podjadę po Gosię i pojedziemy po sunieczkę razem. Podjechałam, ona wsiadła a jej partner został. Powiedziałam, żeby wracał na dół, bo to potrwa pewnie z godzinę. I wiecie co? Został:-) Czekał prawie godzinę rzeczywiście i jak skręcałam w uliczkę, od razu nas zobaczył i lecial do samochodu;-) A malutka, jak go zobaczyła, to wpadła w taką radość, tak bardzo chciala go całować, wdrapać się na ręce, że musiałam interweniować, żeby sobie nic nie zrobiła:-) Jak oni się cieszyli, że mają ją z powrotem:loveu: Przyrzekli, że będą o nią dbać. My jutro idziemy do nich zrobić maleńkiej zastrzyki, zobaczymy jak sobie radzą. Gosia przyznała mi się już na końcu, że jak o 10 powiedziałam jej, że mała zostaje na kroplówce i że przywiozę ją później, to nogi jej się trzęsły, że może jej nie dostanie z powrotem. Nie będę jej stamtąd zabierać. Żyją biednie, w nieogrzanym kontenerze, ale przykrywają się wszystkim , co mają, a maleńką zabierają pod kołdrę. Ona ich kocha... Odrobaczę towarzystwo po zdjęciu szwów, potem wezmę się za szczepienie i będę im pomagać z karmą. Ale powinni zostać razem:-)
  6. [quote name='juliaikamil']dobre wieści :) a tak swoją drogę pomyślałam, że może jakoś pomóc tym ludziom, jakieś paczki z jedzeniem itp? Ewa Marta jak myślisz?[/QUOTE] Myślałam o tym i ja. Ale mój Jacek mówi, że ja mam zwyczaj "zagłaskiwania ludzi" i zbytniego pomagania czasami, a to nie jest dobre dla nich. Zaniosłam im torbę jedzenia przy okazji zabierania szczeniaczków. Dwukrotnie już dostali karmę dla psów, dzisiaj przekażę im kolejne 15 kg. Przywożę im czasem worki z pustymi puszkami na sprzedaż w skupie, bo w naszej firmie mamy na nie specjalne kontenerki i kolega pakuje mi je w worki. Dzisiaj zawiozłam kilkadziesiąt kg książek, które sprzedadzą. Oni zbierają jedzenie w śmietnikach, twierdzą, że na Ursynowie można znaleźć w nich pomrożone wędliny, mięsa i że zawsze dzielą się tym z psami. Nie wyciągają rękli po pomoc, ale za wszystko, co dostają są bardzo wdzięczni. Myślę jednak, że należy podawać wędkę, a nie kompletne gotowce. Czyli ja im makulaturę, a oni muszą ją zawieźć do skupu i sprzedać. Jedzenie fajnie byłoby przygotować przed świętami, ale nie przyzwyczajać ich, że wszystko nagle zaczyna im skapywać. Są zdrowi i codziennie maszerują nocami po mieście i zbierają to, co im sie przyda. Tak zarabiają na przeżycie. Samo wsparcie dla psów to już ogromna ulga. Mam zamiar odrobaczyć je wszystkie i poszczepić ale muszę złapać oddech finansowy, bo narazie za dużo było psich wydatków i w tym miesiącu będzie mi ciężko na to znaleźć fundusze. Nie mogę na nie zbierać na forum, bo psy mają właścicieli. Myślę też o zapytaniu o ciuchy, może jakieś ciepłe by im się przydały. Mam sporo ubrań, które nie poszły na psich bazarkach, na pewno coś znajdę, przynajmniej dla babeczki.
  7. Miałam okazję poznać Becię niedawno. Widziałam ją dwa razy. To kochana, pogodna i ufna sunieczka. Widać, że jest bardzo szczęśliwa w swoim domku. Nie wiedziałam nawet, że tak krótko jest w swoim DS:-) Nausicaa zgodziła się przyjąć na DT 10-tygodniową sunię, którą udało nam się szybko wyadoptować i teraz mieszka tam jej braciszek. Becia go zaakceptowała:-) To naprawdę kochana sunieczka i zupełnie nie widać po niej tych choróbsk. Trafiła do najlepszego dla niej domku!
  8. [quote name='Nutusia']No właśnie - DT sam się znalazł, a Ciotka Ewa Marta dostaje naganę z wpisem do akt!:mad::razz: Dzwoniła do mnie w sprawie Pepsi i Coli, ale ja szczeniąt wziąć nie mogę, bo nie ma nas w domu ok. 10 godzin dziennie:shake: A teraz, o tej suni i sytuacji podbramkowej nie wspomniała ani słowem!!!!! A w dodatku wiedziała, że moja obecna tymczasowiczka do domku jedzie...:eviltong: Dobrze, że się sama przez przypadek doczytałam;)[/QUOTE] Biję się w pierś, ale po pierwsze zrozumiałam z naszej wcześniejszej rozmowy, że nie bierzesz w ogóle szczeniaków, a ta sunia jest młodziutka, więc szukałam gdzie indziej. Po drugie kochana moja wrzucałam wątek i prośbę o pomoc na różne wątki w nadziei, że dobra dusza się odezwie, więc nie wpisuj już tej nagany, bo jakoś starałam się poinformować;-), a po trzecie Nutusiu, to ja już się totalnie gubię w Twoich tymczasach. Wiedziałam, że Bajka znalazła dom, ale bij, krzycz nie kojarzyłam kto jeszcze poza Twoimi trzema psiurami u Was jest. Za dużo mam ostatnio biegania koło tych moich czworonogów i zapomniałam. Najważniejsze jednak, że weszłaś, a ja ręczę za Ciebie głową, rękami, nogami i wszystki innym. Bo choć nie ma Was w domu 10 godzin, to po powrocie dajecie psiakom tyle miłości, że ta sunia w życiu nie zaznała tyle, ile dostanie w ciągu pierwszych choćby dni:-) Bardzo bym chciala, żeby wszystko się udało i żeby mala zostala zaakceptowana przez stadko, a zwłaszcza przez Lesia.
  9. Pojechałam rano po mamusię do kliniki, ale okazało się, że własnie dają jej kroplówkę. Wszystko jest w porządku, ale ze względu na to, że wraca do zimnego kontenera, Pani doktor chce ją jak najbardziej wzmocnić. Odbieram ją po godzinie 15. Maleńka była na spacerze i załatwila się już. Podobno jest spokojna i nie stresuje się już tak jak wczoraj. Nie wchodziłam więc do niej, żeby niepotrzebnie nie robić zamieszania. Przygotowałam jej już czyściutką kołderkę z poszewką do zmiany i podkłady. A jej ludzie słysząc wczoraj ode mnie, że absolutnie konieczne jest utrzymanie czystości wysprzątali wczoraj kontener i przygotowali małej w kartonie po bananach posłanko. Oddali jej swój koc i ręcznik i to mnie przyznam szczerze bardzo wzruszyło... Dołożą do tego czystą kołderkę i będze super! Zawiozłam im rano pół samochodu starych książek. Jak oni do mnie po nie lecieli z dołu pchając wózek. A jak zobaczyli, że to książki, zaczęli jeden przez drugiego wołać, że oni je przebiorą, bo część na pewno da się sprzedać na bazarku:-) Od razu zapakowali wszystko w dwa wielkie wózki i pojechali dalej szczęśliwi:-)
  10. Hm... inga.mm, nie wiem, czy to dobry pomysł, żeby nagłaśniać sprawę nagrody i podawać wątek do szerszej wiadomości. Jeśłi Gallegro myśłi o zablokowaniu dostępu do wątku, to raczej nie powinno się o nim głośno pisać. To oczywiście moje zdanie, wypowiedzieć powinni się Gallegro i Ania.
  11. To prawda... nie widziałam ich, nie dotykałam, ale bardzo mi ciężko z myśłą, jak bardzo cierpiały-( mam nadzieję, że osoby deklraujące wpłaty mimo ich odejścia wpłacą deklarowane kwoty. Bo życie jest niestety bardzo brutalne i rozliczyć się z kliniką trzeba:-(
  12. [quote name='gallegro']@Ewa Marta, Ty chyba przeoczyłaś akapit, mówiący o tym, że dobrym duchem całego przedsięwzięcia jest Ania, która nigdy nie dopuszcza opcji, że można wrócić bez psiaka. Woleli byśmy jednak uniknąć rozlewu krwi ;-)[/QUOTE] Najwidoczniej przeoczyłam:-) Czyli mogę spać spokojnie;-)
  13. [quote name='gallegro']Mam dobrą wiadomość. Niezastąpiona i nieoceniona ciotka Ewa Marta, rzutem na taśmę znalazła wspaniały DT dla suni.[/QUOTE] No nie, domek znalazł się sam:-) Ja tylko daję głowę za to, że to DT z najwyższej półki, gdzie zwierzaki sa kochane, rozpuszczane i odzyskują chęć do życia:-) Bardzo mocno trzymam kciuki, żeby udało się zabrac oba psy!!!
  14. [quote name='pumka1990']Czy mogę nieśmiało zaprosić na bazarek, z którego ewentualne pieniążki zostaną przeznaczone na kastrację Lutka - psiaka błąkającego się pomiędzy tramwajami oraz na jedzenie dla schroniska? :) [url]http://www.dogomania.pl/threads/217156-Ksi%C4%85%C5%BCki-kosmetyki-na-op%C5%82acenie-kastracji-dla-Lutka-i-na-schronisko.-Do-10.11.2011?p=17929083[/url][/QUOTE] Możesz zapraszać zupełnie śmiało:-)
  15. To taka kochana sunia, że nie sposób jej nie tulić. Wybaczam jej nawet, że łapie z głodu szczury, choć nie przemogę się chyba i nie dam jej buziaka;-) Sterylka w porządku, dzisiaj nocuje w szpitaliku:-) A gdzie przyjmuje dr Ada?
  16. [quote name='gusia0106']Ewa, widzę Cię od dwóch dni jak skręcasz na SGGW. Dzisiaj Jacek skręcał a Ty jechałaś z tyłu z jakimś obcym psem na kolanach ;) Kto to? ;) To sunia - mama moich małych szczeniorków, które zabrałam bezdomnym:-) Wczoraj była na badaniach, a dzisiaj pojechała na sterylkę;-) A ja Cię nie widziałam, bo byłam malutką zajęta.... tu jest wątek maluszków: http://www.dogomania.pl/threads/215764-Karo-DS-ale-jej-10-tygodniowy-brat-wraca-z-adopcji-i-szuka-domu
  17. [quote name='nausicaa']no to znaczy na kanapę, do łóżka trzeba go podsadzać, ale ewidentnie czuje się tam, jak w domu, w pieleszach:P ta dziewczyna, o której mi mówiłaś, chyba też na miau się obraziła, bo już jej nie ma jako użytkownik:P na razie kot siedzi w transporterze Beci, mamy jeszcze klatkę 80, taką króliczą, ale kto to widział kota w klatce, szkoda go...jak wrócę do domu, to mu cykne fotki i ogłoszenie na portalach wstawię.może szybko zejdzie. a jakaś lecznica znajoma by go nie chciała przygarnąć?[/QUOTE] Nie jestem pewna, czy nie przyjmują kociaków na Kosiarzy 37. To jest chyba villavet.
  18. [quote name='nausicaa']Syriusz wreszcie zachowuje się jak pełnowartościowy szczeniak- bawi się, biega za piłką, szarpie zabawki. szczury nadal obszczekuje i są dla niego genialnym zajęciem, bo uwielbia pbserwować, co wyrabiają godzinami:D i uwielbia leżeć z nami na łóżku (sam się doprasza, żeby go podsadzić). i jeszcze kolejna moja prośba- dziś jadąc do pracy w pociągu jechał kot, jakiś facet dostał szału i chciał go wywalić, więc go wzięłam ze sobą. do pracy, bo nie miałam wyboru. mój TŻ go zabrał do domu, ale nie ma fizycznej mozliwości, żeby u nas był- kot zje szczury i myszy, a psy- kota. mogę zapłacić za weta i co będzie trzeba, ale może ktoś mógłby dać temu kotu dt?nie wyrzucę go na bruk ani do schroniska przecież, a u mnie może tylko w klatce siedzieć. młody (ok 5mc) samczyk, mega oswojony- jechał ze mną w metrze 20min i mruczał:) pomóżcie proszę, może ktoś chce kociaka, jakby to był pies, to dałabym mu dt, ale nie kot...jakby coś, to temta tutaj: [URL]http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=13&t=135190[/URL][/QUOTE] Masz babo placek:-( Nie mam pojęcia, gdzie kociaka umieścić:-( Popytam, ale naprawdę nie mam pojęcia:-( A może doraźnie umieścić go w transporterze Beci? Tak będzie bezpieczniej dla szczurów i myszy, co? Cieszę się, że Sysriusz doszedl do siebie. Musiało być mu tam naprawdą źle, bo podczas pierwszego u mnie pobytu, to on był większym niż Karo rozrabiakiem i inicjowal różne zabawy. Super, że ma u Was tak dobrze. Do łóżka wchodzi... fiu fiu:-)
  19. Zapomniałam napisać, że dziś rano mamusia maluchów pojechała na sterylkę:-) Wczorajsze badania wyszły dobrze, w związku z tym dzisiaj rano zawiozłam malutką (8 kg) sunieczkę na sterylizację. Odbieram ją jutro przed południem. Kupiłam jej już podkłady, wyprałam jedną z kołderek moich psiaków i mam nadzieję, że uda im się utrzymać maleńką w czystości. Ci ludzie bardzo się o nią troszczą. Znowu dzisiaj odprowadzili ją wszyscy na górę i wsadzili do samochodu. Perełka bardzo się bała. Dobrze, że pojechal ze mną TZ, bo on prowadził, a ja tuliłam ją i głaskałam. na szczęście nie czekaliśmy długo i prawie od razu maleństwo dostało pierwszy zastrzyk usypiający. Po kilku minutach zaniosłam ją pod drzwi bloku operacyjnego i oddałam w ręce lekarza. Gdyby była ze mną mocniej związana, zabrałabym ją do domu na noc. Niestety ona przestaje się bać tylko przy nich, a oddanie jej w pierwszej dobie po sterylce jest zbyt ryzykowne. Mamy dostać dla niej zastrzyki przeciwbólowe i antybiotyk i będziemy codziennie z moim TZ-em robiącym zastrzyki schodzić do nich i robić je małej. Gdyby mniej się bała, może zostałaby u mnie do niedzieli. Myślę caly czas nad takim rozwiązaniem. Zobaczę jutro jak się będzie czuła, może wejdę z nią do domu i zobaczę reakcję. najważniejsze jednak, że już więcej nie będzie problemu z kolejnym miotem. Jakby udało się wysterylizować tę drugą, większą sunię, byłabym szczęśliwa. Narazie jednak trzeba zakończyć sprawę Perełki. Dzisiaj dałam Gosi - tej bezdomnej - kilka zabawek dla psiaczka z łańcucha. Poprosiłam ją, żeby mu je zaniosła od siebie, żeby nic nie mówiła, że to ja dałam. jak wracałam później ze spaceru z moimi psami, widziałam, że leżą w budzie u maluszka. Narazie choć tyle mogę zrobić, ale nie tracę nadziei na optymistyczne zakończenie i tej sprawy...
  20. Podrzucam i z nadzieją wypatruję DT...
  21. Jest przepiękny! Taki w typie Goździka u Ronji:-) Oby szybko znalazł domek:-)
  22. [quote name='Nutusia']Ludzie bywają dziwni - to fakt. Ale bez względu na sytuację, lepiej się nie kierować tylko emocjami... Czy mogłabym Państwa zaprosić do zajrzenia na wątek kolejnego psiaka uratowanego cudem przez naszych kochanych Doktorów?... [url]http://www.dogomania.pl/threads/217128-SZEW-poka%C5%BCmy-mu-co-to-znaczy-w%C5%82asny-dom...?p=17926842#post17926842[/url][/QUOTE] Jasne, że możesz, ja już pędzę Nutusiu;-)
  23. [quote name='mysza 1']i uwaga 717,81- 11 (prowiza od przelewu zagranicznego) = 706,81 od Leili52:multi::loveu: Bardzo dziękuję :loveu::loveu::loveu:[/QUOTE] No to się nazywa Mama chrzestna:loveu: Jestem w szoku, ale bardzo, bardzo pozytywnym:loveu: Leila52, nie chcesz zostać Mamą chrzestną jeszcze jakiegoś słodziaka;)
  24. Pan się nie odezwał, ale nie rozpaczam z tego powodu:-) Zawsze przygarniał jakieś bidy, obecnie ma jednego dużego psa, który mieszka w kojcu, ale niczego mu tam podobno nie brakuje. W domu jest mu za gorąco. Jest podobno bardzo łagodny. A maluszek miałby być psem domowym. Dom jest 50 km od W-wy. W domu zawsze ktoś jest. Obawiałam się jednak tego dużego psa, który mógłby być zazdrosny o malca, który zamieszka w domu.
×
×
  • Create New...