Jump to content
Dogomania

Ewa Marta

Members
  • Posts

    29133
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    30

Everything posted by Ewa Marta

  1. [quote name='mysza 1']Dziękuję, wizyta u profesora kosztowała 80 zł, tam nie ma faktur. Bartek musi policzyć transport. Dzięki raz jeszcze. W piątek Sonia będzie miała wizytę u doktoranta prof. Galantego, niestety w Starej Milosnej, kawał drogi od Marty ale tego człowieka polecił profesor i powiedział, ze zna się. W przyszłym tygodniu będziemy ścigać dr Olkowskiego. Na szczęście lecznica jest do 22 więc wieczorem Bartek zgodził się podjechać.[/QUOTE] [quote name='ronja']transport wczoraj 30zł, dziś 15zł[/QUOTE] Podsumowując wychodzi 125 zł. Wysyłam na konto Soni 200 zł, żeby dorzucić jeszcze coś do zrobionego RTG. Czekają nas koszty i to niemałe, ale Sonię trzeba porządnie zdiagnozować.
  2. Czy wiecie już kochani ile kosztowala wizyta u dr Galantego i transport Soni tam i z powrotem? Chciałabym wpłacić pieniądze za te dwie pozycje na konto Soni.
  3. Nie mogę w domu zmienić tytułu wątku, bo nie włącza mi się zaawansowana edycja. Zmienię jutro:-) A przy okazji poznałam super fajną dziewczynę, która pojechala na sggw sprawdzać, czy tam nikt nic nie wie i teraz napisala smsa, że niestety nie. Oddzwoniłam do niej mowiąc, że już wszystko w porządku. Pani Karolina powiedziała, że gdyby potrzebna byla jakaś doraźna pooc, czy robienie ogloszeń, to ona się zgłasza do pomocy przy innych psiakach:-)
  4. Boże, jak ja uwielbiam takie szybkie odnalezienia!!! Pojechaliśmy z maluchem do weta sprawdzić, czy ma czipa - oczywiście nie miał:-( Po drodzer rozwieszałam ogłoszenia, a potem poprosilam TZ o wysadzenie mnie na początku mojej ulicy. Szłam z grzecznym psiakiem zaczepiając po drodze ludzi, pytając, czy go znają i rozwieszając kolejne ogłoszenia. Nagle na środku ulicy zatrzymal się samochód i wyskoczył z niego bardzo przystojny Pan koło 55 lat. Podbiega do nas i pyta: - Przepraszam, czy to jest może mój Xawuś? - To ja Pana mogę o to zapytać, odpowiedziałam, bo od 2 godzin szukam jego właścicieli. Oczywiście był to Xawuś, który poznal Pana i radośnie wpadl w jego objęcia:-) Pan był mocno zdenerwowany. Okazało się że Xawuś został wypuszczony przez Panie sprzątające dom i zaginął koło godziny 11. Błąkał się więc ponad 6 godzin. Trudno się dziwić, że był wykończony... Zrobiłam wykład, że przede wszystkim ma natychmiast psa zaczipować i zarejestrować w bazie czipów. Po drugie Panie sprzątające opieprzyć ile sił i zakazać otwierania drzwi bez sprawdzenia, czy psiak jest bezpieczny i nie ucieknie. Podobno już drugi raz zrobiły mu taki numer... Powiedziałam, że prawie wpadł pod koła samochodu, że praktycznie złapałam go tuż przed. Chciałam, żeby zrozumiał, że psa mógl już nie mieć i że sprawa jest poważna. Mówię, że majteczki suszą się w domu i możemy po nie podjechać, ale on natychmiast chcial wracać z maluszkiem do domu, zresztą wcale mu się nie dziwię. Xawuś przebył kilkukilometrową trasę, Pan mieszka kawałek ode mnie, a jechał moją ulicą, bo ktoś widział go truchtającego ulicą Ghandi w stronę Rosoła. W tym całym zamieszaniu nie zapytałam co mu jest, że nosi majtaski, ale wcześniej zauważyłam napęczniałą pupinkę, więc może coś mu dolegać. Pan kłaniał się, dziękowal i szybko wsiadł do samochodu, w którym jeszcze uchylił szybę i machał mi dzięując:-) A ja wyruszyłam na zrywanie ogłoszeń. Pozostałe zerwę jutro, jak będę miała samochód:-) Bardzo dziękuję Eluni, która w sekundę od telefonu ruszyła z akcją pomocową. Eluś:loveu: zawzse mogę na Ciebie liczyć:loveu: Dzięuję Wam wszystkim za przybycie i radośnie zamykam wątek:-)
  5. Eluś, to Ty od razu ruszyłaś z pomocą... Zaraz jedziemy z nim do weta sprawdzić czipa, a zaraz potem porozwieszam ogłoszenia. Mam dzisiaj pecha, bo samochód nadal w naprawie i nie mam jak pojeździć po okolicy i porozwieszać:-(
  6. Tak wygląda malec: [img]http://www.iv.pl/images/62465460608102620709.jpg[/img] [img]http://www.iv.pl/images/39453272559957282090.jpg[/img] [img]http://www.iv.pl/images/33150360895027926507.jpg[/img] Był w takich majteczkach: [img]http://www.iv.pl/images/32657888464305407185.jpg[/img]
  7. 20 minut temu zauważylam ledwie idącego psiaka w typie yorka. Szedł najpierw przy ulicy Nowoursynowskiej, po czym wkroczył na nią nagle i szedl wprost pod koła samochodów. Nie reagowal na wołanie, rzuciłam więc pakunek, który niosłam i pobiegłam za nim. Złapałam go tuż przed ulicą Rosoła, gdzie jest duży ruch. Psiak nie miał już siły uciekać. Miał na sobie kompletnie przesiusiane biale majteczki z czarnymi troczkami. Przyniosłam go do domu, rzucił się na wodę, jeść nie ma siły. Zdjęłam majteczki, nie ma śladow żadnej operacji. Jest bardzo spokojny. Zaraz robię mu ogłoszenia i porozwieszam je, a jak tylko wróci mój TZ, pojedziemy do lecznicy sprawdzić, czy nie ma czipa. Piesuś ma duży kamień na ząbkach, poza tym jest zadbany, grzyweczka podcięta, wyczesany... Ewidentnie zgubił się komuś. Ma już kilka lat... Ellig robi mu już wydarzenie na FB i ogłoszenia na tablicy - DZIĘKUJĘ BARDZO!!!!! Gdybyście coś słyszały o zaginionym psiaku, podawajcie proszę kontakt do mnie: Ewa 501-249-804
  8. Fajna z niej sunieczka:-) Zadzwonię dzisiaj do Pani i wybadam, czy ma już w domu sunię, czy nadal szuka:-)
  9. :-(To straszna tragedia i nigdy, przenigdy nie chciałabym być na miejscu Ani i Pawła:-( Ktoś mi kiedyś powiedział, że psia dusza po śmierci robi gigantyczny skok w ewolucji, jeśli piesuś był naprawdę kochany. Mufinka jak wiele bezdomniaczków była kochana przez nas, ale na moment doświadczyła też tej najwspanialszej miłości własnej Rodziny. Cały czas myślę o tym, że to przeznaczenie szło za nią, że ją Nutusia wyrwała śmierci jadąc po nią tego wieczora, że Pani doktor zrobiła wszystko, że znalazł się cudowny domek, ale mimo to dokonało się to co było zapisane:-( Przyznam, że mnie też nie przyszłoby do głowy, że maleńka sunia otworzy sobie okno:-( Zawsze zostawiam moje okna w pozycji uchylonej...
  10. [quote name='mysza 1']Ewa, bardzo dziękuję za 100 zł na małą, doleciało wczoraj czy nawet dzień wcześniej.[/QUOTE] Mam nadzieję, że ktoś jeszcze wpłaci, bo to kropla w morzu potrzeb:-(
  11. Pewnie, że zrobił postępy:-) A najważniejsze, że jest szczęśliwy! Pytasz 3x skąd oni wytrzasnęłi tę agresję... ano z rękawa ot tak, żeby coś powiedzieć i psa się pozbyć:-( Miejmy nadzieję, że jednak nie będą adoptować kolejnego po wakacjach:-(
  12. Ogłoszenie wyslane do Ziutki, mam nadzieję, że uda jej się szybko zrobić je na portalach:-) Jak ją znam, to zrobi to w pierwszej wolnej sekundzie:-) A ja chciałam poinformować, że po mojej wyadoptowanej własnie podopiecznej Drobince pozostała mi kwota 28,66 zł, którą przesyłam dla Dineczki:-) [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/226869-Maleńka-Drobinka-już-w-swoim-domku!/page14[/URL] Jolu, jak dojdzie, potwierdź bardzo Cię prosze na wątku Drobinki:-)
  13. Zrobiłam podsumowanie wydatków poniesionych na utrzymanie Drobinki - obecnie Rity w pierwszym poście wątku. Kwota, która pozostała, to 28,66 zł. Ponieważ maleńka nie otrzymała żadnej wpłaty poza moim bazarkiem, zdecydowalam, że sama podejmę decyzję o przekazaniu tej kwoty dla Dinki z tego wątku: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/218411-Dina-cudna-szkolona-onka-prosi-o-wsparcie-na-hotelik-i-leczenie[/URL] Sunia od dawna czeka na dom, deklaracje stałe nam się wykruszyły i ciężko zebrać pieniądze na jej utrzymanie. 100 zł, które podarował Pan Jacek przekazałam na inną sunię - Sisi, bo ona jest w jeszcze gorszej sytuacji niż Dina. Zostało to potwierdzone na tym watku i na wątku Sisi przez Myszę 1.
  14. Eluś, bardzo dzięuję za pięknie opracowane zdjęcia! Mam jeszcze nowe, w końcu zgrane z aparatu, więc może coś się jeszcze wybierze. Muszę odgrzebać poprzedni tekst ogłoszeń i zmienić że sunia już wysterylizowana.
  15. Podrzucam maleńką. Poza tym, że mala i ładna, jest jeszcze bardzo miła. Powitała mnie tak ciepło:-) Szybko pokocha nowego człowieka.
  16. [quote name='Nutusia']Nie ma za co. Trzeba coś robić, żeby nie zwariować...[/QUOTE] Wiem Madziu, ja wczoraj miejsca sobie znaleźć nie mogłam... Musimy popracować jeszcze nad skróceniem tekstu dla Dumki.
  17. Takie domki i kontakty z ludźmi bardzo budują. Pozwalają uwierzyć, że warto czekać na ten najlepszy domek:-) Gdybyście słyszały, jak Pan Jacek mówi o maleńkiej... zakochany jest bez dwóch zdań:-)
  18. Dzwonił do mnie Pan Jacek. Maleńka Rita jest już całkowicie Panią domu, doskonale komunikuje swoje potrzeby, nie chce wracać z ogrodu do domu, bo jej tam dobrze. Wszystko jest w porządku, wyglada na to, że zarówno ludzka jak i psia część Rodzinki doskonale się ze sobą czuje!!!
  19. [quote name='Nutusia']Dina to młoda, wpatrzona w człowieka dynamiczna sunia. Los nie był dla niej zbyt łaskawy, dłuższy czas żyła w kojcu, a z tęsknoty za człowiekiem chudła i traciła sierść... Dzięki pomocy grupki osób, trafiła do psiego szpitala. Została wysterylizowana, a jej problemy skórne zostały zdiagnozowane jako wynik ogromnego stresu. Na szczęście, dziś Dina już nie pamięta o złych dniach. Mieszka w psim hotelu, gdzie ma doskonałą opiekę, spacery i jest regularnie karmiona. Korzysta z życia i wolności, bardzo pokochała swych tymczasowych opiekunów. Jednak prawdziwe życie zacznie się dla niej w dniu, w którym przyjedzie po Dinę jej własna Rodzina. Taka, gdzie Dina będzie miała swych Ludzi na wyłączność, gdyż nie lubi dzielić chwil przy człowieku z innym psiakiem. Taka, która już nigdy nie skrzywdzi, nie porzuci i pokocha na dobre i na złe. Kontakt do adopcji: Dina nie zostanie wydana do kojca ani na łańcuch.[/QUOTE] Madziu dziękuję..... [quote name='Mazowszanka']Wersja skrócona chyba lepsza. Ludzie nie lubią czytać zbyt długich tekstów. Szczegóły można zawsze dopowiedzieć przez telefon.[/QUOTE] Naturalnie, że lepsza, właśnie ta pójdzie do Ziutencji z prośbą o ogłoszenia!
  20. Nutusiu, jeśłi będziesz rozmawiała z Anią, zaproś ją tu. Niech poczyta, że nie są sami w tej rozpaczy, że to był koszmarny, nieszczęśliwy wypadek:-( Może choć odrobinę będzie jej lżej, jeśłi zobaczy, że ten ból podzielają inni ludzie tutaj...
  21. Nie ma słów, zeby wyrazić współczucie dla Ani i Pawła. Nie chcę nawet myśleć o ostatnich chwilach Mufeczki, nie wyobrażam sobie, jak oni mogą się czuć, jak czuła się Ania, która maleńką znalazła:-( Bardzo, bardzo mi przykro. Bardzo Wam współczuję:-( Dzisiaj miałam wgrać na wątek filmik z piątku, na którym jest taka radosna:-(
  22. [quote name='Gremlin']Problem polega na tym, że Ron się nadmiernie ekscytuje. Więc w jego przypadku podniesienie poziomu ekscytacji jest niewskazane (grozi skakaniem na ludzia, a 33 kg z pazurkami w dużych łapkach nie jest zbyt miłe - co 3x dzisiaj odczuła ;) ) Jak się psisko bardziej uspokoi, to wtedy można podnosić radochę :loveu:[/QUOTE] No tak, to rzeczywiście nie jest najlepszy pomysł, żeby mu podnosić ciśnienie:-) Ale może chociaż powiedzieć to normalnym glosem, żeby kojarzył slowo z dobrze wykonaną komendą. Nie podpowiem jak uspokajać rozemocjowanego psa, bo moje nigdy nie wykazują radości z powodu wyjścia. Uznają, że to im się należy, chodzą często, więc to żadna radocha;-) Ja czasami chciałabym, żeby sie ucieszyły, że idą, a one raczej patrzą na mnie jakby pytały "naprawdę musimy Cię wyprowadzić?" Za to na skarpie szaleją potem jak szalone:-)
  23. Nie mogę znaleźć ogłoszeń Diny. Wzięłam więc tekst z pierwszego postu i troszkę go zmodyfikowałam. Zobaczcie, czy tak może wyglądać do ogłoszeń... Mile widziane uwagi. W sumie warto ten tekst jeszcze skrócić, żeby było zwięźlej... Dina jest młodą wpatrzoną w człowieka dynamiczną oneczką. Los nie był dla niej zbyt łaskawy i dłuższy czas spędziła w zamkniętym kojcu, gdzie zaczęła chudnąć i tracić sierść... Dzięki pomocy nielicznej grupki osób została umieszczona w szpitaliku w klinice i wysterylizowana, ale nadal większość dnia była sama, miała biegunki, nie przybywała na wadze i jej stan się pogarszał.... wystąpiły ropne powikłania po sterylizacji, nasiliło się łysienie, znów sama i niechciana, w coraz większym stresie odrzucenia. Zdaniem lekarza dermatologa podłożem łysienia i odbarwiania sierści na grzbiecie był wszechogarniający ją stres. Na szczęście udało się Dinę wyciągnąć z tego stanu, kilka osób zaczęło wyprowadzać ją na spacery i solidnie zajęły się jej zdiagnozowaniem i leczeniem. Potem została przewieziona do hoteliku, gdzie czeka na domek. Dina szaleje z radości na widok opiekunów, cieszy się niezmiernie, że ktoś wreszcie ją pogłaszcze, przytuli, zabierze na trawkę. Korzysta z życia i wolności i biega jak szalona. Porasta sierścią, biegunki się skończyły, jest tylko oczekiwanie na prawdziwy dom, który pokocha ją tak, jak jej opiekunki. Dom, który zobaczy w niej piękno mimo widocznych nadal odbarwionych miejsc na sierści. Chcemy by ta cudna proludzka sunia jak najszybciej znalazła swój dom, gdzie odzyska w pełni zdrowie, gdzie będzie miała zapewniony ruch i obecność swojego człowieka do kochania. Powinna być raczej jedynaczką ze względu na pewną zaborczość w miłości do człowieka. Kontakt…..
  24. Bardzo ładnie reaguje na imię, ale jeśli pozwolicie wtrącę trzy grosze... Nie, żebym była jakąś specjalistką, ale sama chodziłam z psami na tresurę i treserka zawsze wbijała mi do głowy, że jak się psa woła i on tylko ruszy w naszym kierunku, trzeba radosnym głosem zacząć chwalić mówiąc "dobry pies". Ja zaczynałam to robić 2-3 sekundy po tym, jak ruszał, co było korygowane przez nią. To ma być sprzężone z rozpoczęciem powrotu psa do nas. Na początku musiałam "śpiewać" to "dobry pies". Teraz wystarczy, że radośnie to wypowiadam, a moje wariaty lecą merdając ogonkami. A na końcu po dojściu dostaje przysmak, jak u Was na filmiku. On powinien kojarzyć nagrodę za przychodzenie nie tylko ze smaczkiem, ale też z zadowoleniem swojego właściciela. Czasami można smaczków zapomnieć i wtedy kiszka. A tak, powinna mu wystarczyć pochwała.
  25. Nareszcie ma człowieka do przytulania i trawkę do wąchania. No i przytyła od piątku:-)
×
×
  • Create New...