Jump to content
Dogomania

Ewa Marta

Members
  • Posts

    29148
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    30

Everything posted by Ewa Marta

  1. Reszka, to niespełna 2-letnia sunia, która została wyrwana przez Ewu z bardzo nieciekawego miejsca - schroniska, w którym warunki zasługują raczej na miano mordowni, przebywala tam od grudnia 2013. Wczoraj przyjechała do naszego DT u Ani. Reszka jest super kontaktową, wesołą sunieczką. W samochodzie pakowała mi się co chwilę na kolana, wskakiwała łapkami na szyby i ciekawie rozglądała dookoła. Zero strachu, zero smutku – eksplozja szczęścia, że tyle się dzieje i że można na wszystko patrzeć. Pojechałam z nią od razu do weta na badanie. Jej stan ogólny biorąc pod uwagę jej pobyt w schronisku jest naprawdę niezły. Oczywiście jest trochę do zrobienia, ale cudów nie ma. Oczka lekko zaczerwienione zostały przemyte i mamy obserwować. Uszka mocno zabagnione, drożdżyca i brud. Zostały oczyszczone i przez 7 dni maleńka będzie miała czyszczenie uszek parafiną, a potem zapuszczany lek Protax. Na 3 dni dostała Aniorazol i jeśli kupki będą czyste, za 10 dni będzie można ją zaszczepić. Jest wysterylizowana. Wet znalazł jeszcze jeden szef, który zdjął. Z uwagi na zmasowany atak kleszczy i wiele przypadków zachorowań na babeszjozę, kupiłyśmy jej obrożę Foresto, która lepiej chroni przed kleszczami niż kiltix. Reszka wieczorem załatwiła się ładnie na dworze, zjadła kolację i dzisiejszą noc przespała zakopana w grubym kocyku, z którego wystawiła tylko lekko nosek. Kiedy Ania próbowała ją odkryć, zagrzebywała się ponownie i spała jak zabita do rana. Była zmęczona wrażeniami z całego dnia. Ania mówi, że jest słodka i naprawdę super wesoła. Popłakała tylko troszkę pod drzwiami, kiedy wyszłam od nich, bo uznała widocznie, że od teraz jesteśmy razem, a ja ją zostawiam.
  2. Dostałam zgodę od Pani Beaty na wklejenie listu o Olisi:-) Nie da się opisać własnymi słowami tego ciepła i miłości, które z niego biją:-) A dzisiaj dodatkowo wielka niespodzianka. Oli odwiedziła z Panią Beatą Anię i Łatkę! Olisia poznała Anię, Łatkę i miejsce. W pierwszej chwili Łatuś była zaskoczona jej wizytą i troszkę broniła dostępu do Ani, ale później pobiegały razem. Oglądałam zdjęcia w aparacie u Ani, Olisia jest na nich taka uśmiechnięta:-) Ania mówi, że widać, jak bardzo jest związana z Panią Beatą. Było dla niej oczywiste, że wychodzi razem ze swoją ukochaną Panią. Pani Beata ma czasem wpadać w odwiedziny:-) A to obiecany list:-) Pani Elu, Pani Ewo i Pani Aniu! W sobotę minie rok od chwili gdy Olisia przybyła do naszego domu. Będziemy świętować nasze rodzinne urodziny :)Oli wniosła do naszego domu dużo radości, ciepła,szczęścia ale też i troski. Powoli pokonywaliśmy kolejne etapy adaptacji i wzajemnego poznania. Panie, które znałyście tę rudą piękność, wiecie, że nie była to droga prosta. Ale ...po upływie roku wiemy, że Oli czuje się z nami bezpiecznie, ma w naszym wspólnym życiu swoje pewne rytuały, jest coraz swobodniejsza. Wakacyjne podróże na Hel, aż trzy w tym roku, zbliżyły nas do siebie. Zdarzały się takie momenty, że bliska byłam spuszczenia Oli ze smyczy na pustej plaży, ale nie miałam odwagi podjąć tego ryzyka. Mimo przywiązania, a nawet jej uczucia do mnie, obawiałam się, że w przypadku nagłego stresu(ostry dźwięk, nagły trzepot ptaka)strach mógłby spowodować ucieczkę, a tego chcielibyśmy sobie wszystkim oszczędzić. Ona ma jakieś bardzo złe wspomnienia i skojarzenia z przeszłości i panikuje w sytuacji, gdy na spacerze słyszy np. odgłos biegnącej za nami osoby. Wobec niektórych psów spotkanych na spacerze zachowuje się obojętnie, ale w stosunku do małych piesków, szczególnie białych oraz colli, staje się wulkanem energii i radości. Jest wtedy urocza, wesoła i zachęcająca do wspólnej zabawy. Nauczyła się, że gdy wraca ze spaceru przystaje na każdym półpiętrze i oczekuje głaskania, dopiero po dopełnieniu tej powinności rusza na kolejne piętro. Raz gdy zamyślona przeoczyłam ten moment, weszła na drugi schodek, stanęła i wyczekująco prosiła o pogłaskanie, by mogła ruszyć dalej. Grzecznie zostaje w domu. Jest wspaniałym kompanem w podróżach samochodem. Nadal zdecydowanie z większą ufnością podchodzi do kobiet, ale podczas wizyt w naszym domu coraz lepiej nawiązuje kontakty z gośćmi. Jest ciekawa świata, ale to sunia delikatna, na swój sposób "dystyngowana", która ma swoją godność i za kawałek jakiegoś smakoszka nie będzie działać wbrew swoim zasadom. Ale to jest bardzo mądra psina. Poznaliśmy ją już dobrze i wiemy, czego możemy się po niej spodziewać. Coraz częściej, szczególnie wieczorem, ale nie tylko, rozpłaszcza się jak żaba i przesuwa się w moim kierunku zaczepiając mnie łapką. Jest wtedy bardzo szczęśliwa i widzę, że jest to przejawem radości i oznaką jej poczucia bezpieczeństwa. Wieczorem pan częstuje ją smakołykami, po które wielkimi skokami biegnie z sypialni. Odbywa się to oczywiście z godnością z jej strony, bo po każdym kawałku ucieka, by za chwilę pojawić się z powrotem po następny kawałek. Olisia to nasze Słoneczko. Powtórzę kolejny raz- nie wyobrażamy sobie bez niej życia. Próbowałam nagrać dla Pań krótki filmik z okazji naszej pierwszej rocznicy, ale spryciara wyczuła, ze jest filmowana i była nieco onieśmielona. Najwyraźniej byliśmy sobie pisani. Nasz Rex ustąpił miejsca następnej biednej psinie i mimo tego, że zadzwoniłam do Pani Ewy spytać się o Fionkę, od pierwszego spotkania zakochałam się w Oli. Bardzo dziękuję za moje mała szczęście, za Pań pracę, za uszczęśliwianie pokrzywdzonych ogonków i ich przyszłych właścicieli. Czasem zastanawiam się, jak to możliwe, że wcześniej nie było zainteresowania nią. Widocznie czekała na nas. Ja choć intuicyjnie szukałam większego pieska, nie miałam najmniejszych wątpliwości, że to właśnie jej szukałam. Przesyłam Paniom mnóstwo serdeczności i przytulam mocno. Do pozdrowień dołącza się też mój mąż z ogromną wdzięcznością dla Pań. Krótki filmik z Olisią w roli głównej wyślę w dwóch odrębnych mailach z obawy na rozmiary plików, może choć jeden z nich uda się Paniom otworzyć. Życzę Paniom dużo zdrowia i kolejnych szczęśliwych domów dla Pań podopiecznych! Beata
  3. Ludka, przede wszystkim bardzo dziękujemy za tak wielką pomoc i przywiezienie psiaków do Warszawy:-) Dzięki Tobie udało się wspaniale dowieźć je na miejsce! Mnie też było bardzo miło uściskać Cię! Maleńka sunia będzie miała na imię Reszka, na cześć jamnisi szorstkowłosej Ellig, która była bardzo dobrze wychowaną panienką i mamy nadzieję że imię przyniesie suni szczęście. Maleńka jest przecudowna! Uśmiechnięta, rozmerdana, bardzo ciekawa świata:-) W samochodzie pakowała mi się na kolana i wspinala się łapkami na szybę żeby wszystko dobrze widzieć. Od razu pojechałam z nią do weta, gdzie dostała tabletki na odrobaczanie i Protax do zakraplania do uszu, bo niestety ma w uszkach drożdżaki:-( Uszka zostały w gabinecie wyczyszczone ku niezadowoleniu Reszki. Wet zakropił też pierwszą porcję Pratexu i tak trzeba będzie robić 7 dni, a potem kontrola u weta. Ewu, bardzo Ci dziękujemy za wypatrzenie i uratowanie maleńkiej:-) Przyrzekamy znaleźć jej najlepszy domek pod słońcem, ale najpierw doprowadzimy uszka do dobrego stanu i zaszczepimy sunię :smile: W domu na koty reaguje super spokojnie, ale wystarczyło wyjść z nią do ogródka, koty stawały się natychmiast celem ataku i bardzo groźnego powarkiwania małej. Popracujemy nad tym;-)
  4. Właśnie kończę piec ciasteczka wątrobowe dla maleńkiej:-) Jeśli w zamieszaniu na dworcu nie zapomnę, to staruszek też dostanie torebeczkę:-) Bardzo się cieszę że maleńka jest taka pro ludzka. Nie mogfę się doczekać jej poznania i przytulenia. Jeśli szybko znajdzie domek, zrobi miejsce kolejnej małej suni w naszym DT:-)
  5. Ciężko teraz się poruszać na dogo, ale do Gaji trafiłam i podziwiam jej zdjęcie w tramwaju:-)
  6. Śliczny, szczęśliwy psiak:-) ma swoje miejsce, pełny brzuszek i rękę, która głaszcze:-) A jak już nzjadzie domek, to chyba padnie z wrażenia, że życie może być tak piękne:-)
  7. Jezu:-( To się nigdy nie skończy:-( Dobrze, że choć sunię oddała. Można będzie ją wysterylizować i przynajmniej ona już rodzić nie będzie:-(
  8. Jamnisia ma całe łyse uszko i taki chudzielec z niej:-( Odkarmimy i wychuchamy:-) W sobotę przyjedzie do naszego DT u Ani :smile:
  9. Nareszcie dotarłam:-) Nie wiem, jak sobie poradzę z nowym dogo. W mojej przeglądarce nie mogę pisać postów, muszę wchodzić przez chroma, którego nie lubię:-) A kto pojechał do domu????
  10. Dopiero tu trafiłam... zapisuję żeby potem poczytać:-)
  11. Chciałoby się pobić tego drania, który jej to zrobił:-( Trzymam kciuki za to, żeby szybko było lepiej!
  12. [quote name='Gusiaczek']Z bazarku książkowego czeka 118.00 zł dla Cori - proszę o nr konta na pw[/QUOTE] Kochana Gusiaczku, bardzo dziękujemy za pomoc, za serce i za zgodę na to, żeby te pieniądze "zaczekały" chwilkę na koncie Cori i zasiliły budżet kolejnej bidusi, którą z Elunią oddamy do Ani na DT:-)
  13. No i dobrze:-) Dzięki temu zostanie... wyjątkowy;-) Rozbraja mnie ten jego szczęśliwy pycholek! Nareszcie jest mu dobrze na świecie!
  14. Mazowszanko, gratuluję:-) Choć z drugiej strony jakby wrócił do Warszawy, to pewnie zostałby z Wami;-)
  15. Jakie biedne maleństwo:-( Co ona musiala przeżyć, skoro zmiana miejsca i to na sto razy lepsze tak na nią działa... Trzymam kciuki za jej szybką socjalizację. Jestem pewna, że lada moment Kresia i Lili wyciągną ją do zabawy!
  16. Jaki szczęśłiwy Kruczek:-) Tam, gdzie był cały czas pracował, pilnował, czekał na kogoś... Teraz przyszedł czas na szczęśliwą i spokojną emeryturę:-)
  17. [quote name='Podmcent']Ja tylko trochę pomarudze, że na ten "fundusz operacyjny" to moga iść pieniążki z wydruku zdjęć - Waszych podopiecznych - bo ja i za chwilę Cori będe chciała przyszpilić na tablicy przy biurku, więc naprawdę prośba żeby Ellig wyceniła takie jedno zdjątko, a kaska pójdzie na konto operacyjne dla Waszych podopiecznych :)[/QUOTE] Małgosiu, jestem pewna, że Elunia "odda" Ci prawo zawieszania wszystkich zdjęć gratis:-) Bardzo dużo zrobiłaś dla naszych psiaków (wspierałaś je finansowo, namawiałaś TZ-a do wpłat...) To naprawdę wystarczy:-) [quote name='Poker']Wróciłam z urlopu ,a tu takie dobre wiadomości. Sunieczko kochana :loveu: , bądź już szczęśliwa na zawsze. Wspaniale też ,ze nie ma długów.[/QUOTE] Moja droga Poker, dorzuciłaś swoją cegiełkę do tego, żeby długu nie było, za co jeszcze raz dziękuję bardzo:-) [quote name='Podmcent']Jest dług - pośredni - 500 zł - Ewunia zapłaciła mandat jadąc z Cori do weta, ale jednak dług jest ...[/QUOTE] Dług jest, ale to mój osobisty dług do spłacenia. Nawet najkochańszy maluch nie może być usprawiedliwieniem tego, że przejechałam na żółtym i byłam na skrzyżowaniu na czerwonym. Cori (ups... Kora) zaczęła w tym momencie popiskiwać i usiłowala przedostać się do mnie na kolana i nie zatrzymałam się. Moja wina, że uznałam, że hamując mogę maluszka przestraszyć. To jakiś idiotyczny tok myślenia, bo maleńka była przypięta specjalną smyczką so zapięcia pasów. Nic by się jej nie stało, zwłaszcza, że nie jechałam szybko. Zła decyzja i już. A złe decyzje najczęściej kosztują;-) A tak naprawdę najważniejsze, że maleńka ma już swój dom, że po spacerku poszła spać i szybko przyzwyczaja się do nowego domku;-) Czekało na nią wypasione nowe posłanko. Z rantami, z miękką podusią, na którą Pan Wojtek od razu położył jej kocyk z zapachem domu Ani:-) Na posłanku czekała na nią śliczna pluszowa zabaweczka, dorzuciliśmy tam jej dwie przywiezione:-) Będzie tam szczęśliwa, ale pozostawiła za sobą zakochane serca. Będąc na kontroli u weta dzisiaj powiedziałam Maćkowi, że czuję się chwilami jak taka szmata, która kojarzy się tym wszystkim psiakom z zabieraniem z bezpiecznych miejsc, zawożeniem na szczepienia i zabiegi... Mam jednak nadzieję, że kiedy już trafiają do swoich rodzin, są tak szczęśliwe, że nie pamiętają tych przykrych chwil. O Cori trudno będzie zapomnieć. Takie maleńkie psie serduszko, które przytula się będąc na rękach, liże po twarzy i patrzy ufnie w oczy. Jest taka mięciutka, taka do zacałowania i do opiekowania się nią cały czas... Ech..... jak już będę na emeryturze, założe duży BDT...
  18. Ciężko było rozstawać się z maleńką, ale widok merdającego do niej przyjaźnie Bachusa i radość w oczach domowników na jej widok osłodziły mi gorycz rozstania:-) Jadąc z Cori do weta za bardzo skupiłam się na niej i nie zatrzymałam się na żółtym świetle, co kosztować mnie będzie 500 zł i kilka punktów karnych niestety, bo na skrzyżówaniu znalazłam się na świetle czerwonym i mam zrobione zdjęcie:-( Wolalabym te 500 zl przeznaczyć na psiaki, ale stało się, z mojej zresztą winy, w związku z tym będzie bolało, ale zapłacić trzeba:-(
  19. To wszystko jest dla niego nowe. Przecież nikt go nie wyprowadzał na smyczy na spacer. Może się po prostu boi stracić swój azyl?
  20. Odreagowanie blisko Ani:-) [img]http://www.iv.pl/images/47856405786154823473.jpg[/img] [img]http://www.iv.pl/images/07397277350012117973.jpg[/img] [img]http://www.iv.pl/images/19315155507032166002.jpg[/img]
  21. [img]http://www.iv.pl/images/45772693330427883002.jpg[/img] Z Bachusem:-) Wcześńiej wyglądały fajniej, ale nie miałam przygotowanego aparatu [img]http://www.iv.pl/images/43947663049318755709.jpg[/img] Pomiędzy Panem Wojtkiem, a Jego synem [img]http://www.iv.pl/images/69907069936666812915.jpg[/img] [img]http://www.iv.pl/images/02186881961046935379.jpg[/img] Z Synem Filipem:-) Nie zapytałam o zgodę na umieszczenie zdjęcia chłopca, dlatego tylko fragment:-) [img]http://www.iv.pl/images/79851106711490216766.jpg[/img]
  22. Czas na zdjęcia:-) [img]http://www.iv.pl/images/69222200904166224789.jpg[/img] [img]http://www.iv.pl/images/06749667767674966119.jpg[/img] [img]http://www.iv.pl/images/94964193141488260522.jpg[/img] Tak wygląda szew po operacji. Opuchlizna jeszcze jakiś czas będzie się utrzymywać. W końcu maleńka ma w sobie ciało obce [img]http://www.iv.pl/images/95756419549587955060.jpg[/img] Pieszczoch:-) [img]http://www.iv.pl/images/77089139401517831352.jpg[/img]
  23. Ja też zaglądam i niestety nic mądrego nie umiem napisać:-( Wpłaciłam deklarację i nadal trzymam kciuki, żeby ktoś Spajka wypatrzył:-(
  24. [quote name='mar.gajko']Co weterynarz to obyczaj, przy takiej krótkiej sierści na porciętach i przy jajkach to raczej moi nie golili nigdy, ale...[/QUOTE] Mój wet zawsze szykuje jak to mówi "pole operacyjne", żeby nie doszlo do zainfekowania rany.
  25. [quote name='mar.gajko']A dlaczego mu brzuszek ma marznąć????[/QUOTE] Bo do kastracji trzeba Rudaska podgolić trochę:-) To oczywiście dmuchanie na zimne, bo do mrozów daleko, ale lepiej zrobić to teraz i mieć z głowy:-)
×
×
  • Create New...