Jump to content
Dogomania

Ewa Marta

Members
  • Posts

    29346
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    32

Everything posted by Ewa Marta

  1. Oj kochana, to naprawdę nie jest wykonalne w tej chwili... choć serce mówi BRAĆ!!!
  2. Ania podjęła pracę, która z dojazdami zajmuje jej sporo czasu. Dopóki nie unormuje się godzinowo, Ania korzysta z pomocy sąsiadów przy psiakach i jest to utrudnienie. Mamy nadzieję, że z czasem to się zmieni i Ania wróci do opieki i wychowywania naszych tymczasów:)
  3. Czy Gacki mają wystarczające finanse do opłacenia faktury za czerwiec?
  4. Malutki spędza dzisiaj dzień z Panią w pokoju biurowym, bo w domu montowane są schody!
  5. Zaglądam do Tomisia codziennie, choć nie piszę. Bardzo cieszę się, że znalazły się fundusze na leczenie psiaczka!!!
  6. Przedwczoraj Mercedes żartowała, że Lunka zaczeka aż my się złamiemy i weźmiemy ją do siebie:-) Miałyśmy z Elą jedno zapytanie o sunię, ale domek nie miał czasu na dłuższe spacery i mimo miłości do psów nie dałby maleńkiej takich warunków, jakich ona potrzebuje.
  7. Poker, to i tak delikatnie powiedziane. Po co w ogóóle doprowadzili do urodzenia maluszków, żeby potem pozbyć się całego zwierzyńca:-( Pani mi zwyczajnie szkoda. Prosiła, żebyśmy zostały w kontakcie. Do szpitala nie chcą jej dzisiaj przyjąć, mówią, że nie mają miejsc, ale za 2 dni może się zwolni. Obiecałam Pani, że będę dzwonić. Poza zwyczajną troską o starego człowieka chciałabym przypilnować, żeby nie brała kolejnego psiaczka:(
  8. Ela przesłała mi wczoraj jedno przerobione zdjęcie Migotki. Zobaczcie, jakie to słodkie maleństwo:-) Tu od razu po wyjściu od Pani poszłyśmy na spacer.
  9. Małgosiu, widzę, że rozwijasz się jako DT już dwa tymczasy:-) Super, cudownie, że udało się uratować obie sunie:-)
  10. Ale masz śłicznotkę Małgosiu:-) Przypomina mi naszą Bafi:-)
  11. Małgosiu, to nie był zwierzyniec Pani. jej sąsiedzi rozdali swoje zwierzaki, a ona wzięła jedną maleńką sunię. Dzisiaj dzwoniła do mnie i pytała, jak maleńka. Kiedy usłyszała, że szczęśliwa i rozbawiona, to się popłakała. Ona naprawdę pokochała sunię, tyle, że nie dawała rady się nią zająć.
  12. Cześć anecik:-) Dałam jej na imię Migotka, bo to takie sreberko jest. Pani nazywała ja Baby.
  13. Gusiaczku, nawet nie wiesz jakie to dla nas ważne jest!!! Maleńka spała całą noc na głowie Ani, budziła się kilka razy i dokładnie ją lizała:-) Ma doskonały apetyt, nadrabia lekkie niedożywienie. Niestety trzeba ją nauczyć załatwiania się poza domem, bo do tej pory nie miala wyjścia i załatwiala się w domu:(
  14. Wątek tutaj, ale zdjęcia będa później. Ja nie mogę się odnaleźć w nowym systemie i oprogramowaniu i wgra je Ela:-) http://www.dogomania.com/forum/topic/147767-maleńka-pełna-uroku-migotka-szuka-swojego-miejsca-na-ziemi/
  15. Maleńka już u naszej Ani:) Chudzinka, niedożywiona, bo Pani nie bardzo chyba wiedziała jak ją karmić. Na szczęście szczepiona zgodnie z kalendarzem szczepień i odrobaczana. Mam podpisane zrzeczenie się praw na moją korzyść. Sunieczka maleńka, waży dzisiaj 3,15 kg. Ma 5 miesięcy...
  16. A my niespodziewanie mamy nową podopieczną... http://www.dogomania.com/forum/topic/147767-maleĹ„ka-peĹ‚na-uroku-migotka-szuka-swojego-miejsca-na-ziemi/
  17. Post rozliczeniowy POMOC RZECZOWA: 13.07 3 saszetki karmy dla szczeniąt, słoik z karmą suchą, posłanko, kocyk, smyczkę, za duże jeszcze szelki i obróżkę - od Pani Zofii 13.07 Fiprex spot - od Ewy Marty 13.07 6 puszek karmy, miseczka, szeleczki - od Mercedes B. WPŁATY DLA MIGOTKI: 13.07 - 100,00 zł - od Pani Zofii 13.07 - 50,00 zł od Agaty P. 17.07 - 50,00 zł od Małgosi D. W sumie zebrane: 200,00 zł WYDATKI: 13.07 - 52,00 zł - 30 szt. podkladow 13.07 - 20,00 zł - wizyta u weta 13.07 - 45,00 zł - DT u Ani 14 do 22.07 22.07 - 70,00 zł - czipowanie W sumie wydane: 187,00 zł Na koncie pozostało: + 13,00 zł (kwotę 13 zł pozostałą po adopcji Migotki przelewam na konto naszej drugiej podopiecznej Lunki). Tym samym na koncie Migotki pozostało 0 zł.
  18. Dzisiaj miałyśmy błyskawiczną psią akcję. Zadzwoniła do mnie rano Pani, która usiłowała mi wmówić, że jestem schroniskiem. Kiedy udało mi się w końcu wyjaśnić, że nie, okazało się, że Pani dzwoni w imieniu starszej znajomej, u której byłam jakiś czas temu na wizycie przedadopcyjnej dla psiaka od ewu i po niej nie rekomendowalam tego domku ze względu na bardzo podeszły wiek Pani (89 lat) i jej samotne zamieszkiwanie. Dzisiaj okazało się, że mam przyjechać po pieska, bo Pani idzie do szpitala... Po pierwszym szoku (Jaki pies? Przecież nie dostala żadnego psa) dowiedziałam się, że my owszem psa nie dałyśmy, ale ktoś inny nie miał problemu w obdarowaniu prawie 90-letniej schorowanej staruszki młodziutką sunią-szczeniaczkiem. Nie wypowiem się na ten temat, bo klawiatura nie zniesie tego, co mogłabym napisać. Ludzie, którzy dali jej pieska wyjechali do Angliii oddając przy okazji innym ludziom drugiego szczeniaczka, swoją własną sunię i kota. Uznali, że mają problem z głowy i pewnie tak jest, bo co ich obchodzi co się stanie z małą sunieczką, kiedy Pani trafi do szpitala. Pani sunią opiekowała się 2 miesiące, a teraz upadła i połamała żebra i musi iść do szpitala. Generalnie nie chce już zajmować się sunią bo nie ma siły, na spacer wychodzi 2 razy dziennie przed blok, a resztę czasu sunia spędza w domu albo zamknięta na balkonie, bo Pani nie może sobie z nią dać rady. Suńka rzeczywiście oszalała, kiedy weszłam. Wdrapała się na mnie i już zejść nie chciała. Spisałyśmy zrzeczenie się praw do suni na moją korzyść, w tym czasie Elunia negocjowała z Anią, kóra miała mieć przerwę w braniu tymczasów przyjęcie maluszka do niej, a ja spakowałam maliznę i jej mały dobytek i najpierw poszłam na długi spacer, na którym maleńka z radością wszystko wąchała i poznawała. Potem pojechałyśmy do weta na ogólny przegląd i na obcięcie długaśnych pazurków, które mnie boleśnie podrapały. Nie mogę odpalić zdjęć na moim starym kompie, a nowy mi się aktualizuje, ale jak tylko będę mogła, wgram zdjęcia maleńkiej. Spędziła u mnie w domu 3 godziny. Początkowo bała się bardzo moich psiaków, ale szybko się oswoiła. U Ani początkowo też była sparaliżowana widokiem Łatki, Meli i Pikusia, ale szybko zaprzyjaźniła się z Melą - swoją rówieśniczką i podobno po moim wyjściu szalały i bawiły się radośnie. Nareszcie maleńka będzie miała dużo ruchu. Maleńka Migotka waży 3,15 kg i dużo większa nie będzie. Jest urocza, wesoła i niestety trochę niedożywiona. Pani miała dla niej jedzenie, ale chyba za mało i za rzadko ją karmiła. Ponieważ wychodziła tylko na 2 krótkie spacery, załatwia się w domu. Podjęłyśmy z Elą decyzję o zakupie 30 szt. podkładów. Malusia dostała od Pani na nową drogę życia 100 zł, posłanko, kocyk, smyczkę, za duże jeszcze szelki i obróżkę. Od mojej koleżanki Agaty P. maleńka dostała 50 zł! Na szczęście maleńka jest zaszczepiona zgodnie z kalendarzem i była regularnie odrobaczana.
  19. No tak, od "tej pracy" nie ma urlopu:-) Dowiedziałam się, że sąsiedzi mieli sunię, która urodziła dwa maluchy. Ten szczeniaczek, to młodziutka sunia - córeczka:( Ludzie wyjeżdżając do Anglii oddali własną sunię, kota i te dwa maluszki. jesteście sobie w stanie wyobrazić, że oddajecie własnych czlonków rodziny? Jadę po małą dzisiaj, a potem zobaczymy.
  20. Basiu, masz zapchana skrzynkę, więc napiszę tu: Pamiętasz może starszą Panią z Warszawy, która chciała adoptować od Ciebie jakąś sunie i ja byłam u niej na wizycie przedadopcyjnej? Pani okazała się bardzo wiekową staruszką z początkami demencji. Jej piesek zginął pod kołami samochodu na ulicy... Odmówiłyśmy wtedy Pani adopcji, a dzisiaj dzwoni do mnie jej znajoma i mówi, że Pani musi pilnie iść do szpitala i prosi o odebranie od niej... 6-miesięcznego szczeniaczka, którego wzięła od sąsiadow, którzy wyjechali na stale do Anglii... No koszmar jakiś, ale przecież nie zostawimy psiaczka, bo ona do szpitala musi iść już (jest poobijana, bo upadła i coś jej się stało). Co za ludzie zostawiaja takiego maluszka u starej, schorowanej kobiety? Ona zapisała sobie po tamtej wizycie mój numer, a dzisiaj kobieta myślala, że dzwoni do schroniska. W domu mnie chyba pogodnią, bo mam u siebie Syna Jacka, a dzisiaj przylatuje Jego Mama. Dzisiaj muszę wziąć maluszka do siebie i może jakoś załatwimy z Elunią, żeby Ania go do siebie wzięła mimo, że miała mieć przerwę w braniu tymczasów:(
  21. Kolejne 3 wiadomości z DS Malutkiego:-) Po schodach właśnie kilka razy wszedł i zszedł sam. Teraz leżakuje przy naszym łóżku. Po sjeście idę zrywać porzeczki, tylko do ogrodu. Spróbuje wziąć go bez smyczy. Ps.: Pije już bez problemu wodę z miski. Malutki wzorowo pilnował mnie na podwórku i nie miał żadnych ucieczkowych zakusów. Śmiał się od ucha do ucha i nie chciał wracać do domu. Jest bardzo cięty na krety, co nam z pewnością się przyda, bo mamy sporo tych pracowitych zwierzątek "spulchniających" nam ogród. Teraz smacznie śpi. Malutki już sobie upodobał kawałek wykładziny koło naszego łóżka i tam spędza dzienne drzemki. W nocy sam się jednak kładzie na posłanku w przedpokoju. Rano za to przybiega razem z kotami robiącymi nam pobudkę (kulturalnie koło 6-tej więc jak najbardziej nam pasuje). Cudownie, prawda?
  22. Wieści z domu Malutkiego po porannym spacerze:-) Jesteśmy po porannym spacerze. Malutki zrobił tylko siusiu, ale na razie mało zjadł - w sumie jeszcze chrupek nie ruszył, ale chętnie zjadł ciasteczka i snacki.Na spacerze już się uśmiechał, ale w domu jeszcze nieco osowiały. Ale już za nami chodzi, choć rzeczywiście na górę po schodach wejść jeszcze nie chce. Zapomnialam wczoraj napisać, że Państwo pracują w domu, w związku z tym Malutki cały czas będzie mial towarzystwo, które bardzo sobie ceni:-)
  23. Malutki od dzisiaj został mieszkańcem pięknego domu z dużym, dobrze ogrodzonym terenem. Do towarzystwa ma dwa koty, które dzisiaj obserwowały go z daleka, ale były bardzo zainteresowane, choć ostrożne. Najważniejsze jednak, że zostal członkiem wspaniałej, kochającej zwierzęta Rodziny:-) Pierwsze słowa Pana, który zobaczył na żywo Malutkiego po raz pierwszy było "Witaj w Rodzinie Malutki, dokładnie takiego psa jak Ty sobie wymarzyłem" Malutki początkowo onieśmielony, przełamał się po dostaniu pysznych ciasteczek od Pana i Pani. Po trzecim merdał już radośnie ogonkiem i szedł do nich. Państwo usiedli na podłodze obok Maluszka i mówili do niego głaszcząc go na przemian:-) To co bardzo ważne, 100 metrów dalej mieszka Pani weterynarz, która przyjmuje w pobliskiej miejscowości w Prażmowie gabinecie. Pani zna dobrze dirofilzriozę i zna metody jej zaleczania. Takie sąsiedztwo to skarb dla naszego Malutkiego. Dostałam wieczorem pierwsza wiadmość z Jego nowego domku: Malutki po długim spacerze zasnął na swoim posłanku. Na początku spaceru wyglądał na bramę, ale potem rozbiegał się i jest już mniej osowiały. Bądź szczęśliwy cudowny psie! Pozostawiłeś zapłakaną Anię, która ze stresu dostała dzisiaj tak silnej migreny, że chciałam wołać do niej lekarza. Pomyślałam, że życie jest jednak zaskakujące. Ten cudowny pies 8,5 roku wisiał na łańcuchu, a teraz tyle ludzi go kocha i chce dla niego jak najlepiej. Pani Joanna powiedziala, że moge być spokojna, miłości i opieki mu nie zabraknie, bo to nie jest trudne kochać takiego psa:-)
  24. Wcale się nie dziwię:-) Gapiszonek jest śliczny, a na zdjęciach nie widać jaki z niej dzikusek:-)
  25. Doris, nieważne skąd, one wszystkie są takimi bidulinkami. Lunka miała szczęście, że na jej drodze stanęła młoda, kochająca zwierzęta dziewczyna i do tego ma Mamę tak jak ona zakręcona na punkcie zwierzaków. A teraz Elunia zrobiła ogłoszenia i czekamy na ten właściwy domek:)
×
×
  • Create New...