Jump to content
Dogomania

Ewa Marta

Members
  • Posts

    29327
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    31

Everything posted by Ewa Marta

  1. Bardzo Ci dziękuję, że myślisz o sunieczce:) Ona juz teraz ma dobrze, a kiedy znajdzie sie wspaniały dom, będzie super szczęśliwą sunią:) Ona mnie rozwala tym nieśmiałym uśmiechem, w którym jest prośba - nie skrzywdź mnie:(
  2. No właśnie, oby ja ktoś wypatrzył:) Na szczęście niczego maleńkiej nie brakuje, więc czekamy spokojnie:)
  3. Mimo jej wypłoszenia zrobiła nam wielką niespodziankę. Spodziewałyśmy się totalnego dzikuska, a ona po swoich przejąciach po prostu się boi.
  4. Bardzo wrażliwi na los zwierzaków. Sami mają w domu 2 uratowane, ale chcą pomagać jeszcze innym:)
  5. Dziękuję:) Dokładnie tak, w ubieglym miesiącu było 54 zł, w tym udało się więcej:)
  6. Musiala kiedyś miec dom. Myślę co się moglo wydarzyć... Może się zgubiła komuś? To musiało byc dawno temu jeśli już:( Tego nigdy się nie dowiemy... Czy ludzie byli obok, czy błąkała się sama zagubiona. Najważniejsze w tej chwili, że już nie nosi tego ciężaru, że skóra oddycha, że dostaje dobre jedzenie i ma opiekę:) A my znajdziemy jej kogoś, kto ja pokocha całym sercem!
  7. Przed chwila przelałam dla Ajki 100 zł od Dobrych ludzi, którzy chcą zostać anonimowymi darczyńcami. Tak napisałam w tytule przeolewu:) To te same osoby, ktore pomogly w ubiegłym miesiącu sunieczce:)
  8. Zrobię dzisiaj przelew, dziękuję bardzo:) Nie ma innej opcji Eluś:) Zadbamy o to, żeby trafila do najlepszego domku świata:) Bardzo dziękuję z aporady i za chęć pomocy, zaraz napisze PW. Anetko, a moglabys kupic ten Olekardin i kwas borny? Na pewno coś jej trzeba podac na sierść, więc albo qwiesiołek albo ten Olekardin:) Jeśłi ma brązowe łezki, to może warto poprzemywać tym kwasem? Zdaję sie tu na Ciebie, bo ty sunie widzisz na żywo i wiesz, czy jest taka potrzeba:) Ja ryczałam wczoraj, a dzisiaj caly czas mam to maleństwo w glowie, ale mam taki spokój o nią w sobie:)
  9. Bardzo dziękujemy i pozdrawiamy!
  10. Ja też dziękuję za potwierdzenie:)
  11. Rozumiem doskonale:) Zdarzyło mi się kilka lat temu nie móc wykrztusić słowa tak płakałam i zJamorem, który też nie był w stanie mówić wymienialiśmy się smsami. Dopiero 2 dni później mogliśmy porozmawiać. Tylko tam była rozpacz, a tu jest wzruszenie ogromne i radość, że będzie już tylko lepiej!
  12. Podlicz Anetko wszystkie dotychczasowe wydatki - poza szczepieniem jazda po nią i z nią do hoteliku, jej pobyt do końca czerwca (bo na pewno nie puścimy jej nigdzie bez sterylki i odkarmienia) i nie wiem co jeszcze płaciliście. Puszki oddzielnie, bo płacę za nie poza rozliczeniem maleńkiej na wątku. Do suchego może się powoli przyzwyczai, a narazie niech je na zdrowie mokrą - będziemy dokupywać w miarę potrzeb:) No i może kupić jej kapsułki wiesiołka i podawać na poprawę stanu skóry? Macie jeszcze jakieś pomysły co można podawać? Ale się cieszę, że ona tak szybko poczuła się bezpiecznie!!!
  13. Dobrze, że nie muszę nic mówić, tylko mogę pisać, bo krtań mam całą zaciśniętą, a łzy lecą jak głupie... Nikt z nas chyba nie myślał, że ona tak bardzo zmieni się po wyjściu ze schronu. Jestem przeszczęśliwa widząc uśmiech na tym pysiu. Teraz dopiero widać, że to ani pudelek, ani maltańczyk, tylko przepiękny kundelek - moja ulubiona "rasa" :) Ile ona może ważyć?
  14. Bardzo dziękujemy za pomoc! Wyslalam PW:) No właśnie. Tylko jakimś cudem po tym świecie chodza takie kanalie, które potrafią doprowadzić psa do takiego stanu:( Nawet nie chcę myśleć co ona czuła pod tą skorupą:(
  15. Serdecznie zapraszam na watek Comi - przechrzczonej na Kami:)
  16. Super! Nie mogę się doczekać! Anetko, raz jeszcze wielkie podziękowania dla Was, że przyjęliście maleńką do siebie!
  17. Majka ma tak super domek, że sama jej zazdroszczę. Kilkanaście filmikow i zdjęć dziennie pokazuje, jak bardzo jest szczęśliwa i kochana w nowej rodzinie:) Muszę kilka wgrać tutaj, bo to naprawdę miód na moje serce i warto sie podzielić takim szczęściem:) Wpadaj na wątek nowej suni:)
  18. Moje kochane odwiedzające Betinkę - bardzo serdecznie zapraszam Was wszystkie na wątek nowej suni u Anecik. Wybaczcie, że nie wysyłam zaproszeń indywidualnie, ale mi się mąż zaczął irytować, że od kiedy wróciłam ze sparceru z psiakami, to siedzę w sprawach innych psów, a on czeka na wspólny wieczór... Jesteście wszystkie bardzo mile widziane, wpadajcie bardzo proszę:)
  19. Post rozliczeniowy: POMOC RZECZOWA: 23.06 - 24 puszki Animondy 400 g - od Ewy Marty WPŁATY: Rok 2018: 22.06 - 100,00 zł - wpłata od Anonimowego Darczyńcy 25.06 - 100,00 zł - wpłata od Anuli 28.06 - 20,00 zł - wpłata od Nesiowatej 29.06 - 30,00 zł - wpłata od Magdy R. 02.07 - 100,00 zł - wpłata od Wioli R. 06.07 - 250,00 zł - wpłata od Rity M. 19.07 - 20,00 zł - wpłata od Kasi W. 01.08 - 200,00 zł - wpłata od Anonimowego Darczyńcy 01.08 - 180,00 zł - wpłata od domu stałego Kami 05.08 - 50,00 zł - wpłata od Pana Janka R. BAZARKI dla psiaków: Rok 2018: W sumie zebrane: 1.050,00 zł WYDATKI: Rok 2018: 23.06 - 50,00 zł - dopłata do szczepienia 23.06 - 40,00 zł - transport - hotel - schronisko - wet - hotel 23.06 - 90,00 zł - pobyt w hoteliku (22-30.06) 27.06 - 18,80 zł - Preparat na poprawę stanu skóry i sierści 27.06 - 8,00 zł - kwas borny 30.06 - 100,00 zł (wizyta u weta, badanie krwi, leki - 5 zastrzyków) 06.07 - 310,00 zł - sterylka, leki przeciwbólowe i antybiotyk na wynos i kaftanik posterylkowy 16.07 - 15,00 zł - zdjęcie szwów u weterynarza plus transport 19.07 - 60,00 zł - obroża Foresto do 8 kg 01,.08 - 320,00 zł -pobyt w hoteliku 01.07 - 01.08 01,.08 - 120,00 zł -transport Kami do DS W sumie wydane: 1.131,80 zł Na koncie pozostało: -81,80 zł
  20. Maleńkie, przerażone psie nieszczęście wypatrzyłam na wątku maleństw ze schronu, na ktorym ewu woła o pomoc dla ciągle przybywających do schroniska o złej sławie psiaków. Popłakałam się widząc zdjęcia bardziej przypominające zużyty mop, niż psa. Kolejne zdjęcia już po uwolnieniu jej z tych koszmarnych dredów pcheł i błota ukazały przerażone maleństwo chcące schować się do mysiej dziury, żeby tylko nikt jej nie dojrzał. Zadzwoniłam do Ellig, z którą zawsze konsultuję psie dezycje. Obie uznałyśmy, że trzeba ją stamtąd zabierać jak najszybciej. Potem telefon do Anecik w nadziei, że może jakimś cudem jest wolne miejsce. Teoretycznie nie było, ale Anecik przeprowadziła poważne rozmowy z Arkiem - mężem i podjęli decyzję, że od poniedziałku 25 czerwca mogą ją przyjąć. Założyliśmy na wszelki wypadek wariant najgorszy - że będzie to dzikusek i trzeba poświęcić jej dużo czasu. Mniej więcej w tym samym czasie okazało się, że Tyś(ka) szukała dla maluszka pomocy na FB i tam zgłosiła się osoba prowadząca hotelik Ostoja. Zawiezienie jej tam byłoby możliwe na koniec czerwca. Pomyślałyśmy, że zabierzemy maleńką na kilka dni do Anecik i ewentualnie stamtąd pojedzie dalej. Tyle, że w Ostoi są kojce zewnętrzne i dosyć sporo psiaków, które maja dobrą opiekę, ale w większości są większe i takie maleństwo mogłoby dalej umierać ze strachu przed nimi. Pozwolę sobie zacytować to, co napisała o niej na FB Tyś(ka): Na potrzebę ścięcia dredów trzeba było dać jej narkozę -- tak ją skrzywdził człowiek, że omal serce jej nie wyjdzie jak widzi człowieka. Jedna wielka panika. Ona tutaj nie przeżyje, ma zbyt delikatne serduszko. Comi liczy na cud w postaci DT, który jest świadomy, że to małe psie ciałko potrzebuje czasu, dużo czasu, żeby przestać się bać. I trzeba być świadomym, że Comi to jedna wielka niewiadoma... Tak się cudownie złożyło, że hotel Psiarek prowadzą ludzie pełni empatii do zwierząt i jak już było wiadomo, że maleńka trafi do nich, to ciężko było im myśleć o tym, że ona tam umiera ze strachu, dlatego Arek pojechał po malunię już dzisiaj!!! Na miejscu okazało się, że maleńka zabrana z kojca i niesiona do samochodu zaczyna się tulić do wolontariuszki i liże ją po twarzy:) tego nikt się nie spodziewał! Okazało się, że paraliżował ją po prostu strach. Podjęłyśmy wspólnie decyzję, że maleńka zostanie u Anecik, gdzie jest dużo mniej psów i można jej poświęcić więcej czasu. Być może nie jest sterylizowana, ale to sprawdzimy za tydzień - dwa. Teraz musi dojść do siebie, przytyć troszkę. Dostanie do karmy suchej również dobre puszki Animondy, żeby chętniej jadła i nabrała sił. Była już na rękach u Anecik, a kiedy Arek poszedł do niej z kolejną porcją jedzenie, wywaliła brzusio do głaskania! No i znowu oczy mam pełne łez, tyle, że teraz to łzy szczęścia! Jej imię nadane przez wolontariuszki - COMI od słów "co mi zrobiłeś człowieku": zamienimy na KAMI, żeby zapomnieć o tym co złe w jej życiu. Nie mamy w tej chwili finansów na jej całe utrzymanie, ale nie można było jej tam zostawić. Na szczęście nasze Dobre Anioły, kóre wspieraja już utrzymanie Betinki i wsparły leczenie Ajki, dorzucą też coś dla Kami. Może uda mi się przygotować jakiś bazarek dla niej. Jestem optymistką i wierzę, że takie małe nieszczęście znajdzie inne dobre duszyczki chcące ją wesprzeć. Na dobry początek sfinansuję jej puszki Animondy. Jedną porcję już zjadła z apetytem i to jest cudowne, bo w schronie bała się jeść! Przedstawiam Wam Kami:) Zdjęcia przegrałam z wątku Maleństw ze schronu, a od jutra będą już nowe i mam nadzieję, że weselsze:
×
×
  • Create New...