Dziękuję, Tuśka.
Ruda, nie miałam nic złego na myśli. Hotelik bardzo mi się podoba, Pani też.
Po prostu Liwka zachorowała, będąc już w hoteliku i tyle. Może złapała coś na spacerze, może zaszkodził jej któryś z psich smakołyków, jakie je zostawiłam. Nie wiem, stwierdziłam fakt i tyle. Gdybym podejrzewała, że coś jest nie tak, zabrałabym ją stamtąd. A nie jadła pewnie z tęsknoty i żalu. P.S. Hotelik będę polecać każdemu, kto bedzie szukał dobrego miejsca dla psa.