Wiadomo, że wędzone najlepsze (moje psiaki zajadają się żwaczami - kurczę, nic nie śmierdzi obrzydliwiej, a mój TŻ trzyma je w szafie w przedpokoju! wytrzymać nie można!) Tyle, że po wędzone świństwa muszę jechać do miasta, a różne takie tam mam naprzeciwko. Przecież wiesz, że wygodna jestem. I leniwa. :oops:
Ania to anovip1? Sorry, znamy się tylko z dogo. Będę raczej w niedzielę. Może TŻ mnie podrzuci. A jak nie, to w poniedziałek. Zadzwonię. Matko, kto wymyślił te święta!?