Widać źle się wyraziłam. Jak się po 4 miesiącach wywozi Bogu ducha winnego, ufnego, kochającego psa prosto spod kołderki do hoteliku, to nawet najcieplejsza, najczystsza klatka nie budzi zachwytu, a przemiła skądinąd Pani hotelikowa nie zastąpi przecież Pańci. Przecież Liwka nie wiedziała, że jest "tylko" tymczaską, dla niej mój dom był jej domem. Żyła sobie z ludźmi i trzema psami i nagle, nie wiedzieć czemu, jej ukochana Pańcia zostawia ją w pustej klatce i znika. Nie wiem, może rozchorowała się z rozpaczy.
Wybacz, Liweńko. Niedługo znajdziesz wreszcie swój domek i może zapomnisz o niedobrej ciotce.