Jump to content
Dogomania

agata51

Members
  • Posts

    22868
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by agata51

  1. Pewnie cisza. Werki też nikt nie chce.
  2. Już się całkiem pogubiłam w kwarteciku czarnuszek, teraz tercecik dorzucacie! Też żeński? Lada chwila znajdziecie pewnie ich mamuśkę. Black is beautiful, wiadomo! megi, już się zapisuję na twój nowy bazarek imionkowy. P.S. A tatuśkowie tych śliczności gdzie?
  3. [quote name='Yorija']a gdzie zdjecia reszty sfory i kaloszków? hę?[/QUOTE] Też jestem zawiedziona, że piechcia nie wyeksponowała kaloszków. Następnym razem nie odpuszczę. A zdjęcia całej sforki wybij sobie z głowy. Przynajmniej na razie. Wera musi się nauczyć wspólnych spacerków. Dzisiaj pierwszy raz miała towarzystwo - musiałam zabrać na spacer Holkę. Wera była bardzo niezadowolona i strasznie dokuczała staruszce. Ruda małpa! Jeszcze tylko Betki i Mixera brakowało! [quote name='piechcia15']nadrobimy zaległości w fotkach sforki spoko spoko :) a ty ciotko Agato mniej pal fajek:) to dogonisz rudą wiewiórę :D:D:evil_lol:[/QUOTE] Przecież palę mniej! Już od dawna! A rzucić całkiem nie rzucę, bo takiego wstrząsu mój organizm by nie przeżył. P.S. Obym nie musiała gonić rudej wiewióry. Lepiej, żeby to ona mnie goniła. Następna sesja zdjęciowa w środę. Tym razem z modliszką.
  4. Wysłałam 60zł - 20zł dopłata do stycznia i 40 za luty.
  5. Rudzia, skrzynkę masz zawaloną.
  6. piechcia, dziękujemy za wizytę i sesję. Mnie tam zdjęcia się podobają. Warunki były mało sprzyjające, a Werka i tak przecudnej urody. Dałam się piechci namówić i spuściłam Werę ze smyczy. Wreszcie mogła sobie sunia pobiegać. Dzisiaj już na wszystkich spacerach chodziła luzem. Przybiega na każde wezwanie. Fakt, miałyśmy farta - nie spotkałyśmy ani jednego psa. Zobaczymy, co będzie dalej. Aha, Werka powinna jednak mieć nieco młodszego opiekuna. Na dłuższych dystansach odpadam.
  7. Baaronie, myszki i bażanty to pryszcz! Okazało się, że nasz zając wciąż żyje!
  8. piechcia, poproś o wsparcie finansowe Skarpetę Talcott: http://www.dogomania.pl/forum/threads/185536-Skarpeta-im-Talcott-dla-starszych-piesków-w-potrzebie Bardzo cię proszę - zajrzyj.
  9. [quote name='Olena84']Ciociu Agatko, ja swoimi siostrzenicami sie nie opiekuje, bo nie mam kiedy, widzimy sie na obiadkach rodzinnych, i wtedy ja po prostu wiem, ze wiele bym zmienila i nie tak rozpuscila, moim zdaniem (to juz nie do nich co prawda odnisienie) kupowanie 5 latkowi audiobooka czy tableta to przesada, moje dziecko bedzie - niestety pewnie dla niego - "zacofane" technologicznie, nie bedzie zadnych komorek i komputerow wszczepaninych w skore od urodzenia - ja nie pozwole;)[/QUOTE] Akurat! Zrobisz i pozwolisz na wszystko dla chwili spokoju. Albo żeby móc ugotować obiad, przeczytać gazetę albo pomalować paznokcie. Wiem, co mówię - byłam matką. Teraz jest mi łatwiej. Nic nie muszę i wszystko mi wolno; zabawek, które myślą za dziecko nie mam; za to mam czas i cierpliwość, żeby pozwolić dziecku myśleć za zabawkę. I wnucha wie, że nowinki techniczne to w domu, a u Baby Gagi perkusja z garnków i misek, basen na balkonie, ptasie piórko i śpiewane tylko dla niej kołysanki, których nikt już nie zna. Z drugiej strony, nie można zrobić z dziecka technologicznej kaleki (pamiętam, jak się czułam, jak pierwszy raz po PRL-u pojechałam na Zachód; i jak niekiedy jeszcze dziś tak się czuję). I jestem wdzięczna, że moja trzyletnia wnucha nauczyła mnie grać w Memo na i-phonie (u Baby w Memo gramy kartami kupionymi w Tesco - i tak mnie ogrywa). Moje dzieci najpierw wywiercały palcami dziury w ścianie (stare budownictwo, miękkie tynki, pewnie brak wapna w organizmie - ja też to robiłam). Potem wypełniały te wwierty plasteliną. Nie wiedzieć czemu, robiły to wszystko siedząc na szafie. Pewnie dlatego, żebym nie zauważyła.
  10. Meldujemy się i pozdrawiamy. Nic się nie dzieje. I dobrze. Gwoli ścisłości - byłoby lepiej, gdyby działo się coś w sprawie domku. Werka - suka idealna. Najwyżej ukradnie i podrze sobie moją świeżutką Rozrywkę, której nawet nie zaczęłam rozwiązywać. Albo Politykę, której nie doczytałam - chyba nie muszę dodawać, że w strzępach mam akurat to, co zostawiłam sobie na deser. Kochana suka, przypomniała mi to, o czym zawsze wiedziałam - najlepiej zaczynać od deseru. Poza tym wciąż nie traci nadziei, że myszkę jakąś upoluje. Śniegu brak, wiatr porusza dębowymi liśćmi - każdy może okazać się myszką, warto sprawdzić. Za to wczoraj Mixer wyniuchał jeża (jeże to jego obsesyjna namiętność). Kurczę, myślałam, że one nieco głębiej zimują. Psy odgoniłam, przysypałam tym, co odgarnięte zostało i życząc mu miłych snów, poszłam do domu z nadzieją, że przetrwa do wiosny. A dzisiaj okazało się, nasz zając-odyniec wciąż żyje i ma się świetnie. Betka od razu go wyniuchała - jak tylko weszliśmy na łąkę - i w końcu wypłoszyła. Mało mi ręki ze smyczą nie urwała, ale cudem jakimś utrzymałam. Mixer natychmiast zjawił się na jej ujadanie (bardzo charakterystyczne), ale, na szczęście, zając skrył się już w chaszczach i po zabawie. I tyle.
  11. Klatka w każdej chwili może się przydać - w tej branży nie znasz dnia ani godziny. Jak ci się będzie chciało, przyjeżdżaj. Resztę załatwimy w przyszłym tygodniu.
  12. [quote name='Rudzia-Bianca']Agaciu kochana zgadza sie cudni ludzie się Reksikowi znaleźli:)Co do kazy to nie wpłacaj mi już nic .na koncie Reksika jest 162 zł ma dać kase jeszcze Tooom za 2 miesiące to będzie 362 zł a zapłacić mamy 285zł hotelik i 41 zł szczepienia (dziękuję Dobremu Weterynarzowi znaczy Cioteczkom z DW za kolejną zniżkę dla Reksika :loveu:)więc jest szansa że jeszcze nam trochę kasy zostanie .[/QUOTE] Nie powiem ulżyło mi, a raczej mojej kieszeni. Ale pamietaj, że masz u mnie stówkę dla następnej bidy.
  13. Latem byłam z wnuchą w parku. Zaczęłam od zaliczenia z nią całego ciągu różnych przedziwnych konstrukcji (za moich czasów mieliśmy tylko drabinki, huśtawki i zjeżdżalnię), coby wiedzieć, czego mogę się spodziewać. Nie wiem, dlaczego wszyscy użytkownicy placu zabaw dziwnie na mnie patrzyli. Przyszedł młody człowiek z córką (mocno starszą od Dagny). Rzucił do piaskownicy wypasiony plażowy zestaw, usiadł na ławce, wyjął z kieszeni komórę i tak został. Jak po dwóch godzinach opuszczałyśmy park, nadawał pewnie dwusetnego esemesa. Przez cały czas nie zamienił z córką słowa. Panienka nawet nie wiedziała, że babki najlepiej stawiać z mokrego piasku - tatuś nie powiedział. Przylgnęła do nas, bo u nas coś się działo. Znudziły nam się te konstrukcje i zaczęłyśmy piec i przystrajać tort. Z tego, co było pod ręką, a było z czego - kamyki, listki, gałązki. Poraziło mnie. Dziewczynka była bezradna. Nie tylko nie wiedziała, jak upiec tort z piasku, to jeszcze nie wiedziała z czego. Zasób słów zerowy. Dagny nawet poczęstowała tatusia dziewczynki kawałkiem naszego tortu - oniemiał i nawet "dziękuję" nie powiedział. Jak opuszczałyśmy park, tatuś wciąż nadawał, a jego córka patrzyła za nami tęsknym wzrokiem. Do tej pory nie mogę się otrząsnąć.
  14. [quote name='piechcia15']na fb zgłosiła się jakaś babka do dt i mikropsy też kogoś mają, ale schronisko pewnie nie odda jej bez sterylki a to nie jest dobry pomysł aby ona tak wcześnie po porodzie miała sterylkę:( ale jak ją weźmiemy to zabieg zostaje [B]na naszej głowie :([/B][/QUOTE] Raczej "w kieszeni" :razz: Ile czasu od porodu musi upłynąć? DT płatny? W Łodzi?
  15. Jego mina mówi wszystko: "I ja mam jeść ten szajs? W życiu! Ja chcę kurzych łapek!!!!"
  16. A dzisiaj odkryliśmy ślady kaczek. Piękna parka odwiedza nas od czasu do czasu. Spodobałaby ci się, wyżle!
  17. Wszystko mi pasuje. Dziękuję ci, że nie zachciało ci się jechać do weta przed pracą. Zabiłabym! Klatka nie zawadza, ale możesz w każdej chwili zabrać - tobie bardziej się przyda niż nam. W sprawie klamotów musimy pogadać, bo nie wiem, co szykować. Najprościej byłoby ciuchów się pozbyć, ale ty nie lubisz. Zacznę przeglądać płyty i książki. Może być? Spacerek połączony z sesją zdjęciową - jak najbardziej, ale, fakt, trochę słońca by się przydało. Nawet złota Wera nie będzie w stanie rozświetlić żałosnych resztek czegoś, co jeszcze niedawno było śnieżnobiałym puchem. Pytałam o sterylkę - połowa marca. Zakładam, że zabieg wykona moja wetka - nie wyobrażam sobie, żeby mogło być inaczej. Oczywiście, jeśli Werka będzie wtedy jeszcze u mnie. piechcia, możesz wydrukować dla mnie kilka plakacików Werki? Moja drukarka robi przedziwne rzeczy z kolorami - wszystko wychodzi w lila-róż. Yorijko, jak dobrze pójdzie będą obrazki całej gromadki, a może nawet moich fantastycznych kaloszy!
  18. Fuksiu, trzymaj się. piechcia, chyba nie wytrzymam i zadzwonię do ciebie w godzinach pracy.
  19. modliszka, to pewne, że to mama tych maluchów? W zasadzie nieważne, bidę trzeba ratować.
  20. [quote name='Yorija']a myśmy się utaplali w deszzcu i rozmoczonym śniegu...[/QUOTE] U nas z góry nie pada, ale od dołu tragedia. Na szczęście dobre kalosze sobie sprawiłam. Nie przemakam, ale i tak ciężko po tej brei się chodzi.
  21. [quote name='Olena84']Ja dzis wrocilam ze spotkania z siotrzenica, biega z bronia i gra na bijace sie do krwi ludziki na komputerze, a ja lalkami sie bawilam...[/QUOTE] Ja się lalkami nie bawiłam, bo bida była. Kołysałam do snu wałek od tapczanu, opatulony w coś tam. I tego się trzymam - wnucha nie ma u mnie ani jednej zabawki. Sporo książeczek jest. Bawimy się, czym i jak popadnie. Do drugiego roku życia spędzała czas w kuchennych szufladach, żeby mogła bębnić na bębnach, nie kupowałam perkusji - wystarczyły garnki, miski i pokrywki. W domu ma wszystko - nie przeskoczę, zresztą nie mam zamiaru. Nam wystarczy byle co - nawet z wykałaczki można stworzyć historię. I najważniejsze - na spacerze z wnuchą nie wisi mi przy uchu komórka. Olenko, wiem, "dzieci to zakała ludzkości", ale możesz być ukochaną ciocią - wystarczy dać dziecku farby, duży karton i pozwolić mazać na nim łapskami. Dobrze jest mieć w domu strój zastępczy (kupuję za grosze w TESCO), coby dziecko kolekcji z ZARY nie zabrudziło. Głowę daję, że siostrzenica odrzuci broń, przestrzanie strzelać do ludzików i nie będzie mogła doczekać się spotkania z tobą. Ile to dziewczę ma lat? Ma jakieś imię? Moja wnucha to Dagny.
  22. Na zieloną trawkę przyjdzie nam trochę poczekać. Ciekawe, jak lisy polarne w trawie polują... Dzisiaj poranny spacer z Werą i wnuchą. Polowanie nieudane (śnieg chyba za ciężki, nic nie słychać, a i skok na głowę mocno ryzykowny. Werka wolała zabawy z wnuchą - powalanie na łopatki (wnusia jeszcze malutka), podgryzanie pupy i łapanie za łydki (kombinezon się sprawdził, siniaków nie stwierdzono) - śmiechu było co niemiara! Dowiem się, w której dekadzie marca można będzie ciąć. Nie znam się na tych babskich kalendarzykach. A ja kalosze mam rewelacyjne!!! Tyle, że nawet w nich ciężko się chodzi po tej śniegowej brei. Nie ma to jak wiosenne kałuże!
×
×
  • Create New...