Kochany ten nasz Grześ, bidulek, już ponad rok w hotelu, nie wyobrażam sobie, jakby siedział gdzieś w zimnym boksie, albo nie wrócił wtedy po ucieczce i zamarzał, a to taki kochany psiak.. ech takie przemyślenia przy weekendzie;)
Dziękuję lipsik, a to na pewno dla Grzesia;)?
Wow, bardzo dziękujemy!!! Ale niespodzianka!