Ciocie, ale nie pytajcie tak chórem, co u Soni;). Wszystko ok, normalnie juz sie panoszy, przy próbie wpuszczenia kuzynki i dzieci małych do domu, cieszyła sie z nich bardzo, ale nie okazuje zbytniej czułosci. Zresztą te dzieci są takie, że boja sie zwierzat, a nie pchaja ręcę do pyska, bo wtedy to nie wiem co by było. Natomiast hehe, Sonia ma jeden patent na obcych, wpuszcza do mieszkania bez słowa (szczeku), po czym kładzie sie przedpokoju i obserwuje goscia siedzącego w pokoju i co jakiś czas sobie "prycha", a potem juz go nie wypuszcza! Spryciula;). Jest bardzo posłuszna, jak krzyknę "nie wolno" albo "stój" to grzecznie macha ogonkiem i nie rusza psów, bo na początku to mało mnie nie przewracała jak biegła groźnie do owczarka i dobermana. Teraz to juz dostojna pani, która na byle co nie leci;).
Zdjecia będą na dniach, ostrzegam, że jedno jest do obejrzenia po 22. Będę miała też prośbe do Selengi by wgrała filmik jak Sonia idzie na spacer, co prawda to nie szczyt jej radosci, ale zawsze cos sie nagrało.