Był telefon w sprawie Maksia. Najpierw nie zdążyłam odebrać, ale po sprawdzeniu numeru kierunkowego wiedziałam, że to w jego sprawie. Wiec oddzwaniam, a tam pani około 80-letnia się odzywa więc informuje, że oddzwaniam, bo dzwoniła, ona na to "tak", no to pytam, czy dzwoniła w sprawie psa, ona na to, że "tak"... zapytałam czy Maksa, ale pani nie pamiętała imienia, również pani nie przeczytała chyba ogłoszenia, bo nie wiedziała gdzie pies jest, że potrzebuje trochę czasu itp., a niestety pani chciała do budy i była zdziwiona, ze 2-3 letni pies nadal może być nieśmiały, bo pani też nie przeczytała o jego przeszłości, czyli pani w ogóle nic nie przeczytała z ogłoszenia ...