Onaa
Members-
Posts
26984 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
38
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Onaa
-
Tym razem to inny bazarek i moja prośba do Was o inną pomoc - bo proszę tym razem o wsparcie w walce z chorobą mojego adopciaka Gucia który najpierw był u mnie na dt a potem został już na stałe. Myślałam że będziemy razem żyli długo i szczęśliwie ale przerwała to choroba - padaczka: potrafi mieć 10 ataków na dobę, dostał Luminal i Pexion , wydawało się, że jego stan się ustabilizował, w końcu wiele ludzi i zwierzaków żyje z tą chorobą, ale od piątku po Świętach walczymy o niego bo znowu dostał serie ataków a po leku który miał podawany tylko tymczasowo odcięło go na kilka dni , był jak roślinka:(. Teraz bardzo powoli wraca do siebie chociaż mimo że minął tydzień nadal nie kontaktuje, jest zdezorientowany , łapinki są słabe, plączą się, dużo piszczy , chodzi bez celu i kryje się w zakamarkach, sika gdzie popadnie. Każda taka seria ataków to zagrożenie uszkodzenia mózgu , bardzo się o niego martwię. Jesteśmy u weta w Tarnowie gdzie mieszkam od jakiegoś czasu prawie codziennie ale to taka doraźna pomoc. Neurolog u którego byliśmy na konsultacji w wakacje w Krakowie , lecznica Proton, obawia się że coś może rosnąć w głowie . Potrzebna jest pilnie kontrola neurologiczna i rezonans a być może nawet badanie płynu rdzeniowo mózgowego. Niestety nie stać mnie na takie koszty. Nigdy nie myślałam że będę potrzebować pomocy dla mojego własnego psiaka, ale Gucio jej potrzebuje a ja sama nie dam rady mu pomóc :(. Gdyby ktoś zechciał nam pomóc , wpłacić jakąś cegiełkę .. Jeśli ktoś chciałby pomóc GUCIOWI to proszę o wpłaty na konto Zamojska Fundacja dla Zwierząt i Środowiska ZEA Konto: 97 2030 0045 1110 0000 0200 1700 koniecznie z dopiskiem: na badania chorego Gucia Dziękuję
-
Gucio powoli zaczął chodzić, choć łapki słabe i splątane. Niestety wciąż zdezorientowany i w swoim świecie. Dużo piszczy :(. Cieszyłam się że fizycznie lepiej ale telefoniczna rozmowa z neurologiem u którego byliśmy na konsultacji w Krakowie w wakacje bardzo mnie zasmuciła, pani doktor jest zaniepokojona że po atakach Gucio tak długo i powoli dochodzi do siebie, i że zażyty lek tak go odciął . Nie wiadomo jak będzie teraz bo tydzień po ataku Gucio wciąż nie wrócił do stanu wcześniejszego, nie wiadomo czy nie ma jakiś uszkodzeń bo każdy wielokrotny atak to takie zagrożenie :(. Neurolog obawia się też że może w głowie coś rośnie :(. Potrzebna pilna konsultacja i rezonans a być może i badanie płynu rdzeniowi mózgowego.
-
U Gucia coś się powolutku zmienia, zaczął podnosić główkę, troszkę się zainteresował jedzeniem, niestety zaczął też popiskiwać od czasu do czasu, ale po poprzednich seriach ataków też tak miał, niestety tylne łapki wciąż niesprawne. Ale teraz czekam już z nadzieją że będzie się po groszku poprawiać Wczoraj była wizyta u weta znowu kroplówka, antybiotyk, kontrola w czwartek.
-
Gucio choruje na padaczkę niestety taką że dostaje w ciągu doby nawet 10 ataków:(. Ma dwa stałe leki i już myślałam że będzie dobrze , że stan Gucia się jakoś unormował. Niestety biedak w piątek po Świętach dostał rano atak a potem miał jeszcze kilka , zrobił się nieobecny zdezorientowany, dostał lek na zatrzymanie ataków, ataki ustały ale jest jak roślinka :(, nie wstaje, jest półprzytomny, nie wiem czy śpi czy jest jakby w letargu, załatwia potrzeby pod siebie,byliśmy wczoraj i dzisiaj ponad dwie godziny u weta, dostał leki kroplówki na dodatek ma stan zapalny, bardzo się martwię :(.
-
Cieszę się z domku Łatusia ale spokojna będę dopiero za ok miesiąc, to starszy piesek że swoimi problemami. Potrzeba czasu żeby się przekonać że wszystko z adopcją się układa. Dlatego jeśli możecie to prosiłabym bardzo żeby jeszcze trochę poczekać z przeniesieniem deklaracji łatusiowych ale to oczywiście zależy od Was.
-
Chciałam bardzo podziękować Wszystkim Osobom które były z Łatusiem, wspierały go, pomagały mu w przeróżny sposób, utrzymywały go w hoteliku i w innych kosztach zwł. weterynaryjnych, leczeniu, towarzyszyły nam na wątku i w ciepłych myślach - ogromnie Wam dziękuję - bez Was nie było by już Łatusia na tym świecie Jednocześnie proszę Was nadal o kciuki i dobre myśli dla Łatka żeby wszystko było dobrze, ja spokojna będę dopiero za miesiąc. I w tym czasie bardzo proszę nie rezygnujcie jeszcze z deklaracji miesięcznych na Łatka bo wiem że różnie bywa, a to dopiero pierwsze godziny w ds.
-
Łatuś został w swoim nowym domku :). Był bardzo dzielny, spokojny. Nawet winda mu się podobała ;). Zamieszkał na nowym osiedlu, niedaleko ma tereny zielone do spacerowania. W domu wszystko obwąchał, napił się wody, położył na swoim legowisku, potem poszedł zobaczyć balkon. Jak go pani głaskała to pomachał ogonem. Ma szelki z numerem telefonu pani. Dzwoniłam teraz wieczorem do ds. Po wyjściu Szafirki Łatuś położył się koło drzwi i czekał na nią. Ale jak już go pani zawołała to poszedł, jest spokojny, grzeczny. Byli na spacerze , na którym oczywiście musiał wszystko powąchać, zwiedzić, poznać, był ciekawy. Jak to on :D. Potem musiał odpocząć, poszedł spać. Mam nadzieję że Łatuś będzie kochany i szczęśliwy w swoim domku, i że wszystko się ułoży dobrze, wiadomo Łatuś ma swoje zdrowotne problemy, no i jest już starszym pieskiem, mam nadzieję że pani wszystko zaakceptuje i że z czasem nawiążą silną więź. Bardzo przeżywam tą adopcję .