Zrób co możesz, żeby tam trafiła.
Ja miałam początkowo dwie Minsy, siostry wzięłam, ale tak się gryzły na zabój, że jedną musiałam oddać. Oddałam strażnikowi leśnemu, złote życie miała, całymi dniami wędrowała z nim po chaszczach, a w domu (wiejskim!!) spała na fotelu. I kupili jej złoty łańcuszek :)
Maszka się nazywała.