Jump to content
Dogomania

Charly

Members
  • Posts

    15120
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Charly

  1. Bardzo dziękuje za przybycie na wątek. Narja nie jestes sama;)
  2. Jesli ktos sobie z tą mala poradzi to Narja:loveu: (Edit: ręka w bandazu i plastrach:roll::evil_lol:) masz bardzo niewychowanego pieska Narja:evil_lol:
  3. Ten piesek nie jest po prostu przestraszony. Ja myslalam ze widzialam juz przestraszonego psa- np mojego Filipa z Krzyczek, ktory do dzis kladzie się na ziemie, kiedy tylko nie dosc wolno się do niego zbliże natomiast Sol (Sonja) to zupelnie inna historia. To jest dzikie zweirzątko na razie. Spacerow nie będzie. Rybciu Sol nie chodzi. Po prostu nie chodzi. Ja trzeba nosic. Od momentu kiedy okazala nam ( a raczej mi) jak bardzo nie chodzi nosilam ją. Narja weszla do pociagu, ja z nia i mala i wlozylam jej psa w rece, z recznikiem na glowie, ktory ja bardzo uspokajał. Tak Narja byla w pociagu. tak zaniosla mala do domu.. Jak zawsze zaluje ze nie mialam camery..Na szczescie Narja jest przygotowana, zwinela wykladziny i ma ogrodek i tam bedzie mala uczyc co to jest smycz i chodzenie na smyczy. Ona nie przejawia cienia agresji- jest przerazona i dzika i boi sie czlowieka. przez kraty tak- podchodzi, a poza nimi:cool1: Kiedy pracownik (ten mlody, ktoremy naprawde nie mozna odmowic serca dla zwierzat) wszedl do boksu by ja wziac sunia darla sie w nieboglosy i pogryzla takze jego. My odeszlysmy, bo nie dalysmy rady tego ogladac. On takze ja przyniosl na rekach. sztywną.
  4. Jurmar od początku było jasne, że Weronie bedzie tylko DT. Wszystko powyżej napisała Radunia. Ja tylko dodam, że dom tymczasowy jest na wagę złota- tak jak było w przypadku Czarka- został wyciągniety w dosłownie ostatniej chwili. dom [B]tymczasowy [/B]ma naprawde swoj sens i jest normą na dogomani i nie tylko.
  5. ...Narja nie odbiera telefonu. Juz od godziny powinny byc na miejscu...mam nadzieję ze dojechaly i mala nie wykręciła jakiegos numeru. Moja dłoń i palec wyglądaja jakbym się poparzyła...tak na sino... Mała nie tyle co się wgryzła ale jakos zdarla mi do mięsa naskórek i pogryzła okolice:roll:- dziki dzik:cool3::roll:- a miala kaganiec, nylonowy, ale miala, maksymalnie zacisnięty. Z niecierpliwoscia czekam na wiesci:roll:
  6. no więc Narja jest już w pociągu z pieską:eek2::cool1: Sol ( jej nowe imie) jest.jak na razie..dzikim zwierzątkiem. Tak wystraszonego dzikiego pieska jeszcze nie spotkałam. Dramat aby wyjąc z bosku. Czekająca na "odprawe" sunia najpierw stała zastygla w dziwnej pozycji w pomieszczeniu (przy czym się posiusiała ze strachu), a potem wsunęla głowke za szafke i trzesąc się na całym ciele czekała. Sunieczka nie chodzi na smyczy, nie da się prowadzić, wierzga, rwie i rzuca się jak dziki konik, próbując uciec. Więc postanowiłam ją wziąść na ręcę. bardzo się broniła gryząc co popadnie (pogryzła mi dłon i wygryzła zgrabną mięsną dziurke w palcu:placz::evil_lol::mad:). W koncu udało się, na rękach mała od razu przestaje się ruszać. Doslownei leży na rękach, jak bezwolne ciało. Wazy jakies 10kg - więc trochę ciężko:placz:. Zrobilysmy przerwę krótką, bo już nie moglam. Mała od razu przyległa do ziemi i tak sobie zastygla:shake:. I znow walka żeby ją na ręce wziąść.... W koncu dotarlysmy do autobusu i tam wpadlysmy na genialny:evil_lol:pomysł założyc jej na głowke ręcznik. Bardzo jej się pomysł spodobał, uspokoila sie - nie ma suni;). W autobusie bylo ok. Tzn. trzymalam ja bardzo mocno. Sunia caly czas kontrolowala czy czasem nie wyluzowalam, a jesli, od razu napinala miesnie, wietrząc szanse. Wiec trzeba jej uswiadamiac, ze nie ma szans i jest zakleszczona... Na pociąg na szczescie biegiem zdązylysmy. Narja weszla, przejęla małą (oczywiscie z ręcznikiem na głowie) i teraz już powinny być na miejscu...mam nadzieję ze się powiodło:roll: Podsumowując sunia jest totalnie wystraszona i dzika. Na smyczy jak na razie nie chodzi- przylega w dziwnej wykręconej pozycji do ziemi, ona się doslownie próbuje wtopic w podłoże, a kazdy ruch smyczą konczy się dziką walką. Jak na razie sunie trzeba nosic.Najlepiej od razu podniesc z pozycji leżącej (uwaga na twarz)- wtedy się nie broni...raczej.. Tragiczne, ze schronisko nadal twierdzi iz wolontariusze nie są potrzebni, a spacery z psem i jakas socjalizacja to już w ogole wymysł niekumatych panieniek. Gdyby ta sunia nie trafila na tak fantastyczna dziewczyne jaką jest Narja jeszcze w schroniksu bylaby decyzja o zwróceniu. Ten pies to po prostu niezsocjalizowany, przerazony dzikusek. Wiem jednak, ze w domu Narji ma szansę wrócic do normalnego swiata. Narja byla swietnie przygotowana. Miala reczniczki, sciereczki, smycz, szelki, obróżke, wypisaną adresowke(!) i kaganiec (nylonowy-dlatego mala miala jako taką możliwosc grysc)
  7. [quote name='Hawa']Można też tak jak na zachodzie pies badany jest na początku (Benio musiał trafić połamany) i pies czeka 2 miesiące na właściciela i potem jeśli jest młody to do adopcji, a jeśli jest schorowany i stary i wiadomo że nikt go nie adoptuje a w schronisku nikt go leczyć nie bedzie to chyba lepiej uśpić niż męczyć. Wtedy być może nie bylo by 2000 psow a tym ktore tam by zostaly mozna byloby zapewnić lepszą opiekę.[/quote] szczeże mówiąc te przemyślenia nie są mi obce. niestety
  8. Charly

    BARF in (e)motion

    ależ on zarosniety..jak wilkołak. I je tez jak wilkołak:evil_lol:
  9. Charly

    BARF in (e)motion

    hihi:evil_lol:...musisz do niego słodko przemawiac przy tym i zapraszać. Dym to twarda sztuka ponoc:lol:
  10. póki tam jest tak zle tzn. biednie oni raczej nie powinni podtrzymywac umów czy podpisywac nowych. o to chodzi.
  11. [quote name='Karmi']Wiem...:cool3: poprostu zaniemówiłaś :p[/quote] no...troszke maslo maslane ten wątek po troszku... [B]@Cavisia [/B]PiSdZ tu już chyba nie wchodzi (rozwój wątku, brak czasu itp). Tak mysle ze moze do niego zadzwonić i porozmawiac osobiscie.
  12. [quote name='Karmi']Teorie mam taką: działajmy zgodnie z prawem! Przebieg tej akcji można doskonale ocenić na podstawie relacji osób, które ją przeprowadziły. :razz: Nawiasem mówiąc zboczenie zawodowe i wewnętrzny głos rozsądku podpowiadają mi, że należy brać pod uwagę obie strony. Ale.... przyznam szczerze, ze wypowiedź p. Zuzanny nie miała na mnie wpływu. Wracając do przebiegu akcji i relacji na Onecie. Pisałam już, ze interwencje w takiej formie mogą być podejmowane tylko w przypadkach niecierpiących zwłoki czyli gdy wystąpi bezpośrednie zagrożenie życia zwierzaka. Z Onetu dowiaduję się, ze akcja została podjęta na podstawie anonimowej informacji, ze o 2-giej w nocy ( bo stowarzyszenie miało inne zajęcia), że po ,,szarpaninie" (dopiero) zostały podjęte starania o prokuratorski nakaz przeszukania, a ekspertyza weterynaryjna wykazała ,,znaczące odstępstwa od prawidłowego stanu" Czy jest to zagrożenie życia? Moje wrażenia są takie: jeśli na podstawie anonimowego donosu w środku nocy wpada do mnie taka załoga to przestaję wierzyć, ze żyję w państwie prawa...aż chciałoby się dopisać ,,i sprawiedliwości" ale może lepiej nie"..:razz:[/quote] No ....nie mogę odmówic racji..(chocbym chciała:lol:)....aczkolwiek:cool3: itd itd...ech...:roll:
  13. Charly

    BARF in (e)motion

    Mru:multi::multi: Gacek miny robi niesamowite:evil_lol:
  14. [quote name='Karmi']To ja tez nie będę. Ufff!!! Cieszę się, z tego głosu rozsądku. Nareszcie ktoś widzi różnice między dyskutowaniem a akceptowaniem. Między krytyką sposobu przeprowadzenia akcji a koniecznością walki z takimi hodowlami. Dziękuję. :loveu:[/quote] To jest dyskusja teoretyczna teraz, czy krytyka przebiegu konkretnej akcji na podstawie wypowiedzi p. Zuzanny?
  15. jak najbardziej przyznaję Ci racje. Z tego co napisała Weronia ostateczna decyzja zostala podjeta przez sanitariuszy. Sprawa jest bardzo delikatna. Jednak kto wiedzial, ze grozby popełnienia samobójstwa przez panią Zuzannę to tylko "czcze pogrózki"? Kto miał snuć prognozy? a gdyby jednak coś się stalo? Kto miał ponieść za to odpowiedzialność? Sytuacja na miejscu, cała akcja, jej przebieg, z natury rzeczy do przyjemnych należec nie mogła.nie wymagajmy wiec rzeczy niemozliwych.
  16. [quote name='halbina']pościeli i czystości zazdraszczamy... :oops:[/quote] ja zazdraszczam tak zgodnie spiącego stadka:multi:. Wspaniały widok:multi: Ja bym się nie wyspała z psami wkoło chyba.musze miec miejsce..duzo miejsca:roll:
  17. ja się w ogole zastanawiam skąd Mru taka kumata. nie uważam siebie za aż tak do tyłu, ale o istnieniu takich majtek dowiedzialam się przypadkowo w rozmowie z moimi się bardzo kochającymi przyjaciolkami:cool3:. więc Mru..?:cool3: Podnoszę:loveu:
  18. szukamy szukamy domku:lol:
  19. [quote name='Hawa'][URL="http://img266.imageshack.us/my.php?image=29102008193oo5.jpg"][IMG]http://img266.imageshack.us/img266/4061/29102008193oo5.th.jpg[/IMG][/URL][URL="http://g.imageshack.us/thpix.php"][IMG]http://img266.imageshack.us/images/thpix.gif[/IMG][/URL] To Benio wczoraj po operacji. Wet usunął mu parę zębów. Właściwie wszystkie trzonowe. Spod każdego sikała ropa. Lekarz powiedział że to było takie siedlisko bakterii, że bylo poważnym zaagrożeniem dla mnie i mojego dziecka. Za jednym zębem, ostatnim trzonowym jest odleżyna. Dostał antybiotyk i znowu Metronidazol codziennie do brania. Jest też już wykastrowany. Lekarz obmacał go też dokładnie. Miał pękniętą miednicę która źle mu się zrosła i staw kolanowy też miał w jakiś sposób uszkodzony - nikt mi przy adopcji o tym nie powiedział, też o zębach i o tym że pies ma nie 5 tylko min. 10 lat! Jestem wściekła. Po pierwsze za kłamstwo, drugie ukrywanie stanu zdrowia psa. Pies też powinien być wysterylizowany, a jeśli nie to ponieważ cena jest standardowa to schronisko powinno zwrócić mi koszty sterylizacji. Moja córka już dwa razy spadła z nim i potłukła się i to nie jest dla Benia stan przejsciowy.Jego do końca życia trzeba będzie znosić i wnosić po schodach nawet jak będzie widział. Adoptuję w życiu drugie zwierzę i drugi raz jestem przy tym oszukiwana pierwszy raz to był kot i bajeczka wymyślona przez wolontariuszkę wyszła szybko w praniu. Po jego zachowaniu widać było skąd pochodzi i że to co wiemy nie jest prawdą. Powiem Wam okropnie czuje się człowiek, który wychodzi z sercem a jest okłamywany. Czy mamy jako adoptujący zacząć przyjeżdżać do schroniska z własnym weterynarzem, czy mamy każdego w schronisku traktować jakby nam chciał za wszelką cenę wcisnąć psa? W maju pożegnałam moją 12letnią sunię. Teraz mam pieska, którego za chwilę być może też będę musiała pożegnać. Ludzie też mają uczucia nie tylko psy. Moja córka rozpacza za każdym razem, gdy zwierzakowi coś zagraża. Beniowi zagraża coś na co nie mamy wpływu, - mało czasu i ciągle coś nowego się okazuje co jest zagrożeniem dla jego zdrowia. I wszystko byłoby inaczej gdybyśmy od początku o tym wiedziały. Niebagatelną rzeczą jest też fakt, że Benio wymaga ogromnych kosztów, na które nie byłyśmy przygotowane. Jeszcze nie wiadomo, czy stan zębów nie wpłynął na jeszcze jakieś narządy oprócz serca, nie wiadomo też, czy problemy z sercem cofną się. Jego leczenie już pochłonęło około 600zł. Powstał też teraz duży znak zapytania, czy warto przeprowadzać operację oczu? I teraz napiszę coś z czym pewnie wiele osób się nie zgodzi. Uważam, że trzymanie starych chorych psów w schronisku jest nieludzkie. Pies bez człowieka nie istnieje. Dla psa który miał właściciela to nieludzka kara - za co? Z to że kochał? Siedzi chory, cierpi, umiera do końca. I nikt go nie weźmie. On w psim więzieniu musi odbywać karę dożywotnią za porzucenie. To takie moje przemyślenia, które oddzielam od samego Benia. Jest teraz bezpieczny i już wraca do zdrowia już nic go nie truje od środka. A mnie truje kac i niesmak wokół czegoś co teoretychnie powinno być zdarzeniem pełnym współpracy, zaufania i dobrej woli.[/quote] doskonale rozumiem jak się czujesz. ja też wzięlam psa niespodzianke, ale nie mozna tego porównac, ponieważ ja brałam psa z psiej mordowni w Krzyczkach. Nie wiem jak jest na paluchu. U nas w schronisku w Elblagu pieski nigdy nie są leczone- nie uzyskasz zadnych lub bledne informacje na temat psa. Nie ma ksiazeczki zdrowia. Psy takze nie są odrobaczane. Sa szczepione to wzystko. Jest ich okolo 200- nie 2000 jak na Paluchu.
  20. 4 male corsiaczki są do adopcji ( na dogo). A reszta?
  21. no wiesz--nie musisz:cool3::evil_lol::diabloti:
  22. No jak kto uwaza:lol:. Moj pies (obecnie 7kg) ważyl kiedys 4-5 przez kilka tygodni. Na początku bylo spoko, po 4 tygodniach bylo mi juz bardzo cięzko wnosic i znosic malego kilka (kilkanascie na poczatku dla nauczenia czystosci) razy dziennie na trzecie piętro
  23. Jak tam zdrówko Czareckiego? Grzyb zwalczony?
  24. sliczny maluszek. DT/DS koniecznie z winda lub bez schodow (no chyba ze ktos ma mocne plecy znosić i wnosić malucha kilka razy dziennie;))
×
×
  • Create New...