Jump to content
Dogomania

bonsai_88

Members
  • Posts

    5821
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by bonsai_88

  1. [B]Monia[/B] zakochana to ja jestem w paru rasach, ale jednak charakter portugalczyków mnie rozkłada na łopatki. Po prostu psa o lepszym [dla mnie] charakterze chyba nie ma ;). Niestety będę musiała jakąś przeżyć ich fryzurkę wystawową, bo za nią nie przepadam.... [B]Maks[/B] miło wiedzieć, że tutaj zaglądasz :) [B]Pestka [/B]ciebie też dawno nie widziałam
  2. [B]Grześ[/B] muszę ciebie zawieść, jeszcze jakieś resztki rozumi się we mnie kołaczą ;)... A mi właśnie przyszły biegówki. Wreszcie po długich rozmyślaniach postanowiłam spróbować jak to jest.... Szkoda tylko, że w końcu dzisiaj przyszły mi wyczekiwane narty, a wczoraj... stopniała resztka śniegu :D. [B]Patiszon[/B] świetne te sanki... faktycznie na pierwszy rzut oka wyglądają jak skrzyżowanie nart z sankami :D
  3. A ja mam dla was 3 nowiny... Po pierwsze - zdałam chemię :D... Po drugie - w końcu ustalono PRZYBLIŻONĄ datę wzięcia drugiej suni [i rasę przy okazji] :). Najprawdopodobniej za ok. półtorej roku stanę się właścicielką PORTUGALSKIEGO PSA WODNEGO :D. Dłuuugo zastanawiałam się nad rasę [moja druga miłość to aussie], ale jednak miłość do mojej portugalskiej wariatki przesądziła sprawę ;). Psina będzie sprowadzana z Czech albo Niemiec [no, jeszcze Anglia jest możliwa i mooooże Francja], ponieważ w Polsce jest bardzo mała ilość psów tej rasy, a ja chcę mieć sukę hodowlaną - moje marzenie od paru lat. Po trzecie - niestety padł mi komputer, wiec bedę sie raczej rzadko pokazywać :(... w tej chwili szukam gwarnacji, żeby go wysłać do naprawy...
  4. A ja mam dla was 3 nowiny... Po pierwsze - zdałam chemię :D... Po drugie - w końcu ustalono PRZYBLIŻONĄ datę wzięcia drugiej suni [i rasę przy okazji] :). Najprawdopodobniej za ok. półtorej roku stanę się właścicielką PORTUGALSKIEGO PSA WODNEGO :D. Dłuuugo zastanawiałam się nad rasę [moja druga miłość to aussie], ale jednak miłość do mojej portugalskiej wariatki przesądziła sprawę ;). Psina będzie sprowadzana z Czech albo Niemiec [no, jeszcze Anglia jest możliwa i mooooże Francja], ponieważ w Polsce jest bardzo mała ilość psów tej rasy, a ja chcę mieć sukę hodowlaną - moje marzenie od paru lat. Po trzecie - niestety padł mi komputer, wiec bedę sie raczej rzadko pokazywać :(... w tej chwili szukam gwarnacji, żeby go wysłać do naprawy...
  5. [B]Yorkomanka[/B] szczerze mówiąc większość yorków to ja mam ochotę odstrzelić - atakują moją sukę [oczywiście są na smyczy - flexi 5 m], drą się bez przerwy, a właściciele jeszcze je za to chwalą... Co ciekawe odkąd się spytałam, czy mam spuścić moją sukę, żeby też mogła być "dzielna" i atakować yoreczka to już mi zabierają te psy sprzed oczu. No i znowu na pocieszenie mam w bloku jednego [z chyba pięciu] spokojnego yorka - po prostu on gania cały dzień na smyczy i nie ma potrzeby wyładowywania się drąc pysk. Swoją drogą moja suka to jego największa miłość - odjazdowo wyglądają, jak się razem bawią
  6. Gabryjella ja niestety też zdążyłam się bardzo do labków zrazić... na szczęście mam przynajmniej parę wychowanych labradorów w okolicy, które trzymają mnie na duchu ;). Szkoda tylko, że mojej suki z nimi puścić nie mogę - dzięki "radosnemu" puszczaniu labków moja Birma nieznosi psów tej rasy. Kiedyś musiałam stać na jednej nodze z Birmą [20 kg suka!] na rękach, a drugą nogą odganiałam radosnego szczeniaka labka którego właścicielka złapać nie umiała - uraz Birmy jest na tyle silny, że najchętniej by tego szczeniora przegoniła przez całą okolicę. Zrobiła to parę miesięcy później jak dziewczynie nie chciało się odwoływać psa od nas - wychodzę z założenia, że jak ktoś PRÓBUJE zabrać/odwołać psa to pomogę... jak nie to niech się modli o humor mój i Birmy.
  7. Krzysiek już dostałam odpowiedź [bardzo dziękuję :)] na PW, że chodziło nie o rasy psów, a o ich użytkowanie - psy polujące/myśliwskie jak i strzegące dobytku były "dopuszczalne"
  8. [B]Nukapei[/B] może faktycznie dobrym rozwiązaniem były narty [biegówki] ;). Ja właśnie się do tego przymierzam, mam nadzieję, że moja suka przy okazji skorzysta :).
  9. [B]Monia[/B] ja do koni też mam zamiar wrócić [jeżeli kolano pozwoli], więc może w końcu uda mi się Birmę przyuczyć do biegania przy koniach. I tak młoda w ciągu 2 lat zrobiła duży postęp - jak za pierwszym razem zobaczyła konia przez siatkę [idiotka wyprowadziła konia na małe pastwisko tuż obok placu, gdzie szkoliliśmy psy - akurat były wszystkie spuszczone] to zaczęła atakować z taką zaciekłością, że miałam duży problem ją opanować... no i autentycznie bałam się o dziewczynę, która była na małym pastwisku razem z rozszalałym ze strachu koniem - wierzgał na wszystkie strony itp.. Za to jak parę miesięcy temu [jakieś poł roku] musiałam przerwać jazdę z powodu problemów z nogą to Birmę można było puścić luzem przy spokojnie pasącym się koniu [olewała], ale jak koń próbował biegać to próbowała szczypać [nie mylić z gryzieniem!]. No i już dało ją się opanować głosem jak była przywiązana do słupa, a ja siedziałam na koniu. Za to jeżeli z koniami nie wyjdzie to wracamy do roweru + ciągnięcia... może agility jeżeli noga pozwoli... no i frisbee, bo w końcu kojarzy co się z tym robi :)
  10. Brezyl daj spokój koledze, nie wiesz że pięknym kobietom się nie odmawia ;)... Ps. Tak, wychodzę z założenia, że nie ma brzydkich kobiet :D
  11. Monia żartuję przecież ;). A na poważnie - żebym weszła na narty muszą być spełnione 3 warunki: - muszę mieć sprzęt ;) - musi być śnieg ;) i najważniejsze - muszę mieć chociaż trochę czasu.... A tak swoją drogą mówiłam wam już, że Smoku od wiosny będzie chodził na konie? Mam nadzieję, że pomoże to na jego problemy z równowagą i niedorozwój ruchu się dzięki temu całkowicie cofnie :). Bo Smoku UMIE już wykonywać wszystkie prawidłowe ruchy tylko widać, że często on się po prostu boi... Swoją drogą - na koniach był już 2 razy, raz na kucyku [po 1 okrążeniu się rozpłakał, więc go zabrałam, to było rok temu ;)], a raz ze mną na przepięknym ogierze... Mógł wsiąść, bo Imen jak jest sam to jest łagodniejszy od większości znanych mi wałachów/klaczek [co innego w towarzystwie - w końcu to ogier]. Wtedy specjalnie byliśmy sami na ujeżdżalni - potrzebowałam olewającego wszystko konia do przyzwyczajenia Birmy że ja siedzę tam u góry... u tego konia nie jest pewne czy by w ogóle zareagował na uszczypnięcie w nogę [próby z bliskiej - jakiś metr/dwa - odległości olewał idealnie] ;)
  12. Monia cierpliwość jest cnotą... pamiętaj o tym jak będę wklejać zdjęcia... za rok :D
  13. Monia narty dojdą za tydzień [będą wysłane w czwartek na moją prośbę - wcześniej nie będę miała jak ich odebrać], potrzebne mi są jeszcze wiązania [mam nadzieję, że w poniedziałek uda mi sie je zamówić :)] i kijki - to juz najmniejszy problem, mam dośc dobry sportowy pod nosem, były tam kijki w sam raz dla mnie
  14. Brezyl mógłbyś jakąś rozwinąć swoją wypowiedź? Bo mnie zaciekawiła...
  15. Wiecie, że polskie prawo zabrania karmienia zwierząt terrarystycznych żywymi zwierzętami [głównie gryzoniami, ale nie tylko]? Można to robić tylko w wypadku, kiedy zwierz [np. wąż] nie chce jeść innego pokarmu mimo różnych prób... Inna sprawa, że większość terrarystów zdecydowanie woli martwą karmówkę, ponieważ nie ma wtedy ryzyka, że to nasz pupil stanie się obiadkiem [miałam tak kiedyś z modliszką - zjadł ją świerszcz, którego dostała na obiad].
  16. Szczęściaro... jasne... jadę poszlajać się po sądzie, a później od razu na 2 dzień wracam... no a w piątek muszę być w Krakowie.. Tak więc w czwartek będę jechała 600 km, a w piątek tylko 250 km... Teraz wyglądam przez okno i już się cieszę na jutrzejszą jazdę - normalnie d aisę to w 6-7 godzin przejechać, mam nadzieję, że jutro mi 10 wystarczy :(. [B]Dorka[/B] ty mieszkasz między Krakowem a Katowicami, prawda? Chyba będę musiała ciebie kiedyś odwiedzić ;). AAA... pochwalę się.... kupiłam sobie narty :). Stare, zniszczone.... ale co tam - do spróbowania się nadadzą, w razie czego w przyszłym roku kupię lepsze :). Grunt, że buty i wiązania będę miała naprawdę porządne - nówki :)
  17. Yorkomanka kiedyś miałam podobną sytuacje z kotem - zwinął psu kulkę [dla niego dużo za dużą - to był 3-miesięczny kociak]. Otworzyłam mu wtedy pyszczek i wyciągnęłam kulkę z gardła. Na szczęście była dość blisko i dosięgnęłam.
  18. Yorkomanka kiedyś miałam podobną sytuacje z kotem - zwinął psu kulkę [dla niego dużo za dużą - to był 3-miesięczny kociak]. Otworzyłam mu wtedy pyszczek i wyciągnęłam kulkę z gardła. Na szczęście była dość blisko i dosięgnęłam.
  19. Darianna Karmelek ma cudowną szatę ;).. Normalnie przy Flashu jak dorosły wygląda ;)
  20. Zmierzchnica ty mi lepiej daj znać jak będziesz potrzebować kontakt - dla mnie to po prostu długi spacer z Birmą do Janusza [ma szkołę jakieś 5 km ode mnie, tylko zazwyczaj tam nie podchodzę] albo zerknięcie przy okazji wizyty u weta [Olipmia ma tam reklamę swojej szkoły].
  21. bonsai_88

    Barf

    Mada jak "wbite" to na pewno część kury ;)...
  22. bonsai_88

    Barf

    betty labrador niekoniecznie... oj, wierz mi, że niekoniecznie - w zeszłym roku sporo się tego naoglądałam i wiem, że robaki potrafią mieć przeróżne ksztalty.... a i tchawica zdarza się "ostro" ucięta - sama na taką trafiłam kiedyś
  23. HA, po to mam wielkie, podwójne łoże, żeby wszyscy się mieścili :)... szkoda tylko, że o 6-7 rano zazwyczaj dostaję od Smoka butelką w łeb - taka delikatna sugestia, że dziecko już wstało i mamusia też by mogła...
  24. [B]Zmierzchnica [/B]w weekendy to ja też jestem, ale w kratkę - trzeba się dowiadywać ;). Od razu mogę ci powiedzieć, że dożywotnie szkolenie u Janusza 2 lata temu kosztowało 1000 zł. Chodzisz jak długo chcesz, po przerwie zawsze możesz wrócić... psy ze schroniska z 20% zniżką, ale dla znajdy też może by dał ;). Ile kosztuje szkolenie u Olimpii nie wiem, musiałabym się dopytać. Kontakty moge załatwić jak tylko będzie chciało mi się tyłek ruszyć ;).
  25. Monia lubię adrenalinkę, więc wszyscy w domu mi jej dostarczają [tak, TZ też ;)]. Najgorsza była matka jak mi w czasie wykładu zadzwoniła.. ogólnie wiem, że w czasie zajęć mama zadzwoni TYLKO w jednym wypadku - jak coś się stanie ze Smokiem... wywiało mnie z sali tak, że kumpeli o mało nie stratowałam.... mamusi pomyliła się godzina o której kończę... Efekt był taki, że dostałam napadu paniki o małego i MUSIAŁAM wrócić z Krakowa do domu zobaczyć Smoka... jak przyjechałam to już spał. Z domu wychodziłam o 4 rano [miałam zajęcia na 8.00 w Krakowie], więc za dużo to na niego patrzeć nie mogłam. W sumie gdyby nie mamusia to bym wtedy nocowała u koleżanki i się wyspała.
×
×
  • Create New...