-
Posts
10326 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
3
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by evel
-
Właśnie się zorientowałam, że ostatnia kupa, jaką Zu się poczęstowała, to kupa nadmorska, a piesek był wtedy na suszu... Także wiecie, różnie to bywa ;) Bołdełki som głupje, ale jedna z córek Raidera mnie rozłożyła na łopatki: [URL]http://youtu.be/Zta7FglHV8o[/URL] :loveu:
-
Dorosła whippetka załatwia się na widok swojego pana! Pomocy!
evel replied to NorN's topic in Strachliwość
[quote name='NorN'] Szczerze nie wiem jak użyć klatki, żeby nie była ona formą kary.[/QUOTE] O tak: [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/226240[/url] :) Znacie kliker? Jeśli nie, to podobno i-click jest fajny dla strachulców, sama muszę kupić, bo mam jednego maliniaczka znajomego, który się obawia zwyczajnego klikera, a taki marker bardzo ułatwia mi pracę z psami :) -
Dorosła whippetka załatwia się na widok swojego pana! Pomocy!
evel replied to NorN's topic in Strachliwość
[quote name='NorN']P.S. Z tym "łapaniem baska na innego psa" piszę troszkęz uśmiechem, bo takie sytuacje miały miejsce najczęściej na porannym spacerze, kiedy niezbyt karny basek i jej pomysły na niewracanie teraz tylko za 10 min sprawiały, że uciekały mi autobusy do pracy. Z jej przychodzeniem na spacerze odnosimy co raz większe sukcesy. I to za sprawą mojego TŻ - to jego pierwszego zaczęła się pilnować na spacerach, gdyż zastosował zasadę "nie wołam 5 razy, wolam raz i idę do domu" po czym chował się na klatce schodowej lub przechodził do innego wyjścia z bloku. Na baska podziałało to lepiej niż moje dotychczasowe chowanie się za drzewami. Odwołania od psów są ciężkie: to najbardziej powarzyskie psy jakie znam. Nieważne czy dog niemiecki czy jamniczek, dostają świra jak nie mogą się przywitać, dlatego puszczone bez smyczy biegną wąchać i merdać...[/QUOTE] Lineczka 10 czy 15 metrów, smaczki, piłeczki, zabaweczki i ćwiczymy przywołanie do upadłego ;) Co do książek - Mrzewińską udało mi się kiedyś kupić w pakiecie na allegro, "Mój pies się nie boi" - może też tam? A co do strachopsa... Napisz mi swojego maila na PW ;) -
Dorosła whippetka załatwia się na widok swojego pana! Pomocy!
evel replied to NorN's topic in Strachliwość
Rozumiem. Tym bardziej bym zaprosiła szkoleniowca czy behawiorystę na rzucenie okiem, może gdzieś robicie błąd i trudno go wyłapać? Wiesz, diagnoza przez internet to trochę jak wróżenie z fusów - może coś się sprawdzi, uda, przyda, ale na ile? A któż to wie ;) Tak mi przyszło do głowy jeszcze - możesz poszukać w necie kilka haseł o technikach szkolenia psów problemowych - np. BAT, NILIF. Jak się zapatrujesz na wprowadzenie do domu klatki kenelowej? -
[quote name='Beatrx']wszystkiego bym na socjalizację nie zwalała. [...] gdyby to była jedynie kwestia socjalizacji to ta suńka powinna bez problemu przywitać się z moim psem czy nawet pobawić przez chwilę, a nie odstawiać taką szopkę.[/QUOTE] Wiesz, ja ogólnie myślę, że przyczyn, przynajmniej u nas, jest co najmniej kilka ;) M.in.: - zły socjal z psami w szczenięctwie, jakby w ogóle nie miała z nimi kontaktu jako młody pies (Zu nie CSowała do psów, tylko do... ludzi), - niepewny charakter - "histeryczna alfa" to 100% pasujące określenie, - złe doświadczenia (pół roku niemal nieustannie w kącie, w budzie jako omega w schroniskowym boksie). A pewnie jeszcze więcej różnych innych rzeczy ;)
-
Dorosła whippetka załatwia się na widok swojego pana! Pomocy!
evel replied to NorN's topic in Strachliwość
TŻ - Towarzysz/Towarzyszka Życia - krócej niż "narzeczony", "chłopak", etc. ;) Mój pierwszy wniosek - brak Wam konsekwencji i jasnych komunikatów dla psów. Psy to nie maskotki, psy to nie dzieciaczki. Psy to psy. Im bardziej poukładany jest ich świat, tym mniej problemów sprawiają, zarówno związanych ze zbyt dużą pewnością siebie, jak i z lękliwością. Nie moglibyście ustalić zasad, których się trzymacie obydwoje po równo? Mój drugi wniosek: matko i córko. NorN, może postanowienie noworoczne - nauczę odwołania swoich psów? :cool3: Niestety takie mamy czasy, że coraz więcej jest psów problemowych, reaktywnych, agresywnych, lękliwych - baskowi może się w końcu oberwać i winić będziesz mogła jedynie siebie. Oszczekiwanie przez charcicę dużych psów trzeba eliminować - to jest coś, co nazywa się ostrością pozorną i świadczy o agresji lękowej, jest to do przepracowania "na wczoraj". Ja bym Ci poleciła książkę "Strachopies" - mi bardzo pomogła. Jest jeszcze fajna pozycja, ale trochę droższa - "Mój pies się nie boi". To dla charciczki. A dla baska - "Psim zdaniem", "Jak rozmawiać z psem", "Po obu końcach smyczy". Zakasać rękawy i ostro brać się do roboty, bo samo się nie zrobi :) Co do konsultacji z behawiorystą - nawet pojedyncze spotkanie może dużo pomóc, bo przychodzi do Was specjalista patrzący na świeżo, z zewnątrz na całą sytuację, widzący rzeczy, których Wy nie postrzegacie, bo są dla Was zbyt oczywiste przykładowo. -
Zu się odwraca dupą do ewentualnego znaleziska i zasłania, żeby człowiek dzierżący smycz nie widział, co ona tam robi - na mnie nie działa, ale TŻta tak robi w bambuko ciągle :evil_lol: Rashelek - a Mika je suche żarło? Zu za czasów suchego wtranżalała wszystko, co znalazła. Teraz jakoś jej minęło, zostały tylko te kupy, ale odpuszcza, bo ja już mam wyczajone zasrane miejscówki i prowadzę tam regularnie terror - jak piesek musi zrobić fyfnaście komend w danym miejscu, powtarzanych do porzygu, to nie ma siły na głupoty :diabloti: Ja zamawiam gryzaki stąd: [url]http://www.e-pies.eu/[/url] i zawsze jestem zadowolona :) Polecam żwacze, trawieńce, uszy królicze, świńskie uszy, wołowe tchawice, wargi wołowe, penisy wołowe. Nie polecam ogonów wołowych, bo są twarde jak cholera i Zu nie była w stanie zjeść, znaczy zjadła trochę i ją przytkało na amen :roll: Aha, większość z w/w ma zapach starej krowy, więc przygotuj się na wietrzenie domu i zakup sobie odświeżacz powietrza i zapas zapachowych świeczuszek :evil_lol:
-
Dorosła whippetka załatwia się na widok swojego pana! Pomocy!
evel replied to NorN's topic in Strachliwość
[quote name='NorN']Zakonna, Asiaczku - od dłuzszego czasu staramy się nic głośno nie mowić przy psach, nawet nie żartować i się nie śmiać. To wydaje się zupełnie nie mieć wpływu, a w praktyce jest strasznie trudne i denerwujące dla nas i otoczenia...[/quote] Wydaje mi się, że to nie jest wyjście. Kłótnie, krzyki, "gęsta" atmosfera rzeczywiście jest niekorzystna w domu z psami, ale mówienie szeptem nie jest dobre na dłuższą metę, a tylko frustruje właścicieli. [quote name='NorN']evel - faktycznie staram się, aby pies był ignorowany przez narzeczonego, upominam go aby nawet nie zaczynał żadnych zabaw z drugim psem przy charcie. Psy karmię ja i w większości z nimi wychodzę (przed pracą, po pracy i wieczorem; w dni wolne pory trochę się zmieniają). Pod domem mam park i pola, więc puszczam dziewczyny ze smyczy żeby biegały i pozwalam zaczepiać im inne psy do zabawy. Narzeczony wychodzi rzadziej, wyjątkowo kiedy ja nie mogę (wtedy osikane są schody na klatce, chart zostaje w tyle i nie chce iść) lub idziemy na spacerazem razem (psy pobiegają trochę po czym chart idzie przy nodze wyłącznie po mojej stronie). Kiedy narzeczony jest z psami sam, nie puszcza ich (ostatnimi czasy) bo chart uciekł już 2-3 razy w ciągu ostatnich 4 spacerów kiedy były bez smyczy. [B]Chwilowo domowymi sposobami szkolony jest basek, charta "nie denerwujemy" na wszelki wypadek[/B].[/quote] .Czy TŻ nie może karmić psów? Czy suki biegają z innymi psami luzem? Jak się zachowują wobec nich? [SIZE=1]Chwilka prywaty - mam nadzieję, że nie puszczasz psów luzem do zasmyczowanych psów ;)[/SIZE] Szkolenie to nie jest denerwowanie. Wręcz przeciwnie! Pies niepewny z ulgą przyjmie właściwie pomyślany proces treningowy, bo podczas szkolenia dajesz psu jasne komunikaty - ma być tak i tak, a pies czuje się mniej przytłoczony różnymi sprawami, bo nie musi podejmować decyzji sam. To trudne do wytłumaczenia, bo wcześniej pisałam, żeby suce zostawić więcej swobody w inicjacji kontaktów z narzeczonym, ale dobry trener na miejscu Wam pokaże, co, jak i najważniejsze - kiedy. [quote name='NorN']Planuję dać whippetce dawkę Kalm Aid gdy jej pan wróci do domu oraz chustkę wypsikaną feromonami. Niestety już próbowałam tak kilka dni temu i raczej nie pomogło... Evel - mieszkam na stałe w Krakowie. Masz tu kogoś sprawdzonego???[/QUOTE] Po pierwsze - leki wspomagające, takie jak KalmAid należy stosować regularnie, żeby przyniosły pożądane efekty. Czyli zobacz na opakowaniu, jak podawać i podawaj codziennie. W Krakowie... może Canid? -
[url]https://fbcdn-sphotos-d-a.akamaihd.net/hphotos-ak-snc6/603112_484508381590869_1469459701_n.jpg[/url] fooooczka :loveu:
-
[quote name='Szura']Najgorsze jest to, że przez taką postawę i biedni właściciele większych czy agresywnych psów zaczynają myśleć, że tak być powinno. Byłam w parku, z naprzeciwka idzie pani z amstaffem, więc odwołałam mojego pudla luzem. Spytałam się, czy mogę puścić pieska, czy lepiej upiąć, bo mój może podbiec? Odpowiedź "może pani puścić, ja swojego utrzymam" mnie mocno zdziwiła. ;) Czemu ona ma się szarpać ze swoim (w tym przypadku akurat zabawowym) cielaczkiem, skoro ja mogę po prostu na minutę upiąć psa, minąć ich, a potem znowu go puścić? Po co mój ma nakręcać i frustrować amstaffa, skoro akurat w tym momencie jego pani nie chce/nie może/nie ma czasu go puścić? [/QUOTE] Jak to po co? Bo "masz prawo" :roll: Jakby każdy uznał, że ma w dupie innych, bo jego piesek MOŻE coś tam, to psy by się chyba powygryzały. A i tak mamy dwa wrogie obozy, co świetnie widać na tym wątku - "duże tratujące krowy" i "małe wypierdki, którym wszystko wolno". A jak ktoś ma parkę, znaczy małego i dużego, to ma zdrowo przeje... :diabloti:
-
Ja też mam małego psa, chociaż uwielbiam duże. I to, że "nie tak miało być" ;) nie zwalnia mnie z myślenia.
-
Gajos, wydaje mi się, że by "zglebić" psa w poprawny sposób, trzeba mieć sporo wyczucia. Wielu ludzi nie ma wyczucia nawet gdy mówimy o nagradzaniu psa (gdzie nagrody można odłożyć w czasie), więc wyczucie przy karach to w ogóle kosmos. Niemniej jednak, masz rację - jak pies warczy i się stawia to traci przywileje. Natychmiast. Autorko - pies nie próbuje przejąć władzy nad światem, ani Cię zdominować. Czuje się niekomfortowo, bo nie bardzo wie, co ma ze sobą zrobić przy 'pożegnaniu'. Poczytaj tematy o lęku separacyjnym, tam znajdziesz parę sposobów i opisów jak się żegnać (a raczej jak się NIE żegnać) z psem przed naszym wyjściem z domu.
-
Tak sobie myślę... czy u nas, czy klaki91, to może być skutek nieprawidłowej socjalizacji we wczesnym szczenięctwie? :hmmmm:
-
[quote name='filodendron'] Oczywiście to tak statystycznie, bo zawsze może się zdarzyć coś takiego, jak labradorowi sąsiadki - psiak trzy miesiące, jeszcze taki pokraczny klusek, a poszarpała go dorosła suka.[/QUOTE] Nie wiem, jak to było kiedyś, ale obecnie coraz częściej widzę i czytam, że dorosłe suki rzadko chcą się zadawać z obcymi szczeniakami, czasem pokazując to bardzo dobitnie. U nas im szczyl jest mniejszy, tym jest gorzej - tzn. Zu szybciej oleje rocznego labka niż trzymiesięcznego, który będzie na nią właził i w ogóle będzie upierdliwy na maxa - wtedy, bez mojej interwencji, szczeniak na pewno oberwie i to zdrowo. Ale widać nie do wszystkich dociera ryzyko, po prostu "nie mamy prawa" posiadać psów nielubiących innych, a wszystkie pieski świata powinny sobie razem hasać po łące jak zgrane stado :loveu:
-
Olson, to wieś, jak rozumiem, skoro dzwoniłaś na policję, a nie na SM? Ja bym ponagrywała tego psa jak sobie biega i pojechała z tym na komisariat, powołując się na konkretne przepisy (KW + prawo lokalne) - złożyła zeznania, że właściciele popełniają wykroczenie takie a takie i że prosisz o reakcję. Ja rozkręciłam imprezę u rodziców, niby też policja kwękała, że oni się tym nie zajmują, ale jak się zorientujesz, jakie konkretnie właściciele tego burka naruszają przepisy i im zaniesiesz na tacy, plus dowody w postaci nagrania to nie ma siły - muszą zareagować. U nas skończyło się na pouczeniu w tamtej sprawie, ale pies już nie biega po całej wsi. Naklejka - właśnie tak. A jak podbiega do Was mikroszczeniak, to zarzucasz sobie Jetsana na plecy i biegniesz do domu :evil_lol:
-
Rozi, dzielenie na równych i równiejszych jest mega słabe. Każdy ma takiego psa, jaki mu odpowiada i nierealne jest (na szczęście!) wyznaczanie jakichś odgórnych standardów, że w mieście mogą żyć tylko rasy takie i siakie. A gdyby zamiast mastino był nieskoordynowany szczeniak załóżmy DON czy doberman (różnica między takim młodzieńcem a yoraskiem pewnie ze 25 kg, jeśli nie więcej), a reszta jak wyżej (DON/dob na smyczy, ukłon do zabawy, trzask prask i po yorku)? Zakładając oczywiście, że DON czy doberman jest dostatecznie karną rasą, żeby "mieć rację bytu w mieście"...
-
[quote name='Ejre']Co w sytuacji jak Twój szczeniak podbiegnie do szczeniaka np mastifa neapolitańskiego a tamten chcąc się przywitać zrobi niezdarny ukłon i uderzając łapami trafi w Twojego psa łamiąc mu kręgosłup?[/QUOTE] No jak to - co - uśpić mastifa mordercę :grins:
-
Ja chyba nie rozumiem tej postawy. "Mój szczeniaczek ma prawo do wszystkich podbiegać, bo jest malusi, słodziusi i śliczniusi i ma dopiero siedem miesięcy, a jak włos mu z głowy spadnie to będzie wina całego świata, tylko nie moja" :roll: I dziwne, że tak samo głupio się później tłumaczą niby nieświadomi "Kowalscy" z ulicy - "to szczeniak, ma dopiero dwa latka, musi się nauczyć", jak nabuzowany 40kg labrador próbuje zgwałcić moją wykastrowaną sukę, a przy okazji wszystko, co żyje i na drzewo nie ucieka. Dogomanio... Mój pies nie podbiega do Twojego, więc Twój nie powinien podbiegać do mojego. Bogowie, co w tym trudnego i nielogicznego? I jeszcze coś - mam w rodzinie pseudo pinczerki, które też wiecznie biegają luzem, "bo się muszą nauczyć". Niestety, dla jednego z nich nauka trwała dość krótko, bo skończył pod samochodem, rozjechany na placek na osiedlowej uliczce, po prostu nagle wbiegł pod koła. I teraz co - pewnie wina kierowcy?
-
[quote name='rozi']Podbiegnie, szczeniak ma prawo podbiec, szczeniak uczy się życia i nie nauczy się go ode mnie. To znaczy nauczy się sztucznie, jak dziecko wychowywane wyłącznie w środowisku dorosłych.[/QUOTE] Skoro Twój szczeniak "ma prawo" podbiec, to obcy pies "ma prawo" spuścić mu łomot, nadepnąć, przydusić do ziemi czy porządnie wystraszyć - fajnie by było, gdybyś to brała pod uwagę ;) Ej, na serio tak trudno jest użyć aparatu gębowego i zapytać PRZED tym, jak puszczamy naszego papisia, czy psy się mogą poznać, pobawić, etc? :hmmmm:
-
Myślę, że jest spoko. Dałam cynk Martens, mam nadzieję, że się pojawi :) A z proporcjami - na 200 g mięsa tylko 60 g kości, chrząstek - o to mi chodziło. No ale rozpiski rozpiskami, a daje się to, co się uda kupić ;)
-
:hmmmm: Wychodzi cosik dziwna proporcja mięso/kości - znaczy jak dla mnie - dużo mięsa, mało kości. Ale - są znowu dwie (a może więcej?) szkoły :lol: Jedni przyjmują proporcje mniej więcej jak w kurzym skrzydle - czyli więcej kości, chrząstek, ścięgien, skóry, a niezbyt dużo "czystego" mięsa, inni - więcej mięsa, mniej kości. Ja jestem zwolenniczką tej pierwszej teorii ;) ale to już każdy wybiera, co uważa za lepsze, patrząc oczywiście, co służy jego psom przede wszystkim. Co do kości wieprzowych - na barfowym ogólnym może dopytaj, jakie to mogą być kości. Moja suka po wieprzowinie ma katastrofalną srakę, więc ja się nie znam na rodzajach, a wiem, że czasem bywają problemy po wieprzowinie/wołowinie - psy się przytykają i trzeba przemyśleć właśnie, czy nie podać więcej "poślizgu" (nabiał, olej) a mniej samych mięsnych kości, czy może jakiś inny rodzaj kości. Jak już jesteśmy przy wieprzowinie - uwaga na podroby, potencjalnie mogą być zagrożone Auyeszkym, więc "na wszelki" lepiej sobie odpuścić. Ryzyko znacznie spada przy mięsie, a jeśli chodzi o kości szkieletowe, to ryzyko jest znikome, jeśli w ogóle. Uwaga też na wątrobę - można spowodować efekt przeczyszczający, to raz, a dwa - można przedawkować witaminę A. W tym tygodniowym może być też za dużo tranu - łyżka dziennie w tydzień w tydzień, to chyba sporo. Spróbuję ściągnąć Martens i zapytać, co ona na to ;)
-
A Twoje psy już miały do czynienia z surowizną? :) Bo są dwie szkoły, jedna zaczyna od żwaczy właśnie (7-14 dni), a druga to survival - dzień głodówki, a potem delikatniejsze kości np. kurze i jakoś to leci. Szczerze mówiąc, to ja żwaczy wołowych/baranich jako takich nie podaję, bo niestety nie mogę ich dostać u nas a żeby zamówić z internetu musiałabym mieć gdzie to trzymać zamrożone, a nie mam. Daję suszone od czasu do czasu, wraz z innymi śmierdzielami, a żołądki daję kurze lub indycze. Zaliczam to do kategorii "podroby" ;) Co do suczki - szczerze mówiąc, to chyba kwestia bardzo indywidualna. Ona teraz jest w dobrej kondycji i formie? Ja bym chyba podawała więcej teraz, bo zima, a to wyżełka krótkowłosa, jeśli dobrze zrozumiałam? I ewentualnie później obcinała racje żywnościowe, gdyby zaczęła za bardzo przybierać. Ogólnie ja teraz podaję zamiast załóżmy 250 g kości (to 2.5% u mojej suki kastratki) - leciutko ponad 200 g mięsnych kości i dodatki tak, żeby dobić do tych 250 (kefir, jogurt, ser biały, coś tam), ale porcje są bardziej tłuste niż latem - więcej skóry czy luźnego tłuszczu niż w pozostałej części roku. Pies mi lekko przytył (1 - 1.5 kg), ale tak planowałam. Na wiosnę się wyrzeźbi z powrotem ;) Aha, jajka nie podaję całego-całego, bo mi pies rzyga skorupkami - rozgniatam z serem białko z żółtkiem, bez skorupy ;)
-
Nie czuję się żadnym specjalistą, bo ja się osobiście konsultuję z Martens, jeśli mam jakieś wątpliwości, ale wrzuć, jak ułożysz, zobaczymy ;)
-
Tak to właśnie wychodzi :) Ja daję jeść dwa razy dziennie, więc całą porcję rozbijam na dwa - daję rano pół kefiru i pół mięcha, a po południu resztę, myślę, że u większych psów w sumie rozsądnie jest nie ładować w psa ponad pół kg żarcia na raz i też dzielić ;)
-
Bo smycz to zniewolenie, to pani nie wie? ;)