-
Posts
7958 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Pipi
-
Rozumiem, ze wtedy bedzie to klatka podlaska, tak? i nie skladana? bo jak nie skladana, to z wozeniem jej po Polsce nie bedzie latwo. Ciesze sie i zycze powodzenia. Moja deklaracja oczywiscie jest aktualna. Tylko jak znam zycie, wszystko przeciagnie sie w czasie. No, ale to juz ja nie mam nic do powiedzenia. W takim razie czekamy, tak?Na prawde nie chce sie klocic, ale mnie nie jest zrozumiale, ze 1500 zl to majatek i nie damy rady. Klatka jest potrzebna i to bardzo, ale jakos widze, ze lepiej wydawac kase na hoteliki, na szczepienia, na odrobaczenia, karme, dla narodzonych szczeniakow, niz zebrac na klatkę. Duzo, duzo wiecej chyba kosztuje ratowanie niechcianych miotow niz ta klatka. Po prostu nie rozumiem. Oby sie udalo tak jak piszesz jumanjiana.
-
Lo matko, Patmol, toz Siwa ma tyle zdjec? jeszcze robic? Na dzisiejszych zdjeciach jej nie ma, bo ona na drugiej stronie podworza jest. Przepraszam, ale przywiezl ikarme, druga ture i Uszak uciekl i znowu kilka innych i za nim sie uganiam i karme musze powciagac. reszte zdjec potem, ok? Kierowcy z Szenkera akumulator padl, to sie za prostownikiem nabiegalam po wsi. Potem za przedluzaczami, bo tych co mam za malo bylo. Normalnie mam dosc. Byla tez ta od kotow i zajela mi z godzine. Miroir, piekne imie.
-
Kotki: Koteczka nr1 mala rozrabiara o zlotym serduszku, czysta, zdrowa, odrobaczoba [IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy49/628612/1258941/45420878_pb060165.jpg[/IMG] [IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy49/628612/1258941/45420873_pb060164.jpg[/IMG] [IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy49/628612/1271557/45305660_pb020809.jpg[/IMG] [IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy49/628612/1271557/44755307_pa070438.jpg[/IMG] [IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy49/628612/1271557/44755323_pa070441.jpg[/IMG] beda i na kocyku
-
A tu zboje, juz po powrocie z giganta [IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy49/628612/1258941/45420903_pb100177.jpg[/IMG] [IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy49/628612/1258941/45420909_pb100178.jpg[/IMG] Tora, za kazdym razem niewiniatko udaje i przeprasza. Jedna, ktora skruche okazuje. [IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy49/628612/1258941/45420902_pb100174.jpg[/IMG] a tu, zboj, ktory wszystkiemu jest winien i za kare czekal po powrocie godzine pod bramą To oczywiscie Cezar-ek [IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy49/628612/1258941/45421089_pb100987.jpg[/IMG] Ci dwaj, nie poszli dzisiaj, nie chcialo się? [IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy49/628612/1258941/45420894_pb100172.jpg[/IMG]
-
Kilka zdjec poki co. Tak wyglada zatykanie dziur i siatka, przez ktora wedruja sobie czorty. Juz kamieni do wkopywania brak. [IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy49/628612/1258941/45420887_pb100169.jpg[/IMG] [IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy49/628612/1258941/45420889_pb100170.jpg[/IMG] [IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy49/628612/1258941/45421079_pb100984.jpg[/IMG] [IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy49/628612/1258941/45421083_pb100985.jpg[/IMG] Prosze nie myslec, ze ja sie uzalam, nic z tych rzeczy. Tylko chce pokazac, gdzie sie podziewa moj czas, ktory powinnam spozytkowac na, np. zdjecia kotow. Ciagle cos nie tak i przez takie ich wyskoki caly dzien rozbity. Nie wiem co w nich wstapilo ostatnio.
-
No pewnie, ze za mala i nie skladana. Tu chodzi o klatke, dla kazdego psa, skoro juz ma byc, niech bedzie porzadna. Ciesze sie, ze szukacie, dziekuje. Kto wie, moze jest gdzies i tansza. Fajnie byloby kupic taniej. Wszystkim nam na tym zalezy.
-
Niestety stoi na łancuchu. Ma obsesje do wyjscia. Jest spokojna uczepiona, ale jak mnie zobaczy i to w kurtce tej w ktorej ide z nimi na spacer, to wyje, podskakuje i mysli ze pojdzie. Jak jestem na podworku, to puszczam ja i pilnuje, ale jak ide do domu, to zaczepiam, bo wczoraj poszlam tylko na druga strone podworka po wode a ona juz byla na zewnatrz. O kroliku szum na wsi, ale ja cicho siedze.
-
To bardzo sprytni ludzie, potrafia pieknie mowic o dobroci dla zwierzat. Ciezka sprawa tam u nich, bo miedzy soba nie potrafia sie dogadac, a zwierzeta milczą. No ale co ja mogę? Dzwonilam tam przed chwilą i jakis dziadek powiedzial, ze nie ma nikogo w domu. Zaraz podjade i zobacze co tam sie dzieje. Jesli mnie wpuszcza na posesje.Kociakow szkoda najbardziej. Ten co mi podrzucili ostatnio, to moze byc od nich. Nie wiem jak zdjecia zrobic, przeciez mi nie pozwoli ten maz. edit: Rozmawialam z tą bratową, sama do mnie zadzwonila przed chwilą. Mowi, ze kotki ma w piwnicy, gdzie sa 2 okna, tam trzymaja kartofle i drewno na opal. Kotki maja poslanko z gabki na szafce, sa odrobaczone i zdrowe. Zaprosila mnie zebym przyszla i zobaczyla. Twierdzi, ze kotkowi cos zrobila ta, ktora zadzwonila do mnie. Kotek zdychal, a ona nie wiedziala co mu jest. Zapytalam dlaczego nie pojechali do weterynarza natychmiast tylko patrzyli jak zdycha. Odpowiedz prosta: mysleli, ze mu przejdzie. nawet karmili na sile. Co mu bylo, zapytalam. Odpowiedz: a licho wie, ciagal tylne lapki. Pieska mieli szczeniaka i tez zdechl, bo zamordowala. Nie wiem czy cosmozna tam polepszyc, bo po rozmowie przez telefon jestem juz chora, a jak tam pojde, to dwie rodziny jedna przez druga zaczna sie klucic i przekrzykiwac i niczego to nie zmieni. Maja trzy psy. Ale jak zapytalam, jak sytuacja z psami u was, ile macie teraz, to sie zajaknela i zapytala: mamo,ile mamy teraz psow? trzy, tak? " Pani Ireno, niech pani przyjdzie, zobaczy, czy im krzywda sie dzieje. Podpowie mi co moge dla nich zrobic jeszcze. Pani wie, ze ja kocham koty i wszystko dla nich zrobie" Moja odpowiedz byla taka, ze na pewno wpadne, tlko czy twoj brat mnie wpusci?. . . .cisza w sluchawce zapadla na chwile. Powiedzialam, ze dlaczego kotek nie wysterylizuje, czy pieniedzy nie ma? a ona twierdzi, ze nie ma(ha ha ha) i z drugiej strony po co to robic, jak takie fajne kotki sie rodza. Tylko, ze kotki zdychaja, ale ona twierdzi, ze nie ma na to wplywu. Mowi ze kotka potrafi "zechlac" to znaczy zjesc wlasne potomstwo. Karmia koty mlekiem, zupą, czasem chrupkami, jak sie przypomni to kupi paczke jakichs tam. Nie zna sie ktore dobre. A te w Lecznicy, to uuuuu. . . drogie?!!!. Nie ma o czym gadac. Biedne zwierzeta. A i jeszcze powiedziala mi, ze zglosila na policje, ze tamta kotka zamordowala i ma dzisiaj dzielnicowy przyjechac.
-
Już wszystkie w ds - Białystok błaga o dt dla 5 tygodniowych szczeniąt
Pipi replied to jaanna019's topic in Już w nowym domu
To rozowe na pysiach, to na pewno jest drontal junior od robakow. Matko, biedne maluszki. Mysle. . . . . -
Bylam wczoraj u tej pani, ale nie otworzyla mi drzwi. Mysle, ze byla w domu. Poprosilam grzecznie zeby wyszla i ze mna porozmawiala. Nie wyszla, wiec poszlam po sasiadach, zeby podpytac o Kubusia. Ludzie mowili, ze nic nie wiedzą, ze to nie ich sprawa, ale dziwniesie usmiechali. A jedna pani, bardzo mila, zaprosila mnie do srodka i powiedziala, ze to dziwny dom, ze duzo ludzi tam gosci i ze co jakis czas widuje tam, jak corka nosi, bawi sie z jakims kotkiem. Byly juz i czarne i biale, a ostatnio bure, ale raz malenki, innym razem wiekszy. Potem kobieta biega i szuka i opowiada za kazdym razem, ze uciekl. Mysle, ze to niestety nieodpowiedzialna jest osoba i kotki dla corki bierze, a ta pobawi sie i zostawi na podworku, albo drzwi otworzy, zagapi sie i kot idzie sobie. Tylko, ze dlaczego nigdy zadnego nie znalazla. A plakatow sasiadka nie widziala, ani ogloszen. Zmartwila sie bardzo, ze znowu koka nie ma u nich. A o tym, ze matka mieszka w podworku, w drugim domu, to sasiadka nie wie, nie zna ich na tyle. Byla zdziwiona lekko jak zapytalam o matke. Zrobilam blad, bo uwierzylam na slowo, ze mama mieszka w podworku i ze ma koty i pieska i bedzie sie opiekowac Kubusiem/Marcinkiem pod jej dluzsza nieobecność . Nie moge sobie darowac, ze zostawilam tam kotka. Zadzwonila do mnie kobieta z mojej wsi i poprosila o pomoc. W jej domu mieszka jej byla bratowa "milosniczka" kotow. Mialam juz z tym domem i ludzmi przeprawe w sprawie psow. Kobieta prosila mnie o pomoc dla kotow, ktore bratowa trzyma pod kluczem w chlewku, czy jakiejs tam kanciapie. Koty sa chore, nie ma tam ogrzewania i nie maja mozliwosci schronic sie przed zimnem. Są trzy kociaki trzymiesieczne. Oskarzyli te kobiete, ze zamordowala kociaka, ale ona mowi, ze ktos go przydusic musial, bo na drugi dzien zdechl. Powiedziala, ze nie moze juz patrzec jak one tam zyja i prosi mnie zebym zglosila do weterynarzy, ze im tam krzywda jest wielka, niech pomoga tym kotom, bo ona nie jest w stanie. Ja nie wiem co mam robic, bo tam juz z rok nie bylam. Maz tej kobiety nie chce ze mna gadac, mialam z nim przeprawe przykra z psami i jak byla tam kontrola i powiedzieli, ze tam wszystko gra, a psy maja dobrze, to odpuscilam i nie chodze tam, bo nie chce sie dolowac, jesli nic nie moge pomoc. Bylo u nich tak, ze leczylam kota, bo ktos do ogniska wrzucil, potem kotki i kmotka utopily sie w beczce, mam od nich Pucię, ktora jedna przezyla, bo w pore zabralam. Kociaki zdychaja z zimna i mysle ze z chorob i zarobaczenia. Siedza zawsze takie zaflukane, bez checi do zycia. Niektorym antybiotyk podawalam i udawalo sie pomoc, ale przewaznie odchodza u nich koty. Milosniczka mowi, ze kocha, ale ona nie bardzo jest swiadoma, ze trzeba o koty dbac. Nosi je, glaska, tuli, jak ma wene. Jak nie, to juz teraz najlepiej pod klucz zamknela. Powiedzialam tej co do mnie zadzwonila, zeby na komisariat zglosila, ale mowi, ze ja wysmieja, ze policja w ich domu jest na okraglo, bo awantury, bijatyki na co dzien i kto bedzie sie zajmowal kotami. Pojde tam oczywiscie, ale ja nic nie wskoram, bo mi nagadaja, ze ona zabija, ze to przed nia musza zamykac. Co ja mam robic?
-
[quote name='docha']wpiszę się na wątek[/QUOTE] [quote name='obraczus87']zapisuje na razie :)!!![/QUOTE] Witamy cieplo i zapraszamy serdecznie do "spółki". Bardzo nam sie wszystkim przyda taka klatka. Myslalam nad tym co napisala Emilia2280,moze jest gdzies inny producent, robiacy takie klatki(moze lepsze). Ja szukalam, ale nie znalazlam. Mozna tez pomyslec, jak pisala jumanjiana zeby jej zrobic maly tuning. Moglby tez ktos z Warszawy podjechac do producenta i zobaczyc na zywo, jak wyglada ta klatka. Ale uzbierajmy na nią, bo idzie zima, miejmy swiadomosc, ze pomoglybysmy nie jednej suce przede wszystkim. Nasze z Jednostki Wojskowej juz na pewno urodzily. Te z Octowej na pewno tez. Nie zdazylismy i teraz to dopiero bedzie . . . . Ale, jest szansa aby juz wiecej nie urodzily, tylko potrzebna jest klatka, bo to ostatnia deska ratunku. I mysle, ze sa takie miejsca, ze niejedna suka moglaby byc bezpieczna od tych niechcianych miotow. A i my bedziemy mialy mniej roboty. [B]POMOZCIE w jej zakupieniu, proszę.[/B]
-
Psy z Bielska Podlaskiego - wątek zbiorczy psów w potrzebie
Pipi replied to ifka's topic in Już w nowym domu
Ciesze sie bardzo. Pati-c, jestem Ci bardzo wdzieczna, dziekuję. -
Tak sa, ale przeciez klatka bedzie stala na ziemi, na trawie. . . .mysle, ze nie powinno sie nic stac psu. Te oczka sa niewielkie chyba. Innej skladanej klatki nigdzie nie robia.
-
[quote name='kaja69']Pipi,poprosze nr konta...mogę na ratki wpłacać??? Teraz dam 10zł ...nie dam rady więcej na raz....[/QUOTE] Oczywiscie, juz podaję, dziekujemy cudnie. Jak znajdziemy Fundacje, ktora przejmie od nas wplaty i uzyczy konta, to te pieniazki, ktore do mnie wplynely i wplyna, przeleje natychmiast.
-
[quote name='elik']Pipi, fundacje nawet jeśli będą zainteresowane, to nie mogą ot tak wpłacić pieniędzy na konto, bo na każdą wydana złotówkę potrzebują faktury. A kto wystawi fakturę za wpłatę na prywatne konto ?[/QUOTE] Elu, mialam na mysli cegielki. No i przydaloby sie, zeby wlasnie Fundacja pomogla w zbieraniu pieniedzy, a dokladnie chodzi o uzyczenie konta. Ja jako osoba prywatna ani cegielek nie moge wystawic, ani konta uzyczac. No i ludzie chetniej wplacaja Fundacjom. [quote name='Basia Z.']Doskonała inicjatywa, też chętnie się dorzucę tylko za kilka dni jak wpłyną środki na moje konto :)[/QUOTE] bardzo dziekujemy [quote name='Justyna Klimek']Świetny pomysł! Po wypłacie się dorzucę :)[/QUOTE] dziekujemy pieknie [quote name='Saphira']Zapisuję i deklaruję 50 zł. Postaram się zaprosić na wątek inne osoby.[/QUOTE] Cudownie, dziekujemy bardzo. [quote name='jola_li']Dorzucę się, ale dopiero w grudniu ;-)...[/QUOTE] Grudzien tuz, tuż, bedziemy czekac, stokrotne dzieki. Na pierwsza strone wpisze deklarujacych, dobrze? bedzie latwiej sie upomniec jakby co;) Ruszylo z miejsca, bardzo sie cieszę i zapraszam. Klatka bedzie przeciez nas wszystkich, nie niczyja.
-
Dzisiaj moje anioleczki grzeczniusie jakies. One moze na zmiane pogody byly takie niegrzeczne, bo zle sie czuly? Siwa na lince niestety spacer odbyla. Teraz cisza i spokoj, bo z piachu obsychają. Straszna pogoda, u nas pada. Jednak ja sie ciesze, bo cieplej, no i woda nie zamarza. Na BO takie ogloszenie jest: "Owczarek niemiecki SUCZKA Oddam w dobre ręce owczarka niemieckiego, 3 letnia, długowłosa suczka Zdjęcia do obejrzenia [url]http://pokazywarka.pl/ux22cs/[/url] Tel. 504329565 Jak zobaczylam zdjecia, to mnie ruszylo. Sami zobaczcie. Wnioski same sie nasuwają. Szczeniaki na zdjeciach i inny pies o takim samym umaszczeniu, pewnie samiec. Nie wiem dlaczego, ale z glowy nie moge tego ogloszenia wywalic. Zadzwonilam przed chwila do baby(bo inaczej jej nazwac sie nie da) zeby sie umowic, ze wpadlabym odwiedzic Kubusia. To kotek z Bielska Podlaskiego, ktory byl u mnie, taki burasek malutki. Okazalo sie, ze nie ma od miesiaca, bo uciekl. Jak go tam zostawialam, to przyznam, ze nie podobalo mi sie tylko to, ze opowiadala mi, ze przed Kubusiem miala przyblede rudego kotka, ale poszedl sobie, bo pewnie juz byl lajza. Kubusia, obiecywala, ze nie pusci na podworko, dopoki nie bedzie pewna, ze juz sie zadomowil. Zaufalam babie, no to mam za swoje. I co mam teraz jej zrobic? biedny kocik. Az boje sie dzwonic do Filipa, bo taki mialam zamiar. Baba od Kuby mieszka na ulicy Zascianki 27, a jej telefon [B]69307530*[/B]. Chyba na czarne kwiatki ja wrzucę. W dodatku jak zaczelam pytac dlaczego nie zadzwonila natychmiast, to powiedziala, ze nr do mnie nie miala. A dzwonila z ogloszenia na moj nr. Matko, zyc sie nie chce. No i jak wydawac te biedne zwierzaki, jak sa tacy ludzie. Zapytalam, czy ma juz nowego kotka, to powiedziala, ze jeszcze nie, ale szuka takiego jak Kubus, bo pokochala go bardzo i chce tylko takiego. Nie powinnam jej zostawiac kotka, czulam, ze cos nie tak z ta kobietą. A on byl taki kochany, grzeczny, czysty. Moze juz nie zyje? Pojade tam i bede sasiadow pytac co wiedza, czy widzieli, ze ona ma kota, czy szukala go jak mi powiedziala, czy plakaty wieszala tak jak mi powiedziala. Chyba ja zamorduje. WSTRETNA OSZUSTKA.
-
Ja zawsze staram sie odpisac, nawet jak nie kupie nic, albo nie moge pomoc. Zaczne spamowac na watkach, ale jak wroce do domu, wieczorem. Zreszta i na watkach wklejalam link i prosilam o pomoc. To nic, starajmy sie pozyskac jak najwiecej. Nie takie kwoty byly zbierane. Szkoda, ze zadna fundacja nie jest zainteresowana. Wiem, ze z kasa wszedzie krucho, ale moze cegielki by cos pomogly. Ja wlasciwie nie pisalam po Fundacjach i moze nie wiedza, ze my tu zbieramy na klatke lapke. Ktos moze napisac? jesli nie, to ja napisze, ale dzis wyjezdzam i raczej az wieczorem wroce. Teraz mam karmienie jeszcze i musze spadac. Milej niedzieli Wszystkim zyczę.
-
[quote name='werenn']on w ogóle żadnych zwierząt w domu nie miał :-)[/QUOTE] Jak moj maz przyszedl do mojego domu pierwszy raz, to podskoczyl do gory, bo sie przestraszyl kota Maćka. Kot pieszczoch, staruszek, wskoczyl mu na kolana, a ten jak sprezyna do gory. Zaczal mi robic wyklad, ze kot moze gardlo przegryzc, ze jak czlowiek umrze, to kot bedzie go zjadal i takie tam . . . . .tak samo wychowal sie bez zwierzakow. Jeszcze tego samego dnia poczul zew i zawstydzil sie, ze tak myslal. Teraz jak oddaje do adopcji kota, to sie denerwuje i mnie poprosil, zebym mu nie mowila, tylko jak musze to zrobic, to lepiej zeby nie wiedzial. Jest ich troche, chodza sobie na podworko i czasem trudno zauwazyc, ze juz ktoregos nie ma. Na kolana przychodzi czarny, a to bialy, potem znowu czarny, ale inny. Pogubil sie chlopina w tych kotach. Teraz po latach jak wracam do tematu, to mowi, bo to wina mojej matki i ojca. Zawsze kochal zwierzeta, tylko tak wpajali w dzieciaka, zeby nie ciagal do domu. werenn, jesli kochasz zwierzeta, koty, to najlepiej stopniowo meza do kota przekonac. Na poczatek pojdz do kogos kto ma kota. Kot wyciaga wszystkie stresy. Uspokaja, dodaje checi do zycia. Pies tez moze polubic kota i drugiego psa, tylko ja zawsze robie tak, ze kazdy kolejny nowy pies czy kot najpierw jest odizolowany na kilka dni i nabiera naszych "smrodow", a potem to juz zachowuja sie tak jakby ten nowy byl stary i od zawsze z nami byl. Nic na sile oczywiscie.
-
Cudna ona, taka faktycznie zamyslona. Ale jeszcze troszke i juz zawsze bedzie szczesliwa i wesola, a Wy z nią. Czego bardzo zycze i buzkam Caillou w jej sliczny, kochany nosek.
-
Dobra, nie pali sie z tymi wplatami, bo przelac pieniadze to nie problem. Gorzej jest z chetnymi do przelewania. Nie bardzo rozumiem, bo przeciez klatka potrzebna jest i to bardzo, a nikt jej nie ma. Rozeslalam literkę A i C, i nikt nie odpisze nawet, ze nie jest zainteresowany. Odnosze wrazenie, ze ludzie, nie czytacie pw, ani wpisow w profilu. Proszę, pomozcie zakupic klatke lapkę.
-
Barry znów miał pecha - w trybie pilnym zabrany od Neris
Pipi replied to Randa's topic in Już w nowym domu
Matko, biedak. Identyczny jak Wilson, ten u mnie. I co bedzie z Barym? trzeba ratowac. A ta suczka, mama Barego, ma budę? trzeba ja wykastrowac koniecznie. Randa, wiem, ze nie pozwolisz go skrzywdzic, dziekuje Ci za to, ze sie zainteresowalas i watek zalozylas. -
Sluchajcie, kiedys mialam suczke, ktora puscilam 21-go dnia cieczki bez smyczy. Pobiegla z pieskami i bawila sie, a w jednej sekundzie podbiegl do niej piesek, ktory zostal ojcem jej synka, ktorego urodzila za 2 miesiace. A z kolei suka ON 13-go dnia zaszla w ciaze. Prowadzalam ja do psa 10, 11, 12, i 13-go dnia cieczki. Wlasnie 13-go dnia oddala sie bardzo chetnie. To bylo jak mialam 23 lata. Tak jak duzo ludzi ja rowniez bylam swiecie przekonana, ze suka choc raz powinna urodzic dzieci. Zafundowalam jej az 11 szczeniakow. Los mnie za to pokaral, bo zgnoily mi podlogę, bylam po 3 miesiacach wyczerpana od niewyspania i tak nerwowa, ze moja milosc do nich przerodzila sie w chcec jak najszybszego oddania. Na szczescie nie bylo z tym problemu, bo poszly jak swieze byleczki. Nigdy wiecej nie miala szczeniakow. To tylko tak sobie napisalam. Patmol, jeszcze ja nie puszczaj, pilnuj, bo za wczesnie.
-
[quote name='buniaaga']Pipi to jak z sesją zdjęciową wpadną do Ciebie jakieś cioteczki? Pytam bo my możemy jutro do Ciebie wpaść...o ile pogoda pozwoli,bo coś mówią że ma padać...i trochę popstrykać zdjęć w plenerze? Ja mam aparat trochę lepszy niż ostatnio:) Co Ty na to? aha my tzn ja ,doris66 i ifka.[/QUOTE] Niestety ja jutro musze jechac do miasta i nie wiem kiedy wroce, przepraszam. Mialam jechac dzisiaj, ale nie wyszlo, bo od samego rana ganiam za psami, bo cos w nich wstapilo i zaczeli sie podkopywac pod siatką. Naciagalam sie kamieni w te jamy, pozakopywalam, a oni za kilka minut znowu na polu. Zgnila juz trawa przy siatce i sa takie "aparaty" inteligentne, ze bez problemu znajduja miejsce, gdzie latwo mozna jame wykopac i wydostac sie na zewnatrz. Dopiero weszlam do domu i ledwo zyje. Jesli jeszcze raz wyjdą, to chyba udawac bede, ze nie widze. Uciekli dzisiaj Wilson, Alma, Bajka, Siwa, Cezar, Celina, Tora i Misiek. Wszystkie mialy mnie gdzies. Nie wiem gdzie sie podziala moja ich socjalizacja. Jak juz sa na wolnosci, to myslachyba,ze to spacer. Ja je wolam, a one cieszac sie ida w strone lasu, tam gdzie chodze z nimi co rano. Jestem dzisiaj taka wsciekla, ze chyba przestane sobie glowe zawracac z tymi spacerami. Nalatam sie od samego rana, a oni potem mnie "przeganiaja" dodatkowo, jak za karę. Az mnie w glowie sie kreci od latania za nimi. Czesc wrocila grzecznie na moje zawolanie, ale za nim zlapalam nastepne, np. Siwą, albo Almę, to juz Wilson i reszta znowu byli na zewnatrz i tak ze trzy godziny mi zeszlo. Ide cos zjesc i sie napic. Moze potem opowiem co mnie jeszcze spotkalo, ale jak wroce. Bo jak zjem, musze isc w jedno miejsce, zeby zatrzec slady po jednej suce, malpie wrednej. Raczej nie opowiem Wam co zrobila, bo nikt oprocz mnie tego nie widzial, a wiem, ze duzo ludzi z mojej wsi czyta watki. Powiem tylko tyle, ze jak szukalam jednego z psow, to przylapalam na tym, ze robila to czego nie powinna. Caly dzien mam dzisiaj wywalony. A jutro musze jechac, bo to dla mnie bardzo wazne. Nie wiem jak ich zostawic samych bez nadzoru. Poczepiam chyba na łancuchy. Dobrze, ze kazdego dnia nie robia mi takich niespodzianek, tylko od czasu do czasu.