Jump to content
Dogomania

Pipi

Members
  • Posts

    7958
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Pipi

  1. Jestem w pracy,kurcze taki młyn,że nie wiem co,ale na chwilunię wskoczyłam tutaj.Już piszę co i jak.Dzisiaj byłam z suniami u weta.Wczoraj sie nie udało.Pan doktor pobrał Sabie jeszcze raz zeskrobinę i jeszcze raz krew.Jak zapytałam o poprzedni wynik powiedział,że nic tam nie ma/taska była odpowiedz/.Encorton powiedział,żeby odstawić.Dał jakieś tabletki od depresji i przeciwlękowe dla całej trójki.Zostawiłam je w domu i nie pamiętam jaka jest ich nazwa.Napiszę jak już będę w domu. Dla Norci zrobił USG i powiedział,że ciąży nie ma.Krwi nie pobierał,bo powiedział,że nie ma takiej potrzeby.Po cieczce dopiero miesiąc to sterylki też jeszcze nie można robić.Jeszcze przynajmniej miesiąc trzeba poczekać. Przepraszam,że dopiero teraz piszę,ale zeszło mi całe rano u weta i do roboty się spóźniłam nawet.Trochę mnie boli,że umawiam się dzwonię,a jak już zajeżdżam,to zawsze lekarz mówi "proszę trochę zaczekać".Jakoś nie umiem z nim sie dogadać.Nic nie mówi,robi swoje,muszę za język ciągnąć,a i tak nie wiele się dowiem.[FONT=Arial Black]ARKA[/FONT][FONT=Verdana],gdybyś mogła zadzwonić do pana doktora,może Tobie więcej powie?.Tabletki na nerwy z chęcią wziełam,bo pan doktor powiedział,że za jakieś dwa tygodnie nastąpi poprawa i nie będa takimi dzikusami.Będzie łatwiej z nimi pracować.Tam taki tłok w tej lecznicy,że już nie pytałam o koszty, co i jak z rachunikami.Następnym razem zapytam.Mam zadzwonić w piątek,zapytać o wyniki.A w środę po pipetę pojechać,bo dzisiaj pan doktor nie miał.Znowu specjalnie pogonie po jedna pipetę.Kurcze!.Ok spadam kochane do zajęć,bo mi się oberwie,pa pa.[/FONT]
  2. Nie udało mi się pojechać z suniami.Pan doktor zadzwonił,powiedział,żebyśmy przyjechali na 19:00,ponieważ wcześniej ma operację.Podałam sedalin o 16:30 i do godziny 21:30 nie zadziałał.Na dokładkę Nora wyrwała się dla TZ i zwiała.Całą noc nie pokazała sie,bo była cisza i psy nie szczekały.Dopiero przed chwila,patrzę przez okno,a ona Alutkę "kotłuje" w polu.Ta głupia mała wypatrzyła ją i pobiegła,do zabawy,a Norka zrobiła swoje.Nic sie nie stało na szczęście,ale Ala wystraszona,a ja powaliłam się całym cielskiem na Nore i wrzeszczałam ile miałam tylko siły.Przyleciał stary ze smyczą i obrożą i jakoś przyniósł ją do zagrody.Dobrze,że nie było to daleko,bo nikt by nie usłyszał.Norce tak się spodobało,że podkopywać się zaczęła i teraz ciągamy kambule taczką,żeby obłożyć pod ogrodzeniem i od środka,tam gdzie one są. Możecie mi wierzyć,już czasami nie mam siły i zaczynam żałować. Sedalinu już nie mam,a TZ wrzeszczy na mnie "kobieto po co ci ten sedalin ja dzisiaj sam je zapakuje,bo to wszystko przez ciebie.. . . "Tak,że przepraszam,ale nie podałam Wam dobrych wieści.Dzisiaj wet będzie do 18:00,a jutro do 15:00.Jak dzisiaj się nie uda, to jutro rano mój brat przywiezie sedalin,bo do Brańska będzie jechał. Piszę ten post z przerwami,przed chwilą zawołał mnie stary i mówi chodź coś zobaczysz.Zachodzę,a Nora śpi jak zabita na słońcu,na środku wybiegu.Pobiegłam po aparat,ale kiedy wróciłam,już wstała i poszła do pomieszczenia na posłanie.Ale sprawia wrażenie jakby była pijana.Już nic nie rozumiem? Po całej nocy?,jak to możliwe?.A może ona taka zmęczona jest,bo się nabiegała po okolicy.tak,czy inaczej koszmar z nimi,naprawdę.W całym moim życiu nie miałam takich "zrytych psychicznie" psów.Muszę coś wymyślić,bo tak dłużej nie może być.Ktoś na początku zasugerował,że są jakieś kropelki Bacha na uspokojenie.Chyba je kupię i zacznę podawać.Raczej normalnie nie wiele ja mogę jeszcze zrobić z tym oswajaniem.Niby głaskam,niby się cieszą,ale jak co do czego?- dzikie. . . Gucio,to już po przenosinach do nowego miejsca,nawet z ręki przestał brać smakołyki.Nie narzekam,ale ciężko jak diabli.One trzy bardziej umęczą jak pozostałych trzynaście.
  3. Mój TZ od wczoraj już w domu,ale do matki chyba pojedzie,bo jeszcze nad nim skakać nie mam siły.A teraz musi na diecie być i żaden z niego porzytek w domu.Zaraz pojadę zdjąć szwy dla Alutki,Misi,Misia i Ozzy,a jak wrócę to do Białegostoku z Sabcią i Norką.Na zdjęcie szwów do Bielska Podlaskiego.U mnie w Wyszkach są weci,ale szwów nie zdejmują/kino co nie?/ Mam w skarpecie 640 zł.To dużo pieniążków.Na jakiś czas kupie karmy za to co zostanie po zapłaceniu za odrobaczanie i Fiprex,jeśli oczywiście nie macie nic przeciwko. Wieczorem jak wrócę,to napiszę co i jak z Norką i Sabą.Nora jedzie na USG.
  4. Wszystko dobrze,tylko angina mnie dopadła.Biorę antybiotyk.Na tej hali straszne przeciągi,no i ciepło się zrobiło,to na plac przed szkołę dzieci wychodzą i drzwi ciągle pootwierane.Muszę swoje odchorować poprostu. Policzyłam pieniądze i mam jeszcze 640zł.To jest dużo pieniążkow,także narazie kupię karmy.Przepraszam,że nie piszę teraz często,ale nie bardzo z czasem.Od poniedziałku już stale mam pracować od 12 do 20,to poukładam sobie zajęcia tak,żeby na wątek była chwilka.Teraz jadę do Bielska do weta zdjąć szwy dla Misia,Ozzy,Misi i Alutki.Potem po 16 do Białegostoku z Sabą i Norą.Wieczorem napiszę co i jak pa pa.
  5. Bardzo przepraszam ja źle napisałam,bo do ciachnięcia są jeszcze trzy piesy.Saba,Nora i Gutek,te z Poświętne-go.Narazie nie można,bo Nora skończyła cieczkę jakieś trzy tygodnie temu,to jeszcze za wcześnie.Saba jest chora, to nie ma jak,a Gucio dziki i wet mówi,że trzeba pomyśleć o jakiś lekach dla niego uspokajających,trochę bardziej go wyciszyć i wtedy ciachnąć.Tak narazie jeszcze czekam.Mam nadzieję,że z Arki pieniędzy wystarczy na to.
  6. Weronia,wszystkie ciachnięte i tak jak napisała Anetek100,trzy oddane.Lampo,Demon i Balbina. Jak sprawdzę konto to napiszę ile jeszcze jest pieniążków/w sobotę dobrze?/,Zostanie jeszcze odrobaczenie,i odpchlenie.Zawiozłam dla Pani wet.kartkę ile psów trzeba odrobaczyć i ile każdy waży i wet policzy ile trzeba tabletek.Operowała wtedy jakiegoś pieska,dlatego zostawiłam karteczkę.Jak będę w mieście to odbiorę tabletki.Trochę ostatnie dni nie bardzo mi to wszystko wychodzi,ale poprawie sie i poukładam sobie dzień.Muszę poprostu sie przestawić.Miałam pracować zawsze na popołudnie,ale kazali do końca tygodnia przychodzić na 7 rano,a po niedzieli będę na 12.Dlarego taki galimatias narazie u mnie.Sama nie bardzo wiem na jakim świecie żyję he he.Jeszcze kilka dni i sie poukłada(mam nadzieję).Spokojnej nocy pa pa.
  7. Przyjacielu koni,mam świadomość,że jesteście ze mną i bardzo dziękuję. Irenaka,witam Ciebie na wątku i serdecznie zapraszam,bardzo mi miło. Jestem nareszcie w domu,dzisiaj wróciłam o godzinę później,nie wyrobiłam się w osiem godzin,niestety.Biedne piesy,tak płakały i się żaliły,nie macie pojęcia.Dwanaście godzin dzisiaj były same.W chacie nasikane,nakupkane,rozmazane. . . . . .A jak wyskoczyły z domu,to za chwilę spowrotem.No bo towarzystwo pani ważniejsze od podwórka.Wszystko zrobiły,to po co? he he.Jutro już normalny dzień będzie.Do żadnego szpitala nie jadę. Dzwoniłam do pana doktora i powiedział,że koniecznie mam pokazać się w sobotę z sukami.Najprawdopodobniej u Saby jest alergia.Wyników krwi jeszcze nie ma.Mam podawać dalej Encorton.Ok idę dam im kolację i lulu,bo jutro na 7 do roboty.Za to będę za dzisiaj,jutro o 13 w domu.Spokojnej nocy wszystkim.
  8. W sobotę mam jechać z sukami po to,żeby wet sprawdził u Saby jak jej skóra wygląda po enkortonie,a Nora na USG,czy nie jest w ciąży.Myślę,że Arka chce wiedzieć,bo wet koniecznie kazał ją przywieść. Nie będzie lekko,ale zawiozę.Dzisiaj łapki Saby wyglądają lepiej.Wygląda na to,że alergia.Dostała,tylko dwie tabletki enkortonu i odrazu widać poprawę.Opuchlizna zeszła,bo miała lekko spuchnięte tylne łapki.Dzisiaj będę dzwoniła po 20:00,jak wyniki krwi się dowiem. Teraz gonię do szpitala,o wynikach napiszę wieczorem,jak wrócę z pracy pa pa;)
  9. Dziękuję za życzenia w imieniu TZ,zaraz do niego jadę,coś tam nie tak chyba,bo dzwonili rano.On ma wrzody żołądka i na dwunastnicy i się otworzyły,tak że nie ciekawie. W pracy fajnie.Pracowałam już w tej szkole 1,5 roku,więc czuję się jakbym nie miała przerwy.Koleżanki i koledzy ci sami,atmosfera jak w domu,generalnie w porządku,tylko połapać się nie mogłam i strasznie głowa mnie bolała.Jest dużo zaległości,bo przez kilka miesięcy nie było nikogo w Ośrodku Sportu,no i jeszcze dokładnie nie wiadomo co mam ostatecznie robić,więc na początek mam wyprowadzić zaległości,to jest co robić.Normalna sprawa zresztą,na początku zawsze tak jest.Ale ja,,,szczęśliwa. W sobotę mam jechać z sukami po to,żeby wet sprawdził u Saby jak jej skóra wygląda po enkortonie,a Nora na USG,czy nie jest w ciąży.Myślę,że Arka chce wiedzieć,bo wet koniecznie kazał ją przywieść. Nie będzie lekko,ale zawiozę.Dzisiaj łapki Saby wyglądają lepiej.Wygląda na to,że alergia.Dostała,tylko dwie tabletki enkortonu i odrazu widać poprawę.Opuchlizna zeszła,bo miała lekko spuchnięte tylne łapki.Dzisiaj będę dzwoniła po 20:00,jak wyniki krwi się dowiem.Napiszę wieczorem pa pa.
  10. Dzisiaj jak będę w mieście,sprawdzę konto, dokładnie wszstko podliczę i zrobię rozliczenie ile mam w skarpecie.Wczoraj w lecznicy wizyta z Sabusią trwała bardzo długo,potem pan doktor przyjmował dostawę leków,nie było już jak kupić tabletek na robaki,ani nie pogadałam na temat środków na pchły i kleszcze.Za nami zgromadziło się dużo psich i kocich klientów.Saba miała już dosyć,wyrywała się na widok tylu zwierząt,więc odpuściłam i pojechałyśmy do domu.Szczegółowe rozliczenie zrobię najpewniej w sobotę.Wybaczcie,przepraszam.Tyle w ostatnich dzniach się dzieje i w dodatku jestem sama.Nie gniewajcie się.Mój TZ jednak dużo mi pomaga.Dopiero teraz to zauważyłam :evil_lol::oops::oops:
  11. Dziękuję za wsparcie.Dzięki Wam odmieniło się w moim życiu.Chociaż się nie spotykamy,to tu na ekranie tak jak bym Was wszystkie znała.Szkoda,że na dogo nie można pogadać tak jak na skype hi hi. A wiecie,że w miarę jedzenia apetyt rośnie???/jeszcze czego,nie?/:crazyeye::crazyeye::razz: Zaraz jadę do miasta załatwić sprawy papierkowe i na 12:00 do pracy.Wróce ok 21:00.Szkoda mi piesów.W dodatku nikogo nie ma,to bardzo nie dobrze.Boję się jakiegoś kolejnego przy bramie,albo szczeniaków podrzuconych.Za kilka tygodni znowu zacznie się wyrzucanie.Tego najbardziej sie boję. Mój TZ ma wyjść w czwartek.Dziękuję za pozdrowienia.Za wszystko dziękuję.;););););):multi::multi:
  12. Dzwonił pan z Białegostoku,zainteresowany Luką i Polą jednocześnie.Na wszystko się zgadza,ale najpierw sam chce przyjechać zobaczyć.Ma rodzinę w Brańsku,zna dobrze tę trasę i Falki też,więc trafi bez problemu.Pan ma dom na ul.Kieleckiej w Białymstoku,ale mieszkać będa w mieszkaniuChce,aby robiły dużo szumu,bo ma sąsiada,który ma wilczury,które spać nie dają i chce również mieć pieski szczekające,ale małe.Nie wiem co myśleć?.Chyba znam tego pana.Kiedyś mieszkałam na Kieleckiej przez dwa lata.Jeśli to ten,to mogę być spokojna,bo jego żona to psiara,ale nigdy nie mieli psa,bo mąż nie chciał.Jeszcze nie powiedziałam,że możemy się znać.Zobaczę jak przyjedzie i wtedy powiem.Mnie to wygląda na to,że chce sąsiadowi na złość zrobić.Ale jak przy okazji sunie miały by niezły domek? Jutro już do pracy idę:multi: agacia,pan zadzwonił z adopcjepsa,jednal ludzie latają po ogłozeniach,przeprosiny się należą
  13. Już jesteśmy.Pan doktor pobrał krew,wydusił trochę krwi na szkiełko.Zalecił wizytę w sobotę jeszcze raz i dał Encorton 20 mg.Na razie nic nie mógł powiedzieć.Dopiero jak będą wyniki.Mam zadzwonić w środę ok 20:00.To tyle.Saba na dobre padła dopiero w drodze do Białegostoku.Na sobotę dostałam większą dawkę sedalinu.A ha ,jeszcze USG nie wykazało ciąży.Mam na sobotę zawieść dwie suki.Sabę i Norę.Chyba Arka dzwoniłaś do lekarza,tak?Bo pytał mnie czy Nora nie w ciąży i powiedział,żebym i ją przywiozła.Ok,idę zanieść im jeść,bo rano nie dawałam.Nie mogłam,bo Saba na drogę nie mogła jeść/na wszelki wypadek/,a jakbym dała Gutkowi i Norce,to nie bło takiej opcji,żeby i Sabusia nie najadła się,bo ona b im zabrała.
  14. Suchajcie,kochane,wszystkie trzy piesy oddałam przez Allegro.Tylko jedna pani dzwoniła z kupię psa.Każdy do tej pory kto dzwonił,to zawsze pytałam.Narazie nikt od tygodnia nie dzwoni.Tylko pani,która chciała Misię,dzwoniła 2 razy i teraz z innych telefonów i przedstawiała się inaczej.Ja po głosie i po gadce poznałam,że to ona.No chyba,że się mylę.Ale rozmowa/styl/taka sama i głos zmienia.Pytała oczywiście teraz nie o Misię,tylko o Śnieżkę.Pierwszy raz powiedziałam,że warunkiem jest sterylizacja,a za drugim razem,że jest już po.Pani powiedziała,że dziękuję.Wysterylizowana suka to już nie suka,a po co ją męczyć i stresować - tak powiedziała ta pani.Myślę,że trzeba wpisać ją na czarne kwiatki.
  15. Podałam Sabie sedalin dwie godziny temu i narazie nic.Odnoszę wrażenie,że bardziej nerwowa się zrobiła.Jeszcze poczekam.Trzymajcie kciuki,bo pan doktor dzisiaj jest,dzwoniłam przed chwilą.Teraz najtrudniejsza spraważeby do samochodu ją załadować.
  16. Ewa dziękuję,wszystkim dziękuję.Wzystkiego dobrego.
  17. Przed chwilą dostałam taką wiadomość,zobaczcie: cyt."Pani Irenko. Balbinka już się do nas wszystkich przyzwyczaila. Swietnie daje sobie radę na podwórku, biega po calej działce, szczeka na obcych i jeździ z mężem samochodem. Chodzi luzem na spacery, bardzo się pilnuje i nie odchodzi daleko od nas a na każde zawolanie przybiega. Jest szczęśliwa, radośnie merda ogonem i lubi dzieci- dziewczyny ją szczotkują a ona z radości przymyka oczy. Same zadecydowaly, że oddadzą jej swoją jedną ulubioną kołderkę aby Balbinka mogła na niej spać. Pozdrawiam. Lecę na śniadanko." Bardzo się cieszę.Jak narazie,to wszytkie trzy lepiej trafić nie mogły.Pan Lampa,co kilka dni pisze do mnie na gg.Do Demonka sama dzwoniłam i też wszystko dobrze.Mam zajechać w odwiedziny.
  18. Enia,kotku kochany,raczej nie ma takiej możliwości,żeby mi ktoś pomógł,ponieważ do mnie nie jeździ autobus PKS, to pierwsze, a drugie to to,że one jak widzą obcego, to nie wychodzą.Dziękuję Ci,że się martwisz,ale jakoś dam radę.Ja to myślę,że Saba jest łysa,ale jej wyszła sierść stara i teraz odrasta na nowo/na zdjęciu nie widać/.Słuchajcie,wszystko będzie dobrze,nie martwcie się.Dam radę.Nie poto je ratowałam,żeby teraz się poddać.Nie ukrywam,ostatnie dni nie jest lekko,bo nie ma TZ-a,ale to przejściowa sytuacja.Pojadę,nie dam się zwieść jakimiś kwasami i twardo powiem,żeby zrobili znowu badania tak?,mają pobrać krew na chormony i alergię. Dostałam niezłą zjebe od Arki.Ale ma rację.Arka mnie czasami kop w dupsko jest potrzebny.Ja mam depresję i czasami się marzę.Myślałam,że jak lekarz leki odstawił to już tylko lepiej może być.Wszystko będzie jasne jutro.
  19. enia,do mnie jest bardzo daleko bo ok 60 km.A pomoc nic nie da bo jak psy widzą kogoś obcego to nie wyjdą.Koszmar,naprawdę.Ja poprostu dam jej sedalin,włożę rękawice i jakoś spróbuję.Jeśli się nie uda,przywiozę weta do domu,a potem odwiozę.Pisałam Wan przedtem,że Nora na spacer chodzi,ale to było 2 razy a za trzecim już nie poszła.Siedziała i ani kroku dalej.One mają zrytą psychikę i ja nie wiem jak mam im pomóc.Potrzebna jest ciężka praca nad nimi i to indywidualnie,a ja zwyczajnie nie potrafię i nie radzę.Widzę,że jeśli one będą razem, to nic nie można zrobić.Kiedyś pani doktor Pietraszkowa/dzisiaj już nie pracuje/,powiedziała mi,że jeśli kotek malutki nie jest przyzwyczajany do człowieka do czterech tygodni,to potem zawsze już bedzie dziki.I to jest prawda,bo miałam takie koty,które bezdomna kotka pokazała mi,że je ma i one były już spore.Wzięłam je do domu,ale zawsze już były na wpół dzikie.Dawały się pogłaskać,ąle na ręce nie wzięłam do końca ich życia.Może z psami jest tak samo?Saba i Gutek nigdy nie były głaskane.Jak jeździłam na początku je karmić, to szczeniaków nie głaskałam.Po pierwsze,bo bardzo się bały,a po drugie bo myślałam,że lepiej dla nich,żeby się bały,to nikt ich nie skrzywdzi.No i źle myślałam,bo i tak poginęły,a Gucio,który cudownie jakoś ocalał nie ufa człowiekowi.Jedynie Nora podchodziła do mnie,jadła z ręki i mogłam ją pogłaskać.Ale potem po tylu przeżyciach,kopach jakie dostawała od ludzi straciła do nic zaufanie.Nie wiem co mogę zrobić.Mam jednak nadzieję,że mój mąż szybko wróci do domu.Jednak z nim bez porównania jest lżej.Chociaż jako chłop mógłby być zaradniejszy i bardziej pomyśleć jak problem lokum dla psów rozwiązać.Dzisiaj jednak wiem i trochę rozumiem go,bo jest naprawdę bardzo chory.Martwię się o niego.Jestem z pod znaku raka i całe moje życie to krok do przodu,ale i tak za chwilę do tyłu - jak rak?. . . . Bardzo się cieszę,że idę do roboty,ale piesy całymi dniami będą same.I znowu nie dobrze.Ale takie jest życie.Oby mój TZ zybko wrócił,to będzie dobrze. Jezu,masło maślane.Już sama nie wiem co pisać.Ale nie pomyślcie,że się poddam.Nie,nie,nic z tych rzeczy,o nie.
  20. Tak agacia,będę pracować :multi::multi::multi::p.Nie wytrzymałam tego czekania i w piątek pojechałam do dyrektora szkoły i dowiedziałam się,że mam etat.Będę pracować na hali sportowej i w gminnym ośrodku sportu i rekreacji.Hala jest czynna do 20:00,więc będę pracowała od 12 do 20 każdego dnia.Teraz muszę czekać na telefon z urzedu pracy.Szkoła wniosek złożyła.Myślę,że po niedzieli zadzwonią.Oby tylko nie w poniedziałek,bo muszę z Sabą pojechać z rana do lekarza.Jak zadzwonią, to nie wiem co zrobię:crazyeye: W sprawie dalszych adopcji nikt nie dzwoni:shake::shake::shake::shake::shake::shake::shake::shake::shake:
  21. Saba dostaje tylko NKT,tak zleciła pani wet.to było w marcu.Dostałam tych NKT na półtora miesiąca.Byłam wtedy z Sabą i nikt jej nie badał.Pani wet tylko popatrzyła.Wtedy Saba wyglądała lepiej.A pani doktor powiedziała,że jak sie skończą nkt,to przyjechać po następne.Nic nie dały te kwasy.Ale kiedy kończyły się,pojechałam do lecznicy i umówiłam się,że przywiozę Sabę.Miałam jechać 17,ale nie było lekarza,który zaczął ją leczyć.Dostałam od wet jeszcze tych kwasów na 10 dni.Skończą się jutro.Postaram się pojechać w poniedziałek.Nie wiem jak to będzie,bo ostatnio jestem sama i nie wiem czy uda mi się Sabę załadować do samochodu.Ona nawet na sedalin jest oporna.Jak biorę ją za obrożę,to gryzie.Mąż,się nie boi,tylko,że go narazie nie ma.Jest w szpitalu i nie wiem kiedy wyjdzie.
  22. Dostałam wiadomość od pani Małgosi,że z Balbinką wszstko jest ok.Spała grzecznie na swoim posłanku,nie płakała.Dwa razy przeszła się w nocy po mieszkaniu.W ciągu dnia dzisiaj,biegała po podwórku i już za samochodami się nie oglądała.Chodzi krok w krok za mężem tej pani.
  23. [EMAIL="M@d"]M@d[/EMAIL] masz rację,a ja stara baba naiwna chyba jestem. pogromca, po kilku twoich postach zauważyłam, że raczej ściemnasz.Podaj namiary, to prędzej uwierzymy.
  24. Osiołku,suki nie sa szczenne.obie miały miesiąc temu cieczkę.One takie grubaski są.Miały mało ruchu.No i ciągle są głodne.
  25. Agacia Twój post zostaje w tyle,ale numer.
×
×
  • Create New...